Tag Archives: Relacja Alpy

DSC07954

Czy warto wjeżdżać do Wenecji rowerem?

Poranek po raz kolejny był ciężki. Już od kilku dni wydaje się to być normą. Od godziny 4 – nieco po wschodzie słońca – wszystkie zwierzęta jakie posiadali gospodarze, zaczęły nadawać na wszystkie sposoby. Osły konkurowały z kogutami, kaczki z gęsiami. Królestwo za zatyczki do uszu. Istna tragedia!

DSC07378

Alpy rowerem, HA!

7 rano, wyglądam z namiotu, a tam mgła. Dużo mgły. Lekko zniechęcony tym faktem (zresztą jak co rano!) pakuję się. Mimo tego, niemal z śpiewem na ustach szybko się pakuję i zostawiam śmieci pod uprzednio zamkniętą bramą.

Dunajska Droga Rowerowa

Donauradweg – Dunajska Droga Rowerowa i powrót Darka

Wszystko mokre. Mokre spodenki, mokre budy, mokre nawet włosy które nie wyschły po całej wilgotnej nocy. Całkiem pomocne okazały się druty na pranie rozwieszone niedaleko. Można było chociaż wysuszyć trochę tropik przed spakowaniem.

DSC07328

Austria – nadjeżdżamy!

Pobudka nie należała znowu do najłatwiejszych. Walcząc ze samym sobą, zaczęliśmy codzienny już rytuał od powolnego pakowania gratów, rozglądając się równocześnie w poszukiwaniu jakiegoś potencjalnie wkurzonego naszą obecnością farmera. Po chwili zaczynamy słyszeć nieprzyjemny dla ucha dźwięk przypominający obładowaną, zdezelowaną taczkę.

IMG_0376

Od wycieczki w Alpy wszystko się zaczęło. Przejechałem 1500 kilometrów podczas 14 dni podróży (w tym 13 dni jazdy). Pierwsze kraje odwiedzone rowerem, pierwsze przygody i ogólnie… wszystko pierwsze! Nie miałem żadnego doświadczenia w podróżowaniu dłużej niż 2 dni i nigdy nie łatałem nawet dętki bezpośrednio na trasie. Jak się okazało w niczym to nie przeszkadza, a pierwsza podróż nie musi być w granicach własnego kraju. Na swoich błędach uczy się najlepiej i nie ma różnicy czy będzie to 30 kilometrów od domu, 330 czy też 3330. Zapraszam do czytania relacji poniżej lub przechodząc bezpośrednio.  :)

Ogólny wydatek nie licząc rzeczy zakupionych przed wyprawą jak namiot czy sakwy: ~150 Euro -> (58euro pociąg, oraz 14euro i 8.5euro kempingi) + 70Euro za jedzenie. Szkoda trochę tych pieniędzy za pociąg powrotny gdyż dużo taniej wyszłoby samo pedałowanie do domu, ale trudno -za późno i nie ma co żałować.

Jeszcze małe słowo co do zdjęć. Są one średniej jakości (żeby nie powiedzieć kiepskiej), bo też nie miałem wtedy porządnego aparatu. Fotografie robiłem kilkunastoletnią cyfrówką rozmiarów 2 pudełek od zapałek, w dodatku praktycznie nie schodząc z roweru. Kolejne relacje już w lepszej (mam nadzieję) oprawie graficznej ;)