Izrael a wiza Irańska w paszporcie

Wizzair otworzył całkiem niedawno tanie połączenia z Izraelem i już za 300zł można dostać bilety w obie strony. Kraj ten jest dość specyficzny, jeśli chodzi o kontrole na granicach – zwłaszcza na Lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie. Skąd te wnikliwe kontrole? Izrael jest raczej mało lubianym na świecie krajem. Jak pewnie wiecie ma na pieńku praktycznie ze wszystkimi arabskimi sąsiadami w okolicy, a irański były prezydent Ahmadineżad jeszcze nie tak dawno powtarzał, że Izrael  zostanie wymazany z mapy świata, a także określał Holokaustjako wielką mistyfikację.

Czytaj też – Wyrabianie wizy irańskiej

Co ciekawe lotnisko Ben Gurion, na którym wylądowaliśmy lecąc z Katowic, zostało uznane przez Oddział europejs­ki światowej organizacji zrzeszającej operatorów lotnisk,  jako najbezpieczniejsze europejskie lotnisko. Europejskie? Na Bliskim Wschodzie?! Widać lobby izraelskie ma niezłe wpływy i działa dość prężnie w Europie, ale to temat na inny wpis.

Do rzeczy! Cztery miesiące temu wraz z Piotrkiem byliśmy na Bliskim Wschodzie rowerami, tam dostaliśmy do paszportu wizę irańską i iracką (dokładnie z autonomii kurdyjskiej) i tak wyszło, że ponownie, wraz z 4 innymi znajomymi wybraliśmy się na Bliski Wschód zobaczyć Izrael i Palestynę, tym razem z perspektywy autostopu.

Nie ma to jak Schengen

Za wjazd do Izraela nie ma żadnych opłat, jednak zanim znajdziemy się na terytorium tego kraju trzeba uzbroić się nieźle w cierpliwość. Wszystkie procedury kontrolne są dość przykre i skutecznie mogą zepsuć humor już na starcie wycieczki. Pani w okienku przelatując po kolejnych pieczątkach i wizach w moim paszporcie i kiedy dociera do irańskiej, z nieudawanym zdziwieniem, podejrzliwością i z lekką dozą ironii pyta: Jak to podróżowaliście po Iranie? Poważnie!? Oh, interesujące!

Chwilę później przychodzi przywołany przez nią jakiś ochroniarz z krótkofalówką w ręku, zabiera nasze paszporty i każe nam usiąść na uboczu w poczekalni. Po jakichś 30 minutach zostaliśmy pojedynczo zaproszeni do pokoju służb bezpieczeństwa (jak to się przedstawiła para siedząca za biurkiem) i zostaliśmy zasypani pytaniami o nasz wakacyjny wyjazd do znienawidzonego Iranu.

Trochę świadomie pokłamaliśmy. Szereg bezsensownych pytań jak: imię dziadka, jego pochodzenie (z racji mojego niemieckiego nazwiska?) poprzeplatane były tymi bardziej wnikliwymi, jak cel podróży po Iranie, dokładna trasa, czas pobytu, znajomości, telefony do znajomych Irańczyków, maile i facebooki.  Oczywiście pary z ustnie nie puściliśmy, zeznania już dawno ustaliliśmy i uparcie twierdziliśmy, że spaliśmy cały czas pod namiotem. Na koniec, dla rozluźnienia atmosfery, nie wiem czy cynicznie, czy szczerze, ale kobieta zapytała czy podobało nam się w Iranie? Oczywiście, że tak! Co za głupie pytanie w ogóle…

W dalszej kolejności zaczęli drążyć temat podróży po Izraelu i tutaj także skłamałem, że do Palestyny wjeżdżać nie będę i stanowczo zapewniam panią, że wiem czym to grozi (choć faktycznie nie wiem).  Obok przy biurku siedział gościu, który wszystko wklepywał do komputera i kiedy skończył, znowu nastąpiło długie oczekiwanie na decyzję.  Sprawa, jak to ma miejsce w urzędach na całym świecie, musiała swoje odczekać i dojrzeć, aż w końcu, po 30 minutach dostaliśmy nasze paszporty z papierowym świstkiem zamiast pieczątki i już oficjalnie mogliśmy wejść do Izraela.

