Jak szukać darmowego noclegu w podróży?

Jedziesz gdzieś na dłużej i ogranicza cię studencki budżet? Od czasu do czasu chciałbyś się przespać pod dachem, ale nie masz zbędnych 40zł na hostel? Ledwo co uzbierałeś na plecak, śpiwór i karimatę, a na namiot zabrakło? Sytuacja nie jest beznadziejna, wcale nie musisz rezygnować z wyjazdu! Istnieje sporo możliwości, dzięki którym można zaoszczędzić dużo pieniędzy na spaniu w podróży, a nawet bez większych problemów znaleźć darmowy nocleg!

A więc co trzeba zrobić? Masz trzy możliwości:

Możliwość pierwsza – znajdź Internet!

darmowy net
zdjęcie pochodzi z www.ibtimes.com

Jeśli jesteś w jakimś dużym mieście, masz spore szanse na znalezienie dobrego, darmowego noclegu. Udaj się do najbliższego McDonalda, połącz się ze światem i zacznij poszukiwania. Istnieje mnóstwo stron internetowych mających na celu pomóc znaleźć darmowy nocleg podczas podróży. Najpopularniejsze z nich:

CouchSurfing – Portal randkowy jak go nazywam od jakiegoś czasu. Wszyscy znają, wszyscy lubią i jest to zdecydowanie najpopularniejsza tego typu strona. Ja osobiście mam do niej mieszane uczucia, gdyż coraz bardziej robi się z niej coś właśnie na wzór facebooka, gdzie ogromna część użytkowników rejestruje się dla zabawy, nigdy nikogo nie przenocowała ani nie ma zamiaru, albo jeszcze lepiej – szuka partnera na jedną noc. Trzeba się czasem nieźle napocić, żeby znaleźć jakiś nocleg, ale zdecydowanie warto. www.couchsurfing.org

WarmShower – znakomity odpowiednik CS, jednak tylko dla podróżujących rowerami. Dużo mniej członków, ale jak już się do kogoś napisze, to jest duża szansa, że odzew będzie pozytywny. Używam najczęściej i jeszcze nigdy się nie zawiodłem!  www.warmshowers.org

Zarówno CS jak i WS Są do siebie bardzo podobne w obsłudze. Wystarczy się zarejestrować, napisać kilka zdań o sobie i wrzucić jakieś zdjęcie. Następnie wyszukujemy miasto, gdzie akurat zastała nas noc, podajemy czas przyjazdu i wyszukiwarka zrobi resztę. Strony są bardzo intuicyjne i łatwe w obsłudze. Dalej trzeba już tylko pisać bezpośrednio do ludzi i pytać o możliwość przenocowania. Nie ma się czego bać.

Jest jeszcze kilka inny stron tego typu jak: Hospitality Club, Staydu, Global Freeloader, Servas, beWelcom ale nie powalają one popularnością i swoim rozmachem. Są, ale szczerze to nie wiem na ile działają i jaka jest szansa znalezienia na nich dachu nad głową.

Godna polecenia jest także strona WorkaWay! Dość prężnie działający portal, na którym można znaleźć ludzi oferujących nocleg i wyżywienie podróznym, za drobne prace przy domu. Jakieś przycinanie drzewek, trawnika, odmalowanie altanki. Nigdy jeszcze nie miałem okazji, ale wielu moich znajomych bardzo poleca!

Wskazówka 1: oczywiście lepiej jest załatwiać nocleg odpowiednio wcześnie, nawet kilka tygodni przed wyjazdem, ale jeśli akurat potrzebujemy „na już” to strony te też świetnie się sprawdzają.

Wskazówka 2: zwracaj uwagę na daty ostatniego logowania członków. Nie ma większego sensu pisać do kogoś kto logował się ostatnio 34 tygodnie temu. Warto też zwrócić uwagę na ilość osób, które już ich poleciły (references).

cs

Dobrze jest mieć też na swoim koncie owe references od innych użytkowników strony, dzięki czemu wzrasta twoja szansa na znalezienie jakiegoś kawałka podłogi. Skąd potencjalny gospodarz ma wiedzieć, że może ci zaufać? Jeśli jednak masz nowe konto i świeci ono pustkami, nie wszystko jest też stracone. Można trochę oszukać. Poproś znajomego o pozytywną opinię o tobie. Niech skrobnie kilka linii, napisze, że jesteś normalny, miły i nie chrapiesz.

