Kategoria: Bałkany

Dalmacja ciąg dalszy. Zwiedzanie Sibernika

Ruszamy z kolejnym dniem. Nocleg jak już pisałem bez jakiejkolwiek integracji. Odjechałem rano bez pożegnania, gdyż wszyscy chyba jeszcze spali po wczorajszej zażartej grze w domino. Jak już wsiadłem na rower to jakaś babeczka ( którą widziałem pierwszy raz) wychylając się z okna rzuciła melodyjnie brzmiące ‚byeeee!’

Zadar i wyspa Pag rowerem

Będąc jeszcze w Mostarze wymarzyłem sobie taki fajny, miedziany tygielek do robienia kawy po turecku. Na Bałkanach zwany jako dżezwa lub też zabawniej dżezawica. Dlaczego zabawniejsza jest ta dłuższa nazwa – tego nie wiem, ale za każdym razem jak pytałem o dżezawicę pojawiał się uśmiech na ustach sprzedawców.

Pożegnanie z Adriatykiem – Chorwacja rowerem

Udało się przeżyć. Po wygramoleniu się z krzaków na główną drogę nic więcej nie zaprzątało mojej głowy jak wypatrywanie kolejnych ciężarówek. No może spoglądałem jeszcze na niebo, w poszukiwaniu błękitnych jego skrawków. Nie miałem niestety szczęścia do obu.

W deszczu na Karlovac

Padało całą noc. Co chwila z błogiego snu wyrywały mnie grzmoty szalejącej właśnie na zewnątrz burzy. Niedomknięte okno trzaskało, krople waliły o parapet. Ciekawe jak by się spało w namiocie.Rano o godzinie 7 obudził mnie huk garnków w sąsiadującej z moją sypialnią kuchni i zaraz po nim głos gospodyni „spawaj, spawaj!” (śpij, śpij!).

Autostopowy Zagrzeb

Jak można się domyśleć niewiele wyschło przez noc. Pakuję się leniwie, ubieram mokre rzeczy na siebie. Zdecydowanie szybciej wyschną na ciele niż gdzieś tam z tyłu na sakwach. Plusem jest to, że nie pada. Gdzieś tam daleko przetaczają się złowrogie, burzowe chmury, ale najwidoczniej stwierdzają, że wystarczy mi już deszczu. Tak dokładnie umyty jeszcze nie byłem od początku wyprawy.

Jedziemy na Budapeszt. Pociąg do Polski

Budzik nastawiłem dość optymistycznie na 6, szybko jednak wczorajsze zamiary zostały zweryfikowane i bez chwili zastanowienia przedłużyłem spanie do 7,30. No bez przesady. Tir nie zając. Odpowiednio opakowane wczorajsze jedzenie przetrwało w stanie nienaruszonym. Popijając kolą tę ostrą, ryżowo-paprykową papkę – obserwujemy się wzajemnie z przechodzącymi laskiem ludźmi. Jeden jegomość coś tam nawet rzucił w moim kierunku, a że nic nie zrozumiałem to tylko kiwnąłem głową i podziękowałem na wszelki wypadek jakby życzył mi smacznego.

Koniec wyprawy Bałkany 2012

Sporo razem zobaczyliśmy. Wojtek z Kamilem od kilku dni są już w domu. Kilometry połykali niczym sprawnie pracujący, dwuosobowy peleton. Ja natomiast dzisiejszego dnia wstaję o godzinie 6 i powoli kieruję się w stronę pociągu.

Bałkany okiem kamery

Mój pierwszy dłuższy film z podróży. Film na przerwę w pracy, małą kawę czy chwilkę relaksu przy dobrej muzyce. Niech Cie długość nie odstraszy – ludzie mówią, że warto zobaczyć!  Jeśli także i Tobie się spodoba udostępnij dalej albo chociaż zostaw po sobie komentarz !

Bałkański czar. Miejsca i ludzie, do których chętnie bym wrócił po 4 latach

Nie dalej jak kilka dni temu Facebook wyświetlił mi informację – Masz wspomnienia! Ciekawość oczywiście szybko przeważyła nad rzeczami jakie miałem do wykonania i kliknąłem – „pokaż więcej”. Co się okazało? Czytam, oglądam i nawet nie wiem kiedy, zacząłem się mimowolnie uśmiechać do monitora. Właśnie strzeliło 4 lata odkąd byłem na Bałkanach rowerem. Tak mnie wzięło na wspominki, że postanowiłem dziś na Bałkany wrócić!