Spacery po Limassol i starożytnym mieście Kurion

Limassol port

Kto powiedział, że musi być chronologicznie? Było Pafos, była Nikozja, a teraz czas na Limassol leżące pomiędzy! Właściwie to Limassol i okolice, bo faktycznie sporo ciekawy miejsc jest nieopodal tego wielkiego, przepełnionego drogimi restauracjami, hotelami i palmami miasta.

Przedostatnim busem z Nikozji, bardzo szybko dojechałem na południe, do Limassol. Miasto – kurort, z jakimi ja niespecjalnie się lubię i choć wiedziałem już z góry, że najpewniej zareaguję na nie jak na Nikozję, to w myśl zasady doświadczania wszystkiego na własnej skórze, stwierdziłem, że wpadnę. Chociaż na kilka godzin.

Ten kilkugodzinny pobyt oznaczał, że muszę zostać w Limmasol jednak na nocleg. Przyjechałem już po zmroku, zaczynało zawiewać konkretnie od morza, nici z jakiegokolwiek zwiedzania miasta. Wszystko jednak pod kontrolą. Dwa dni temu, kiedy to jeszcze byłem w Kirenii i podziwiałem północny Cypr, nocleg w Limassol znalazł mnie sam!

Napisała do mnie pewna Ukrainka imieniem Swietłana, która widząc moje ogłoszenie na Couchsurfingu, zapytała, czy dalej nie mam gdzie się podziać a jeśli tak, to śmiało mam wbijać. Jedynym problemem jest to, że Swietłana jest programistką, skleja strony angielskich klubów piłkarskich – aktualnie Arsenalu Londyn – i pracuje wieczorami. Zatem jeśli chciałbym się załapać na nocleg, to jedynie musiałbym nieco poszwendać się po Limassol, aż do godziny 22.30 – do czasu aż ona skończy.

Promenada w Limassol

Promenada w Limassol

Cóż to dla mnie. Zarzucam plecak i idę na poszukiwanie ciekawych miejsc w Limassol. Zaczynam od promenady, przechodzę kolejnymi ścieżkami wypełnionymi po brzegi pamiątkami, ciuchami i innym odzieżowo-spożywczo-turystycznym badziewiem i finalnie trafiam na Kebab do Ahmeda. W samą porę, bo już zaczynałem się nudzić i tylko szukałem miejsca, gdzie by tutaj spocząć na minut kilka. Z przyjemnością witam się więc z ciepłym krzesłem, ciepłą bułką i całkiem dobrze śmigającym wifi. Następnie chodzę po okolicy przez kolejne 2 godziny i szukam innych ciekawych miejsc, czegoś, co mogłoby mi wpaść w oko, spodobać się, zainteresować. Jest ciężko, ale nie beznadziejnie. Trafiam więc do jednego ze spożywczaków, w którym dziwnym trafem spotkało się 4 Polaków – ja, sprzedawczyni i jeszcze dwóch klientów – skąd odpowiednio zaopatrzony udaję się w kierunku zalewanego wyjątkowo dużymi dziś falami molo. Jedno piwko, godzinka rozmyślania o wszechświecie, aż w końcu wybiła upragniona godzina 22.20 i mogłem udać się do mieszkania Swietłany na nocleg. Wreszcie!

Wierzcie lub nie, ale w ciągu kilku godzin zwiedzania tylko raz, nad brzegiem wyjąłem aparat. Miałem spore obawy przed Limassol, że jak Nikozja niezbyt mnie wciągnie, jednak gdzieś w głębi łudziłem się, że być może, choć trochę, ciut, ciut będzie lepiej.

 

Ubolewam, bo nie lubię zbytnio krytykować, jednak czułbym się źle wyrzucając z siebie jakieś zachwyty nad pięknym i zajmującym Limassol. Także z wielką ulgą ląduję u Swietłany, zakładając, że jutro z samego rana pojadę hen daleko na zachód do Pafos i okolic. Jak wielki smutek mnie ogarnął, kiedy zaraz po moim przyjściu Swietłana stwierdziła, że w sumie to ona ma już dość siedzenia w domu i gdzieś by się przeszła. A jako, że byłem gościem i odmawiać nie lubię, to się zgodziłem. Więc idziemy. Ponownie główna aleja, za meczetem w prawo, dalej promenadą, obok Kebaba u Ahmeda, spożywczaka, gdzie spotkało się 4 rodaków i wracając dokładnie tą samą drogą przez stary port. Nie wiedzieć czemu, także za drugim razem nie dostrzegłem piękna Limassol. Nogi totalnie wchodzą mi już w tyłek, a Swietłana jakoś nie może zrozumieć dlaczego nie zachwycam się jej przepięknym miastem…

Limassol port

Cypr południowy

Limassol miasto ciekawe miejsca

Pełen uciechy uciekam z miasta zaraz o poranku. Nim jeszcze słońce wzeszło siedzę już na dworcu autobusowym, wcinam kanapki i gadam z kilkoma Bahrańczykami. Przemiłe chłopaki. Zapewniają, że robią najlepsze i najostrzejsze dania z ryżu na Cyprze i jeśli tylko chcę to mogę wpadać do nich na nocleg w Pafos. Jeśli oczywiście nie przeszkadza mi ciasnota, bo na 3 pokojach mieszka tam aż 8 chłopa. Wszyscy studenci, wszyscy z Bahrajnu i wszyscy równo okłamują właściciela, że mieszkają w 3 osoby, żeby mniej płacić za czynsz.