Istnieje  jeszcze jedna bardzo ciekawa opcja poszukiwania darmowych noclegów za pomocą internetu:

Facebookowa grupa o urokliwej nazwie: Jestem w dupie weź mnie przekimaj. Grupa jest niestety TAJNA, dlatego link nie działa i jeśli ktoś chce się do niej dostać musi mieć w niej znajomego….

Tak zwane grupy szybkiego reagowania. Jeśli miejsce, w którym jesteś jest dość popularne wśród autostopowiczów, masz dużą szansę, że ktoś tam już spał, zna kogoś, kto ma wolną kanapę i przy dobrych wiatrach poda ci numer telefonu czy też adres. Działa, sprawdzałem!  Jeśli podróżujesz po Polsce, szansa na znalezienie noclegu jest naprawdę ogromna. Wystarczy prześledzić wpisy i przekonać się jak dużo ludzi znalazło nocleg. Na samej górze grupy jest także przypięta bardzo opasła lista ludzi oferujących za darmo”kawałek podłogi” na jedną noc.

Jest też bardziej obszerna grupa: Autostopowicze czyli MY  (nie jest tajna) – tam także można z powodzeniem szukać noclegu!

Ostatnia ciekawa strona, dzięki której znaleźć możemy darmowy nocleg to Sleeping in the Airports. Ogromna baza danych. Możemy znaleźć tam wszystkie lotniska świata z dokładnym opisem czy i gdzie można spać na konkretnych terminalach. Świetna sprawa! :)

Możliwość druga – znajdź dobrych ludzi!

fota dobrzy ludzie

Czasem możesz mieć pecha i noc zastanie cię gdzieś na jakiejś wsi, gdzie ciężko o spożywczy, a co o dopiero darmowe wifi. Nic jednak straconego. Schemat działania jest bardzo prosty i właściwie szerzej opisałem to już kiedyś we wpisie Noclegi na gospodarza.

Po prostu zagadujesz pierwszą lepszą osobę pracującą w ogródku i pytasz o możliwość przespania się w jego garażu! Jeśli nie wyglądasz na kryminalistę jest duża szansa, że dostaniesz zgodę, a być może trafi Ci się także jakaś herbata na kolację. Wyjaśnij ładnie, że to tylko jedna noc, zaraz idziesz spać, nie będziesz psocił, a z samego rana idziesz dalej. Dobrych ludzi jest mnóstwo, ludzie chcą pomagać, jednak czasem nie wiedzą jak się do tego zabrać.

Możliwość trzecia – znajdź… pustostan.

Wyglądasz jednak jak kryminalistka i w nikim nie wzbudziłeś zaufania? To już skrajność, ale w dalszym ciągu nic straconego! Jeśli nie jesteś akurat na kole podbiegunowym i masz pewność, że w nocy nie zamarzniesz, rozejrzyj się za jakimś pustostanem. Najczęściej przechodząc ulicami miasta nie zwraca się na takie miejsca uwagi, ale uwierz mi – są wszędzie, w każdym mieście i to w nieprzeciętnych ilościach.

Mają one mnóstwo zalet:

  • Jest duże prawdopodobieństwo, że są one zadaszone, więc w razie deszczu nie zmokniesz, a ściany uchronią jak coś przed wiatrem (jakie to logiczne!).
  • Jesteś sam, więc nie musisz nikomu dotrzymywać towarzystwa i w spokoju możesz oddać się odpoczynkowi.
  • Są bezpieczne! Bo kto normalny chodzi po pustostanach w nocy? Raz zdarzyło się, że spaliśmy w pustostanie już zamieszkałym, ale jego lokator raczej nie miał nic przeciwko naszej obecności.
  • Czasem może trochę śmierdzieć, ale co ci to przeszkadza! Nie jesteś przecież księciem ani księżniczką!
  • Poza tym, czasem można znaleźć ciekawe rzeczy w takich pustostanach – jak siłownia na ten przykład.

