O wygodnym obrocie pieniędzmi w podróży, czyli jak nic nie robiąc zaoszczędzić na piwko lub obiad?

2

Powiem Wam w tajemnicy, że chyba się powoli starzeję. Dalej lubię spać w namiocie, dalej brak komfortowego łóżka, że o wygodnym transporcie nie wspomnę nie jest dla mnie problemem, jednak coraz częściej mam ochotę sobie odpocząć. A to, jadąc pod namiot, raz na kilka dni przydałoby się jednak jakieś nieco miększe łóżko zamiast dmuchanej maty. A to zamiast autostopu, roweru, mam częściej niż jeszcze kilka lat temu po prostu ochotę wrzucić wszystko do bagażnika autobusu czy pociągowego przedziału, podjechać kawałek albo rzucić wszystko w kąt na jakiś czas i odpocząć zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

tekst ten jest wynikiem mojej współpracy z Walutomatem.

Lenistwo to czasem dobra cecha

Podobnie sytuacja ma miejsce z wieloma innym składowymi podróży, gdzie ponad coraz więcej z nich jestem skłonny przedłożyć odrobinę komfortu i wygody. Na ten przykład organizując wyjazd już tak mocno nie przykładam się do wyszukiwania ciekawych miejsc jak kiedyś, a zwyczajnie pozwalam sobie popłynąć na fali improwizacji i porad ludzi spotkanych w podróży. Nie mam w pełni zorganizowanego wyjazdu, nie mam planu z wypisanymi miejscami od A do Z, które chce odwiedzić, a mam jedynie punkt początkowy, końcowy i zaledwie kilka pomiędzy nimi. Reszta to mniejsza lub większa improwizacja.

Wygoda, w sporej mierze wygrała ostatnio także w kwestii finansów. Będąc w Niemczech miałem okazję potestować coś, z czego jeszcze niedawno śmiałem się, nazywając „zbędnym bajerem”. A wiecie, że nie lubię za bardzo wymyślnych gadżetów, nie jestem fanem zbyt wielu aplikacji mobilnych, które w większości są dla mnie po prostu właśnie zbędnymi bajerami. Będąc jednak w Niemczech wziąłem się za testowanie Walutomatu, czyli niczego innego jak internetowego kantora wymiany walut, mającego podobno ułatwiać życie podczas podróży. Wygoda wygrała po raz kolejny. No dobra, wygoda i odrobina ciekawości!

Internetowe kantory czy wszelkie wirtualne portfele nie są niczym nowym na rynku, jednak u mnie jak najbardziej. Zawsze ze wszystkimi nowinkami jestem co najmniej rok do tyłu. Instagram zainstalowałem kiedy wszyscy już go mieli, z GPS’a sporadycznie zacząłem korzystać dopiero 2 lata temu. I co się okazało z  tym Walutomatem? Że to wcale nie taki wielki „bajer” jak sądziłem, ba, stwierdziłem nawet, że apka ta ma naprawdę duży potencjał i co najważniejsze ma sporo istotnych zalet, zdecydowanie przewyższających jej wady. Nie ma przy rejestracji i jej obsłudze wiele roboty, a jeśli jeździ się choć trochę po świecie (zwłaszcza tym zachodnim), to jest to niesłychana…

Oszczędność czasu i wygoda

Zupełnie bez ruszania się z domu, dzięki takiemu Walutomatowi wymienić można dowolną kwotę w jednej z pięciu dostępnych walut. Parę chwil przed wyjazdem na rower do Niemiec zajęło mi wrzucenie kilku Euro na moją kartę bankomatową. Po prostu wybieram odpowiednią kwotę, klikam w kurs i już po chwili mam na koncie odpowiednią ilość Euro do wypłacenia.

Sporą zaletę Walutomatu dostrzegam także podczas bycia w dłuższej podróży. Czasem zdarza się tak, że niespodziewanie brakuje obcej waluty w portfelu. Wszelkie zapasy Euro i Dolarów się kończą i na dobrą sprawę jest się bliskim śmierci głodowej. Kilkukrotnie byłem już w takich tarapatach i pisałem nawet o tym w „Twojej Samodzielnej Podróży„. Będąc raz w jednym z Azjatyckich krajów okazało się, że jedyne Dolary jakie mam to stare Dolary (tzw. „małe głowy”), których w danym kraju nikt nie chce wymienić na ichniejszą walutę (np. Kirgistan, Izrael…), mimo że Dolary te ciągle są dostępne i używane w oficjalnym, legalnym obiegu. I mając w tym momencie prawie 150 dolarów  w gotówce, byłem w kraju praktycznie bez pieniędzy. Na szczęście po dwóch dniach poszukiwań dotarłem do punku Western Union, do którego rodzice podesłali mi trochę pieniędzy. Jednak jakże łatwiejsze byłoby wtedy życie, gdybym miał pojęcie o kantorach walutowychi mógł wypłacić trochę dolarów z bankomatu…

Wymieniamy waluty

Wymieniamy waluty

Jedynym minusem takiego rozwiązania jest konieczność posiadania w jakimś banku karty walutowej, której wyrobienie trwa kilka dni, więc siłą rzeczy trzeba pomyśleć o całym tym przedsięwzięciu z lekkim zapasem czasowym, nie zaś w drodze na lotnisko. Prowadzenie takiej karty zazwyczaj jednak nic nie kosztuje (ani jej wyrabianie), więc bez obaw. Jest to jedynie trochę zachodu, które procentuje przez kolejne lata.

