Jaki jest prawdziwy Irańczyk?

Ludzie mówią, że Irańczyk to „ten zły”. Zapytani dlaczego, często nie umieją sprecyzować, nabierają wody w usta i na odczepne rzucają coś tam o terrorystach, programie atomowym i o tym, że jest niebezpiecznie. Zdarza się, że nawet nie potrafią umiejscowić Iranu na mapie świata, ale za to dobrze wiedzą, że jest to zły kraj zamieszkały przez złych ludzi i jak na ironie im mniej ktoś wie, tym bardziej ma wyrobioną opinię. Jedyną, słuszną, sprawiedliwą.

Irańczycy nie potrzebują naszego pożałowania ani współczucia, nie potrzebują naszej litości, pomocy ani naszego zrozumienia. Potrzebują naszych umysłów pozbawionych uprzedzeń do nich samych. Naszych umysłów myślących samodzielnie, a także nie powielania nieprawdziwych stereotypów tak bardzo ich krzywdzących. Stereotypy są cholernie złe!

Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć uprzedzenie-Albert Einstein

Ludzie w Iranie zdają sobie sprawę z tego, jaki mają wizerunek na Zachodzie. Wizerunek kreowany przez media, ukazujące ich jako fanatyków religijnych, rzekomo siedzących na bombie atomowej, żądnych krwi niewiernych całego świata. Jest to niebywale dumny naród i bardzo zależy im na zmianie sposobu, w jaki postrzega ich zachodnie społeczeństwo, jednak niewiele są w stanie zdziałać. Kimże jest człowiek w porównaniu z „opiniotwórczymi”, mass mediami. Często pytają jak podoba nam się Iran i co sądzimy o Irańczykach, wielokrotnie mówią żebyśmy nie wierzyli telewizji, a na odchodne nierzadko proszą abyśmy po powrocie mówili jak wygląda prawdziwy Iran. Jak bardzo jest uśmiechnięty, życzliwy, przyjazny, a przede wszystkim bezpieczny.

Kto to Irańczyk?

Na początek należy powiedzieć KIM to jest cały ten Irańczyk i sprecyzować, że Irańczyk to nie Arab, a Iran nie jest krajem arabskim. W Iranie żyją głównie Persowie (65%), Azerowie (16%), Kurdowie (7%) i inne mniej liczne narodowości, a samych Arabów w całym kraju jest mniej niż 3% , czyli mniej więcej tyle samo ile w Polsce Ślązaków (oczywiście nic nie mam do Ślązaków, sam nim jestem ) i jestem pewien, że przeciętny, dumny Irańczyk obraziłby się za nazywanie go arabem.

Odpowiedzieć na pytanie – jak żyje Irańczyk – jest wybitnie trudno zwłaszcza, że przebywaliśmy głównie w gronie młodych, anglojęzycznych i mieszkających w miastach osób, które nie dają pełnego obrazu całego, jakże różnorodnego społeczeństwa irańskiego.

Muzyka w Iranie – haram!

Muzyka niszczy ducha, gdyż wzbudza uczucia przyjemności i ekstazy, jak narkotyki. Chcę powiedzieć: wasza muzyka. Ona nie rozbudza umysłu, lecz go usypia. To trucizna porażająca umysły naszej młodzieży, która przestaje się troszczyć o losy narodu.- Chomeini po rewolucji islamskiej w Iranie.

Haram czyli – zakazana. Tradycyjna muzyka może mniej, ale ta przesiąknięta zachodem jak najbardziej. W praktyce jednak, muzyka obecna jest zarówno w przestrzeni publicznej jak i prywatnej. W domach bardzo popularny jest program „Persian Music Channel” łapany przez satelitę, która de facto także jest zabroniona w Iranie.