darmowe noclegi

Wskazówka: Na wszelki wypadek pamiętaj jednak o tym, aby zachowywać się cicho i nie świecić za dużo lampkami. Aha, no i gaz pieprzowy pod ręką też jest dobrze mieć, ale to tylko dla spokoju snu. Przecież nikt normalny nie chodzi po pustostanach w nocy, co nie?! ;)

Słowem zakończenia:

Jeśli śpisz już u ludzi, za każdym razem pamiętaj jednak o podstawowych zasadach dobrego wychowania. Szanuj innych, nie rób wiochy, nie naciągaj, zachowuj się kulturalnie no i na koniec ładnie podziękuj, zapraszając w przyszłości do siebie. Zostaw po sobie dobre wrażenie, to ważne. Możesz także zostawić jakiś drobny upominek. Wiem, że mowa tutaj o darmowych noclegach, jednak głupia pocztówka z Polski, jakaś flaga czy nawet kilka piw cię nie zbawi. W końcu często dostajesz od tych ludzi nie tylko miejsce do spania, ale również prysznic, coś do zjedzenia, a także nierzadko świetne towarzystwo i dobrych znajomych na lata. Tego nie dostaniesz w hostelu. Doceń to!

Karol Werner

następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (33):

  1. Bardzo fajny pomysł z „poradnikiem oszczędzania w podróży”. Wpis bardzo ciekawy i na pewno przydatny. Podoba mi się także to, co napisałeś o pozostawieniu dobrego wrażenia, pozostawieniu upominku i zaproszeniu do siebie. To bardzo ważne i bardzo często powoduje nawiązanie dłuższych relacji i w przyszłości również daje nam szansę znalezienie noclegu u tej samej osoby.

    Samemu z wielu tych opcji noclegowych już korzystałem, ale np. o Global Freeloader, czy WarmShower dopiero teraz się dowiedziałem. Polecam też zakup karty na komunikację np. RomaPass, czy tego typu w innym mieście i już można w miarę tanio spędzić 3 dni w danym mieście – zwiedzając w dzień, a w nocy śpiąc jeżdżąc komunikacją np. pociągami lub w metrze. Minusem jest jednak to, że w niektórych miastach metro działa do 1 w nocy.

  2. Świeczek napisał(a):

    A pod gołym niebem, plaże, lasy, nawet parki? ;)

  3. Strzyga napisał(a):

    „A pod gołym niebem, plaże, lasy, nawet parki? ;)” -> to w niektórych krajach „trochę” kosztuje…

  4. boliviainmyeyes napisał(a):

    Na szczescie nigdy nie bylam w takiej podbramkowej sytuacji, ale warto wiedziec jak sie zabrac za poszukiwania darmowego noclegu- tak na wszelki wypadek:)

  5. Monaleasa napisał(a):

    Zdecydowanie prawda z tymi noclegami, sama wielokrotnie korzystałam. Co do couchsurfingu to niestety trzeba umieć też odróżniać ludzi, którzy traktują CS jako międzynarodowy portal randkowy, a tych coraz więcej. O WS nie słyszałam, ale zaraz obczaję, może akurat jakaś kolejna alternatywa dla dotychczasowych noclegów. Z drugiej strony niefajnie jest też traktować gospodarzy jako darmowy hotel. Wielokrotnie korzystałam z gościnności innych ludzi i zawsze ceniłam sobie możliwość rozmowy z nimi, wymiany poglądów, historii, wspólne gotowanie i dawanie sobie małych upominków ;) Nie można o tym zapominać, bo wtedy CS traci swój urok i staje się kolejną stroną typu booking.com gdzie szukamy frajera za friko.

    • Karol Werner napisał(a):

      Pewnie, że tak! Zawsze to powtarzam, zawsze warto coś od siebie dać na stół, zostawić jakiś mały upominek! ;)

  6. Bartek Szaro napisał(a):

    Ehh, kolejny SEO poradnik o oszczędzaniu na wyjazdach na blogu podróżniczym. Rozumiem, że fajnie mieć wyświetlenia ale ile tego jeszcze będzie? Trochę świeżości by się przydało.