A także oszczędność pieniędzy

Mimo że oszczędność czasu, fatygi i ogólna wygoda jaka płynie za tym rozwiązaniem jest dla mnie najważniejsza, o tyle mamy do czynienia tutaj jeszcze z jedną bardzo istotną zaletą. Dzięki Walutomatowi, podczas wymiany walut można także zaoszczędzić trochę pieniędzy! Fajne jest to, że nie muszę uganiać się za kantorem czy też szukać w jakimś kraju tzw. cinkciarzy często także mających zawyżone kursy. Wystarczy znaleźć internet, przewalutować odpowiednią kwotę i wybrać ją w najbliższym bankomacie. Szybko, wygodnie i bez dodatkowych opłat dla pośredników, bez zawyżonych kursów. No i wymieniam też tyle ile chce, nie zaś tyle, ile dany kantor czy cinkciarz w danym momencie posiada.

Porównując do kursów bankowych (np. Milenium Bank) na każde wymienione 100 dolarów zaoszczędzić można kwotę rzędu 15-20 zł. Niby to niewiele, ale sumując powyższe zalety i dodając do tego także kilka darmowych piw,  które można dzięki oszczędności sobie zasponsorować, otrzymujemy coś naprawdę godnego uwagi. Zresztą niech świadczy choćby o tym fakt, że Walutomat jest największą, najpopularniejszą tego typu platformą służącą do wymiany walut w Polsce. Nie jest to pewnie przypadek.

walutomat pieniąze w podróży

Fajne jest też to, że jeśli nie wydasz wszystkiego w podróż, możesz zwyczajnie kilkoma kliknięciami zamienić obcą walutę na złotówki. I nie dość, że jest to znowu super wygodne, to za ponowne przewalutowanie na PLN praktycznie nie płaci się prowizji! O ile w kantorach zazwyczaj różnica pomiędzy kursem zakupu a sprzedaży wynosi ponad 10 groszy, a w bankach nawet 35 groszy, o tyle w Walutomacie są to kwoty rzędu dziesiątych części grosza. Czyli praktycznie nic.

Zajmę Ci jeszcze 30 sekund

Jeśli choć trochę przekonałem Cie, że posiadanie takiego internetowego kantoru ma sens, a jednocześnie chciałabyś lub chciałbyś jakoś wynagrodzić mi pracę nad blogiem to jest chyba właśnie najlepszy moment odkąd prowadzę bloga! :) Zarejestruj się proszę klikając w ten link. Nie zajmie Ci to dużo czasu, obiecuję. Możesz zarejestrować się oczywiście wchodząc bezpośrednio na stronę Walutomatu, jednak jeśli zrobisz to klikając przez powyższy właśnie link, ja zarobię dzięki temu 50 zł. Ty nic nie tracisz, do niczego się nie zobowiązujesz, a ja dzięki współpracy afiliacyjnej z Walutomatem mam wynagrodzenie. Będę Ci niesamowicie wdzięczny. :)

Wystarczy, że uzupełnisz formularz rejestracyjny, zarejestrujesz się i potwierdzisz rejestrację klikając w link otrzymany na Twojego maila podanego przy rejestracji. Jeśli masz jakieś pytania – pisz w komentarzach lub na [email protected], a jeśli zdecydujesz się w taki sposób wynagrodzić moją pracę nad blogiem – bardzo gorąco Ci z tego miejsca dziękuję! :)

Jeśli zechcesz też spróbować Walutomatu w podróży i wymienić jakąś walutę, dzięki współpracy udało mi się wynegocjować drobny prezent tylko dla osób rejestrujących się bezpośrednio właśnie z powyższego linku, w postaci zmniejszenia prowizji od pierwszej transakcji z 0.2% (standard Walutomatu) do zaledwie 0.025%. Aha, no i pamiętaj – rzetelność zawsze jest dla mnie najważniejsza. Nigdy nie polecałbym Ci czegoś, co nie uznałbym za warte polecenia i czego bym osobiście nie używał. Dzięki z góry i do następnego! :)

 

Karol Werner

tekst ten był wynikiem mojej współpracy z Walutomatem.