Satelity ma w Iranie wiele domostw, czy to religijnych i prorządowych, czy nie. W kraju, gdzie rozrywka poza domem jest bardzo ograniczona, a w domu państwowa telewizja nie dostarcza rozrywki, zestaw satelitarny odbierający sygnał telewizji europejskich i znad Zatoki Perskiej to nie tyle luksus, ile konieczność. […] Córka właścicieli domu powiedziała „dzień dobry” i siadła obok niego. Też zaczęła się na mnie gapić, ale odwracała wzrok, ilekroć na nią spoglądałem. Włączyła stary telewizor stojący na niskim stoliku i ustawiła stację PMC, która nadaje przez satelitę z Dubaju i ogląda się ją w prawie każdym irańskim domu. Nie wyświetlają tam nic poza perskimi popowymi teledyskami kręconymi w Los Angeles. Młoda kobieta naciąga czador na policzki i zaczęła się wpatrywać w innych młodych Irańczyków, którzy bez żadnych czadorów ani chust seksownie baraszkowali w klasycznym amerykańskim kabriolecie pędzącym przez pustynię w południowej Kalifornii.-„Ajatollah śmie wątpić”- H.Majd.

Poza tym często mijają nas samochody z otwartymi oknami wysyłające skoczne melodie w eter. Ledwo drażniące ucho dźwięki gitary, kilka szybkich uderzeń perkusji i samochód znika za zakrętem. Niczym subtelny sabotaż, finezyjny protest, jakby na przekór panującemu prawu. Raz widzieliśmy nawet nocną imprezę odbywającą się na pace ciężarówki, pędzącej 4 pasmową autostradą. Młodzi tańczyli, grała muzyka, ledwie zdążyliśmy odpowiedzieć im na pozdrowienia i podobnie jak ten samochód w kilka chwil zniknęli nam z pola widzenia.

Czerwona linia, odgradzająca dozwolone od zabronionego, jest w ciągłym ruchu. Ludzie codziennie odgrywają swój taniec na linie, testując granice wolności. Każdego dnia na nowo i na własnej skórze sprawdzają, które z surowych zasad islamu obowiązują, a które zostały chwilowo zawieszone.- „Czwarty pożar Teherany” – Marek Kęskrawiec.

Polecam ciekawy film „Nikt nie rozumie perskich kotów” – właśnie o młodych Irańczykach chcących grać alternatywną muzykę rockową.

Alkohol w Iranie – haram!

W Iranie panuje całkowita prohibicja. Jednak nie znaczy to, że alkoholu nie ma. Oczywiście nie każdy jest entuzjastą alkoholu i dużo ludzi zwykle nie ma potrzeby picia tylko dlatego, żeby sprzeciwić się systemowi. Ludzie, często starsi powtarzają, że nie piją alkoholu dlatego, że są muzułmanami i jest on zabroniony przez religię, a nie dlatego, że jest on prawnie zakazany i niedostępny. Tak przynajmniej twierdzą i daleko jest im do wszczynania z tego powodu jakichś rewolt.

Młodych jednak, mimo nierzadko wielkiej dumy narodowej także ciągnie do zachodniego stylu życia i tym samym, nie da się ukryć, do alkoholu. Także chcieliby napić się whiskey w jakimś pubie, na dyskotece czy chociażby jakiejś małej imprezce, a skoro ryzykuje się już organizowaniem imprez, to można także zaryzykować i z alkoholem. Ludzie radzą sobie na wiele sposobów. Zrobienie bimbru nie jest wielką filozofią. Piwo bezalkoholowe jest przecież wszechobecne w sklepach. Wystarczy tylko dodać do niego samogonu i już mamy zwykłe alkoholowe piwo. Poza tym, jeśli ktoś ma znajomości to można nabyć bez problemu nawet alkohol z najwyższej półki. Wystarczy telefon do znajomego, wydatek w granicach 20$ i mamy butelkę Absolutu. Taka partyzantka jest obciążona jednak sporym ryzykiem. Za pierwsze złapanie na posiadaniu alkoholu grozi kara 160 batów, za drugie również 160 batów, a za trzecim razem delikwent otrzymuje karę śmierci. I mimo, że prawdopodobieństwo złapania trzykrotnie z butelką w ręku jest niewielkie i zdarza się to bardzo rzadko, to sam fakt istnienia takiego prawa jest niesamowicie przerażający i przygnębiający zarazem.

Irańczycy

Ateizm w Iranie – haram!

