Tag Archives: Relacja z podróży

IMG_4221

[PKST 005] Historie przelotne #3: Mirlan i Bilgun, który uratował nas przed wilkami

Czas na kolejną odsłonę historii nieopisanych, spontanicznych, przelotnych. Przypadkowych spotkań po drodze, niby zwyczajnych, prostych, jednak z różnych powodów na długo zapadających w pamięci. Ostatnio pisałem o Wadimie i Tigranie, który ubił Azera, a także kaznodziejach z Omanu i piechurze Rasulu. Dziś chciałem Wam opisać kolejne dwa spotkania z Azji, jednak tym razem nie skupiać się na historiach spotkanych ludzi, a dziwnych, niesamowitych okolicznościach tychże spotkań.

historia3

Historie przelotne #2: Kaznodzieje z Omanu i piechur Rasul

Druga odsłona Historii Przelotnych, czyli niepublikowanych rozmów przy drodze z przypadkowo spotkanymi ludźmi. Rozmów często spontanicznych, zaskakujących, czasem też smutnych, intrygujących lub po prostu zwyczajnie życiowych. Tym razem zapraszam do tureckiego Kurdystanu, a także na pobocze jednej z szutrowych dróg na wschodzie Kirgistanu.

przelotne historie

Historie przelotne #1: Wadim i Tigran, który ubił Azera

Cześć Wam. Dzieje się sporo ostatnimi czasy, najchętniej to nie kładłbym się spać, żeby zaoszczędzić trochę czasu. Dużo fajnych rzeczy kręci się wokoło bloga i wygląda to tak, jakby sam los czytał tekst o łączeniu etatu z blogowaniem i postanowił mocno pomóc mi w skuteczniejszym realizowaniu założonych celów. Niedługo będę odpalał kilka mega ciekawych projektów i już tylko nie mogę się doczekać, aż oficjalnie będę mógł się nimi z Wami pochwalić. 

IMG_4738

Zakarpacie Wita. Jak jest na Ukrainie?

Wstajemy nieco później od słońca. Mieścina w dole już jest pięknie skąpana w jego promieniach. My jeszcze osłonięci przez kilka sąsiednich drzew wyłazimy leniwie ze śpiworów. Zawsze postanawiam sobie przy tak bajecznych widokach, że z rana wstanę ze wschodem słońca i porobię zdjęcia.

IMG_2602 - Kopia

Trzy kraje za jednym zamachem – Rumunia, Bułgaria, Serbia

W w celu wiadomym musiałem opuścić namiot. Po rozpakowaniu siebie z śpiwora, przybraniu postawy siedzącej zacząłem przygotowywać się do wyjścia rozsuwając zamek. Wyostrzam wzrok, a jakiś metr ode mnie stoi pies – ogromny jak cholera – i wcina najwyraźniej moją kolację, która nie mieściła się już w menażce.

IMG_2592 - Kopia

Ostatni dzień w kraju Drakuli

Ostatni dzień w Rumunii. Jutro już tylko kilka ostatnich kilometrów i wjedziemy do Bułgarii. Myślę, że można z tej okazji pokusić się o kilka słów podsumowania tego arcyciekawego kraju.

Rumuńska wieś

Malownicze wioski Rumunii i zgubiony portfel

Dziś jechało się bardzo przyjemnie. Ruch samochodowy znikomy. Pokonywaliśmy kolejne kilometry przez – wydawało by się – jedną długą wioskę. Mimo co chwila nowego znaku z inną nazwą miejscowości, wszystkie jakby podobne, zlewające się w jedną całość. Co prawda czasem bieda bije po oczach i ściska za gardło, ale klimat jest nie do opisania.

DSC08138

Ponowne powitanie z Austrią i powrót do Polski

Ostatni dzień mojej dziewiczej wyprawy rowerowej. Dzisiaj czeka mnie najbardziej męczący podjazd na całej trasie. Spytacie dlaczego – przecież podjazd pod Hochtor był dłuższy i bardziej stromy? Zgoda. Problem polega na tym, że nie spodziewałem się takiej męczarni i tak wysokiej przełęczy ( 1611 mnpm – Vrsic / Werschetzpass – najwyższa w Słowenii). Nie byłem przygotowany psychicznie na taki podjazd. Co zakręt wypatrywałem jakiegoś wypłaszczenia lecz nie mogłem się go doczekać. Dobijające były jeszcze tabliczki oznajmujące – jak się później domyśliłem – zakręty do końca podjazdu.

Wysokie Alpy

Deszcz, skwar i pierwsze strome przełęcze alpejskie

Tadam! Właśnie mija tydzień od wyjazdu z domu… kto by rok temu pomyślał, że będę jechał przez Alpy rowerem, a co dopiero samemu. Otwieram namiot, tropik jak co dzień cały przepocony. Patrzę w niebo a tu piękny błękit… nie spotykany raczej u mnie na śląsku (‚cudze chwalicie swego nie znacie’?)