Kurtka z Gore-Texu firmy Marmot. Czy warta jest swojej ceny?

Przed Wami pierwszy test sprzętu na blogu! Na tapetę idzie wysokiej klasy odzież sportowa – kurtka Marmot Speed Light. Szykujcie się na więcej wpisów z testem sprzętu outdoorowego w najbliższym czasie! Teraz zapraszam ponownie w Bieszczady, gdzie m.in. kurtkę testowałem.

Na wstępie zaznaczę, że nie jest to żaden test profesjonalny, bo nie jestem też profesjonalistą w tej dziedzinie. Jest to mój tekst na temat kurtki. Tekst, w którym postaram się ją przedstawić i przetestować. Po mojemu.

IMG_8988

Test czas zacząć!

A więc – od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem kurtki z Gore-texem Marmot Speed Light Jacket. Szczerze mówiąc, od zawsze obce były mi sprzęty z górnej półki i tak na dobrą sprawę jeszcze do niedawna nie wiedziałem co to jest ten cały Goretex. Jednak na potrzeby wpisu doszkoliłem się i jeśli będę się niżej wymądrzał to przepraszam!

Kurtkę miałem okazję testować na dwa sposoby:

W obu przypadkach warunki pogodowe były różne. Na rowerze temperatura sięgała 10 stopni, świeciło słońce i było bezwietrznie, zaś w Bieszczadach wiał silny wiatr, był siarczysty mróz,  a momentami konkretnie sypał śnieg. Nie było łatwo.

Oddychalność

Cecha na której – nie ukrywam – zawsze zależy mi najbardziej. Nieoddychająca kurtka to największy koszmar. Do tej pory, wybierając się na rower, zawsze miałem wielki dylemat: ubrać się ciepło, w kilka warstw i ryzykować przegrzaniem, czy też założyć niezbędne minimum ubrań i ryzykować… chorobą. Takie kryteria biorą się oczywiście z braku odpowiedniej, oddychającej odzieży – stąd też z przyjemnością zabrałem kurtkę Marmota na rower.

Wrzuciłem na siebie pierwszą lepszą koszulkę z termoaktywnego materiału (coolmax, czy coś w ten deseń), na nią kurtkę i w drogę. Nie mam ostatnio zbyt wiele czasu na rower, jednakże dałem z siebie wszystko! Każdą górę pokonywałem na stojąco, na prostym cisnąłem ile fabryka dała, nie przestawałem pedałować nawet z górki. Po niespełna trzech godzinach wróciłem kompletnie zmęczony, jednak całkowicie suchy. Czysta poezja! Przepuszczalność materiału jest znakomita, serio! Nie mam zupełnie nic Marmotowi do zarzucenia W tym temacie.

Kurtka Marmot Gore-Tex Speed Light - Kopia Marmot Speed Light Jacket Zielona - Kopia

Wiatroodpodność

Z Martą wybraliśmy się na sylwestra w Bieszczady. Pobawić się nieco w gronie autostopowiczów, pochodzić po górach i przy okazji przetestować kurtkę. Podziękujcie za zdjęcia Marcie, bo bez niej oglądalibyście same zdjęcia z ręki…

W Bieszczadach było już zdecydowanie zimniej i musiałem pod kurtkę wrzucić nieco innych ubrań, w tym gruby polar o gramaturze 300g/m². Kiedy pokonaliśmy linię drzew i wyszliśmy na Smerek czy też Tarnicę, zaczęło się wielkie wianie. Wiało tak silnie, że momentami ciężko było ustać w miejscu. Jakby tego było mało – mocno zaczął sypać śnieg.

Kurtka także i tutaj wyśmienicie dała radę. Tak jak w nogi było mi niesamowicie zimno (zwykłe spodnie + kalesony z targu), tak powyżej pasa panowała zupełnie inna strefa klimatyczna. Momentami było mi nawet za ciepło i musiałem sobie odpinać zamki umieszczone pod pachami. Super sprawa ten Gore-tex. Kiedyś kupie sobie także i spodnie z tego materiału!

Wodoodporność

Tutaj pojawił się problem. Pierwszy raz w życiu ubolewam, że obyło się bez deszczu. Bardzo chciałem przetestować wodoodporność mojego zielonego Marmota, jednak kilkunastostopniowy mróz skutecznie mi to uniemożliwił. Jak będzie deszcz, to przetestuję – teraz musicie zaufać producentowi.