Wielu młodych, wykształconych ludzi, których mieliśmy okazję spotkać wcale nie kryła się ze swoją niereligijnością. Mężczyźni za zamkniętymi drzwiami zrzucają obowiązkowe długie spodnie, kobiety chusty z głów, nie przestrzegają obowiązkowego postu w czasie ramadanu i innych narzuconych przez szariat zasad. Życie publiczne od prywatnego jest na tej płaszczyźnie silnie rozdzielone.

Pomijając fakt, że na zewnątrz każdy musi być muzułmaninem, a statystyki mówią, że w Iranie jest 99,5% wyznawców islamu, to młodym jednak daleko do religijności, nie mówiąc już o jakimś fanatyzmie. Arman – 23 letni znajomy z Tabriz – mówi, że większość jego znajomych jest niereligijna (jak twierdzi 80%) . Sam nie szczędzi słów krytyki systemowi, a mułłów nazywa drwiąco mushrooms (z angielskiego – grzyby) ze względu na charakterystyczne turbany, które noszą. Mehdi, który zaczepił nas na ulicy w Mahabad. Na oko 26-letni student – w ciągu pięciominutowej rozmowy, z pełną powagą zdążył wyznać, że nie wierzy w boga, nienawidzi swoich polityków, panującego prawa i właśnie biegnie na kurs języka angielskiego, żeby móc porozumieć się w USA – gdzie zamierza wyemigrować.

Irańczycy są niesamowicie szczerzy, ufni i otwarci, mają jakąś taką wewnętrzną potrzebę wyznania swoich poglądów i jakby nie zdawali sobie sprawy, że ten obcy  może na nich donieść i przysporzyć im sporych problemów. Uczucie wyrażenia siebie, jako osoby myślącej samodzielnie, podzielenia się z kimś swoimi przekonaniami, czy zwykłego wyżalenia jest widocznie silniejsze. Mimo że odejście od islamu i bycie ateistą także karane jest śmiercią. Jakby chcieli zakomunikować, że można człowiekowi nakazywać i zabraniać, grozić, pouczać, mówić co ma robić, a czego mu nie wolno, ale nie da się wpłynąć na jego umysł i przekonania.

Wolność – haram?

Nie chciałbym, żeby ktoś na podstawie tego tekstu sądził, że teraz wie jaki jest ten tytułowy „prawdziwy Irańczyk”. Jest to wybitnie skomplikowany kraj. Ludzie są różni pod względem przekonań, religijności, sytuacji materialnej, pozycji społecznej, czy poglądów politycznych. Celowo przedstawiłem ten nieco inny Iran, ponieważ taki wizerunek jest zdecydowanie najbardziej sprzeczny z opiniami panującymi w naszym społeczeństwie. Wszędzie są źli ludzie – mordercy, oszuści i złodzieje. Ich rozmieszczenie na tym świecie jest wszędzie równomierne i nie zależy ono od narodowości, wiary, niewiary, koloru skóry czy kraju pochodzenia.

Na koniec podsumowujący wszystko co napisałem powyżej cytat. Cytat, który swojego czasu zasiał mi w głowie wiele wątpliwości…

„Niesamowicie łatwo jest przyjmować wolność za pewnik, ale jest też niesamowicie łatwo zakładać, że wolność, którą znamy, to wolność jedynego właściwego typu, jaki istnieje. Kto wie więcej o wolności: ten, kto wie, że jest uciskany, czy ten, kto sądzi, że jest wolny? Wolność, której Irańczycy potrzebują obecnie najbardziej, to wolność od naszych uprzedzeń- Ásta Helgadóttir, tłum: Wojciech Ganczarek.

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

73 komentarze

Dodaj komentarz

  • Bardzo dobry tekst. Sam znam całkiem sporo Irańczyków i w rozmowach o Iranie wszyscy również deklarowali swoją słabą lub zerową religijność i krytykowali irański system władzy, równo jadąc po ajatollahach i Ahmadineżadzie. Oczywiście większość z nich nie miała nic przeciwko alkoholowi :). Fakt że większość z nich to ludzie przed 30-stką i nie znam nikogo starszego kto mógłby mieć inne poglądy, ale potwierdza to że gdy nastąpi w Iranie wymiana pokoleń to Iran na pewno się zliberalizuje.

