Tag Archives: Ukraina praktycznie

IMG_5017

Tranzytem na Rzeszów

Trzeba by krótko podsumować tę część Ukrainy zwaną Zakarpaciem. Wyjazd całkiem przyjemny. Jeśli popatrzeć na pogodę u mnie na śląsku, to wręcz mieliśmy idealnie – całe słońce, z niewielkimi przerwami – szczęśliwie pojechało z nami.

Cerkiew prawosławna Użhorod ukraina

Problemy na granicy ukraińsko-słowackiej

Po ciężkich wieczornych bojach z komarami,  w końcu udało się zasnąć. Niestety rano za cienkim materiałem sypialni namiotu już czekały niezmordowane kolejki krwiopijców. Pakowanie manatków w całości odbyło się w namiocie, a na zewnątrz wyszedłem dopiero kiedy został do spakowania tylko sam namiot. Tym sposobem w rekordowym czasie 45 min już zasuwaliśmy przed siebie.
IMG_4738

Zakarpacie Wita. Jak jest na Ukrainie?

Wstajemy nieco później od słońca. Mieścina w dole już jest pięknie skąpana w jego promieniach. My jeszcze osłonięci przez kilka sąsiednich drzew wyłazimy leniwie ze śpiworów. Zawsze postanawiam sobie przy tak bajecznych widokach, że z rana wstanę ze wschodem słońca i porobię zdjęcia.

Ukraina widok marszrutka

Ukraina – deszcze niespokojne

Dzień 3. Pierwszy dzień w pełni na Ukrainie. Naprędce zdążyłem się nauczyć jedynie cyrylicy i to jeszcze nie do końca. Przed znakami miejscowości czasem trzeba było zwalniać, aby dowiedzieć się gdzie jesteśmy. Dobrze, że miałem chociaż pożyczoną ukraińską mapę. Niestety jakoś nie było chęci i czasu na naukę rosyjskiego, co i tak miało okazać się zbędne, pomijając już fakt, że ukraiński nie jest aż tak bardzo podobny do rosyjskiego jak by się to mogło wydawać.

Ukraińskie drogi zakarpacie

Dziury, pył i wiatr – czyli bezdroża Ukrainy

Po pierwszej, ciężkiej pobudce i szybkim śniadaniu w drodze jesteśmy przed 9. Do granicy Ukraińskiej jechało się bardzo dobrze. Całą drogę przez Przemyśl, aż do samej granicy jedziemy praktycznie cały czas z wiatrem w plecy. Słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, ale jak to ktoś mądrzejszy kiedyśpowiedział – dobre złego początki.

Po drobnych korektach w planie zajęć udało się zorganizować bardzo imponującą majówkę. Nie pamiętam czy kiedykolwiek miałem aż 12 dni do dyspozycji! Ukraińskie Zakarpacie planowane było już dość dawno temu i tylko czekałem właśnie na taką okazję.  Różnymi mniej lub bardziej dziurawymi drogami przez kolejne coraz to biedniejsze miejscowości dotarłem do Rumunii celem zobaczenia Wesołego cmentarza. Dalej powrót na Ukrainę by za parę dni przez Bieszczady Zachodnie dojechać ponownie do Rzeszowa na pociąg powrotny. Relacja z zdjęciami, poradami i szerszym opisem poniżej lub klikając tutaj.

Tym razem w wycieczce poza mną brali udział Michał i Paweł.

Trasa