W sumie to chętnie bym spróbował, jednak mam niestety inne plany. Faktycznie jadę do Pafos, jednak na początek chciałem zahaczyć o jedno, podobno bardzo ciekawe miejsce nieopodal Limassol.

Kurion starożytne miasto

Archeologiczne stanowiska zwane Kurion znajdują się zaraz obok Episkopi, położonego kilkanaście minut drogi od Limassol. Miejsce podobne do wielu wcześniej odwiedzanych, jednak zdecydowanie większe, bardziej okazałe od wszystkich, które miałem okazję wcześniej oglądać. Historia starożytnego miasta Kurion sięga nawet XII w. p.n.e. Miasto przechodziło kolejno z rąk Perskich, do Macedońskich, Rzymskich i Bizantyjskich. W między czasie będąc ważnym węzłem handlowym, a także siedzibą biskupów chrześcijańskich. Świetność miasta brutalnie zakończyło jednak silne trzęsienie ziemi, które w 365 roku n.e. zrównało z ziemią znaczną część budynków. Kurion nigdy się już nie podniósł z tej tragedii, a przez kolejne lata jedynie dogorywał, aby całkowicie popaść w ruinę.

Starożytne miasto Kurion Amfiteatr Kurion Kurion Kurion zwiedzanie


Jezioro Akrotiri

Z Kurionu miałem chytry plan dostać się następnie w okolice jeziora Aktrotiri. Jest to znajdujące się także kilka kilometrów na zachód od Limassol wielkie, słone jezioro. Ewenement na skalę całego basenu Morza Śródziemnego. Akrotiri jest jeziorem bardzo specyficznym. W sporej części znajduje się ono poniżej poziomu morza, co powoduje, że jest to bardzo atrakcyjny dla ptaków brodzących teren podmokły. Na zimę zlatują się tutaj ogromne ilości żurawi, flamingów różowych czy nawet drapieżnych osobników. Średnia głębokość zbiornika wynosi około 30-40 cm, latem zaś najczęściej cała woda wysycha wymuszając na ptactwie migrację w inne miejsca.

 

autor: A. Stoecker

autor: A. Stoecker

Miałem plan się tam wybrać. No właśnie, miałem… Staję na drodze, kierunek – jezioro – i łapię stopa. Droga praktycznie nie uczęszczana, następny autobus za godzinę, więc kiedy tylko zatrzymuje się pierwszy samochód, bez pytania o kierunek (wszak oczywiście, że jezioro Akrotiri położone parę kilometrów stąd!) jadę przed siebie. Kierowca jednak po 500 metrach jazdy stwierdza, że jedzie do Pafos i czy pasuje mi taki kierunek. Przez chwilę walczę ze sobą bo niby w końcu się wyrwałem z Kurionu, jednak nie w tym kierunku co chciałem. Przystaję jednak na propozycję młodego kierowcy i postanawiam odpuścić na dziś jezioro Akrotiri i pojechać do Pafos, zaś za dwa dni, kiedy będę wracał na lot powrotny, wpadnę podziwiać flamingi.

Tymczasem zapraszam do Pafos i Grobowców Królewskich, o którym chyba całkiem ciekawy post już na blogu. :)

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 

Pobierz bezpłatnego e-booka.

Podoba Ci się to co piszę? Zapisz się na newsletter jeśli:  
 
1. Chcesz dowiedzieć się jak tanio podróżować,  
2. Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych tekstach,  
3. Chcesz otrzymywać w każdą niedzielę informacje o najciekawszych promocjach linii lotniczych z Polski,  
4. Chcesz dostać darmowego e-booka z niepublikowanymi i najpopularniejszymi tekstami z bloga do poczytania offline?

 
 

Komentarze (23):

  1. Dawid Białowąs pisze:

    W 100% się z Tobą zgadzam, Limassol, jako miasto nastawione wyłącznie na turystykę masową, nie ma wiele do zaoferowania turystom takim jak my. Promenada wzdłuż głównej ulicy niby ładna (choć ścieżka rowerowa była bardzo niewygodna, szczególnie do jazdy z sakwami), ale ileż można się zachwycać wysokimi palmami. Szczególnie na Cyprze ten widok szybko powszednieje ;) Miałem okazję się zagłębić w kilka bocznych uliczek. Ni to brzydko, ni to ładnie… tak nijako. Swoją drogą, w jakim języku porozumiewałeś się ze Swietłaną? Szlifowałeś swój rosyjski?

