Tag Archives: Atrakcje turystyczne Bałkany

bałkany ciekawe miejsca co warto zobaczyć

Bałkański czar. Miejsca i ludzie, do których chętnie bym wrócił po 4 latach

Nie dalej jak kilka dni temu Facebook wyświetlił mi informację – Masz wspomnienia! Ciekawość oczywiście szybko przeważyła nad rzeczami jakie miałem do wykonania i kliknąłem – „pokaż więcej”. Co się okazało? Czytam, oglądam i nawet nie wiem kiedy, zacząłem się mimowolnie uśmiechać do monitora. Właśnie strzeliło 4 lata odkąd byłem na Bałkanach rowerem. Tak mnie wzięło na wspominki, że postanowiłem dziś na Bałkany wrócić!

Widok na zatoke kotorską z góry

Podjazd z Zatoki Kotorskiej pod Park Lovcen. Upały!

Jak co dzień wyjechaliśmy około 9. Bardzo przyjemny chłód pomagał przy podjeździe. Nie trwało to jednak długo, jak temperatura podskoczyła do standardowych 35 stopni. Podjazd mimo, że składający się z 25 serpentyn, ma całkiem nieduże nachylenie. Możemy dzięki temu podziwiać Zatokę Kotorską w pełnej okazałości, a nie tylko wypatrywać końca podjazdu ciężko dysząc przy tym.

Zatoka Ulcij

Wjeżdżamy do Czarnogóry – Powitanie z morzem

Ostatni dzień w Albanii. Ostatnie lekkie podjazdy, długi zjazd i znowu zmieniamy kraj. Chciałbym jeszcze kiedyś wrócić do Albanii. Ktoś gdzieś napisał, że jest to Kuba Europy. Trudno się z tym nie zgodzić. Ze względu na swój klimat jest to chyba jedne z ostatnich takich miejsc.

Albania offroad

Albania off-road. Maraton Widoków

Tak jak się umówiliśmy z gospodarzem – o godzinie 6.30 dostaliśmy nasze podładowane baterie i wodę. Poranek mimo zapowiadanych upałów był dość rześki. Zebraliśmy się w miarę szybko i już kilkadziesiąt metrów dalej zrobiliśmy pierwsza przerwę. Po krótkim zjeździe, przy samej rzece znajdowała się restauracyjka z różnymi dogodnościami sanitarnymi, włącznie z polowym prysznicem.

Debar macedonia

Albania rowerem. Najdalej na Południe!

Patrząc na dzisiejszy kilometraż można mieć wrażenie, że leżeliśmy sobie w cieniu jakiegoś drzewa, popijając drinki i ogólnie się obijaliśmy. Niestety było wręcz odwrotnie. Z miejsca noclegu zbieramy się jak zwykle około godziny dziewiątej. Dalsza droga – aż do Galicnika – prowadzi kolejnymi zakosami lekko w dół. Widoki w dalszym ciągu powalają, przy drogach przyglądają się nam dzikie konie, a ludzie gdzieś poznikali.