Kategoria: Kaukaz I Bliski Wschód

Nocleg na pustyni i anomalie pogodowe

Po dwudziestu dniach w podróży pierwszy raz wstajemy przed wschodem słońca. Oczywiście, nie dlatego, żeby zrobić ładne zdjęcia, ale by nabić jak najwięcej kilometrów przed nieznośnym gorącem i wymuszoną tak jak wczoraj przerwą południową.

Tajemnicze Aqda i nocleg w świątyni Zoroastrian

W nocy było chyba ze 30 stopni. W namiocie zamkniętym z obawy przed robactwem i innymi skorpionami dodatkowo wilgotność sięgająca gdzieś spokojnie 90%.  Budzę się z totalnie wysuszonym podniebieniem i ciężko mówić tutaj o wyspaniu się. Skraplająca się para ścieka po tropiku, jest godzina 5.30, słońce jeszcze schowane gdzieś tam za horyzontem, w menażce zaschnięty ryż ze wczoraj, a w butelkach odsłonięte dno. Nie jest dobrze.

Jazd okiem kamery

Jazd w centralnym Iranie . Stare, ciasne i urocze uliczki jednego z najdłużej zamieszkałych miast świata robią wrażenie. Mój parkinson trochę psuje jakość, ale coś tam widać mam nadzieję ;) Klimat niesamowity więc tym razem, wyjątkowo bez muzyki.

Jazd – miasto pośrodku niczego

Skoro świt, odprowadzeni przez Paymana jedziemy do centrum Jazd. Chcemy powłóczyć się po starym mieście, zanim ziemia ponownie zapłonie. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy i założyłem nawet odświętne, lekko wygniecione czerwone polo! Z jakiej okazji?

24 godziny w Isfahan

Wprost z Jazd bierzemy busa do Isfahan. Musimy nadrabiać trochę kilometrów w tej części Iranu, ponieważ dużo jeszcze przed nami, a bardzo chcielibyśmy przejechać rowerami cały Kurdystan. Dlatego też jedyne 24 godziny spędzamy w mieście, po czym także busem udajemy się 600 kilometrów na północ – do Kermanszach – gdzie temperatura powinna być dużo bardziej znośna. Tak więc, co można robić przez całą dobę Isfahan?

Kermanszah i piątkowa modlitwa uliczna

Podróż była długa i wybitnie męcząca. Zdecydowanie bardziej wolę męczyć się na rowerze niż walczyć całą noc z niewygodną pozycją w autobusie. Jesteśmy dwie godziny przed czasem w Kermanszah i szczerze kocham za to tutejsze autobusy. Kończymy wycieczkę na wielkim dworcu autobusowym oddalonym kilka kilometrów od centrum. Ledwo wygramoliliśmy się z busa, ledwo poskręcaliśmy rowery, wokoło nas było już 5 kierowców proponujących podwózkę taksówką. Bez skrępowania

Historia pewnego zdjęcia – Palangan

Jeszcze na długo przed określeniem celu podróży na rok 2013 zobaczyłem w Internecie zdjęcie. Niesamowitą fotografię. Jedną z tych, na których zawieszamy wzrok, którym chcemy się dokładniej przyjrzeć, przeanalizować. Jak to bywa w przypadku przeglądania w sieci – zdjęcie zostało w głowie, ale kompletnie wypadło z niej źródło jego pochodzenia. Wiedziałem jedynie, że fotografia przedstawia jakąś wieś.

Co w Kurdystanie słychać?

Pewnie zadajesz sobie pytanie, gdzie to żyją ci Kurdowie? Chciałoby się powiedzieć, że żyją u siebie, jednak nie do końca jest to prawdą. Lud ten uciskany latami, nie posiada własnego kraju i jest jednym z najliczniejszych narodów na świecie pozbawionych terytorialnie wyznaczonego obszaru, który mogliby nazwać  swoim państwem.  Kurdowie rozproszeni pomiędzy Iran, Irak, Turcję oraz Syrię stanowią blisko 25 milionowy naród nieposiadający swojego własnego kraju. To więcej ludzi niż zamieszkuje wielką Australię.

NAJbardziej pechowy dzień w podróży

Sumiennie, każdego dnia w podróży piszę pamiętnik. Mam taki mały, czerwony notes z twardą okładką, w którym zawsze staram się utrwalić najważniejsze i najciekawsze momenty dnia. Tradycyjnie co wieczór, zaraz po ugotowaniu makaronu i zaszyciu się w śpiworze staram się coś tam twórczego napisać. Tym razem było jednak inaczej i poza wartościami spisanymi z licznika rowerowego nie napisałem nic. Czułem się beznadziejnie. Takiej kumulacji pechowych zdarzeń jeszcze świat nie widział i jeśli ktoś lubi pośmiać się z cudzego nieszczęścia to zapraszam serdecznie!