Jodhpur – miasto jak z bajki

Góruje nad miastem. Widać ją z wielu dziesiątek kilometrów. Dla mieszkańców i turystów jest głównym punktem orientacyjnym. Forteca Mehrangarh. Zapraszam do magicznego miasta Jodhpur. Miasta, na którego terenie leży najpiękniejszy fort jaki w życiu widziałem.

Jednak kiedy jest się już kilkaset metrów od niego, nie sposób odgadnąć, gdzie dokładnie się znajduje. Wszystko to za sprawą ciasnych uliczek Niebieskiego Miasta, które otacza Fort niemalże z każdej strony poza północą.

Napięcie rośnie z każdym krokiem. Wątpliwości czy aby znowu nie oddalamy się od fortu potęgują zniecierpliwienie i ekscytację. Mijając wcześniej dziesiątki podobnych zaułków, krzyżówek, przewężeń pomiędzy budynkami, nic nie wskazuje na to, że to kolejne okaże się w końcu kurtyną odsłaniającą potężne mury Twierdzy Mehrangarh. A jednak.

Fort Mehrangarh w pełnej krasie

To jeden z tych momentów, które w Indiach zapadły mi w pamięci najbardziej. Gigantyczny, dominujący nad całą okolicą, jeden z największych fortów w całych Indiach. Strzeliste mury bezczelnie wzniesione na wysokich skałach musiały wprawiać w osłupienie ówczesnych ludzi. Zresztą nawet teraz wprawiają!

Przenieście się na chwilę w czasie. Wyobraźcie sobie czasy, kiedy to nieznane były metalowe konstrukcje, drapacze chmur, a budownictwo w dużej mierze opierało się tylko na lepiankach i kamieniu. Aż tu nagle powstaje TAKIE COŚ! To musiało budzić podziw w mieszkańcach Jodhpuru i grozę w oczach potencjalnych zdobywców miasta. Fort ten jednak nigdy nie został zdobyty. Podziwiając go z dołu, a także po chwili stojąc na jego murach, szczerze mówiąc wcale mnie to nie dziwi. Jaką arogancją, zuchwałością i brakiem rozumu musiałby się wykazać ktoś, kto w ogóle wpadłby na pomysł podbicia Fortu w Dźodhpur?

Fort Mehrangarh powstał na zlecenie indyjskiego władcy Rao Dźodha Singha, głowy klanu Rathore i władcy miasta Mandore. W wieku 32 lat postanowił przenieść stolicę w bezpieczniejsze miejsce. Oczywistym wyborem było wzgórze położone 9 kilometrów na południe od Mandore. Budowę zaczęto w roku 1459, zaś ukończono już za panowania innego maharadży pod koniec XVII wieku.

Dziś w muzeum znajdującym się na terenie fortu podziwiać można pozostałości po ówczesnych władzach i tamtych czasach. Między innymi Phul Mahal – najbardziej kunsztowną, bogato zdobiona salę pałacu, wiele atrybutów ówczesnej władzy, lektyk, broni (kolekcję sztyletów mogolskich wykonanych ze stali damasceńskiej) czy bogato zdobione zbroje dla słoni bojowych. 

Cel? Pal!

Cel? Pal!

to już mury nienależące bezpośrednio do fortu

Niebieskie Miasto widziane z Fortu

 

Niebieskie Miasto Jodhpur i frunąca małpa

Skąd wziął się kolor starego miasta przytulonego do Fortecy? Jest kilka teorii. Jedna mówi, że niebieski odstrasza muchy i komary, co miało naturalnie chronić mieszkańców przed owadami. Druga mówi o tym, że klasa kapłańska chciała jakoś odróżnić się od całej reszty społeczności Dźodhpuru i zaczęła malować swoje domy na niebiesko. Jednak z czasem mieszkańcy rzekomo zaczęli kopiować i tym sposobem większość domów starego miasta Jodhpur ma kolor niebieski. Trzecia – najbardziej prawdopodobna mówi o tym, że niebieski skutecznie odbija słoneczne promienie i tym samym chroni domy od nagrzewania się.

Ten ostatni argument potwierdza młody Hindus imieniem Singh. Podpatrując jak próbuję zamrozić na swoim aparacie skaczącą małpę, zagaduje mnie nieśmiało tłumacząc skąd ten wyjątkowy kolor. Singh jest młodszym o 4 lata ode mnie studentem. Studiuje budowę maszyn, jednak tak naprawdę wielką miłością darzy fotografię. Zupełnie jak ja! Także po tym samym kierunku, także zarabiam poniekąd fotografując. Podnosi to nieco na duchu młodego Singha, że jeszcze nie wszystko stracone.

Co ciekawe Singh wpadł do Jodhpur także jako turysta, gdyż na stałe przebywa w Delhi. Na moje narzekania na taksówkarzy, którzy kantują co rusz przyjezdnego turysty jakim jestem, Singh pociesza mnie, że on również nie ma lekko. Przez wzgląd na swój zupełnie odstający od norm radżastańskich wygląd (długie włosy i turban), także brany jest za turystę z drugiego końca Indii, a takich przecież także trzeba naciągać!

Razem kręcimy się po Jodhpur przez cały dzień, a następnego dnia zgadujemy się ponownie na śniadanie i obiad. Fajny chłopak. Zazdroszczę mu trochę brody. Jestem starszy o 4 lata, a takiej brody nie będę miał pewnie jeszcze na emeryturze.

Co jeszcze warto zobaczyć w Jodhpur i okolicach? Odpowiedź w vlogach 

Koniec wpisu na dziś. Celowo tak krótki, gdyż mam jeszcze dla Was dwa odcinki vloga z Dźodhpuru, a tam więcej ciekawostek,  informacji o mieście i przede wszystkim ujęć. Jest też Singh! :) Gorąco zapraszam do oglądania!

poprzedni wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (8):

  1. Adam Szostek napisał(a):

    Najwieksze niebieskie zadupie swiata. Ale fort ładny

  2. Paweł Mąka napisał(a):

    Wspaniała fotorelacja. Jestem pod wrażeniem tego, jak pięknie tam wszystko wygląda. Te kolory, niebieskie odcienie, różnorodnośc na ulicach. Coś wspaniałego i u nas, nie do spotkania.

  3. nikki napisał(a):

    wygląda niesamowicie. Co do niebieskich domów to nie jestem przekonana co do odbijania słońca. Przecież biały by się do tego lepiej nadawał

Dodaj komentarz