Trochę kreatywności turysto!

Wiesz co blokuje cie przed prawdziwym podróżowaniem?  Tylko i wyłącznie twoje wygodnictwo! Nie brak pieniędzy, nieznajomość języka, czy strach przed nieznanym. Wszelkie biura turystyczne i organizowane wycieczki tylko zabijają w tobie ciekawość świata. Zamiast pakować nieprzyzwoicie duże pieniądze biurom podróży, zorganizuj sobie wyjazd samemu, na własną rękę. Sam zaplanuj, co chcesz zobaczyć, nakreśl odpowiednią trasę i samemu wybierz środek transportu! Świat nie jest niebezpieczny, a biura podróży zamykając cie co rusz za jakimiś drzwiami, bramami, płotami, na plaży czy w autobusie dają ci jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Nie gadaj mi też głupot, że jedziesz na wakacje odpocząć! Czym się tak zmęczyłeś, zajęciami na uczelni czy całodziennym siedzeniem za biurkiem? Na odpoczywanie przyjdzie czas po powrocie!  Skończ usprawiedliwiać własne lenistwo.  Odpocząć możesz równie dobrze na własnym balkonie czy w parku na ławce – oszczędzając przy tym kupę kasy. Na wakacje jedziesz, żeby coś zobaczyć, żeby się zmęczyć, spocić. Jedziesz po to, żeby wieczorem paść ze zmęczenia na twarz i powiedzieć „ten dzień był naprawdę dobry, wykorzystany na maksa!”

Esencja podróżowania

Świat ma wiele więcej do zaoferowania niż Luwr w Paryżu czy Koloseum w Rzymie. Nawet Egipt to nie tylko zdjęcie z wielbłądem na tle piramid i kurort ogrodzony płotem.  To prawda, żyjemy w czasach, w których ciężko jest cokolwiek odkryć. Wszędzie już ktoś był i właściwie tylko powielamy czyjeś podróże. Możemy zrobić to jednak na nowo, po swojemu.  Być może w bocznych, ciasnych dróżkach owego Paryża czeka na ciebie coś niesamowitego,  kryje się przygoda, może poznasz kogoś interesującego lub zobaczysz coś, co widzieli tylko nieliczni. Zwykłe, bezcelowe włóczenie może okazać się samo w sobie przygodą. To jest właśnie esencja podróżowania. Gdybyśmy nie odbili z głównej drogi, nieopodal parku Mavrovo w Macedonii, ominęlibyśmy tą niesamowicie widokową,  górska drogę, a zamiast niej dalej tłuklibyśmy się ruchliwą, kilkupasmową autostradą.

Mentalność podróżniczą można sobie wyrobić. Podróżnikiem możesz być na dwutygodniowym urlopie czy nawet podczas krótkiej, weekendowej wycieczki. Nie musisz organizować wielkiej wyprawy w nieznane. Nie musisz wsiadać na rower czy tłuc się na drugi koniec świata autostopem. Jeśli  nie lubisz zaś życia biwakowego, możesz sobie zarezerwować jakiś nocleg w hotelu. Internet obfituje w różnego rodzaju strony to ułatwiające. Najważniejsze to nie zasiedzieć się w miejscu. Odsapnij, a następnego dnia wyjdź z hotelu skoro świt, zatrzaśnij za sobą drzwi i ponownie wyrusz przed siebie.

Oglądaj, odkrywaj i  ciesz się życiem!

Organizacja podróży to także nic wielkiego. Kiedy przygotowuję się do jakiegoś wyjazdy praktycznie ograniczam się tylko do blogów innych i przeglądania setek zdjęć z map googla. To taki mój trochę autorski sposób przygotowywania się do podróży.  Z zasady olewam wszelakie przewodniki, bo jak dla mnie to strata czasu.  Gdybym nie znalazł tego jednego zdjęcia, nigdy nie odwiedziłbym magicznego Palangan w górach Kurdystanu. Nawet te najmniejsze detale podróży, miejsca które znajdziesz, ludzi których spotkasz, będziesz bardziej doceniał i dłużej pamiętał niż wielkiego, londyńskiego Bena czy kupę złomu Eiffla. Daj ponieść się fantazji, wystarczy tylko zejść z utartych szlaków. Uwierz mi, będziesz z siebie dumny. Będziesz mógł powiedzieć, że doświadczyłeś czegoś zupełnie innego niż miliony przed tobą – odwiedzając nawet te same, oklepane i uwiecznione na milionach fotografii miejsca co oni.


