Kategoria: Irak

Kurdystan Iracki okiem kamery

 

„Flaga na maszt, Irak jest nasz”: Krótki filmik z wizyty w irackim Kurdystanie i tym samym początek relacji z tego kraju na blogu!  Wiem, że muzyka do filmu oklepana, ale który kawałek pasował by bardziej? :)

 

 

Iracka rejestracja Polska Kurdystan

Jak się podróżuje po Iraku? Znakomicie!

Z bólem serca opuszczamy Iran. Moglibyśmy jeszcze chwilę zabawić, bo wiza jest ciągle ważna, jednak jak już mówiłem niczym korporacja mamy swoje terminy, musimy się ich trzymać i ciągle się przemieszczać. Przed nami jednak Irak z jego kurdyjską częścią autonomiczną i aż umieramy z ciekawości co tam za szlabanem granicznym na nas czeka. Wielka chwila. Nawet umyłem rower na tę okazję wczoraj – pierwszy raz od miesiąca.

aa

Iracki Kurdystan – teraźniejszość i burzliwa przeszłość

Zapewne zastanawiacie się czy w irackim Kurdystanie jest bezpiecznie? Przecież Irak nieprzerwanie kojarzy się z bombami, zamachami, walkami, porwaniami. Przed wyjazdem wszyscy pytali czy się nie boimy i czy aby nie postradaliśmy zmysłów. Zapewniam was jednak, że Iracki Kurdystan jest zupełnie bezpiecznym miejscem i jeśli ktoś będzie w okolicy to szczerze polecam go odwiedzić.

Góry Kurdystanu

Amedi, trzepanie bagaży i nocleg na komisariacie

Nic lepiej nie nastraja z rana, jak łyk zimnej coli. Za kilka chwil temperatura skoczy ponownie do 40 stopni i jest jedyny moment, w którym picie tego napoju może sprawiać przyjemność. Przez nieszczęsną strefę czasową wstajemy już o 5 rano. Niby fajnie, tyle czasu na jazdę, cały dzień dla nas, ale i tak dziwnie się czuję wstając na wakacjach o tej godzinie. Mało tego, zegary przestawiliśmy o 1,5 godziny w przód, a wjeżdżając pojutrze do Turcji będziemy przesuwać o kolejną godzinę. 

IMG_72616

Czaj na granicy iracko-tureckiej

Solidnie wysypiamy się za wczoraj. Pobudka o 6.30. Pierwszy wstaje dzisiaj Piotrek, co nie zdarza mu się często, a mam nawet wrażenie, że był to pierwszy raz podczas całej wyprawy. Na umówione śniadanie z szanownym panem komendantem się nie stawiamy jednak nie dlatego, że nie jesteśmy głodni, ale dlatego, że nie stawił się sam pan komendant. Albo pojawiły się wczoraj jakieś przekłamania w komunikacji i źle się dogadaliśmy, albo kucharki posterunkowe zastrajkowały, albo najzwyklej w świecie komendant zaspał.