Zakarpacie Wita. Jak jest na Ukrainie?

Wstajemy nieco później od słońca. Mieścina w dole już jest pięknie skąpana w jego promieniach. My jeszcze osłonięci przez kilka sąsiednich drzew wyłazimy leniwie ze śpiworów. Zawsze postanawiam sobie przy tak bajecznych widokach, że z rana wstanę ze wschodem słońca i porobię zdjęcia. Zawsze na planach się kończy. Niekiedy nawet przebudzę się idealnie na czas, w dodatku bez pomocy budzika. Już prawie wyciągam aparat, już prawie wychodzę z namiotu, ale koniec końców i tak zwalam się na drugi bok szybko zasypiając.

Zjeżdżając z góry do centrum miejscowości zatrzymujemy się przy sklepie gdzie właśnie rozładowują świeży chleb. Czekamy chwilkę, żeby nie zawadzać i kupujemy 2 bochenki. Na śniadanie wsuwamy miód Michała który został otwarty wczoraj i co ciekawe jego wieczko jest tak wykonane, że nie sposób go zamknąć. Coś w rodzaju tych aluminiowych wieczek którymi u nas kiedyś zakrywało się mleko w szklanych butelkach. Tym samym połowę dzisiejszej diety stanowi właśnie ów miód.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Dokupujemy jeszcze kilka bananów, kiełbasę i jedziemy. W sklepach często obok kalkulatorów są także liczydła i zdarza się, że sprzedawca poprzerzucawszy te paciorki z lewa na prawo i odwrotnie pokazuje należność do zapłaty. Widząc moją konsternację szybko się jednak reflektuje.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Na właściwe Zakarpacie wjeżdżamy dopiero dzisiaj w okolicach 20 kilometra. Jadąc wzdłuż rzeki jesteśmy przekonaniu, że to już po większych podjazdach i czeka nas długi zjazd. Tak przynajmniej zapamiętałem z przedwyjazdowych przygotowań. Niestety rzeczywistość jest inna i mamy jeszcze do zaliczenia dwie przełęcze w granicach 700 metrów każda. Niewzruszeni tym faktem jedziemy dalej. Aura wreszcie się odwróciła i pogoda jest zdecydowanie lepsza niż wczoraj. Bezstresowo można jechać, nie spoglądając co chwila w niebo wypatrując opadów. Nawet można się poopalać.

Mijamy kolejne biedne miejscowości, w których zawsze jedynym odremontowanym i w miarę prezentującym się budynkiem jest oczywiście cerkiew. Niesmacznie kontrastujące z szarością okalających je domów, górując nad nimi niczym król nad swoimi podwładnymi. Już z daleka widać ich kiczowato kolorowe dachy świecące się jak wiadomo co, wiadomo jakiemu zwierzęciu. Wygląda to tak, jakby cała miejscowość wszystkie swoje oszczędności przekazywała właśnie na kościół, zamiast zrobić coś ze własnym domem. Smutne trochę.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Zakarpacie Zakarpatia Ukraońskie zakarpacie wsie Karpaty Ukraina Cerkwie prawosławne Ukraina

Po osiągnięciu 50 kilometra mamy wreszcie długo wyczekiwany zjazd. Nachylenie nie jest duże, ale jedziemy praktycznie 40 kilometrów wzdłuż rzeki prowadzącej do Chust – gdzie dotrzemy jutro. Cały ten odcinek wzdłuż rzeki jedziemy malowniczym kanionem. Przypomina mi się właśnie zeszłoroczna wyprawa gdzie podobnym kanionem jechaliśmy w Rumunii, kończąc dzień noclegiem nad rzeką i ogniskiem. Tak się złożyło, że dzisiaj także nie mając dużego wyboru i będziemy spali nad rzeką. Na okolicznych wzgórzach można dostrzec domy, ale jest to zbyt wysoko żeby targać tam rowery. Komu by się chciało. Stwierdzamy, że zdecydowanie wygodniej i szybciej będzie rozbić się gdzieś pomiędzy drogą a rzeką. Szczęśliwie udaje nam się dorwać jeszcze sklep w którym poza oczywistym wieczornym piwkiem i innymi rozmaitościami mają także kiełbasę.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Posiadając już wszystko co do szczęścia potrzebne, bierzemy się za szukanie noclegu. Po krótkiej chwili uprzednio otrzymując zgodę jakiegoś rolnika rozbijamy się poniżej drogi całkiem niedaleko rzeki tym sposobem mając powtórkę z zeszłego roku.

Matka tych dzieci (i babcia zarazem) obdarowała nas butelką mleka wprost z krowiego cycka!

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Dzień 4. 118km 7h00min. 16,85km/h

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (1):

  1. Matylda napisał(a):

    A cóż to za wymyślne urządzenie, na ostatnim zdjęciu??

Dodaj komentarz