Tag Archives: Reportaż z Tadżykistanu

Zatłoczone pustkowie. Kogo można spotkać w Pamirze?

Czy istnieje w ogóle coś takiego jak samotna podróż? Nie! Szczególnie przez Pamir! Wydawać by się mogło, że mało który turysta-podróżnik się tutaj nie zapuszcza. Że zbyt daleko, niebezpiecznie, brak infrastruktury, warunki mało zachęcające do podróżowania. Nic bardziej mylnego! Podróżnych może i faktycznie jest niewielu, jednak zaletą Pamir Highway jest to, że trafia się niemal na wszystkich!

Street Art po pamirsku

Sztuka ulicy różne ma oblicza. Mam dla Wam galerię zdjęć przedstawiających różnego rodzaju ciekawe rzeczy, napotkane przy Pamir Highway. Czasem zdobiące okolicę, czasem szpecące, jeszcze kiedy indziej – tajemnicze i przerażające.  Co można spotkać przy Szosie Pamirskiej? Poznajcie ją nie tylko od strony pięknych widoków!

Duszanbe. Czy jest tu coś ciekawego do zobaczenia?

Duszanbe zapewne niewielu z Was coś mówi. Kolejna tajemniczo brzmiąca nazwa, jakiegoś miasta daleko stąd. Czy zbyt daleko, żeby się interesować? Nic bardziej mylnego! Zmienicie zdanie jak tylko przeczytacie ten wpis!

Pamir – życie na dachu świata

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest żyć z dala od cywilizacji, jej udogodnień? Żyć w odizolowanym, zapomnianym, niesprzyjającym egzystencji miejscu? Żyć tam, gdzie wszystko sprowadza się do tego, aby przetrwać. Jak to jest żyć na końcu świata?

Bajecznie kolorowe skały Ayni i wesoły autostop do Duszanbe

Następny cel – Duszanbe. Zanim jednak tam dojedziemy, czeka nas jeszcze niemało przygód. Po długim rozbracie z roślinnością wszelką wkraczamy do Ayni, przepięknie ulokowanej, otoczonej przez niesamowicie kolorowe formacje skalne miejscowości. Miejscowości położonej w dolinie, w połowie drogi pomiędzy Chożentem i Duszanbe, i obok dwóch  śmiertelnie niebezpiecznych tuneli.

Chodżent, hipertermia i trudno dostępne jezioro Kairakkum.

Powtórka z rozrywki. Parówki, które w zamyśle miały być dla naszych gospodarzy, ponownie trafiły do nas. Zanim zjedliśmy śniadanie i pozakładaliśmy sakwy na rowery, z pracy wrócił mąż Maliki, z którym miałem przyjemność rozmawiać wczoraj przez telefon. Upewniwszy się, że nic nam nie brakowało, że jesteśmy pojedzeni i wyspani, oddelegował nas do wyjściowej furtki.

O historii, bezpieczeństwie i śmiesznych plakatach prezydenta Tadżykistanu.

Przybyliśmy w końcu do Tadżykistanu. Najbiedniejszej republiki byłego Związku Radzieckiego i jednego z najbiedniejszych krajów świata – gdzie średnia pensja wynosi 80-100 dolarów miesięcznie – o ile ktoś ma pracę, rzecz jasna. Kraju niesłychanie gościnnych i otwartych ludzi, najwyższych gór, rozległych płaskowyżów i bogatej tradycji.