Na zakończenie krótki, ale dobitny cytat. Dalajlama zapytany co zadziwia go najbardziej w ludzkości, odpowiedział:

„Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.” 

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (48):

  1. Ewa napisał(a):

    Powiem trochę prowokacyjnie – nie zawsze samemu jest taniej. Chcę zobaczyć Wenecję w czasie karnawału. Szukając noclegu nawet w najtańszym hostelu i przelotów bądź przejazdów i niestety będąc ograniczona czasowo nie jestem w stanie tego zrobić taniej, niż 1000zł, a z biurem jadę za 430 zł.

    • Karol Werner napisał(a):

      Ciekawi mnie skąd się biorą takie rozbieżności cenowe? hmm? ;)

      • Paweł Jakubowski napisał(a):

        Pewnie dlatego, że nie wszędzie da się tanio dolecieć;) Generalnie zasada jest taka, że tanie loty nie są głównie wtedy kiedy Ty chcesz, tylko Ty musisz chcieć wtedy, gdy zobaczysz, że są tanie loty ;)

      • Mattijjah napisał(a):

        A stąd, że biuro wykupuje hurtowo określoną ilość miejsc i pod koniec terminu, wolą sprzedać nawet ze stratą i mieć jakiekolwiek wpływy niż nie zarobić nic… To samo tyczy się lotów czarterowych: biura wykupują „cały samolot” i to działa tak samo jak z podróżami i tanimi liniami – lepiej, żeby ktoś leciał za pół darmo, niż żeby nie leciał nikt, bo i tak ponoszą koszty i tak…

    • seweryn napisał(a):

      Ja też wolę podróżować na własną rękę i jeszcze nigdy nie skorzystałem z oferty biura podróży, ale staram się też zrozumieć ludzi, którzy preferują inny sposób podróżowania. Być może jest to wygoda, strach, brak ciekawości świata, ale to ich decyzja. Skoro kolejny rok z rzędu pakują się za mury hotelu i jadą do najbardziej popularnych kurortów, to jednak coś ich tam ciągnie.

  2. ewa napisał(a):

    Yessss :) Ja najbardziej lubię takie akcje-inspiracje – właśnie jakieś przypadkowe zdjęcie, spontaniczny skręt w boczną drogę itd. i odkrywa się świat – mimo że niby wszystko już odkryta :)

  3. porządny kopniak! dziś był mi akurat potrzebny ;) dziękuję! najfajniejsze jest to, czego nie da się zaplanować, ludzie, których spotykasz i doświadczenia, jakie z tych spotkań wynosisz, poza tym to szalenie mobilizujące, kiedy jedziesz w jakieś niezbadane jak dotąd przez Ciebie miejsce i musisz sobie poradzić z nową rzeczywistością! podróże dają kopa, uwielbiam być w drodze, uwielbiam jeździć, to jedna z lepszych form „odpoczynku” i spędzania wolnego czasu, jakie znam ;)

  4. Joanna Bielak napisał(a):

    a co do cytatu i Dalajlamy to nigdy nie zrozumiem tej pogoni za pieniądzem ;) człowiek ciągle chce mieć więcej i więcej, jakby żył po to, aby pracować, a tymczasem prawdziwe życie przelatuje mu przez palce ;) obiecałam sobie kiedyś nie wpakować się w coś takiego i konsekwentnie się tego trzymam! pozdrawiam i dziękuję za wpis, dla mnie trafia w sedno i bardzo mobilizuje ;)

  5. Senka St via Facebook napisał(a):

    nie jestesmy turystami! jestesmy podroznikami! ;)

  6. monika jall napisał(a):

    Z tym, ze ludzie sa rozni, Dla jednego taka samodzielna wyprawa, to cieszenie sie zyciem, dla innego, to niepotrzebny stres. Znam ludzi (wielu!) dla ktorych wyprawa do sasiedniego miasta urasta do rangi podrozy zycia. Jeden chce skakac na bungee, drugi woli posiedziec i poczytac, choc sa tacy, ktorzy lubia i to i to.

