Lekki objazd i malownicze miasta Austrii

Dzisiaj dla odmiany obudziłem się już z dużo lepszym humorem i chęcią do jazdy. Szybko się spakowałem, podjadłem coś, po czym pożegnałem się z paniami (Roland musiał jechać niestety do pracy) i pojechałem w stronę widoków! Pierwsze kilkadziesiąt kilometrów niczym nie zachwycało. Pogoda całkiem dobra, ruch samochodowy średni. Wybrałem drogę bardziej północą przez Lambach. Sam nie wiem dlaczego. Być może chciałem odłożyć jak najbardziej w czasie pokonywanie długich podjazdów? Kto wie…

Czytaj – Lista rzeczy do wzięcia na wyprawę rowerową.

Pierwsze ciekawe miasto dzisiejszego dnia to Gmuden. Typowo zapatrujące się na turystykę miasteczka w Austrii. Dużo ludzi i za duży ruch samochodowy. Jedni coś sprzedają inni zaś kupują. Jednak mimo wszystko trzeba mu oddać, że zrobiło na mnie wrażenie. Bardzo ładne i zadbane, położone pomiędzy sporymi górami, nad niesamowicie czyściutkim jeziorem.
Austria Bad Ischl Austria Gmunden

Ogólnie region ten Górnej Austrii niesamowity. Tętni życiem i odwiedzany jest przez wiele osób nie tylko w zimę, ale także i latem. Jeśli ktoś byłby zainteresowany nartami w Górnej Austrii, bardzo mocno polecam zerknąć do wpisu Natalii, która odwiedziła sporo różnych miejscowości w okolicy.

I oto jest! Pierwszy tunel w mojej karierze. Tunel jak tunel, problemem było to, że niestety nie wiedziałem, że nie mogę nim jechać! O tym, że wzdłuż tunelu biegnie malownicza ścieżka rowerowa dowiedziałem się (a raczej domyśliłem) z reakcji mijających mnie kierowców, próbujących na różne sposoby mi przekazać tę informację. Niestety z braku możliwości zawrócenia musiałem go przejechać w całości, a biorąc pod uwagę to, że nie miałem nawet włączonego oświetlenia (kto by to pomyślał, że tunel może mieć więcej niż 30m?!) to i tak podziwiam kulturę i zachowanie kierowców w stosunku do mnie. :)

pierwszy tunel
pierwszy tunel
 

Pod koniec dnia, jakieś 30km przed noclegiem spotkałem kolejnych polaków – bikerów którzy wracali także z Hochtoru.
Szymon i Adam.

I znowu polacy na rowerach wracający z Hochtoru:
Szymon i Adam
I znowu polacy na rowerach wracający z Hochtoru: Szymon i Adam
 

Końcówka dnia to średniej długości, ale jakoś dziwnie męczący podjazd. Nocleg znalazłem dość szybko u pierwszej napotkanej osoby (znowu kobieta grabiąca trawę! Oni chyba mają obsesje na punkcie idealnie równo ściętej trawy!)

Na koniec dnia umyłem się w rwącej, dość głębokiej i cholernie lodowatej rzeczce, wypiłem piwko z gospodarzami , poszedłem coś ugotować i do śpiwora. Eh ta rutyna…

PS.

Polecam ten Magiczny napój regularnie przeze mnie kupowany w sparach.
Za jedyne 0.99Euro mamy 550kcal!
ah i oh…

550 kalorii, 0.99Euro
550 kalorii, 0.99Euro
 

Dzień 6. 124km. 7h09min. 17.34km/h

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (0):

Dodaj komentarz