Tag Archives: Bałkany rowerem

Wybrzeże chorwackie

Pożegnanie z Adriatykiem – Chorwacja rowerem

Udało się przeżyć. Po wygramoleniu się z krzaków na główną drogę nic więcej nie zaprzątało mojej głowy jak wypatrywanie kolejnych ciężarówek. No może spoglądałem jeszcze na niebo, w poszukiwaniu błękitnych jego skrawków. Nie miałem niestety szczęścia do obu.

Debar macedonia

Albania rowerem. Najdalej na Południe!

Patrząc na dzisiejszy kilometraż można mieć wrażenie, że leżeliśmy sobie w cieniu jakiegoś drzewa, popijając drinki i ogólnie się obijaliśmy. Niestety było wręcz odwrotnie. Z miejsca noclegu zbieramy się jak zwykle około godziny dziewiątej. Dalsza droga – aż do Galicnika – prowadzi kolejnymi zakosami lekko w dół. Widoki w dalszym ciągu powalają, przy drogach przyglądają się nam dzikie konie, a ludzie gdzieś poznikali.

Rakija Palinka serbska

Serbowie są super – dalej na południe

Jako się rzekło – tako się stało. Rano było śniadanie i to nie byle jakie. Nie spodziewaliśmy się, że już kilka kilometrów za granicą Serbii, w pierwszy dzień, będzie nam dane skosztować tyle tradycyjnych potraw.

bezdroża rumuńskie

Pogoń za ucieczką – Bezdroża Rumunii

Noclegi na gospodarza mają sporo zalet. Można poznać ludzi z innych krajów, poznać jakieś ciekawe obyczaje oraz skosztować regionalnych potraw. Jest to także okazja na leczenie ludzi z stereotypów. Zarówno gospodarzy którzy być może słyszeli kiedyś, że „Polak kradnie”, jak i przede wszystkim nas drodzy rodacy.

IMG_1758

Start ku nieznanemu – dzień pierwszy – Bałkany 2012

Dzień 1. Przygodę pt. Bałkany 2012 czas zacząć. Z Kamilem i Wojtkiem jesteśmy umówieni na Słowacji. Dziś spotkam się z Kamilem a za 2 dni w okolicach Koszyc z Wojtkiem. Początkowo więc jadę sam bez chłopaków… a dokładniej pod eskortą Taty.

IMG_2394Druga poważniejsza po Alpach wyprawa rowerowa. To już 37 dni w podróży. Odwiedziłem wraz z poznanymi w internecie Kamilem i Wojtkiem 11 krajów przejeżdżając blisko 3700 kilometrów. Koszt wyprawy szacunkowo nie przekroczył 1200zł wliczając w to dość drogi powrót pociągami z Zagrzebia i zgubione 70 euro w Rumunii. Zapraszam do czytania relacji poniżej lub przechodząc od razu do pierwszego dnia wyprawy, zaś wybrane zdjęcia można znaleźć na pasku u góry ;)