  7. Świeczek napisał(a):

    Wszystko prawda, cudowny tekst, nie zgadzam się tylko z tym dyskryminowaniem miejsc oszałamiająco popularnych. Pierwszy widok wieży Eiffla, czy każde wręcz stanięcie na piazza San Pietro to są dla mnie bardzo silne wzruszenia. I popularne miejsce może być celem niezwykłej i inspirującej podróży.

    • Karol Werner napisał(a):

      Co nie zmienia faktu, że nie ma nic pięknego w przykładowej Wieży Eiffla… moim zdaniem.

      • Świeczek napisał(a):

        No widzisz, a moim jest, więc nie broń ludziom zachwytu i nie klasyfikuj ich po tym, dokąd i czemu lubią jeździć ;)

        Uwielbiam dzikie szlajanie się po nieznanych miejscach, ale i Paryż znam jak własną kieszeń i kocham do niego wracać. To się nie musi wykluczać ;)

        • Karol Werner napisał(a):

          Oczywiście, że nie musi. Ja też nigdzie Ci nie zabraniam – przedstawiam tylko swój punkt widzenia ;)

          • Świeczek napisał(a):

            Po prostu Twój post brzmiał dość drastycznie, jakby lubienie Paryża czy Rzymu wykluczało z grona prawdziwych podróżników ;)

            • Karol Werner napisał(a):

              Nie wiem co wyklucza z grona „prawdziwych” podróżników, nie uważam się za takiego. Prowokacyjnie rzuciłem temat w eter, grunt, że się przyjął i pobudził do myślenia/dyskusji ;)

              • Ola K. napisał(a):

                Często na blogach „prawdziwych podróżników” czyta się teksty, w których „ci źli turyści” są opisywani z pogardą, ironią, kpiną czy naganą… ale akurat w Twoim tekście ja nie wyczułam nic takiego, wręcz przeciwnie, jest bardzo pozytywny. Nie piszesz przecież żeby nie jeździć z biurem podróży „bo nie, bo trzeba być alternatywnym” tylko przekonujesz, że jeżdżenie bez ma więcej zalet i tak samo nie piszesz, żeby omijać całkiem wszystkie słynne zabytki tylko namawiasz, żeby zobaczyć coś poza nimi, coś więcej :) Ja tak odebrałam Twój tekst i to jest pozytywne, popieram całkowicie i gratuluję :) Ja też organizuję wyjazdy sama, lubię autostop i wędrówki z plecakiem, lubię miejsca dalej od szlaku, ale też lubię oglądać na własne oczy słynne zabytki kiedy już jestem w jakimś odległym miejscu… Ale jednocześnie zawsze buntuję się jak czytam te pełne pogardy teksty „prawdziwych podróżników” na temat „hotelowych turystów”, mimo że podzielam ich poglądy to buntuję się przeciwko temu wywyższaniu się… chyba właśnie o to chodziło Świeczkowi, ale moim zdaniem Tobie udało się tego wywyższania właśnie uniknąć :) Pozdrawiam, fajny tekst, a ten cytat Dalajlamy chyba każdy powinien wypisać sobie na suficie i czytać codziennie po przebudzeniu i jeszcze kilka razy w ciągu dnia :)

  8. mateuszstachniuk napisał(a):

    Samo słowo podróż (podobnie jak Polska) wzbudza we mnie odruch wymiotny, jest nadużywane i pejoratywne. Jak czytam „podróżnik” to chce stronę wyłączyć…Każdy sobie spędza wakacje jak chce i jak lubi. Kiedyś miałem z tym problem, teraz już go nie mam. Esencja podróżowania, kolejna przyprawiajaca mnie o ciarki fraza, każdy robi to co lubi, i jezdzi tam gdzie chce. Dzien wykorzystany na maksa? Ja tam lubie nic nie robić i mieć święty spokój, pić sobie kawe i tak mija dzień za dniem. Wycieczki zorganizowane czasem są o wiele tańsze niż robienie tego na własną ręke, podobnie jest z pieknymi hotelami, które po wejściu okazuja sie kosztować grosze.
    Kazdego dnia, w kazdym miejscu moze przydarzyc ci sie cos cudownego, BIG BEN tego nie wyklucza…
    Niech kazdy robi to co chce i się tym cieszy.:) TO najważniejsze !
    Miłego Poniedziałku

