Podjazd z Zatoki Kotorskiej pod Park Lovcen. Upały!

Jak co dzień wyjechaliśmy około 9. Bardzo przyjemny chłód pomagał przy podjeździe. Nie trwało to jednak długo, jak temperatura podskoczyła do standardowych 35 stopni. Podjazd mimo, że składający się z 25 serpentyn, ma całkiem nieduże nachylenie. Możemy dzięki temu podziwiać Zatokę Kotorską w pełnej okazałości, a nie tylko wypatrywać końca podjazdu ciężko dysząc przy tym. Polacy dzisiaj nie dają wytchnienia i nawet zatrzymują się na poboczu, żeby tylko zadać sakramentalne pytanie: „Czy wy tutaj tak na rowerach z Polski!?„… no przecież nie jachtem kurde. Zaczynam zastanawiać się kiedy skończy mi się cierpliwość i schowam flagę do sakwy.

Dziś tak naprawdę zaczyna się kolejny maraton widokowy. Najpierw oglądając z góry, najbardziej na południe wysunięty fiord europy, później przez wysokie góry w stronę kanionu rzeki Moraca i aż do kolejnego Parku Narodowego Durmitor. Oczywiście nie wszystko na raz, nie wszystko dziś. Trzeba sobie racjonować przyjemności. Póki co widoki cudowne. Mimo słabej widoczności od samego rana, doskonale widać jakie przewyższenie pokonaliśmy od wczoraj. Jeszcze chwila byliśmy w Kotorze na poziomie morza, a teraz ponad kilometr wyżej!

Zatoka kotorska

(Poza tym, gwoli wyjaśnienia! Zatoka Kotorska to nie fiord. Jest ona tak błędnie nazywana, ponieważ przypomina do złudzenia skandynawskie fiordy, ale jej geneza powstania była zupełnie inna. Fiordy z definicji są tworami polodowcowymi, a Zatoka Kotorska nie.)

Przed wjazdem do Parku Narodowego Lovcen trzeba było uiścić opłatę w wysokości 2 euro czego na pewno nie miałem zamiaru robić. Początkowo mieliśmy plan się rozpędzić i pokonać szybko wjazd do parku, ale nic z tego. Strażnik niewiele starszy od nas machnął ręką i zażądał opłaty. Zasugerowałem mu, że to niedorzeczne płacić za wjazd do tak małego parku narodowego wymieniając przy tym wszystkie inne, które już odwiedziłem wcześniej, a gdzie nie było pobierania żadnych opłat. Zadziałało. Biletowy dostrzegł bezsensowność danej opłaty lub też po prostu miał gorszy dzień i nie chciało mu się dyskutować w języku, w którym zna nie dużo więcej niż „payment two euro”. Skończyło się machnięciem ręką i krótkim „okej”.

Radość trwała krótko bo chwile później złapałem kolejną gumę w tych cudownych, nieprzebijalnych i jakże przechwalonych oponach schwalbe marathon. Chłopaki jadą kawałek dalej, a ja łatając na poboczu znowu jestem zagadywany przez Polaków jadących jeden za drugim, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co i nie wiadomo czemu w takiej ilości?!

Na samej górze parku znajduje się sławne mauzoleum Piotra II Petrovica Njegosa. Decydujemy się zrezygnować z kolejnego podjazdu, a to dlatego, że jest gorąco, jesteśmy już nieźle zmęczeni dotychczasową drogą i dodatkowo życzą sobie opłatę za podejście pod mauzoleum, do którego prowadzi w dodatku kilkaset schodów. Nie wiem czy byśmy podołali tylu stopniom po 3 tygodniach nieużywania nóg do niczego więcej jak pedałowania. Po takim czasie organizm kompletnie oduczył się już chodzić i każde podejście, dłuższy spacer czy jakiś bieg kończy się niezłą zadyszką. Śmieszne ale jak najbardziej prawdziwe.

Opuszczając już powoli góry zaczynamy zjeżdżać w stronę Podgoricy. Wyraźnie czuć jak temperatura wzrasta wraz z każdym pokonanym kilometrem. Pierwszy raz w tym roku doświadczam tego średnio przyjemnego uczucia, kiedy powietrze parzy w twarz i ręce podczas zjazdu. Lasy także nie wytrzymały i co chwila mijamy kolejny mniejszy lub większy pożar.

Dojeżdżamy do kanionu i rozbijamy się przy rzece. Nocleg całkiem w porządku. Można było popływać w czyściutkiej, chłodnej wodzie i w kompletnej ciszy, przy kojącym ucho szumie wody – zjeść makaron.

Jeszcze kawałek wcześniej złapałem kolejną gumę i ostatnie kilometry dopompowywałem powietrze… Dopiero sprawdzając dętkę w rzece, znalazłem kolejne dwie dziurki. Brawa jeszcze raz dla Schwalbe.

Park narodowo Lovcen kemping

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (1):

  1. Damian napisał(a):

    Przejechałem na schwalbe maraton tour plus smart guard 11 tyś w tym roku ani jednej gumy stan opony nadal niezły w tym całe Włochy i Sycylię opony ok pozd

Dodaj komentarz