Kuchenki turystyczne wielopaliwowe. Porównanie 2 najpopularniejszych modeli

Kuchenki turystyczne na benzynę gotowanie w podróży porówananie optimus msr

Chcecie kupić kuchenkę turystyczną i zastanawiacie się jaką wybrać? Czy tańszą wersję na naboje gazowe, czy lepiej inwestować pieniądze w kuchenkę na paliwo płynne – benzynę, olej napędowy, naftę? Przybywam z poradami praktycznymi, podpartymi kilkuletnim doświadczeniem. Mam nadzieję,  że po przeczytaniu tego tekstu, nie będziecie mieli żadnych wątpliwości.

Przed Wami kolejny tekst poradnikowy dotyczący sprzętu. Wcześniej pisałem m.in. o Kurtce Goretex, oraz sakwach i torbach rowerowych – teraz zapraszam do subiektywnego testu dwóch najlepszych i zdaje się najpopularniejszych kuchenek paliwowych – MSR WhisperLite Internationale oraz Optimus Polaris Optifuel.

Na początku, standardowo zaznaczę, że nie jest to żaden profesjonalny test i nie mam zamiaru takich robić. Tekst ten jest moją subiektywną oceną kuchenek paliwowych, które miałem okazję w ciągu ostatni 5 lat używać i poznać sporo ich wady oraz zalety.  Nie uświadczycie tutaj tak bardzo popularnych w innych testach porównań ilości spalania benzyny w konkretnych warunkach atmosferycznych, kaloryczności płomienia, czasu gotowania litra wody, czy gramatury pompki. Są to informacje moim zdaniem zupełnie zbędne, będące jedynie marketingową papką, bezsensownie mieszająca w głowach potencjalnym użytkownikom.

Napisałem także osobny post o gotowaniu w podróży: Jedzenie w podróży. Co gotować podczas biwaku, pod namiotem?

Dlaczego kuchenka na paliwo? Moje opinie

Na początek słów kilka o zaletach kuchenek turystycznych paliwowych, bez podziału na konkretne modele. Będzie to z pewnością podpunkt dla osób zaczynających dopiero przygodę z podróżowaniem na własną rękę i pewnie zadawających sobie pytanie – Jaki jest sens kupować tak drogie kuchenki, skoro na rynku można znaleźć wiele innych, znacznie tańszych zamienników paliwowych, na naboje gazowe, albo na paliwo stałe? Już spieszę z wyjaśnieniami.

  • Kuchenki turystyczne paliwowe to inwestycja. Jeśli planujecie weekendowe wypady samochodem w góry czy na kemping nad jeziorem, a kuchenkę turystyczna potrzebujecie jedynie do przygotowania kawy co jakiś czas, to porzućcie pomysł inwestowania kilkuset złotych w kuchenki paliwowe (tzw. multifuel). Zwyczajnie szkoda pieniędzy, gazówka czy inne jej podobne w zupełności Wam wystarczą. Jeśli zaś jest szansa, że Wasze wyjazdy będą nieco dłuższe niż weekend  i jest szansa, że nie zrazicie się po pierwszym wyjeździe do podróży na własną rękę połączonej z biwakowaniem, to koniecznie musicie kupić kuchenkę wielopaliwową.
  • Niskie koszta użytkowania. Kuchenki turystyczne na paliwo ciekłe są drogie, jednak bardzo szybko się spłacają. Zalewając całą butlę 500 ml benzyną, gotując dwa, trzy razy dziennie, paliwa starcza mi nawet na tydzień podróży. Mówi się, że na jednej butli (500-600 ml – zależnie od firmy) można zagotować do 40 litrów wody. Wynik ten zależy oczywiście w dużej mierze od warunków w jakich gotujemy.

