Kategoria: Kaukaz I Bliski Wschód

Wzdłuż granicy z Irakiem

Nocleg znaleźliśmy kawałek od drogi, na prawdziwej, soczyście zielonej i idealnie przyciętej trawie. To pierwszy raz od dwóch tygodni, kiedy widzimy tyle trawy w jednym miejscu, więc proszę o zrozumienie, że tak się rozpływam nad zwykłą, głupią trawą. Nawet podziurawiona wczorajszego dnia mata nie psuje mi humoru z rana, bo też nic nie wbija się w plecy! Właśnie dzisiaj tak naprawdę zorientowaliśmy się jaki to Kurdystan irański jest kolorowy.  Mimo lata, zerowych opadów, zawsze jest na czym oko zawiesić.

Irańskie Bazary i owacje na stojąco

Bazary na Bliskim Wschodzie to niebywale magiczne miejsca. Fascynująco tajemnicza plątanina korytarzy, wąskich ścieżek, dusznych i ciemnych zaułków. Stłoczone miejsce, pełne małych sklepików z owocami, jaskrawo-kolorowych słodyczy, tkanin wszelakich, perskich dywanów i ponabijanych na haki wielkich baranich cielsk.

Irańczycy, ile można?!

Niesamowity dzień. Jakkolwiek to zabrzmi – pierwszy raz poczuliśmy się niczym gwiazdy. Jakby Irańczycy podczas naszego ostatniego dnia w ich kraju szczególnie postanowili nas pożegnać, tak z przytupem. Zaczepiani – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – byliśmy bez ustanku. Czy to na postojach, przed sklepami, na bazarze, pod stacją benzynowa, przy źródełku wody czy na poboczu. Wszędzie, bez wytchnienia i aż nie mogę wyjść z podziwu, że

Kurdystan Iracki okiem kamery

 

„Flaga na maszt, Irak jest nasz”: Krótki filmik z wizyty w irackim Kurdystanie i tym samym początek relacji z tego kraju na blogu!  Wiem, że muzyka do filmu oklepana, ale który kawałek pasował by bardziej? :)

 

 

Iran praktycznie. Ciekawe miejsca, atrakcje turystyczne.

Zebrało się wpisów dotyczących tego kraju co nie miara, jednakże brakowało informacji praktycznych zebranych w jednym miejscu. Ten post jest dla szukających w miarę rzeczowej informacji dotyczącej podróży po Iranie. Będzie też kilka odnośników do starszych postów, żeby nie pisać drugi raz tego samego. Poza tym do napisania tego wpisu zainspirowany zostałem wiadomością od pewnej pary, która to postanowiła wybrać się do Iranu dzięki mojej relacji. Dla takich maili pisze się bloga! Pozdrawiam!!

Jak się podróżuje po Iraku? Znakomicie!

Z bólem serca opuszczamy Iran. Moglibyśmy jeszcze chwilę zabawić, bo wiza jest ciągle ważna, jednak jak już mówiłem niczym korporacja mamy swoje terminy, musimy się ich trzymać i ciągle się przemieszczać. Przed nami jednak Irak z jego kurdyjską częścią autonomiczną i aż umieramy z ciekawości co tam za szlabanem granicznym na nas czeka. Wielka chwila. Nawet umyłem rower na tę okazję wczoraj – pierwszy raz od miesiąca.

Iracki Kurdystan – teraźniejszość i burzliwa przeszłość

Zapewne zastanawiacie się czy w irackim Kurdystanie jest bezpiecznie? Przecież Irak nieprzerwanie kojarzy się z bombami, zamachami, walkami, porwaniami. Przed wyjazdem wszyscy pytali czy się nie boimy i czy aby nie postradaliśmy zmysłów. Zapewniam was jednak, że Iracki Kurdystan jest zupełnie bezpiecznym miejscem i jeśli ktoś będzie w okolicy to szczerze polecam go odwiedzić.

Amedi, trzepanie bagaży i nocleg na komisariacie

Nic lepiej nie nastraja z rana, jak łyk zimnej coli. Za kilka chwil temperatura skoczy ponownie do 40 stopni i jest jedyny moment, w którym picie tego napoju może sprawiać przyjemność. Przez nieszczęsną strefę czasową wstajemy już o 5 rano. Niby fajnie, tyle czasu na jazdę, cały dzień dla nas, ale i tak dziwnie się czuję wstając na wakacjach o tej godzinie. Mało tego, zegary przestawiliśmy o 1,5 godziny w przód, a wjeżdżając pojutrze do Turcji będziemy przesuwać o kolejną godzinę. 

Czaj na granicy iracko-tureckiej

Solidnie wysypiamy się za wczoraj. Pobudka o 6.30. Pierwszy wstaje dzisiaj Piotrek, co nie zdarza mu się często, a mam nawet wrażenie, że był to pierwszy raz podczas całej wyprawy. Na umówione śniadanie z szanownym panem komendantem się nie stawiamy jednak nie dlatego, że nie jesteśmy głodni, ale dlatego, że nie stawił się sam pan komendant. Albo pojawiły się wczoraj jakieś przekłamania w komunikacji i źle się dogadaliśmy, albo kucharki posterunkowe zastrajkowały, albo najzwyklej w świecie komendant zaspał.