Kategoria: Azja Środkowa

Kok Boru / Buzkaszi – Najdziwniejszy sport świata?

Słońce w zenicie. Naprzeciwko siebie stoją dwie drużyny. Każda liczy sobie 7 osób. Zawodnicy i ich konie gotowi do startu. W końcu, ku uciesze zgromadzonych, sędzia rzuca na ziemię czarną, włochatą piłkę… Wtem zrywają się jeźdźcy, trybuny wybuchają! Spod kopyt unoszą się kłęby kurzu, nikt nie daje za wygraną. Co w tym dziwnego? Aha, zapomniałbym! Jako „piłki” używa się… martwej kozy!

Wody i cienia! Żegnaj Kirgistanie!

Nie wyspałem się w ogóle. Kiedy Zahir wczoraj pytał, o której zamierzamy wstać, niedługo myśląc, wypaliłem: – 7 rano! Wszak codziennie wstajemy o tej godzinie. Nie wziąłem jednak pod uwagę, że chodzimy też spać odpowiednio wcześniej, a nie o 1 w nocy. Zasiedzieliśmy się, ale było warto.

O historii, bezpieczeństwie i śmiesznych plakatach prezydenta Tadżykistanu.

Przybyliśmy w końcu do Tadżykistanu. Najbiedniejszej republiki byłego Związku Radzieckiego i jednego z najbiedniejszych krajów świata – gdzie średnia pensja wynosi 80-100 dolarów miesięcznie – o ile ktoś ma pracę, rzecz jasna. Kraju niesłychanie gościnnych i otwartych ludzi, najwyższych gór, rozległych płaskowyżów i bogatej tradycji.

Zniewalająca Pamir Highway. Praktyczne informacje.

Marzenie o Pamir Highway wracało do mnie za każdym razem, kiedy przypadkiem wpadałem na relację z jakiegoś wyjazdu do Tadżykistanu. Słowa a przede wszystkim zdjęcia przedstawiające wszystko wokoło tej drogi śniły mi się długimi miesiącami. W końcu się udało i powiem Wam jedno – nawet te najlepsze fotografie nie oddają klimatu Pamiru. Tam zwyczajnie każdy musi pojechać!

Poszukiwanie bazarowego fachowca, miłości wyznanie i nocleg u policjanta.

Tadżykistan, dzień pierwszy! Już na przejściu granicznym Batken-Isfara widać różnicę w zamożności pomiędzy obydwoma krajami. Na kirgiskim przejściu laptopy, komputery, telefony, nawet sklep bezcłowy. Na tadżyckim zaś zwyczajne, kanciaste biurko, lampka z wyrwanym kablem i wielki zeszyt, w którym wpisywany jest każdy podróżny przekraczający granicę.

Chodżent, hipertermia i trudno dostępne jezioro Kairakkum.

Powtórka z rozrywki. Parówki, które w zamyśle miały być dla naszych gospodarzy, ponownie trafiły do nas. Zanim zjedliśmy śniadanie i pozakładaliśmy sakwy na rowery, z pracy wrócił mąż Maliki, z którym miałem przyjemność rozmawiać wczoraj przez telefon. Upewniwszy się, że nic nam nie brakowało, że jesteśmy pojedzeni i wyspani, oddelegował nas do wyjściowej furtki.

Tadżykistan (Pamir) okiem kamery

Pojawiło się już kilka wpisów z Tadżykistanu, więc najwyższy czas na filmik! W miarę krótki, bardzo widokowy! Mam nadzieję, że choć trochę poczujecie klimat Tadżykistanu, tym bardziej Pamiru i zachęci Was ten filmik do śledzenia bloga i czytania kolejnych tekstów z Pamiru. Miłego dnia, dajcie znać czy się podobało!  ;)

Anzob – Tunel Śmierci. NAJniebezpieczniejszy tunel świata?

Opuszczamy Chodżent i jedziemy w kierunku Duszanbe. Niemal od samego początku dostajemy 140 kilometrów nieprzerwanego, monotonnego podjazdu pod przełęcz Shahristan. Startujemy z poziomu 300 m.npm, przełęcz znajduje się zaś na 3378 m.npm. Na samą myśl znów rozbolał mnie brzuch i zmuszony jestem wziąć 3 ranigasty. Marta nie jest gorsza, aplikuje sobie podobną dawkę.

Bajecznie kolorowe skały Ayni i wesoły autostop do Duszanbe

Następny cel – Duszanbe. Zanim jednak tam dojedziemy, czeka nas jeszcze niemało przygód. Po długim rozbracie z roślinnością wszelką wkraczamy do Ayni, przepięknie ulokowanej, otoczonej przez niesamowicie kolorowe formacje skalne miejscowości. Miejscowości położonej w dolinie, w połowie drogi pomiędzy Chożentem i Duszanbe, i obok dwóch  śmiertelnie niebezpiecznych tuneli.