Tag Archives: Co warto zobaczyć w Iranie?

IMG_6946

Iran praktycznie. Ciekawe miejsca, atrakcje turystyczne.

Zebrało się wpisów dotyczących tego kraju co nie miara, jednakże brakowało informacji praktycznych zebranych w jednym miejscu. Ten post jest dla szukających w miarę rzeczowej informacji dotyczącej podróży po Iranie. Będzie też kilka odnośników do starszych postów, żeby nie pisać drugi raz tego samego. Poza tym do napisania tego wpisu zainspirowany zostałem wiadomością od pewnej pary, która to postanowiła wybrać się do Iranu dzięki mojej relacji. Dla takich maili pisze się bloga! Pozdrawiam!!

DSC_5323

Wzdłuż granicy z Irakiem

Nocleg znaleźliśmy kawałek od drogi, na prawdziwej, soczyście zielonej i idealnie przyciętej trawie. To pierwszy raz od dwóch tygodni, kiedy widzimy tyle trawy w jednym miejscu, więc proszę o zrozumienie, że tak się rozpływam nad zwykłą, głupią trawą. Nawet podziurawiona wczorajszego dnia mata nie psuje mi humoru z rana, bo też nic nie wbija się w plecy! Właśnie dzisiaj tak naprawdę zorientowaliśmy się jaki to Kurdystan irański jest kolorowy.  Mimo lata, zerowych opadów, zawsze jest na czym oko zawiesić.

Kobieta w czadorze

Jazd – miasto pośrodku niczego

Skoro świt, odprowadzeni przez Paymana jedziemy do centrum Jazd. Chcemy powłóczyć się po starym mieście, zanim ziemia ponownie zapłonie. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy i założyłem nawet odświętne, lekko wygniecione czerwone polo! Z jakiej okazji?

IMG_6870

Tajemnicze Aqda i nocleg w świątyni Zoroastrian

W nocy było chyba ze 30 stopni. W namiocie zamkniętym z obawy przed robactwem i innymi skorpionami dodatkowo wilgotność sięgająca gdzieś spokojnie 90%.  Budzę się z totalnie wysuszonym podniebieniem i ciężko mówić tutaj o wyspaniu się. Skraplająca się para ścieka po tropiku, jest godzina 5.30, słońce jeszcze schowane gdzieś tam za horyzontem, w menażce zaschnięty ryż ze wczoraj, a w butelkach odsłonięte dno. Nie jest dobrze.

Kandovan

Skalne miasto Kandovan

Ze snu wyrywa nas dźwięk okrzyków dochodzący z drogi. Grupa kobiet przyodzianych w czarne czadory zorganizowała jakiś pochód, marsz czy protestację. Nieważne. Dobrze jednak się złożyło, ponieważ nie nastawiliśmy budzika, a na zegarze już po godzinie 11… Na śniadanie mama Armana przygotowuje coś na nasze skrzypiące kolana – czyli mega tłusty móżdżek barani i jakaś potrawka z żył. Palce posklejane. Fanem nie zostałem, ale z takim smarowaniem możemy bezawaryjnie jechać kolejny 1000 kilometrów.

Tabriz Bazar

Tabriz, Iranian Style i Transport w Iranie

W samym Tabriz umówiliśmy się z Armanem gdzieś w okolicach godzin przedpołudniowych. Dokładnie nie precyzowaliśmy, bo też nie wiadomo jak długo zajmie nam dojazd. Zwolna, wraz z długim sznurem samochodów wjeżdżamy szeroką arterią do centrum miasta. Właściwie to były co najmniej cztery pasy, a tym samym cztery sznury ryczących, dymiących i wybitnie obrzydzających jazdę samochodów.