    • Karol Werner napisał(a):

      Czasem mam podobne nastawienie do słowa podróże, jednak aż tak bardzo tego nie neguję. Najważniejsze, żeby Tobie odpowiadało kolego. ;)

      Ps. na swoim blogu piszesz jednak w „O Mnie”: „Podróżować jest bosko …” Wyczuwam pewną niekonsekwencję. Chyba, że od tego czasu jak pisałeś ten post, zmieniłeś nastawienie do słowa ‚podróż’ i wtedy nie powodowało u Ciebie odruchu wymiotnego.

      Miłego poniedziałku, wzajemnie.

  9. Justyna napisał(a):

    Odwiedzam Twojego bloga od dawna i po raz pierwszy muszę skomentować.Zgadzam się z Tobą w 100 %, zawsze chciałam podróżować tak jak ty, stopem, rowerem, czymkolwiek, nie do miejsc popularnych, tylko tych nieodkrytych. No i zadaję sobie pytanie dlaczego tak nie podróżuje, co mnie trzyma, też jestem na studiach, mam 3 miesiące wakacji! Oprócz wygodnictwa, brakuje mi kogoś kto by miał taki sam punkt widzenia, gdy mówię znajomym o takich planach, wszyscy pukają się w głowę, że chce jechać do jakiegoś „dzikiego” (!!!) kraju, albo że to na pewno będzie kosztować mnóstwo pieniędzy, albo że wolą all inclusive w Turcji. Na świecie jest pełno ludzi którzy mają to samo marzenie i takich którzy, tak jak Ty, to marzenie realizują, ale mam obawy przez wyjazdem z kimś zupełnie obcym, znalezionym na forum internetowym. I tym sposobem prawdopodobnie skończę studia, pójdę do pracy i będę miała 2 tygodnie urlopu all inclusive w Turcji :((( Gdybyś kiedyś organizował taki zbiorowy wyjazd autostopowy, jak ten do Izraela i brakowałoby jednej osoby, to daj znać (czytając tego bloga mam wrażenie, że wcale nie jesteś obcy, wręcz przeciwnie :)), może moja powyższa, smutna refleksja okaże się nieprawdziwa.

  10. Lymkya napisał(a):

    Super! Ile ludzi, tyle historii. święta trójca wymówek żeby NIE podróżować to BRAK kasy, BRAK towarzystwa i BRAK odwagi..

  11. Anna Maria Magdalena napisał(a):

    Bardzo trafny artykuł, w zupełności się z Tobą zgadzam. Ja w podróżach najbardziej cenię sobie niezależność, której pełni wyjazd z biurem podróży nam nie da. Robię to co chcę, kiedy chcę i jak chcę. A w najmniej oczekiwanych momentach spotyka mnie coś najbardziej wyjątkowego. I to jest właśnie kwintesencja podróży. :)

  12. republika napisał(a):

    Bardzo fajny tok myślenia:)

  13. Monika napisał(a):

    Ciekawie napisane i dosyć zachęcające :)

    Z jednym się tylko nie zgodzę: ja akurat jeżdżę na wakacje odpocząć i nie widzę w tym nic złego. I raczej nie jeżdżę po to, żeby się zmęczyć i spocić, chociaż przyznaję, że często tak bywa. Ale od tego zmęczenia o wiele wolę usiąść gdzieś, spróbować czegoś nowego, pogapić się i pogadać.