Po wielogodzinnej lekturze na temat Gore-texu, przekonał mnie on w stu procentach, że kurtki wykonane z tego materiału są nieprzemakalne! Dodatkowo, klejone szwy i odpowiednio zabezpieczone zamki tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że żadna kropla wody nie przedostanie się do środka. Zresztą sam producent napisał na metce:

„Jeśli nie jesteś w pełni zadowolony z wodoodporności kurtki, zwrócimy ci pieniądze.”

Nie mogłem się powstrzymać i tak. Z ręki musi być. W tle piękne Bieszczady...
Nie mogłem się powstrzymać i tak. Z ręki musi być. W tle piękne Bieszczady…

Wytrzymałość i kompresja

Kurtka jest też bardzo solidna i wytrzymała. Producent określa ją jako „super pancerna” i trudno się z nim nie zgodzić. Wykonana jest z trzywarstwowego laminatu Gore-Tex Pro Shell. Z pewnością nie przetrze się prędko od plecaka, nie straszne były jej też wystające gałęzie na które kilkukrotnie się nadziewałem…

Sporą zaletą kurtki jest także waga. Waży ~400 gram i po skompresowaniu można ją włożyć do torby od mojej lustrzanki (170mm x 100mm x 150 mm).

IMG_9182

Zalety: 

  • Doskonała oddychalność,
  • Wytrzymałość i solidność,
  • Super wykonanie,
  • Wodoodporność i wiatroodporność na wysokim poziomie,
  • Dość małe wymiary po skompresowaniu,
  • Głęboki kaptur z pełną regulacją + usztywniony daszek chroniący dodatkowo przed deszczem,
  • Bardzo pojemne kieszenie boczne. Z powodzeniem do jednej kieszeni wkładam równocześnie obiektyw i rękę!

Wady:

Marmot to uznana marka sprzętu outdoorowego. Nic dziwnego, że kurtka praktycznie nie ma żadnych wad – jednak za taką cenę – niechby tylko jakieś miała!

  • No właśnie… cenę. Cena to zdecydowanie główna wada kurtki Speed Light firmy Marmot. Kosztuje ona „jedyne” 1000-1600 zł! Wartość dość abstrakcyjna i naprawdę ciężko mi powiedzieć czy jest ona warta takich pieniędzy. Zastanawiam się, czy nie dałoby się kupić równie dobrej kurtki, oszczędzając przy tym dobrych kilkuset złotych?
  • Brak kieszeni od wewnątrz. Jedyny minus w konstrukcji jak dla mnie. Nie chcę się czepiać, rozumiem, że kurtka jest wodoodporna i nie muszę obawiać się, że coś mi zamoknie w zewnętrznej kieszeni. Brakowało mi jednak takowej kieszeni, do której mógłbym schować zapasowe baterie do aparatu, które trzeba trzymać w cieple, aby się nie rozładowały.

Podsumowanie

Reasumując. Jest to wytrzymała kurtka na wiele, wiele sezonów. Co prawda nie jest to sprzęt typowo zimowy – kurtka sama nie grzeje w ogóle – jednak przy ciepłym ubraniu się pod spodem, bardzo dobrze trzyma ciepło, chroni przed wiatrem i przegraniem.

Jestem więcej niż zadowolony. Kurtka się sprawdziła zarówno w górach jak i na rowerze. Nie jest to prawdę mówiąc typowa kurtka rowerowa, jednakże chętnie zabiorę ją na kolejną wyprawę. Jakoś przeboleję odsłaniający się tyłek przy pochylaniu się nad kierownicą. ;)

Tekst przy współpracy z Marmot.

Karol Werner

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

26 komentarzy

Dodaj komentarz

  • Kurczę, od dawna chodzi mi po głowie jakaś kurtka z Gore, bo o fajności tej membrany przekonałem się przy butach. Nie przemaka ani trochę :) Tylko zawsze mi było szkoda wysupłać tyle kasy na ciuchy, bo co zabawne na obiektyw do aparatu czy coś do roweru mogę wydać, a już na ubrania tak bardzo mi się nie pali :)

    P.S. Teraz tę kurtkę można dostać w pewnym dużym sklepie internetowym za niecałe 1100 złotych. Ech… może Matka Boska Pieniężna się uśmiechnie ;)

    • Łukasz ja mam tak samo. Też na aparat czy obiektyw czy na podróż wysupłam, ale na taką kurtkę to już bym poskąpiła. Ale jakby ktoś mi taka dał =D
      Fajnie Karol, że Ci się sprawdziła.