  • „Poza tym często mijają nas samochody z otwartymi oknami wysyłające skoczne melodie w eter. Ledwo drażniące ucho dźwięki gitary, kilka szybkich uderzeń perkusji i samochód znika za zakrętem. Niczym subtelny sabotaż, finezyjny protest, jakby na przekór panującemu prawu (… ) ”

    Chciałbym zauważyć, że ten kawałek tekstu jest dwa razy pod sobą :)

  • Identycznymi stereotypami obciążeni są Pakistańczycy. To fajnie, że są ludzie, którzy mówią Polakom jak jest naprawdę. Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam!

  • Świetny tekst!!! Tak jak ktoś już na górze stwierdził, ja również uważam że dojdzie do potężnych zmian w przestrzeni politycznej Iranu, gdy nastąpi wymiana pokoleń.

    • Jakie zmiany? Dostali teraz prezydenta, z którego są względnie zadowoleni, a społeczeństwu chyba to wystarczy na tę chwilę…

  • Nie chodzi mi tu ani o „teraz”, ani o „tę chwilę”. Miałem na myśli raczej o liberalizację prawa w kontekście przyszłych zmian pokoleniowych, które dotkną przede wszystkim środowisko polityczne.

    • Może masz rację, nie wiem. Środowisko polityczne ma to do siebie, że rządzi tam specyficzna grupa ludzi, odtrącająca z automatu wszelkich mącicieli. Nawet jak do koryta dostaną się jacyś mentalni wywrotowcy, to i tak muszą się podporządkować większości i na dłuższą metę nie mają szans. Tutaj siła tkwi w narodzie i jeśli temu jest względnie/akceptowalnie dobrze, nic sie nie zmieni. Faktem jest, że Persowie od wieków obalali rządzących – więc mają w tym praktykę – tylko pytanie czy taka zmiana się w ogóle kiedyś narodzi, czy przeleje sie ta przysłowiowa czara… To już przecież ponad 30 lat.

  • Niezwykle pouczające,można było spodziewać się czegoś innego ale z tą wiarą jest tak jak u nas w Polsce.Statystyki … niestety nie oddają rzeczywistości

    • Bała ? Dlatego, że to źli terroryści ?
      Znasz jakieś szyickie fanatyczne organizacje terrorystyczne, chcące ogniem i mieczem nawracać niewiernych w Europie ?
      Al-Ka’ida i Państwo Islamskie to organizacje sunnickie.

      • Organizacje, które tylko wykorzystują religię do swoich celów, a faktycznie nic nie mają wspólnego z islamem. To tak jakby nazwać Wermaht organizacją chrześcijańską bo nosiła się z napisem „Bóg z nami”.

  • A teraz ciekawość będzie mnie zmuszała do szukania następnych wieści o Iranie i czytania kolejnych Waszych tekstów.Ale się „zakręciłam”!

    • To przestań marzyc i Go to Iran!To nie jest problem!Naprawdę!;)))).A wszystko co tu na tym blogu o Iranie to prawda,taki jest Iran!

  • Cześć,
    Jestem pierwszy raz na tym blogu. Uwielbiam tego typu blogi, „podróżnicze”, przedstawiające inne kraje, ludzi, kultury, zwyczaje – ale nie tak jak robią to przewodniki turystyczne – ale tak jak udzie którzy tam byli.
    Pozdrawiam,
    T.

  • Mam znajomego z Iranu razem chodzimy do szkoły i on normalnie pije alkohol głownie polskie piwo dębowe :-) są bardzo bardzo mili Irańczycy :-) pozdrawiam

  • Czytalam duzo ksiazek na temat bliskiego Wschodu i odnosze wrazenie, ze wiele nacji ma kompleks Iranu, tak jakby ludzie tam zyli bardziej nowoczesnie i bez tego chorego fundamentalizmu. Dobry tekst i piekne zdjecia, gratuluje wspanialego bloga.

    • Może kompleks związany jest z tym, że Irańczycy mają świadomość swojej przeszłości. Tego jak stara jest ich historia, kultura?

  • Bardzo ciekawe, faktycznie coraz więcej osób eksploruje Iran i wraca stamtąd nieziemsko zadowolona. Dobrze, że łamiesz stereotypy o samym kraju oraz przede wszystkim ludziach.