Kuchenki turystyczne na benzynę zalety wady

  • Dostępność paliw. Nie musicie martwić się, że za 3 dni będziecie zmuszeni znaleźć jakiś sklep outdoorowy. Wystarczy pierwsza lepsza stacja benzynowa. Jeśli jedziecie w miejsca, gdzie może być problem nawet z benzyną (jak to mieliśmy w Pamirze), możecie nalać nieco benzyny do jakiegoś słoiczka i macie zapas.
  • Bardzo wysoka moc grzewcza. Żadne inne kuchenki turystyczne nie mogą się równać z tymi na paliwo płynne. Czasem mam wrażenie, że i pospawać ramę roweru mógłbym tym palnikiem ;)
  • Można lać do nich niemal wszystko. Benzynę, benzynę ekstrakcyjną, olej napędowy i naftę. Jeśli chcecie, możecie pod palnik do podpiąć również butlę z mieszanką propan-butan. Pełen komfort.
  • Można podejrzeć ile benzyny zostało w butli, tym samym ocenić, ile jeszcze gotowań przed nami. W butli z gazem jest to bardzo ciężkie do sprecyzowania.
  • Jeśli znudzi Wam się gotowanie na kuchence turystycznej i zapragniecie ogniska – rozpałkę macie pod ręką. „Prawdziwi” survivalowcy pewnie teraz chowają twarz z zażenowania w rękach, jednak ja jestem zdania, że jak można, to trzeba sobie upraszczać życie i odstawić na bok wszelakie krzesiwa, kiedy w butli czeka benzyna.
  • Kuchenkę na benzynę możecie przewozić samolotem. Nie tyczy się to nabojów do kuchenek gazowych. Odpada Wam problem z szukaniem sklepu outdoorowego na miejscu po przylocie.

IMG_2747

Wady także są, jednak o nich bardziej szczegółowo przy konkretnych modelach kuchenek paliwowych. Z ogólnych wad, to z pewnością:

  • Konieczność rozpalania, podgrzewania palnika. Kuchenki turystyczne wielopaliwowe niestety wymagają wylania benzyny na miseczkę palnika, która po podpaleniu ma ogrzewać rurkę prowadzącą z butli. Po około 1 minucie, pod wpływem temperatury, z butli zamiast benzyny zaczyna być podawany gaz, na którym dopiero powinno się gotować. Jest to dość widowiskowy i niebezpieczny proces, gdyż w momencie wylania zbyt dużej ilości benzyny, możemy nieco opalić sobie brwi. Pamiętajcie też, aby nie dawać menażki na dopiero co rozpalającą się kuchenkę, gdyż okopcicie sobie całą menażkę.
  • Zabawa z łączeniem butli i palnika, okresowe dopompowywanie, regulowanie ciśnienia w butli. Nie są to zbyt pracochłonne czynności, dla niektórych będące nawet najprzyjemniejszym fragmentem gotowania, jednak ciężko nazwać je zaletami, kiedy prawie zawsze się człowiek ubrudzi.
  • Czasem na samym palniku osadza się sadza i też trzeba uważać, żeby się nie pobrudzić.
  • Przez wzgląd na powyższe, lepiej nie rozpalać kuchenek paliwowych w namiocie. Niewskazane są też zamknięte przedsionki ;)
  • Trzeba solidnie wytrząś  z przewodu łączącego palnik z pompką benzynę. Często zdarza się niestety, że kilka kropel w nim zostanie, przez co później plecak turystyczny, czy sakwy rowerowe zajeżdżają nam benzyną. Najlepiej owinąć końcówkę palnika woreczkiem, co zapobiegnie wyciekaniu benzyny. Sprawdzony pomysł.

Kiedy mróz, chciałoby się rozpalić kuchenkę w namiocie...

Ceny kuchenek benzynowych?

Poniżej opisane kuchenki turystyczne to najwyższy próg cenowy, ale także najlepsza jakość. MSR, Optimus i Primus są według wielu doświadczonych długodystansowców podróżniczych najlepszymi wyborami, których zalety zdecydowanie przewyższają ich główną wadę – cenę. Koszt poszczególnych kuchenek wynosi:

  • Optimus Polaris Optifuel: 620 zł
  • MSR WhisperLite International: 349 zł
  • Primus Multifuel EX: 760 zł

Są to oczywiście tylko wybrane modele kuchenek. Każda firma posiada ich znacznie więcej, jednak te trzy są jednymi z najpopularniejszych, najczęściej wybieranych. Ja opiszę dla Was dwie pierwsze, gdyż z  Primusem niestety nie miałem styczności.

MSR WhisperLite International – zalety i wady

Tak na dobrą sprawę, nie ważne którą kuchenkę paliwową/benzynową z tych dwóch kupicie i tak powinniście być zadowoleni. Każda z nich jest bardzo tania w użytkowaniu i wydajna. Jest jednak kilka niuansów, które dość mocno różnią te modele, a które poniżej.