    • Karol Werner napisał(a):

      A bo ja wiem ile? Pewnie dużo. Dla jednego to jest „świeżość” dla drugiego nie jest. Z pewnością kilka osób znajdzie tutaj coś ciekawego. Nie rozumiem szczerze o co pretensje? Jedna osoba może czytać Waszego bloga i Waszą książkę o poradach dot. taniego podróżowania, a druga tylko mojego. Twoi czytelnicy mogą poczytać SEO-poradniki u Ciebie, a moi już u mnie nie mogą? ;) Rozumiem, że byłeś przede mną, ale także Ty nie wpadłeś pierwszy na pisanie poradników dot. Taniego podróżowania. Idąc dalej tym tokiem myślenia, blogi podróżnicze w ogóle nie są potrzebne, bo wszędzie już ktoś był, wszystko widział i wszystko już dawno zostało opisane. WSZYSTKO.

      • Marcin napisał(a):

        Ej! :) Czytam Was i czytam Ich i czytam Tamtych i stwierdzam, że…

        Poradnik Bartka a poradnik Karola to dwa zupełnie różne poradniki :) No i czytelnicy pewnie też. Luzik!

      • Bartek Szaro napisał(a):

        Karol, nie roszczę sobie praw do wyłączności podejmowania jakiegokolwiek tematu, piszę to jako czytelnik tego bloga, który spodziewa się czegoś innego. Więc zwyczajnie jestem trochę zawiedziony, że Ty też w to idziesz, choć rozumiem, że te informację na pewno niektórym się przydadzą.

        Wszystko nie zostało jeszcze napisane, oj nie. Jeśli tworzenie treści miało by być tylko już powielaniem poprzednich, nie byłoby sensu robić czegokolwiek. Ja mam przynajmniej taką motywację.

        Marcin, dzięki za mediację, dogadamy się. Duże chłopaki jesteśmy, a Karol nawet większy ;)

    • Marek Masalski napisał(a):

      Jak dla mnie porady spoko, a to że zoptymalizowane pod kątem SEO? Moim zdaniem blog trzeba prowadzić w taki sposób, żeby ktoś nas mógł znaleźć.

  7. unicycle-qxy napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis i dobrze zapowiadająca się seria :)
    – konto na warmshowers właśnie założone :)

  8. Olaf napisał(a):

    Warto też wspomnieć o szkołach. :) Przy odrobinie szczęścia można dostać od woźnego czajnik do herbaty, materac na sali gimnastycznej czy dostęp do pryszniców w szatni. ;)

  9. anna napisał(a):

    to wszystko jest dla odważnych i spragnionych wrażeń, bardzo ciekawy artykuł.

  10. Goł napisał(a):

    o paru fajnych reczach się dowiedzialam czytając ten wpis. Trzeba będzie zalogowac się na wormshower :)
    Dzięki

  11. Bożena napisał(a):

    Autor artykułu poleca workaway Byłam na 3 workaway. Jeden super, drugi nie najgorszy trzeci fatalny. Trzeba mieć szczęście i trafić na porządnych ludzi. Wróciłam w sierpniu z Hotelu Las Errizas w Hiszpanii (Andaluzja) prowadzonego przez dwóch holendrów. Traktowali mnie jakbym była człowiekiem drugiej kategorii, jedzenie w ilościach minimalnych a praca (to nie było pomaganie) tylko normalna praca.Poznałam dużo fajnych ludzi spoza hotelu i dlatego zostałam trzy tygodnie. Napisałam do prowadzących portal maila o usunięcie profilu tego hosta ale nie jest to takie łatwe. Hotel ma pozytywne opinie od workawayowców dlatego, że byli oni w hotelu jak byli inni właściciele. Ja trafiłam na nowych i klapa. Ja już się nie zdecyduję na workaway po prostu się boję

  12. Mariusz napisał(a):

    przydatny artykuł. Jak będę w takiej sytuacji, to na pewno przypomnę sobie powyższe rady.

  13. Dawid Białowąs napisał(a):

    Pustostany to fajna rzecz. Jak w tym roku byliśmy na Łotwie (gdzie jest chyba największy odsetek opuszczonych budynków z krajów, w których byłem), co noc spaliśmy „pod dachem”. A to w jakiejś opuszczonej fabryce, na ganku opuszczonej chaty lub w poradzieckiej bazie wojskowej. Dla niektórych minusem może być niezbyt ciekawy widok otoczenia, mnie to jednak nie przeszkadza, a praktyczność miejsca jest najważniejsza – szczególnie w kraju, gdzie ciągle pada.