  • stereotypy są często strasznie krzywdzące. Mam kilku znajomych z Iranu i potwierdzam, że są to szczerzy i ufni ludzie. bardzo pozadni a co do fanatycznej religijności… może starsze pokolenia? a moze kolejny stereotyp :-) bardzo fajny blog – będę zaglądać. Pozdrawiam

  • osobiscie znam paru iranczykow normalni pracujacy ludzie nie wchodza nikomu w droge dodam ze nie mieszkam w Pl i nawet w zwyklym sklepie carefour pracuja persi i hindusi i zawsze sie z ktoryms z nich slowo zamieni ogolnie nie mam zadnych zastrzezen do iranczykow. . .

  • Będę w Iranie w sierpniu tego roku i jak mówię o tym znajomym, to od razu słyszę teksty w stylu: „Powaliło Cię?!”, „Przecież oni Cię tam zabiją” itd. Także na prawdę chwalebne, że uwalniasz ludziom umysły swoimi wpisami. Bo zaczyna mnie powoli martwić to sianie strachu, szczególnie na zachodzie, cała ta gadka o terrorystach, powoli przez to ludzie zgadzają się na coraz większą kontrolę, żeby uzyskać jakąś złudę bezpieczeństwa. Zresztą czy niektórzy amerykańscy żołnierze także nie zasługują na miano terrorystów? Bo jak niby nazwać tych, którzy dokonują masakr na ludności cywilnej w Iraku i nie tylko (np. Masakra w Haditah czy więzienie w Abu ghraib)

  • Dobry tekst. Tacy właśnie są. Żyją pomiędzy dwoma światami. Sa dumni ze swojej kultury a jednocześnie chca żyć jak ludzie zachodu.

  • Witam, tekst z 2013 ale teraz trafiłem. Trafny obraz, dobrze, że zastrzeżenie co do wieku rozmówców, nie można uogólniać. Obraz Iranu bardzo się zmienia i nie tylko na szczęście w mediach, ale i w nas. Pierwszy raz byłem w tym kraju w 1984 czyli 5 lat po rewolucji islamskiej, kolejny w 2015. To nie ten sam kraj, ale ludzie tacy sami: mili, otwarci teraz odważniejsi aż czasem dziwi ta odwaga i otwartość do obcego, ciągłe pytania męczą ale są z przyjaznej ciekawości i rozmowy w celu ukazania ludzkiego a nie rządowego obrazu Iranu. Odwrócenie od religii widać w pustych meczetach (po za świętami i głównymi świątyniami) widać na ulicy (nie ma teraz w południe dywaników na bazarze i wszędzie słyszalnych nawoływań do modlitwy). Osoby ok 40-45 letnie także deklarują brak silnego praktykowania islamu. Sądzę, że teraz po otwarciu na świat zmiany pójdą aż za szybko…trochę mi żal tego kraju zapachów, naturalnych opakowań, kolorów, tętniących bazarów bez chińszczyzny, specyfiki, tajemnicy. Teraz worki tłumią zapach przypraw, pudełka skrywają kolory i produkty made in … pstrokatością rażą oczy. Wiedziałem, że chcę wrócić do Iranu, wróciłem i wiem nadal, że wrócić tam znowu też postanawiam. Dzięki za fajny tekst, oby dotarł i zmienił postrzeganie, bo mimo tragizmu sytuacji nie każdy mieszkaniec bliskiego wschodu to potencjalny zamachowiec.

  • Witam, dokladnie jest tak jak zostało napisane. Stereotypy strasznie niszczą ludzi. Ja i mój przyszły mąż z Iranu mieszkamy w Niemczech. On jest skazany na stereotypy, cokolwiek chce zrobić porównywany jest z Arabami, Syryjczykami. Nie mam nic do tych ludzi bo nie znam. Ale dlaczego ludzie wypowiadają sie na temat innych ludzi bo coś tam słyszeli. Jestem pod wielkim wrażeniem jak jest on silny i chce innym udowodnić ze nie jest taki jak go ludzie spostrzegają.