Zalety

  • Lekka, zdecydowanie lżejsza od konkurencji.
  • Mała. Po złożeniu nie zajmuje wiele miejsca. Bez problemu mieści się w niewielkiej menażce.
  • Cicha. W porównaniu z innymi modelami jest wręcz BARDZO cicha jak na kuchenkę benzynową.
  • Niedroga. Jest to jedna z najtańszych kuchenek paliwowych na rynku. Oczywiście kuchenek godnych uwagi, bo jeśli się chce to zawsze znajdzie się kuchenkę Made In China za 50 zł.
  • Palnik bardzo prosty, przez co praktycznie nie do zniszczenia. Po 3 dłuższych wyjazdach, kliku krótszych zupełnie nic się z nim nie dzieje co by miało sugerować jakiekolwiek zużycie. Nie można tego powiedzieć o samej pompce, jednak o tym już poniżej.
  • Bardzo sprytny mechanizm czyszczenia dyszy wewnątrz palnika. Zamontowana jest w środku maleńka iglica, która przy potrząsaniu całym palnikiem przetyka dyszę.

Wady:

  • Plastikowa pompka. Jest to główna wada tej kuchenki – bardzo poważny błąd producenta. W przeciągu 3 lat użytkowania kuchenki musiałem raz wymieniać pompkę, a ta którą mam teraz również powoli zaczyna nadawać się do wymiany. Ogólnie słaby materiał, trzeba uważać aby nie wyłamać, zerwać plastikowego gwintu. Kto w ogóle wpadł na taki pomysł?! Szybko parciejące uszczelki o-ring to także poważna wada. Na szczęście są dodane zapasowe, więc trzeba tylko pamiętać aby zabrać je ze sobą…
  • Czyszczenie przewodu. Producent wymyślił sobie, że przewód doprowadzający paliwo do kuchenki może się zapychać, przez co wprowadził do niego stalowa linkę, którą przesuwając na zmianę w przód i w tył, ma się w zamyśle czyścić tenże przewód. Ja jednak zupełnie nie rozumiem, jak oczyszczona, przelana przez dziesiątki filtrów (nawet jeden na samym początku pompki) benzyna, może być zanieczyszczona. Faktycznie nie jest to wada, ale jest to zupełnie niepotrzebny bajer w tejże kuchence. A ja bardzo nie lubię takich manipulujących potencjalnym klientem bajerów.
  • Brak dodatkowego zaworu, przez co po wyłączeniu kuchenki bywa, że nie dopala się sporo benzyny zostającej w przewodzie, co z kolei generuje straty paliwa. Małe koszta, ale zawsze coś :)
  • Brak możliwości regulacji wielkości płomienia. Zawór niby jest, można dokręcać, działa on jednak zero-jedynkowo. Albo grzeje pełną parą, albo wcale.

Optimus Polaris Optifuel – zalety i wady

Kuchenka, którą nabyłem po 3 latach użytkowania wyżej opisanego MSR. Miałem ją w tym roku podczas wyjazdu do Mongolii i Rosji. Niemal dwukrotnie droższa, mówią na mieście, że bezkonkurencyjna. Hm, zobaczmy…

Kuchenki turystyczne test optimus msx

Zalety

  • System przetykania dyszy, który działa dokładnie na tej samej zasadzie. Optimus postanowił pójść jeszcze krok dalej i urozmaicił nieco proces czyszczenia dyszy. Dołączył mianowicie do zestawu multitool z zamontowanym magnesem, którym należy przesuwać pod palnikiem, tym samym powodując przesuwanie się góra-dół iglicy czyszczącej dyszę. Jak już mówiłem nie lubię niezbędnych bajerów, dalej wolę potrząsać, ale niech im będzie.