Co ciekawe o pobyt w kraju arabskim takim, jakim jest Irak, nie pytali praktycznie nic.

Powrót

Przy powrocie kontrole są jeszcze dłuższe i wypada stawić się co najmniej 2 godziny przed zamykaniem bramek. Nie ma już tak oficjalnego przepytywania jak przy wjeździe, ale jest za to dużo bramek, prześwietleń, również pytań i poszukiwania jak sądzę jakichś narkotyków lub materiałów wybuchowych.

Pani oczywiście, kiedy zauważyła nasze podejrzane irańskie wizy od razu wzięła nas na stronę i zadała mniej więcej te same pytania co na wjeździe. Kiedy skończyła, a my w miedzyczasie kompletnie zatrzymaliśmy naszym przesłuchaniem kolejkę, pobiegła po jakiegoś wyższego rangą mundurowego, który bardziej oficjalnym, wnikliwym i podejrzliwym głosem zadał znowu takie same pytania co jego poprzedniczka. Identyczne, nic nowego! Na koniec, kiedy już przechodziliśmy do pierwszego skanera facet rzucił, że to tak dla bezpieczeństwa, bo obawiają się o wniesienie jakiejś bomby do samolotu…

Gdzie niby mielibyśmy zmieścić tą bombę, skoro połowę naszych plecaków zajmowały zerwane przy lotnisku pomarańcze i kupione na bazarze granaty (takie do jedzenia, żeby nie było).

Dalej miało miejsce wyżej wspomniane poszukiwanie jakichś narkotyków czy materiałów wybuchowych. Inna kobieta pocierała wszystkie rzeczy specjalną szmatką, która lądowała później w jakiejś maszynie sprawdzającej, potem jeszcze jedna kontrola i na koniec okienko gdzie otrzymaliśmy wyjazdowe pieczątki. Koniec!

Lotnisko Ben Guriona Tel Awiw

Podsumowanie

Summa summarum, wydaje mi się większy problem w paszporcie robi wiza/pieczątka Izraelska w kontekście dalszego podróżowania, aniżeli irańska, iracka czy innych krajów arabskich. Jednak w tej materii  Żydzi są bardziej wyrozumiali i dobrze wiedzą, że pieczątka Izraelska właściwie wymusza na podróżnym wyrobienie nowego paszportu – oczywiście, jeśli mamy zamiar podróżować po Bliskim Wschodzie. Warto w okienku poprosić o niewbijanie pieczątki do paszportu, co powinno pomóc i raczej nie będą z tego powodu robić problemu. My prosić nie musieliśmy, ponieważ odgórnie, zamiast pieczątki dostaliśmy w zastępstwie po karteczce z naszymi danymi i zdjęciem, jakimś kodem kreskowym i napisami po hebrajsku, a wyżej wspomniana wyjazdowa pieczątka została przybita na bilecie samolotowym. Tym samym opuściliśmy kraj bez żadnego izraelskiego śladu w paszporcie!

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

5 komentarzy

Dodaj komentarz

  • Szukają materiałów wybuchowych. Tymi samymi gadżetami co w Smoleńsku. Wykrywają nawet jedną cząsteczkę. Gdyby szukali narkotyków to kaplica. W Eilacie kupiliśmy 5g haszyszu. Wszystko tym śmierdziało.

  • Izrael to kraj w ktorym, jak chyba nigdzie indziej ceni sie pokoj i zycie, dlatego dba sie o bezpeczenstwo wlasnych obywateli i innych podroznych. stad to trzepanie podczas kontroli „w te i we wte” i nie nalezy sie temu dziwic. To min. dlatego taki maly narod stawia czola i istnieje pomimo otoczenia wrogich krajow arabskich. bylem kilka razy w Izraelu, zjezdzilem go i nie doswiadczylem zadnej wrogosci od zydow