  • Iran jest piekny, ludzie mili, ale… Jadac do Iranu tylko raz, mozna sie zachłysnąć iranska kultura, goscinnoscia i otwartoscia. Niestety gorzej to wypada, kiedy bedzie sie tam kilka razy, a w dodatku kilka razy spotka te same osoby. W moim przypadku, za pierwszym razem wszyscy wychodzili ze skory, zeby bylo milo. Obiecywali, ze pomoga, ze moge na nich liczyc. Kilka osob przez caly rok sie ze mna umwaialo, ze za kilka miesiecy pojda ze mna w gory, pojada na pustynie itp itd. Dodam, ze sami wyszli z taka inicjatywa, znajac ich mentalnosc i taroof, nigdy sama o nic nie prosilam. Efekt? Kiedy juz jechalam na lotnisko, by leciec do Iranu, okazalo sie, ze osoba chetna na wypad w gory zamilkla, osoba chetna na pustynie jakos pomylila terminy, a osoba chetna do spotaknia jakos ma tych checi mniej. Iranczykom bardzo zalezy na opinii i ladnym wygladzie – czy to na ulicy przed domem, czy to na arenie miedzynarodowej. Opinia ludzi dookola, ich dobre imie jest dla Iranczykow sprawa kluczowa. Wiec na pewno sa mili i goscinni i maja dobre checi, ale nie brala bym tego jako wyraz szczerego zainteresowania nasza osoba, czy szczerej checi pomocy. Bardziej chodzi o budownie obrazu, niestety…

  • Sama teza o krzywdzącym wizerunku Iranu i ludzi w nim mieszkających jest słuszna, ale gloryfikowanie bezpieczeństwa w kraju, w którym jest mnóstwo absurdalnych zakazów, sytuacja kobiet jest ‚daleka od idealnej’ a za przyłapanie na piciu alkoholu (za 3 razem!) grozi kara śmierci jest nieco przesadzone:) Uważam, że Iran ze względu na kulturę i góry warto odwiedzić, ale po pierwsze: z kolegą, a nie z koleżanką, a po drugie należy się na miejscu naprawdę pilnować. Pozdrawiam:)

  • Karol ,kto nie wierzy ślepo Tv tylko potrafi czytać w necie i się zainteresować to wie że to cudowny kraj pełen życzliwych i cudownych ludzi .Byłam w zeszłym roku i się zakochałam w Iranie i ludziach tam .Jak na razie z wszystkich odwiedzonych krajów mój nr 1

  • Wybieramy się za kilka miesięcy do Iranu i jest dokładnie tak, jak napisałeś. Jeśli rzucisz komuś hasło „jadę do Iranu”, to musisz przejść przez obowiązkowe etapy: przerażenie, próby odradzania, a w końcu zwątpienie w moje umiejętności racjonalnego myślenia. I nie tylko Iran wzbudza takie emocje – zazwyczaj dzieje się to przy większości krajów muzułmańskich. O tym, jacy naprawdę są ci ludzie, zazwyczaj nikt nie myśli. Przekazy medialne są przecież ważniejsze – w końcu mówi ktoś „z telewizji”, czyli z definicji mądrzejszy od nas. ;) Mój następny cel, Kosowo, też budzi podobne „kontrowersje”. Podobno mają do mnie masowo strzelać. ;)

  • Ja tam nie byłem, nie interesowałem się, ale z tego co gdzieś tam słyszałem, to kraj, który prędzej czy później trafi na moją listę :) nie mam do nich żadnych uprzedzeń