… :)

Jest to zaledwie fragment znacznie bardziej rozbudowanego tekstu zarówno o kuchenkach turystycznych, gotowaniu w podróży, a także innym potrzebnym na biwaku sprzęcie turystycznym. Dalsza część zawierająca m.in. opis zalet i wad kuchenki Optimus Polaris Optifuel, a także praktyczne porady dotyczące gotowania w podróży znajduje się w ebooku „Twoja Samodzielna Podróż”

baner byl to fragment ebooka

Karol Werner




poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (50):

  1. HikingTours pisze:

    Świetny tekst. Sam używam maszynki MSR i podpisuję się pod Twoimi obiema obiema rękoma. Z ciekawostek: na stacji kiedyś odmówiono mi sprzedaży benzyny do butelki – nie wiem czy to nie kwestia lokalnych przepisów czy małej pojemności butelki 0,6 l. Jeszcze jedno: dobrze się pali też rozpałka do grilla ale ze spirytusem (rod spirit) miałem duży problem :)

    • Karol Werner pisze:

      W sensie – coś jak paliwo stałe? Bawiłem się paliwem firmy Esbit podczas pierwszego wypadu do Norwegii, jednak mocy to nie ma żadnej, przez co czas oczekiwania na kawę doprowadza mnie do nerwicy porannej. Kilka razy też mi odmówiono sprzedaży. Stwierdzili, że butla nie nadaje się do przewożenia benzyny. Nawet w Polsce.

  2. marass1001 pisze:

    witam! Tekst super, a co myślisz o jetboil?

  3. Wystraszeni pisze:

    Niestety przewód kuchenki może się zatkać, szczególnie przy kiepskiej jakości paliwie – nam się to przydarzyło w górach w Am. Płd. i skutkowało głupim problemem (przez ponad tydzień gotowaliśmy na odchodach aplak, żeby jakoś dotrwać do końca treku).
    A gdybyśmy czyścili go tą stalową linką wewnątrz, zapewne by do tego nie doszło. Głowy rozjaśnił nam dopiero mechanik pił motorowych, bo wg. niego to stały problem właśnie w pilarkach w Am. Więc ten patent ma sens.
    Poza tym potwierdzam, że kuchenka wielopaliwowa w takich podróżach to świetna sprawa [K].

    • Karol Werner pisze:

      No ciekawe. Ja tego przez 3 lata nie używalem, znajomi z Nagniatamy też. W ogóle ciekawe czemu MSR została wyposażona w taką link, a konkurencja nie? Ratują złą konstrukcję? Albo to ta linka sprzyja zapychaniu ;)

  4. balkanyrudej pisze:

    Powiem szczerze, że mamy kuchenkę benzynową MSR, ale ani razu jej jeszcze nie użyliśmy. Może to kwestia tego, że ostatnio mało gotujemy na palniku, więc kartusz z gazem jeździ z nami już od 2 lat i nadal nie został zużyty.
    A odnośnie paliwa, przypomniało mi się to, czego w Nepalu doświadczyli teraz znajomi – nastawili się na używanie właśnie benzynowego palnika, ale okazało się, że zdobycie benzyny w tym kraju jest mission impossible. Dopiero agencja trekkingowa skądś zdobyła dla nich zapas benzyny.

  5. Ja i tak lubię moją. I na razie nie zmieniam :)

  6. Magdalena pisze:

    Bardzo praktycznie, dzięki!

  7. PatTravel pisze:

    Nigdy nie miałam takiej kuchenki i podejrzewam, że nigdy mieć nie będę. Totalnie czarna magia :/