  14. nininana napisał(a):

    prawdziwy fan podróży musi być kreatywny, nie ma innej opcji, samo szukanie tanich lotów już wymaga kreatywności:) czasem bywa niełatwe, no ale na pewno warto, czasem trzeba rozważyć, czy rzeczywiście się opłaca, czy nie lepiej poczekać, no podróżnik musi planować i mieć głowę na karku żeby nie zbankrutować :) ja zwykle szukam i szukam zanim zarezerwuję bilety, zwiedzam świat i to jest mój cel:) ze swojej strony mogę polecić stronkę http://www.pansamolocik.pl trafia się tam na fajne ceny lotów no i stronka sprawdzona;) teraz planuję podróż na Majorkę, relaks, relaks i relaks:)

  15. Simon napisał(a):

    Zgadzam się w 100%. Wg mnie np. Koloseum jest pustą, przereklamowaną skorupą :/.
    Podróż powinna być bez biura! ;)

  16. obserwatore napisał(a):

    A najlepiej gdzieś zamieszkać choć na chwilę. Wtedy masz możliwość wejście w społeczność. Bo poznanie kraju to nie tylko obejrzenie zabytków ale i smakowanie lokalnej kuchni, poznanie ludzi, ich kultury i obyczajowości.

  17. mrooozu napisał(a):

    Prześwietny wpis! Wpada do mojej „inspirującej listy”. Zgadzam się z Tobą we wszystkim :)

  18. stanley napisał(a):

    jak zwykle super wpis, który popieram ;)
    od dłuższego czasu podróżuje sobie na własną ręke, czy to wakacje, wolne weekendy w innych miastach czy zwykłe wyprawy rowerowe.
    kiedyś wiadomo, trzeba było jechać z BP, ale jakoś sie tak przełamałem i pojechałem na własna ręke.
    i od tego czasu mam wspaniały wypoczynek ze zwiedzaniem.
    i tak naprawdę, odpoczywa sie w domu, na wakacjach szkoda mi na to czasu.

    Pozdrowermaniak :)

  19. Bart napisał(a):

    Pełna zgoda! Aktualnie nie wyobrażam sobie urlopu na leżaku z all-inclusive :) Tylko rower, tylko nieznane, tylko przygoda! Pot, zmęczenie, kryzysy, ale i krajobrazy, dzicz, adrenalina, samodzielność i przede wszystkim ta satysfakcja, duma i radocha!

  20. obserwatore.eu napisał(a):

    Celnie! Najlepsze w podróży i najbardziej pamiętne są WARIANCIKI! :)))

  21. Monika Wojtkowiak napisał(a):

    W te wakcje wybieram się do Gruzji, chyba pojadę sama, bo wielu chętnych nie ma. Każdemu cos nie pasuje, ludzie są teraz za wygodni, a przecież można taniej i inaczej, podróżując nie odkrytymi szlakami. Obawiam się tylko czy Gruzja dla samotnej kobiety jest bezpieczna?

  22. aneta napisał(a):

    Super tekst. Ja cię już uwielbiam a mąż mój znienawidzil. ? on jest all inclusive, ja odwrotnie. Od kilku lat podrozuje sama. Bo nie mam z kim. Znajomi nie wierzą ze bezpiecznie i tanio, mąż puka się palcem w czoło. Co prawda do tej pory spalam w hostelach, ale w sierpniu lecę do norwegii pod namiot. Dzieki tobie. A co tam, dam rade. Ja jeszcze języki nie stoję zbyt dobrze, ale czego nie powiem to pokaze?. Przerabialam te problemy język w Oslo, Szwecji, Francji i często koczylo się zabawnie. W listopadzie lecę do Tokio. Początek podróży zycia. Jak pozwolisz to zdam relacje?

  23. nowy ford transit napisał(a):

    Noo, wpis się bardzo przyjemnie czyta. Faktycznie, wakacje z biurem podróży są trochę bez sensu bo robi się to, co równie dobrze można robić w domu. A stopem można poznać kraj i ludzi :)

  24. renata napisał(a):

    Dziękuję za zebranie w pigulke tego o czym sama myślalam. Wróciliśmy z wyjazdu zorganizowanego przez siebie i mimo slabej znajomości języka ,odrobiny strachu( bo to pierwszy raz samolotem) bylo warto.Wieczorem padaliśmy na twarz ,poczulam swój wiek w nogach,ale juz myslę gdzie by tu ….znów, moze z dziećmi

Dodaj komentarz