Kategoria: Bałkany

Rumuńskie Karpaty Witają. Zwiedzanie Sibiu

Standardowo budzimy się o 7 i po wygramoleniu się, pojedzeniu i spakowaniu (także standardowo) wyjeżdżamy o godzinie 9. Za główny dzisiejszy cel obraliśmy dojechanie jak najbliżej jutrzejszego podjazdu. W sporej części jedziemy znowu tą samą drogą co wczoraj.

NAJdłuższy podjazd – Droga Transfogaraska rowerem – 2034m

No dobra, może nie jest to najdłuższy podjazd (a na pewno nie najwyższy) jaki dane było mi jechać, jednak widoki po drodze stawiają go zdecydowanie w czołówce najbardziej efektownych. Polecam wszystkim – zarówno tym jeżdżących na rowerach, motorach czy samochodami.

Malownicze wioski Rumunii i zgubiony portfel

Dziś jechało się bardzo przyjemnie. Ruch samochodowy znikomy. Pokonywaliśmy kolejne kilometry przez – wydawało by się – jedną długą wioskę. Mimo co chwila nowego znaku z inną nazwą miejscowości, wszystkie jakby podobne, zlewające się w jedną całość. Co prawda czasem bieda bije po oczach i ściska za gardło, ale klimat jest nie do opisania.

Ostatni dzień w kraju Drakuli

Ostatni dzień w Rumunii. Jutro już tylko kilka ostatnich kilometrów i wjedziemy do Bułgarii. Myślę, że można z tej okazji pokusić się o kilka słów podsumowania tego arcyciekawego kraju.

Trzy kraje za jednym zamachem – Rumunia, Bułgaria, Serbia

W w celu wiadomym musiałem opuścić namiot. Po rozpakowaniu siebie z śpiwora, przybraniu postawy siedzącej zacząłem przygotowywać się do wyjścia rozsuwając zamek. Wyostrzam wzrok, a jakiś metr ode mnie stoi pies – ogromny jak cholera – i wcina najwyraźniej moją kolację, która nie mieściła się już w menażce.

Serbowie są super – dalej na południe

Jako się rzekło – tako się stało. Rano było śniadanie i to nie byle jakie. Nie spodziewaliśmy się, że już kilka kilometrów za granicą Serbii, w pierwszy dzień, będzie nam dane skosztować tyle tradycyjnych potraw.

Przez Kosowo na rowerze – Nocleg u muzułmanów

Z rana sprawdziliśmy jeszcze raz co tam w sieci słychać. Wysłaliśmy kilka zdjęć do osób zainteresowanych w naszym kraju celem poinformowania, że jeszcze żyjemy, a nasz Zabawny Gospodarz został wysłany przez mamusię do piekarni po gibanicę (gdzie indziej zwaną jako burek) co byśmy mieli co do ust włożyć.

Myjnie, KFOR, Ramadan i Macedonia

Przeglądając internet w poszukiwaniu większej ilości informacji o ramadanie doczytałem, że jeżeli np. kobieta lub mężczyzna w podeszłym wieku złamie zasady ramadanu dotyczące postu musi w zamian za to nakarmić jedną biedną osobę. To tylko taka wolna myśl i nie żebym doszukiwał się jakiegoś drugie dna w ludzkiej dobroci!

Park Narodowy Mavrovo – Macedonia

Jeśli dotychczas komuś było mało i narzeka, że widoki słabe i w ogóle, to jestem pewny, że dzisiejszy dzień, a właściwie jego końcówka wszystko nadgoni z naddatkiem. W Macedonii zawitamy tylko na 2 noclegi. Oba na dziko, ale też grzechem było by spać u gospodarza, kiedy wokoło tyle przytłaczającej wolnej przestrzeni.