    O noclegach „na gospodarza” naczytałem się sporo, jednak dopiero zacząłem je uskuteczniać w tym roku w Gruzji. Rzeczywiście jest to niepowtarzalna okazja na wspaniałe poznanie kultury danego kraju, wspaniałych ludzi, spróbowania lokalnej kuchni. O tym nie piszą w przewodnikach – każde takie spotkanie jest niepowtarzalne. Jednak dobrze by było móc się jakoś dogadać – jeśli nocujemy u Albańczyka, z którym nie potrafimy się kompletnie porozumieć, już nie jest tak fajnie. Chcielibyśmy zadać mnóstwo pytań, jesteśmy ciekawi jego tak samo jak on nas, jednak bariera językowa jest nie do przebrnięcia. Co oczywiście nie znaczy, że nie warto ;)

  14. travelingilove napisał(a):

    Karol, to jest świetne!!! :)

  15. Dream Decide Do napisał(a):

    Kupić namiot?hehe, nie no żartuje. Jeszcze nie przeczytałem postu ale za chwilę się zabieram ;)

  16. Muszę nadrobić zaległości :)

  17. Mateusz napisał(a):

    Genialne porady :) Strona dodana do zakładek :D

  18. Adam L. napisał(a):

    Witam. Chciałbym wyruszyć na wyprawę po Europie, sam, tak około 2600 km w jedną stronę (Czechy, Niemcy, Francja, Hiszpania). Ale bardzo słabo mówię po angielsku, jak do kogoś w ogródku zagadać, jak się nie umie;/ Co w takim razie? Spanie pod gołym niebie i to samemu jest niebezpiecznie, nie tylko źli ludzie, ale nawet zwierzęta czy zła pogoda. Takie mycie to wykombinowałem, że można w kąpieliskach (jeziora), nawet morze lub baseny. Ale z tym spaniem to największy kłopot. Zatem jak sobie poradzić nie umiejąc angielskiego?

    • Karol Werner napisał(a):

      Hej! Wydrukuj sobie na kartce formułkę w języku angielskim, niemieckim, czeskim, francuzkim i hiszpańskim i wręczaj przez ogródkowy płot, nie zapominając się uśmiechać.To działa, próbowałem wielokrotnie w krajach, którego języka obywateli nie znałem ;) Trzymam kciuki, daj znać jak poszło :)

      • Adam L. napisał(a):

        Dziękuję za dobry pomysł:) Jestem trochę nieśmiały, ale jak będę w sytuacji bez wyjścia to na pewno się przełamię. Jadę tam przede wszystkim dla Kogoś, nie tak z nudów, jadę także dla siebie, z nadzieją, że schudnę:P Dzięki wielkie, Twój blog jest u mnie w ulubionych zakładkach.

  19. art napisał(a):

    to ja chyba nie wzbudzam zaufania :( podczas każdej wycieczki klikam do kilkunastu osób na CS i pytam nie tylko już o nocleg, ale o samo towarzystwo nawet jeśli ruszam sam… niestety, jeszcze nikt się nie zgodził. Zawsze odmowy typu: „ojej akurat w tym terminie nie mogę”, „bardzo chętnie, ale nie mam czasu” itp. (no tak, cała ludzkość świata, nie może lub nie ma czasu).

    • Karol Werner napisał(a):

      Faktycznie ostatnio jest coraz trudniej. Może warto pomyśleć nad weryfikacją profilu, zebraniem jakichś pozytywnych komentarzy nawet od znajomych i dobrze uzupełnić profil? ;)

  20. krakow-zwiedzanie napisał(a):

    Kiedyś skorzystałam z couchsurfingu i polecam! Nie warto płacić kroci za nocleg :)

  21. UrbanV napisał(a):

    „Przecież nikt normalny nie chodzi po pustostanach w nocy, co nie?! ;)”
    No chyba, że fani urbexu (w tym ja) lub łowcy duchów x) mimo wszystko te grupy są raczej niegroźne, no ci drudzy czasem mogą nastraszyć ale i tak spoko goście

Dodaj komentarz