  8. Z Twojego tekstu wynika, że z tymi kuchenkami to więcej problemów niż pożytku. Prawdopodobnie woda zagotuje się szybciej, a paliwo wyjdzie taniej, ale jeśli za każdym razem miałbym się babrać z rozpalaniem, a przy okazji ubrudzić – to w sumie nie warto się w to bawić. Sami myśleliśmy o zakupie wielopaliwówki przed kolejną podróżą (za tydzień lecimy do Kirgistanu i będziemy się kręcić po Azji przez jakieś dwa lata), ale stwierdziliśmy, że zostajemy przy naszym ultralekkim palniku Colemana (<100g) i butlach gazowych. Doszliśmy do wniosku, że w tych krajach, gdzie będziemy potrzebowali gazu – gaz dostaniemy, a tam, gdzie z gazem może być problem – w sumie nie będziemy go potrzebować.
    Powiedz mi jeszcze, ile jest prawdy w tym gotowaniu "2-3 razy dziennie". Nie wiem jak to jest z jeżdżeniem rowerami po bezdrożach, ale my podróżując z plecakami uruchamialiśmy kuchenkę średnio raz dziennie, a często wcale. Jedyny raz, kiedy faktycznie korzystaliśmy z kuchenki kilka razy dziennie, to kiedy obozowaliśmy przez parę dni na 3600m n.p.m. Mieliśmy wtedy ze sobą aż 4 butle (bo baliśmy się, że zużycie gazu będzie spore), a tak naprawdę nie zużyliśmy nawet jednej w całości. Propan-butan na tej wysokości sprawdzał się znakomicie.
    Jak więc wypadają kuchenki wielopaliwowe, jeśli zamiast porównywać je między sobą, porównać je do kuchenek gazowych? Obstawiam, że na ich korzyść będzie przemawiała na pewno cena paliwa (ale po jakim czasie się to zwróci?) oraz pewnie moc grzewcza, ale na niekorzyść na pewno waga, trudność rozpalania, problemy z wyciekającym paliwem, brudzenie wszystkiego i parę innych, które wymieniłeś. Brzmi mi to jak kiepska inwestycja.
    Powiedz jeszcze, co masz do powiedzenia na temat menażek? Na zdjęciu z Rumunii widzę aluminiową, jaką samy mamy, ale po paru miesiącach użytkowania rezygnujemy z niej, bo po prostu w jedzeniu czuć metal. Ale zdjęcie z Rumunii jest chyba dość stare, nie? Z czego teraz korzystasz? My teraz bierzemy zajebistą, dwulitrową menażkę chyba ze stali, powlekaną z dwóch stron jakimiś fajnymi powłokami (jest chyba nawet hydrofobowa) i bardzo solidną, ale nie jestem nawet w stanie powiedzieć, co to za firma, bo kupiłem dawno temu od kumpla i nawet nie miałem okazji jej jak dotąd użyć.
    A tak poza tym to dzięki za wszelkie artykuły dotyczące Kirgistanu, bo to między innymi dzięki nim dawne marzenie przemieniło się w realne działanie! :)

    • Karol Werner pisze:

      Oj nie zgodzę się! Jesliby zestawić konkretne wady i zalety kuchenek i nadać im odpowiednie wagi, to prawde mówiąc nie mają one sobie równych. Takie niedogodności jak lekkie ubrudzenie rąk czy sporadyczne wycieknięcie kilku kropel benzyny, ma się nijak do szybkości gotowania i innych zalet kuchenek benzynowych. Kiedy ja kończę jeść obiad (makaron np.) to znajomi na gazówkach zaczynają dopiero gotować wode. Na dłuższą metę totalna strata czasu i pieniędzy. Wszystko zależy też od tego, jak prędko jesteś w stanie się przemieścić i ile wytrzymać bez ciepłego posiłku. Tak prawde mówiąc, Wasza podróż może wyglądać tak, że kiedy zabraknie Wam paliwa w środkowym Kirgistanie czy Pamirze, to przez najbliższe tydzień, dwa będziecie żyć o kanapkach i zimnej wodzie. Zważywszy na to, że nawet w sierpniu temperatury w górach spadają tam poniżej zera, może być to dość męczące.
      Tutaj dochodzę do drugiego pytania, czyli częstotliwości gotowania. Z rana zawsze odgrzewam wczorajszy posiłek + kawaherba. Po południu w trakcie przerwy często robimy tez sobie przerwę na kawę, albo jakieś szybkie gotowanie budyniu, czegokolwiek. Zaś wieczorem robomy konkretną kolację, która zostaje na następny dzień. Wychodzi średnio 2-3 gotowania dziennie. Czasem mniej, czasem i więcej – zależy.

      Co do menażki. Gotuję tak samo jak i Marta i WIELU moich znajomych na menażkach aluminiowych. Dziwne, bo nikt nigdy nie skarżył się na posmak aluminium. Może masz jakąś felerną, albo kubki smakowe Geslerowej :D Osobiście uważam za bezsensowne taszczenie menażki ze stali, ktora pewnie swoje waży. No właśnie, ile?

  9. Claus pisze:

    Witam. Zastanawiam się nad zakupem kuchenki na benzynę w przyszłym roku i ten Twój wpis jest bardzo pomocny. Te trzysta kilkadziesiąt złotych jeszcze jestem skłonny zapłacić. Ale 500-600 złotych za kuchenkę turystyczną, nawet benzynową, to lekka przesada. Tym bardziej, że w konstrukcjach tych kuchenek nic takiego skomplikowanego (ani materiałowego) nie ma, które by uzasadniały tak wysokie ceny.
    Szkoda, że nie ma porównania też kuchenek benzynowych zintegrowanych na stałe z pojemnikiem na paliwo.

