Tag Archives: Zabawne historie z podróży

IMG_4221

[PKST 005] Historie przelotne #3: Mirlan i Bilgun, który uratował nas przed wilkami

Czas na kolejną odsłonę historii nieopisanych, spontanicznych, przelotnych. Przypadkowych spotkań po drodze, niby zwyczajnych, prostych, jednak z różnych powodów na długo zapadających w pamięci. Ostatnio pisałem o Wadimie i Tigranie, który ubił Azera, a także kaznodziejach z Omanu i piechurze Rasulu. Dziś chciałem Wam opisać kolejne dwa spotkania z Azji, jednak tym razem nie skupiać się na historiach spotkanych ludzi, a dziwnych, niesamowitych okolicznościach tychże spotkań.

historia3

Historie przelotne #2: Kaznodzieje z Omanu i piechur Rasul

Druga odsłona Historii Przelotnych, czyli niepublikowanych rozmów przy drodze z przypadkowo spotkanymi ludźmi. Rozmów często spontanicznych, zaskakujących, czasem też smutnych, intrygujących lub po prostu zwyczajnie życiowych. Tym razem zapraszam do tureckiego Kurdystanu, a także na pobocze jednej z szutrowych dróg na wschodzie Kirgistanu.

przelotne historie

Historie przelotne #1: Wadim i Tigran, który ubił Azera

Cześć Wam. Dzieje się sporo ostatnimi czasy, najchętniej to nie kładłbym się spać, żeby zaoszczędzić trochę czasu. Dużo fajnych rzeczy kręci się wokoło bloga i wygląda to tak, jakby sam los czytał tekst o łączeniu etatu z blogowaniem i postanowił mocno pomóc mi w skuteczniejszym realizowaniu założonych celów. Niedługo będę odpalał kilka mega ciekawych projektów i już tylko nie mogę się doczekać, aż oficjalnie będę mógł się nimi z Wami pochwalić. 

Mongolian view landscape

Whisky z buddyjskiego ołtarzyka, przebieranki po mongolsku i buddyjskie ciekawostki

O Rosji jeszcze będzie – tym razem zapraszam do wyczekiwanej przez wielu Mongolii! Mandal mu było na imię. Był pierwszą osobą, z którą mieliśmy styczność w Mongolii. Nasz pierwszy kontakt był dziwny, żeby nie powiedzieć szokujący. No bo jak często zdarza się, żeby ktoś kogo widzi się pierwszy raz w życiu, ktoś kto nie ma pojęcia o naszym pochodzeniu, narodowości woła z okna swojego samochodu – DZIEŃ DOBRY!?

Syberia. Podróż przez syberię. Tajga

Bezimienna syberyjska wieś i jej dwóch mieszkańców

Pośrodku tajgi kilkadziesiąt lat temu zbudowano wieś. Wieś bezimienną, na mapie oznaczoną jako „64-km”  – czyli odległością jaka dzieli wieś od Irkucka. Innych nazw, znaków informujących brak. Przez wieś codziennie przejeżdża tysiące samochodów, jednak nikt się nie zatrzymuje. Dla nikogo nie jest ona ostateczną destynacją, niczyim celem podróży. My postanowiliśmy się zatrzymać i poznać jej jedynych mieszkańców – Arona i Romana, którzy wiele ciekawych historii do opowiedzenia.

kolorowe skały aini tadzykistan

Bajecznie kolorowe skały Ayni i wesoły autostop do Duszanbe

Następny cel – Duszanbe. Zanim jednak tam dojedziemy, czeka nas jeszcze niemało przygód. Po długim rozbracie z roślinnością wszelką wkraczamy do Ayni, przepięknie ulokowanej, otoczonej przez niesamowicie kolorowe formacje skalne miejscowości. Miejscowości położonej w dolinie, w połowie drogi pomiędzy Chożentem i Duszanbe, i obok dwóch  śmiertelnie niebezpiecznych tuneli.

IMG_8436

O byciu śledzonym, pięknie i przeciwnościach losu.

Dwa dni pełne wrażeń. Było zatrucie pokarmowe i przymusowa przerwa w przemieszczaniu się do przodu. Byli liczni uśmiechnięci i pijani Kirgizi, wybitnie ciężka przełęcz, no i podejrzane, jadącym za nami pół dnia czarne audi. O tym jednak na sam koniec wpisu. Jest długi, ale warto dotrwać! Jeszcze nigdy nie najedliśmy się tyle strachu.

Chleb-pieczony-na-krowich-plackach

Chleb pieczony na… krowich plackach!

Drugi wpis z serii Poradnik Oszczędzania w podróży. Tym razem dowiecie się jak zaoszczędzić w podróży na jedzeniu! Chleb kupowany codziennie generuje niesamowicie wysokie koszta, nieprawdaż?  Jak się okazuje, wcale nie trzeba kupować chleba! Wystarczy biwakowa menażka, trochę mąki, drożdży, szczypta soli, no i … krowa. Lekko z przymrużeniem oka.

Kirgiskie przełęcze zdjęcia

Polacy są wszędzie! Pierwsze kirgiskie przełęcze.

Musiałem zatrzymać się gdzieś po drodze, już nie pamiętam za czym. Marta pojechała przed siebie. Jako, że ja mam mapę, trochę obawiam się, że będę musiał gonić za nią, bo przejedzie most nad rzeką Czu i pogna gdzieś hen przed siebie. Marta jednak ma te same obawy w stosunku do mnie.