Tag Archives: Mongolia rowerem

Karakorum

Karakorum – jak to się wymawia?! Mongolskie śpiewy i bajecznie piękna, dawna stolica Erdene Dzuu

Właściwie do zamknięcia tematu Mongolii na tę chwilę dwa tekst. Oba o stolicach. O Ułan Bator i nieco mniej oczywistej, ale równie ciekawej stolicy – Karakorum. I o tej drugiej, a także kilku historiach z nią związanych chciałem Wam dzisiaj opowiedzieć.

Mongolia podróż praktyczne informacje ciekawe miejsca przewodnik

Podróż po Mongolii. Kompletny (?) informator praktyczny

Mongolia raczej nie jest najpopularniejszym kierunkiem podróży, nie przyjeżdża tutaj dużo podróżnych, jednak ciągle dostawałem wiele pytań o podróżowanie po tym kraju i w końcu przysiadłem i zebrałem wszystko co wiem. Powstał najdłuższy tekst na całym blogu, mam nadzieję, że każdy kogo ciekawi Mongolia skorzysta, a ci, co jeszcze nie myślą o podróży do Mongolii, może się przekonają i stwierdzą, że nie ma w tym nic trudnego, skomplikowanego, niemożliwego. Zapraszam!

IMG_2792a

Jak zwariowałem. Czyli o podziwianiu zakrętu

W końcu coś nowego! Ten wybitnie specyficzny, typowy dla Mongolii krajobraz. Równiutki, spalony, bezkresny step, w oddali podnoszące się ku niebu pyłowe trąby powietrzne i ona. Całkowicie pusta, wydająca się nie mieć końca, celu, sensu. Zanudzająca na śmierć, jakby zbudowana na złość, wyrysowana idealnie od linijki droga. Oh, chwilunię… coś nowego?

IMG_4209

Dziesięciopasmowe autostrady przez step. Czym się wożą Mongołowie?

Przed podróżą do Mongolii na dobrą sprawę nic nie wiedziałem o drogach w tym kraju. O widokach pisali wszyscy, o ludziach większość, o kulturze nieliczni, o drogach zaś nikt. Zresztą w ogóle mnie to nie zdziwiło. Kraj jest ogromny, a dróg tak dużo, że praktycznie niemożliwym było znalezienie tej szutrowej drogi, która akurat mnie interesowała. Pomijając już fakt, że w Mongolii każdy fragment stepu może być drogą! No właśnie – może, ale nie musi. I tutaj zaczyna się zabawa…

www.kakapu.es

Syberia i Mongolia czas start! O planach i prawie urlopie od bloga

Właśnie nadchodzi długo wyczekiwany przeze mnie moment! Po miesiącach załatwiania formalności, planowania wyjazdu, ogarniania sprzętu i stresu związanego z koniecznością zwolnienia się z pracy, w końcu nadchodzi pełen luz. Wszystko już dopięte na ostatni guzik, okulary przeciwsłoneczne na nosie, bilety w kieszeni i właśnie wchodzę do samolotu!