Kategoria: Kaukaz I Bliski Wschód

IRAN okiem kamery

Powyżej krótki film z Iranu z  tegorocznej wyprawy Kaukaz i Bliski Wschód.  Jeśli się podoba, a chcesz mi zrobić dobrze to udostępnij (przycisk poniżej) lub zostaw po sobie komentarz… czyli standard! :)

Irańskie chleby, czaj i wymagające góry

Równo dwa lata temu pierwszy raz założyłem sakwy na rower i pojechałem w stronę Alp. Bez doświadczenia, bez większej wiedzy o sprzęcie rowerowym, ale z wielkimi planami do zrealizowania.  Nawet nie wiedziałem jeszcze wtedy o blogach podróżniczych, ani w najśmielszych snach nie śniłem, że dwudziestym odwiedzonym na rowerze krajem będzie właśnie Iran. Co za jubileusz.

Ceny w Iranie – W poszukiwaniu karty SIM

Dzień 16 zaczynam trochę niechętnie, jednak nie możemy sobie pozwalać na cotygodniową przerwę kuracyjną. Z tą myślą kładłem się wczoraj spać. O dziwo ogórkowo-wodne zatrucie wydaje się ustępować i jest nadzieja na w miarę normalną  jazdę. Nie wiem tylko czy to zasługa mojego organizmu, czy tabletki którą zaserwował mi gospodarz.

Szyizm w Iranie – skąd się wziął?

Zanim Iran stał się w pełni krajem islamskim, przez długie stulecia jego główną religią był Zoroastryzm, którego początek miał miejsce już 1000 lat przed Chrystusem. Ba! Religioznawcy twierdzą, że to właśnie Zoroastryzm (lub też nazywany Zaratusztrianizmem) miał wpływ na

Tabriz, Iranian Style i Transport w Iranie

W samym Tabriz umówiliśmy się z Armanem gdzieś w okolicach godzin przedpołudniowych. Dokładnie nie precyzowaliśmy, bo też nie wiadomo jak długo zajmie nam dojazd. Zwolna, wraz z długim sznurem samochodów wjeżdżamy szeroką arterią do centrum miasta. Właściwie to były co najmniej cztery pasy, a tym samym cztery sznury ryczących, dymiących i wybitnie obrzydzających jazdę samochodów.

Skalne miasto Kandovan

Ze snu wyrywa nas dźwięk okrzyków dochodzący z drogi. Grupa kobiet przyodzianych w czarne czadory zorganizowała jakiś pochód, marsz czy protestację. Nieważne. Dobrze jednak się złożyło, ponieważ nie nastawiliśmy budzika, a na zegarze już po godzinie 11… Na śniadanie mama Armana przygotowuje coś na nasze skrzypiące kolana – czyli mega tłusty móżdżek barani i jakaś potrawka z żył. Palce posklejane. Fanem nie zostałem, ale z takim smarowaniem możemy bezawaryjnie jechać kolejny 1000 kilometrów.

Pożegnanie z Tabriz – pustynio nadjeżdżamy

Na pewno wypoczęliśmy przez te kilka dni w Tabrizie. Warto było zatrzymać się na chwile, zostawić rowery w garażu i poznać trochę Iran od strony innej niż z poziomu siodełka. Pierwszy raz czuliśmy się choć trochę incognito, nie zwracając już tak bardzo uwagi na siebie. No dobra może trochę zwracaliśmy – Piotrek swoją brodą, a ja jaśniejszymi włosami – ale w porównaniu z tym jak rower przyciąga wzrok można śmiało powiedzieć, że byliśmy choć trochę anonimowi.

Kaszan – rowerem w piekarniku

Są na świecie miejsca, które wybitnie nie sprzyjają życiu człowieka.  Czy to stepy Mongolii,  ogromna Sahara, pustynie zamieszkałe przez Aborygenów czy inne równie nieprzyjazne tereny. Zastanawialiście się może czemu tak często nazywa się różne regiony świata zacofanymi, a ludzi je zamieszkujących prymitywnymi czy wręcz dzikimi?

Ta’arof – inny wymiar grzeczności

O Iranie mówi się wiele – że jest to kraj specyficzny, kraj pełen sprzeczności, kontrastów, ale przede wszystkim przeogromnej gościnności. Nierzadko można usłyszeć, że jest to najbardziej gościnny kraj świata i takie zdanie padło już z ust wielu osób rozpływających się w zachwytach nad dobrym sercem Irańczyków. Powiedzmy, że to prawda. Tylko czy aby rozumiemy pojęcie gościnności i życzliwości według standardów, zwyczajów i kultury Irańskiej?