Tag Archives: Autostop z rowerem

Opuszczona Oaza Iran

Nocleg na pustyni i anomalie pogodowe

Po dwudziestu dniach w podróży pierwszy raz wstajemy przed wschodem słońca. Oczywiście, nie dlatego, żeby zrobić ładne zdjęcia, ale by nabić jak najwięcej kilometrów przed nieznośnym gorącem i wymuszoną tak jak wczoraj przerwą południową.

jeziora Spandarian

Biwak z Ormiańskimi żołnierzami i Przełęcz Vorotan

O dziwo wstaję dzisiaj na długo przed słońcem. Powodem jednak nie jest to, że mam problemy ze snem albo co jeszcze bardziej niedorzeczne, że się tak szybko wyspałem. Budzik zadzwonił jak zawsze o siódmej, a to, że słońce jeszcze się nie pokazało to zasługa pokaźnej góry, dzięki której mamy przyjemny chłód cały ranek.

IMG_6155 - Kopia

Chor Wirap, Ararat i lekkie oszustwo podjazdowe

W nocy przez niedomknięty zamek namiotu z wizytą wpadło kilka komarów. Jak najszczelniej opakowałem się w śpiwór ale i tak obudziłem się cały w bąblach. Właściciel punktualnie o 7,30 przychodzi się pożegnać i zapewnia, że jak tylko będziemy znowu przejeżdżać w okolicy to mamy wpadać. Miło to mieć takie zapewnienia. Swoją droga dużo ludzi tak mówi na odchodne i już mam całkiem niezłą bazę adresów. Może kiedyś przyjadę ze swoimi dziećmi, tylko pytanie, czy wtedy ci wszyscy gościnni ludzi będą o tym pamiętali. Czy w ogóle będą… 

IMG_6137

Jezioro Sewan i Monastyry Garni oraz Geghard

Pobudeczka o godzinie 6. Piotrek czuje się już lepiej, więc są nadzieje na normalny dzień jazdy. Mimo to ciężko mówić o jakimś wielkim entuzjazmie, kiedy na dworze znowu mgła i mżawka. Zaraz po wjechaniu na główną drogę zaczynamy podjazd pod pierwszą przełęcz. Ruch samochodowy praktycznie zerowy. Okazuje się, że 

Zagrzeb

Autostopowy Zagrzeb

Jak można się domyśleć niewiele wyschło przez noc. Pakuję się leniwie, ubieram mokre rzeczy na siebie. Zdecydowanie szybciej wyschną na ciele niż gdzieś tam z tyłu na sakwach. Plusem jest to, że nie pada. Gdzieś tam daleko przetaczają się złowrogie, burzowe chmury, ale najwidoczniej stwierdzają, że wystarczy mi już deszczu. Tak dokładnie umyty jeszcze nie byłem od początku wyprawy.