  • A mi się wydaje, że co do Iranu dominują dwa przekonania- jedno na „nie”, że to kraj terroru i jest be, ktore opisałeś a drugie i chyba bardziej powszechne wśród podróżujących, ze „to kraj najbardziej gościnnych ludzi na świecie” i tym podobne. A ja myślę, że prawda jest gdzieś pośrodku i pisanie, jaki jest Irańczyk jest następnym uogólnianiem.
    Myślę, że znasz moją historię i moje zdanie na temat podróżowania tam solo jako kobieta na rowerze. Czyli, dwa napady, jeden zakończony w sądzie,, wiele niefajnych sytuacji molestowania, w której byłam i ja i wiele kobiet, które znam osobiście bądź z netu. Może przypomnę http://www.ewcyna.com/podroz-solo-na-rowerze-przez-iran-doswiadczenia-kobiet-solo-woman-cycling-in-iran-is-it-a-no-no/. Kobiet, cudzoziemek, którym nie było czesto fajnie w Iranie.
    Spedzilam tam pomimo wszystko 2 miesiące i spotkało mnie wiele dobrego. Fajnie jest burzyć stereotypy i cieszę się że starasz się to robić, ale nie pokusilabym się jednak nigdy na określenie „jaki jest Irańczyk”, tak jak nie pokusilabym się na określenie jaki jest Polak. Osobiście myślę, ze jest to niezwykle ciekawy kraj, ale tyleż tam ludzi dobrych czy złych co chociażby u nas czy gdzie indziej. Nie przesadzała bym też z powszechnym ostatnio stwierdzeniem, że wszyscy w Iranie są przeciwko władzy a kobiety nie znoszą nosić chust i czadorow i czują się niezwykle uciemiężone, bo to dotyczy to mieszkanek miast głównie a nie prowincji. O alkoholu przez ten czas nawet nie słyszałam. Itepe itede.

    • Tak, oczywiście znam i bardzo żałuję, że masz tak źle doświadczenia. Piszę, że to moje doświadczenia i wielu znajomych, ale wyraźnie zaznaczam, że są też inne, bo inaczej byłoby to kolejne, z tym że odwrotne uogolnienie. Jak zawsze i wszędzie nic nie jest czarno-białe. A szkoda w tym przypadku.

    • Kołem Się Toczy Karol, no ja a tekście jednak tej wyraźnej granicy nie widzę, podajesz jedynie przykłady dotyczace jednej części społeczeństwa, pozytywne, dotyczące tych bardziej wykształconych, dlatego zabrałam głos bo właśnie takie podejście mnie razi. To bardzo jednak powierzchowne jest. No i jeszcze tytuł „prawdziwi Irańczycy”. A Ci inni, nazwijmy to niefajni to są nieprawdziwi? No i jeszcze stwierdzenie cyt. „Irańczycy są niesamowicie szczerzy, ufni i otwarci, mają jakąś taką wewnętrzną potrzebę wyznania swoich poglądów..”. Popatrz jakie to uogólnienie . Just saying..

    • Byłem przekonany, że wyraźnie zaznaczyłem w tekście, zasugerowałem, że może być inaczej. Przeczytałem jeszcze raz i raz i faktycznie – nie zrobiłem tego. I teraz myślę sobie -dlaczego? i szczerze nie wiem… Tekst ten jest już mega stary, po prostu nie pamiętam. Napisałem tak z jednej strony pewnie przez wzgląd na wiarę w to, że ludzie jednak mają świadomość, że nic nie jest czarno-białe, a z drugiej, że opisałem tylko i wyłącznie moje doświadczenia, a ja nie miałem ani jednego negatywnego. Same pozytywne historie i przemili ludzie. Wtedy też nie słyszałem od nikogo o podobnych sytuacjach do Twoich.

      I nie, nie mieliśmy styczności tylko z wykształconą częścią społeczeństwa, bo tak jak Ty jechaliśmy rowerem i mieliśmy styczność z wieloma różnymi ludźmi. Ale bez przykrości płynących z ich strony.

      Pewnie masz rację, że tekst ten jest w pewnym sensie uogólnieniem i nie pokazuje dwóch stron medalu, ale umówmy się – to relacja, a nie reportaż. To miał być tekst na przekór temu, co powszechnie mówi się o Irańczykach. Kolejny, nieco inny głos w dyskusji. Bo mnie to wtedy wkurzało, bo miałem zupełnie inne niż Ty doświadczenia i niż to, co się powszechnie o Irańczykach mówi. A jakbym miał takie jak Twoje, pewnie napisał bym zupełnie coś innego.

    • Ok. Tak naprawdę nie chodzi o to czy to Irańczycy czy Korowajowie, tylko o unikanie uogólnień nawet jak się ma tylko wspaniałe bądź tylko okropne doświadczenia. Pozdrower

  • Byłem i potwierdzam pozytywne opinie. Kto ma zamiar niech jedzie ale i musi liczyć się z tym, że nie wjedzie do Izraela, a chociażby na lotnisku w Londynie go przepytają na okoliczność pobytu tam.