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (36):

  1. Elwira W pisze:

    Karol, z wielką przyjemnością się zarejestrowałam wiedząc, że w taki sposób mogę Ci wynagrodzić setki godzin spędzone nad blogiem. Mam tylko pytanie (przyznam się, że jeszcze nie przeczytałam Twojej nowej książki), mianowicie – co to są te „małe głowy”. Pozdrawiam i pomyślnych wiatrów! :)

    • Karol Werner pisze:

      Hej Elwira, bardzo dziękuj! Ciekaw jestem czy Walutomat przypadnie Ci też do gustu. A co do Dolarów. „Dużymi Głowami” określa się dolary nowe, wydrukowane po roku 2001, charakteryzujące się nieco innym wyglądem niż starsze. Główna różnica w wyglądzie to właśnie wielkość portretów amerykańskich prezydentów, które na dolarach wydrukowanych przed 2001 rokiem są znacznie mniejsze, przez co nazywane są „małymi głowami”. Niestety te starsze coraz częściej są nieakceptowane, więc jadąc z gotówką w ręce dobrze jest zwrócić na to uwagę.

  2. piotreks pisze:

    Pechowo (dla Ciebie) korzystam z Walutomatu już jakiś czas i faktycznie niedużym nakładem sił (mam na myśli rejestrację i zachód z kartą), ma się całkiem spore korzyści. Jakbym tylko mógł, zarejestrowałbym się specjalnie dla Ciebie raz jeszcze :D. Może uda mi się namówić kogoś ze znajomych. Trzymaj się :)

  3. Martyna G. pisze:

    Już się robi :-) Skoro Ty pomagasz Nam, My możemy się w drobny sposób odwdzięczyć :-)

    • Karol Werner pisze:

      <3 :) a co sądzisz o samym Walutomacie?

      • Martyna G. pisze:

        Rewelacja :-)W jakimś stopniu zacofana jestem z nowinkami :-) Często potrzebuje dolary, a teraz po przeliczeniu sporo oszczędze. Właśnie wróciłam z Malty gdzie Twoje inf pomogły :-) O dziwo z moim szczęściem udało się być bez wielkich tlumow, a noclegi na dziko wyszły wyśmienicie :-) Zabieram się do czytania wpisów, które ominelam podczas wyprawy, a walutomat niebawem wypróbuję. To pozwala zaoszczędzić na kolejne bilety :-)

  4. Marek pisze:

    Cześć Karol. Czy aby się zarejestrować muszę mieć najpierw konto walutowe?

  5. Paulina pisze:

    Zrobione! :)

  6. Andzia pisze:

    Zarejestrowana! Dzięki Karol, że w bloga wkładasz całe serce :)

  7. Tereska pisze:

    Właśnie się zarejestrowałam.

  8. No dobra, zarejestrowałem się przez ten link. Dzięki :-)

  9. Już korzystam, więc ponownie się nie zarejestruję… Walutomat spoko rzecz, choć ostatnio częściej z kantor.alior korzystałem…

  10. Zrobione, powodzenia:)

  11. Walutomat ma bardzo ograniczoną ofertę – tylko euro, dolar, frank szwajcarski i funt brytyjski, których to walut kurs jest porównywalny z kursem Visy lub Master Card , a jak ma się dobrą umowę z bankiem, to nawet wyższy. Po co więc bawić się w takie transakcje, gdy można, po prostu, wybrać dowolną, podkreślam DOWOLNĄ, walutę prosto z bankomatu.

  12. Maciej pisze:

    Niestety nie bardzo się z Tobą zgodzę. W prowizji w bankach teraz nie na – przynajmniej w większości
    Przypadków przelicznik nie jest po kursie banku tylko po kursie Visa lub Mastercard i z doświadczenia wiem że raz się kilka złotych przepłacać raz oszczędzi. Testowane karty o których piszesz i jednocześnie Millennium i Alior statystycznie nie ma różnicy. W wszystko zależy od kraju
    kraju
    W twoim przypadku dochodzi problem internetu i tylko kilku walut, które trzeba przewalutowanie jak z każdej innej karty ma walutę lokalną.
    Podsumowując i tak musisz mieć kartę, musisz mieć kasę, i musisz przewalitowywac
    przewalitowywac. Do tego musisz mieć internet za dużo kombinowania.
    Pozdrawiam z podróży po Azji
    Szacunek za pracę włożoną w blog

  13. kori pisze:

    Akurat w tym względzie jestem totalnym leniwcem i wymieniam mniej więcej gdzie wydaje mi się ok. nie ganiam za każdym groszem. Ale z aplikacji chetnie skorzystam, może zmienię swój nawyk :)

  14. Zrobione! :) Chętnie przetestuję przy najbliższej okazji!

  15. Karolina pisze:

    Ja muszę zrobić mój mały research zanim coś kupię, ale wyglada fajnie! :)

  16. Wow, są jeszcze ludzie, którzy otwarcie mówią, że wrzucają link afiliacyjny. Brawo!

  17. A czy konto walutowe nie jest również dobrym rozwiązaniem?

  18. Pio pisze:

    Witam,
    a jak wygląda korzystanie za granicą z normalnego polskiego konta? Nie wypłacę pieniędzy czy walutowe po prostu lepiej się opłaca?

  19. Ronda pisze:

    Brzmi dobrze :)

  20. SunGroup pisze:

    Dzięki, skorzystam przy najbliższym wypadzie!

Dodaj komentarz