  2. Henryk pisze:

    Lubie czytać Twoje relacje Karolu. Zatrzymując się jeszcze chwileczkę w Pafos… Było tam muzeum, które prowadził sympatyczny starszy pan, bankowiec z zawodu, całkiem hobbystycznie… Ciekawe i warte obejrzenia, Okolice Pafos wgłąb wyspy jadąc są też bardzo ciekawe. Zresztą – cały Cypr jest piękny! Pozdrawiam.

  3. katarzyna pisze:

    Cześć! Przeglądam wszystkie wpisy o Cyprze i dzięki Twoim relacjom mam wziąć wreszcie urlop i tam pojechać :) Widziałam cię ostatnio w katowickim MacDonaldzie, ale że byłeś z kimś to głupio było mi podejść i pogratulować fajnego bloga i jeszcze fajniejszych wypraw. Następnym razem się nie zawaham! :D

  4. Jak wspominałem, nasza ekipa też zerkała na Twoje pomocne teksty :)

  5. Mam wrażenie, że przebywając w Limmasol miałabym podobne wrażenia. Nie przepadam za miejscami zbytnio nastawionych na turystyczną komercję…. Te stragany, pamiątki itd. Za to Kurion bardzo mi się podoba! Wygląda kapitalnie :)

  6. Koralina pisze:

    Widzę, że nie Tobie jednemu Limassol nie przypadło do gustu :) Za to Kurion jest całkiem fajny! :) Flamingów niestety też nie było nam dane zobaczyć, bo akurat ich wtedy nie było :( Powód, żeby wrócić? ;)

  7. Paweł pisze:

    Oj kusisz tym Cyprem Karol! Jeszcze jeden artykuł i nie będzie wyjścia – trzeba będzie tam jechać :)

  8. Evi pisze:

    W maju się wybieram na Cypr i już wiem gdzie szukać inspiracji :) Takie relacje z pierwszej ręki, szczegolnie jest szczere nawet jeśli nie zawsze piejące zachwytem, są dla mnie ważnym źródłem wiedzy przy planowaniu wyjazdu. Ale to jezioro to mi się podoba! Muszę tam pojechać!

  9. Ja się tam przespałam na jachcie, więc Swietłana nie była mi potrzebna ;) Trochę się rozczarowałam, że nie wyszła z tego jakaś opowieść szpiegowsko- przygodowa z tajną, piękną programistką w roli głównej, bo na choróbsku mi się nieźle rozbrykała wyobraźnia ;) Most na cały ekran – bomba! Weszłam i się przespacerowałam ;)

  10. Dominika pisze:

    Byliśmy z mężem na Cyprze w okresie swiateczno sylwestrowym,kiedy już na Pana blogu było kilka o nim tekstów. Nie ukrywam,że bardzo nam pomogły i czekaliśmy na kolejne. Możemy w pełni zgodzić się ze wszystkim co Pan pisze,nasze spostrzeżenia są podobne. Jednak polecam wszystkim na własnej skórze odczuć klimat i piękno wielu miejsc na Cyprze.
    Ps. Nie wiem czy dobrze wyczytałam,ale czy następnym Pana kierunkiem będzie Malta?Pytam,bo mamy już kupione nań bilety i będziemy wyczekiwać na pańskim blogu tekstów pomocniczych(jeżeli oczywiście wybiera się Pan tam).
    Pozdrawiam

  11. Anna Pliś pisze:

    Swietny post. Czytam Twojego bloga od krotkiego czasu, ale mysle, ze zostane na dluzej ;) Sama planuje rozpoczac samotna wyprawe, bo nikt nie pisze sie na moje spontaniczne plany, ale cos mnie powstrzymuje. Nie chodzi o strach, ale wlasnie o samotnosc. Dlatego chcialabym sie spytac o Twoje poczatki, bo z tego, co czytam teraz nie masz zadnego kompana. Jak to jest podrozowac w pojedynke? Jak bylo na poczatku? Przeciez nie ma nikogo znajomego, zeby sie razem posmiac i pogadac na wspolne tematy. Czy mozne pisales juz o tym jakis post i moglbys mnie do niego odeslac?

    • Karol Werner pisze:

      Hej Ania! To prawda, nie jest łatwo zacząć. Tak się składa, że piszę o tym teraz książkę, która ukaże się mam nadzieję do końca kwietnia. O początkach, o tym jak się zmobilizować, ale także praktyczną – jak zacząć, na co uważać itd :)

  12. Poniosło Nas pisze:

    Fajna relacja. Z tym CSem to często jest tak, że wchodzisz do pokoju, masz ochotę tylko na sen, a tu zonk, idziemy na miasto! Ale w ten sposób także przeżyliśmy kilka niezapomnianych chwil, więc zawsze warto się ruszyć, nigdy nie wiesz, kiedy złapie Cię przygoda;-).

  13. Ewa Serwicka pisze:

    Kurion – niby tylko stare kamienie ale ciekawe miejsce :)

  14. Zaglądam, bo rodzicom trzeba odpalić prezent ;)

  15. Kinga Madro pisze:

    szukam leniwie bilecików, zobaczymy czy Cypr czy Grecja. ;-)

  16. Marta Patyra pisze:

    Łałałiła… jakie pikne zdjęcia! :)

Dodaj komentarz