  10. Ej, no dobra, mi się kuchenki nie przydają, bo nie używam, ale porządna robota Karol, przyda się wielu! Pozdrawiam!

  11. Wszystkie mają tę wadę, że butle są chyba dla mnie za duże i za ciężkie, żeby pakować je sobie na plecy na piesze wyprawy.
    Ale myślę ostatnio, aby sobie sprawić mały ekspes ciśnieniowy do kawy na paliwo stałe. Ktoś może testował takie urządzenia?

  12. Ilekroć myślę o zakuie takiej kuchenki, widzę kogoś walczącego przy rozpalaniu i niemal podpalającego siebie i okolicę ;) Jakoś nie mogę się przekonać.

  13. Smankowski pisze:

    do wad kuchenek na gaz dodałbym jeszcze problemy z utylizacją zużytych naboi / butki gazowych – zazwyczaj trzeba je tachać aż do jakiejś cywilizacji i kosza na śmieci (przynajmniej w Europie)

  14. Ooo fajnie, że o tym piszesz :)

  15. na nowe gadżety zawsze jest pora :)

  16. Eryk pisze:

    Bardzo fajny i pomocny tekst .Ja się utwierdziłem ,że na moje weekendowe wojaże nie potrzebuje kuchenki paliwowej i palnik gazowy z uniwersalnym mocowaniem butli tzw,duo(gwintowane i wciskane ) jest odpowiedni .Aczkolwiek gdybym wybierał się na kilka tygodni czy miesięcy w ,świat „to wybrałbym bez wątpienia paliwo .W odległych i mniej zaludnionych rejonach globu o paliwo zdecydowanie łatwiej niż o kartusz gazu.Zawsze można próbować zdobyć paliwo chociażby od ,,tubylców” .Tak mi się przynajmniej wydaje .

  17. Los pisze:

    Genialna sprawa! Mamy coś takiego, co prawda nigdy nie użyliśmy załączonego palnika i zawsze było gotowane na kuchence, ale kawa nie ma sobie równych!!

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=123153497829684&set=a.123149004496800.31749.100004051038486&type=3&theater

  18. Maćko pisze:

    Ja bym powiedział tak. Jeżeli jeździsz po europie i cywilizowanych krajach i jesteś pewien, że zawsze będzie dostęp do kartusza, czy to z gwintem czy nabijanego – To lepiej kuchenka gazowa. Jeżeli zapuszczasz się z dala od cywilizacji i nie wystarczy jeden czy nawet dwa kartusze to kuchenka paliwowa.

    Z opisu wnioskuję, że wielopaliwowa jest dość problematyczna w obsłudze (całe szczęście, że autor zrobił miniporadnik w tekście ;)).

  19. Siatek pisze:

    Będąc na Islandii w listopadzie używaliśmy kostki breżniewki. Największym problem było to że wszystko zajeżdżało benzyną.. Jakies rady jak temu przeciwdziałać? Jako ze na Islandii ciagle padało i masakrycznie wiało to próby rozpalenia i gotowania na kostce były katorżnicze. Pozdrawiam

  20. kudłaty pisze:

    A ja jeszcze w sprawie linki stalowej w MSRze – może on spalić nawet ropę. W kiepskiej ropie jest dużo zanieczyszczeń, nie tylko „fizycznych”, ale też „chemicznych”. Taka parafina na przykład.
    Pół litra rosyjskiej ropy załatwiło mi kuchenkę na amen (przy ujemnej temperaturze).

  21. Nordkalten pisze:

    Na allegro jest stara radziecka kuchenka benzynowa z możliwości regulowania płomienia za 60 zł , a te dwa szajse za 300 i 600 zł nie mają tej najistotniejszej funkcji ??? Czyli jeśli chce gotować to poprostu marnuje paliwo , bo kiedy dochodzi już do wrzenia nie ma możliwości zmniejszenia siły ognia ….