    • To ja wam podpowiem fajne rozwiązanie :) Otóż na allegro można dorwać używane kurtki Columbia z serii Titanium nieraz za 100 – 300 zł. Są one wyposażone w ichniejszą technologię Omni Dry. Mój model ma parametry Gore-Texu oraz fenomenalny patent – uszczelniane zamki pod pachami. Dzięki temu rozwiązaniu można zwiększyć oddychalność, przydaje się to w wietrzne dni, gdy kurtkę ubieram w formie ochrony przed wiatrem, a także w ciepłe dni gdy pada (nie skorzystasz w mocnej ulewie). Jej waga wynosi 564 gramy i po spakowaniu mieści się do kaptura. Posiada system mocowania polaru w formie wpinki, więc może robić za kurtkę zimową ;) Wada: trzeba chwilkę poszukać i poczaić się na właściwą, ale zdecydowanie warto.

      Jeżeli nie jesteś zwolennikiem Columbii poszukaj używanego Marmota, North Face’a czy innych…

  • Lepiej jest kupić używke za 200-500 zł, bo i tak sie przetrze, rozerwie.
    Zaoszczędzasz i nie jest ci szkoda aż tak wydanej kasy kiedy coś się z nią stanie.

    • No tak, tylko pytanie czy używana kurtka nie trafi właściwości? Czy taki goretex po jakimś czasie nie zaczyna przepuszczać? :)

  • @Sauron, ilu ludzi kupuje kurtkę za 1300 zł żeby później ją odsprzedać? Osobiście wydaje mi się, że takie kurtki nosi się do końca (do przetarcia/rozdarcia). Nie jestem znawcą (podobnie jak Karol), ale nie kupiłabym używanej kurtki, która miałaby mi służyć do ochrony przed deszczem i zimnem, bo po kilku latach nie jest już tak wytrzymała. Wolałabym albo dołożyć i kupić nową, albo kupić tańszą mającą podobne właściwości.

  • Fajne takie kurtki, ze względu na to, że są ciepłe i nienadmuchane przy tym. Często jeżdżę w góry, ale póki co szkoda mi wydać tysiąc złotych na kurtkę, bo za to mam kilka fajnych wypadów w Polskie góry.

  • Ja noszę swojego Mamrota od wczesnej jesieni do wiosny! Sprawdza się super i ma fioletowy polarek <3

  • Tu Twój wyłapywacz literówek :) – „Kurtka jest też bardzo solidna i wytrzymał”.
    Masz ją dalej, będziesz testował i napiszesz coś z perspektywy czasu? – np. po roku używania?
    Pozdrowienia!

  • Ja moją kurtkę Marmot uwielbiam. Jak wcześniej pisałam na fejsie, noszę ją od wczesnej jesieni do wiosny (mam podpinany polarek). Jestem z niej super zadowolona i nie żałuję ani jednej złotówki. Ale przyznaję, dostałam spory rabat na ten zakup, dzięki karcie stałego klienta mojego kumpla.
    Dodam jeszcze – dla bab – że damskie modele są świetnie skrojone, podkreślają figurę i są w ślicznych kolorach (moja antracyt + ciemny fiolet). Zresztą zielona Karolowa też niczego sobie!

  • „Wykonana jest z trzywarstwowego laminatu Gore-Tex Pro Shell. ”
    Niestety nawet zdjęcie wstawione wyżej mówi, że prawda ma się inaczej.
    Porównując PRO do Pro Shell to jak… ( nie mogę wymyślić porównania =P ) ale skok technologiczny jest duży.

  • Zalety:

    Doskonała oddychalność,
    Wytrzymałość i solidność,
    Super wykonanie,
    Wodoodporność i wiatroodporność na wysokim poziomie,
    Dość małe wymiary po skompresowaniu,
    Głęboki kaptur z pełną regulacją + usztywniony daszek chroniący dodatkowo przed deszczem,
    Bardzo pojemne kieszenie boczne. Z powodzeniem do jednej kieszeni wkładam równocześnie obiektyw i rękę!

    I to wszystko na podstawie 18h używania?

    No chłopaki… bez jaj proszę. Przecież to robi z Marmota jakąś supermarketową popierdółkę….