  22. Dariusz pisze:

    Używałem kostki made in ZSRR (nie polecam, badziewne wykonanie psuje się, przestaje działać w najmniej oczekiwanym momencie i nie bardzo można coś z tym zrobić), chińskiego multifuela (wytrzymał ze 4 sezony-wyjazdy ok. 2 tyg. + weekendowe wypady cena circa 200zl. Padł przewód doprowadzający paliwo i pewnie nie da się dokupić samego przewodu. Słabe uszczelki, ale można dobrać w każdym sklepie z oringami. Była możliwość precyzyjnej regulacji płomienia. Teraz mam używane MSR WhisperLite internationale. Kupiłem to nie działała. Wypaliłem w piecu ten drut, wyczyściłem dyszę i hula aż miło.
    BTW przyjemność gotowania na biwaku to jedna z ulubionych porannych czynności, a kawa wypita na powietrzu ma niepowtarzalny smak.
    Na śniadanie często gotuję jajka na twardo. Sycące, ciepłe, proste w przygotowaniu i nie brudzące naczyń.

  23. Ed_mund pisze:

    Planuję zakup zestawu Optimus Polaris na wyprawy rowerowe i w związku z tym proszę o podpowiedź. Czy pompka zainstalowana do butli jest hermetyczna i czy z takiego zestawu włożonego do bidona nie będzie wyciekać na drogę benzyna, a może trzeba taki zestaw do podróży demontować?

  24. Ed_mund pisze:

    Możliwym wytłumaczeniem opisanego problemu z opróżnieniem butli z paliwa do końca jest niewystarczające wykrzywienie wężyka odprowadzającego paliwo wewnątrz butli. Podaję link do filmu, na którym prowadzący kilka razy zwraca uwagę na odpowiednie jego zakrzywienie: https://youtu.be/murtBpgJy5w

  25. Rozwiązaniem problemu z cieknącą benzyną z węża czy kuchenki jest zrobienie końcówek z rurki termokurczliwej. Prosty, tani i bardzo skuteczny patent.

  26. bodzio pisze:

    cześć
    a ja mam Collemana Xtreme ale na kartusze PowerMax http://lh3.ggpht.com/_o5608HJMn44/TS4aiY1HmLI/AAAAAAAAJWs/arNlw7SoL4s/s1600/P1050302.JPG
    http://zenstoves.net/Canister/PowerMaxTop.jpg
    no i dupazimna – nie produkowane. może ktoś spotkał się przejściówką na inne kartusze ?
    podobny do CV270 ale to nie to :(

    strona fajna: http://zenstoves.net/Canister.htm

  27. kinga pisze:

    witam
    czytajac komentarze jestem przekonana ze znacie sie na rzeczy. Ja nie znam sie zupelnie na kuchenkach turystycznych ale ze wzgledu na remont w domu, wlasnie kupilam kuchenke ale na paliwo, myslac tez o tym ze kiedys wykorzystam ja tez w terenie….
    Czy jest w porzadku uzyc taka kuchenke w domu? Bede wdzieczna za odpowiedz

  28. EREB pisze:

    Jak się rozpadało na maksa to grilla do domu wsadziłem :)

  29. Kuba pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=wTbAVPdwzqQ

    kuchenka z puszki aluminiowej tania i nic nie ma sie prawa zepsuć,
    pozdrawiam szach mat firmy turystyczne :D

  30. Michał pisze:

    Fajnie to wygląda, jednak dla mnie kuchenka na gaz ma jedną przewagę – można na niej gotować w namiocie czy jego przedsionku. A to zdarzało się nam stosunkowo często przy psiej patagońskiej pogodzie. Tak czy inaczej, fajny materiał. :)

    • Karol Werner pisze:

      Orłem z chemii nie byłem, jednak zawsze uczono mnie, ze niepełne spalanie może być niebezpieczne. A także i kuchenka na gaz może takie spalanie powodować, więc raczej nie powinno się nawet gazówką gotować w namiocie…

  31. Bartek pisze:

    Za radą Karola, wklejam komentarz tutaj :) Może ktoś coś wie :P
    Trafił mi się test chińskiej kuchenki BRS-8.Miał ktoś z nią do czynienia? Cenowo stoi co najmniej 50% niżej niż najtańsze wielopaliwówki MSRa. I o ile MSR to dość drogi wydatek, o tyle cena tego chinola nie zrujnuje portfela. Wygląda dość solidnie, aczkolwiek jestem ciekaw czy ktoś miał ją fizycznie w rękach.

Dodaj komentarz