    • Hej, według wyliczeń i niepodawanych podczas testowania danych wychodzi mi nawet 30 godzin testowania! ;) Teraz 2,5 miesiąca użytkowania podbiłbym tę liczbę nawet do kilkudziesięciu godzin. Nic się jednak nie zmieniło co do wymienionych zalet. Takie są niestety realia – dostajesz kurtkę od formy, a ta już niemal na drugi dzień chce wpis z testem. Moja to wina? Nie sądzę. Aha i nie „chłopaki” – bloga prowadzę sam. Pozdrawiam Mateuszu ;)

  • Powiem tak… kiedys tez myslalem ze goretex to tylko reklama i mozna uzyc innej membrany ktora da to samo i bedzie duzo tansza… dzis jestem madrzejszy o kilka lat i wiem ze nie ma cudow w tanich rzeczach…. kupilem z ojcem kurtki Haglofsa na goretex xcr po 200zl uzywane na allegro (ceny nowych po 2500zl) i powiem ze mimo zakupu uzywanej odziezy to one wytrzymaly wszystko oprocz jednej rzeczy (ale to jedynie cerata wytrzyma) czyli poziomego deszczu polaczonego z wiatrem ponad 80kmh na przełęczy w tatrach zachodnich… nic nie wytrzymalo takiej pogody nawet moj plecak z cordury z zalozonym pokrowcem w niektorych miekscach w srodku byl mokry… ale goretex super sprawa jednak na rower najlepszy jest goretex packlite ktory wazy 200g kurtka i spodnie 150g.. schnie i oddycha szybciej od mocniejszych modeli materialu z rodzina gore ale na deszczu oczywiscie jedt troche slabszy jednak i tak da rade (chyba ze ktos wybiera sie w gorskie sniezyce to moze byc problem).

  • Są też nieco tańsze odmiany kurtek, niekoniecznie za 1000 – 1500 pln, polecam odmianę wojskową. Od paru lat używam Parkę gore-tex USArmy GEN. I – kontraktowa, z mozliwością rozpięcia od dołu, rozpinanymi wywietrznikami pod pachami, dwie duże kieszenie na piersiach, duży kaptur (mieści się chełm ;) )są wersje z dodatkowym dopinanym futerkiem do kaptura. Jest nawet kieszonka na rammieniu w której zmieści się nieduży telefon. Jeśli komus nie przeszkadza maskujący design (u mnie pustynny) .
    Zaletą jest cena od 200 do 400pln za nówkę.

    Wady – u mnie wytarło sie zapięcie velcro na kieszonece ramiennej i po 4 latach powłoka zaczęła się rozwarstwiać.

  • „Każdą górę pokonywałem na stojąco, na prostym cisnąłem ile fabryka dała, nie przestawałem pedałować nawet z górki. Po niespełna trzech godzinach wróciłem kompletnie zmęczony, jednak całkowicie suchy.” ” Na rowerze temperatura sięgała 10 stopni, świeciło słońce i było bezwietrznie”. Mam dwa pytania czy Posiadasz metabolizm nadczłowieka? Czy opisana kurtka posiada jakąkolwiek technologię odtransportowywania wilgoci na zewnątrz, poza zwykłym odparowaniem lub dyfundowaniem na zasadzie różnicy ciśnień (sprawdza się tylko przy znacznych różnicach temperatur). Jeśli na oba pytania Odpowiesz NIE to niestety ale nie jestem w stanie uwierzyć w kosmiczną oddychalność tej kurtki. Od lat używam odzieży z różnymi membranami i z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że to trochę lepsze ceraty. Posiadam kilka produktów firmy Marmot i uważam, że są dobre ale drogie a na pewno nie idealne bo takich niema.

    • Nie mówię, że są idealne. Są zdecydowanie za drogie i uważam, ze można rownie dobrze znaleźć taniej. Jednak nie zmienia to faktu, że są bardzo dobre. Tyle….

  • GORE to nie jedyna membrana na rynku, a Marmot to nie jedyna firma produkująca kurtki z membranami. W podobnych cenach jest naprawdę sporo świetnych marek outdoorowych, wystarczy poszukać. Co do samych membran to polecam też sprawdzić eVent na którym bazują m. in. kurtki Rab’a. Według mnie ma dużo lepszą oddychalność niż GORE, a wodoodporność jest na takim samym poziomie. Reasumując, rynek jest przepełniony takimi produktami, wystarczy poszperać ;) Cena niestety jest wysoka, ale jest to inwestycja na lata i napewno z czasem docenimy zalety takich kurtek.

    Co do używanych membran o których pisał ktoś wyżej, to mija się to z celem, membrana musi być prana w specjalnych płynach, które i tak nie dają gwarancji odpowiednich jej właściwości. Więc wydając parę stów na używaną kurtkę nie mamy tak naprawdę pewności czy kurtka nie będzie się zachowywała jak zwykła ortalionowa kurteczka.