Pierwsze zderzenie z Mumbajem. O przerażających kontrastach miasta i sposobie na tani transport z lotniska

Mumbai przywitał mnie niezbyt elegancko. Wszyscy mówili mi przed wyjazdem – jak tylko wyjdziesz z lotniska, uderzaj do stanowiska ‚prepaid taxi’, inaczej inni taksówkarze oszukają Cie na tyle kasy, że przez resztę wyjazdu będziesz przymierać głodem. No więc poszedłem. Koszt dojazdu 17 kilometrów w okolice centrum Mumbaiu, wyszedł mnie 1400 INR (85zł). Przy powrocie zaś, za tę sama trasę pociągiem i rikszą… 100 INR (6 zł) łącznie. Tak więc jak to jest z tym okradaniem?

Jak już wspomniałem w pierwszym tekście pt: Jacy są Hindusi?, taksówkarze to zło wcielone. Nie będę się tym razem powtarzał, bardziej chciałbym Wam poradzić co zrobić, aby jednak okraść się nie dać. Wskazówki te w dużej mierze będą nie tylko do użytku w Mumbaiu, nie tylko w Indiach, ale też innych krajach azjatyckich.

Mumbai jednak jest specyficzny. Na południu, nie uświadczy się riksz. Są tylko samochody, taksówki. Władze uznały, że rikszarze najpewniej jeżdżą zbyt niebezpiecznie i powodują chaos, żeby puszczać ich do centrum miasta. No i z drugiej strony nie bez znaczenia pewnie jest fakt, iż jakby wyglądało najważniejsze, najbardziej zachodnie miasto Indii z rikszami w centrum? To tylko jednak moje, niczym niepotwierdzone przypuszczenia. Sam uważam, że co jak co, ale riksze w centrum sprawdziłyby się bardzo dobrze. Są znacznie mniejsze, przecisną się jakoś przez korki, znacznie szybciej dostarczą człowieka na miejsce.

No, ale nie ma ich, stąd z lotniska Chhatrapati Shivaji bezpośrednio do centrum można jechać tylko samochodem – taksówką. Pomysł na prepaid taxi, czyli taksówki, za które płacimy ustalona cenę w okienku, zanim do nich wsiądziemy miał w zamyśle chronić turystów przed innymi naciągaczami, którzy bywało, że rzucali stawki z kosmosu, albo wywozili gdzieś w slams i kazali sobie płacić haracz, za wywiezienie z niego.

Jak jest naprawdę? Ano tak, że prepaid taxi to także stawki z kosmosu. Czy 1400 rupii to dużo za 17 km? Jak na Indie ekstremalnie. Dla porównania tyle samo kosztuje autobus z Mumbaiu do Udaipur (760 km), a pociąg Mumbai – Jodhpur (1000km) kosztuje nawet 200 rupii mniej. Zatem…

Jak tanio dostać się z lotniska w Mumbaiu do centrum miasta? Poruszanie się, transport po mieście

Taksówkę wziąłem tylko dlatego, że była 5 rano, byłem po 2 dobach lotów i postojów, co też powodowało, że byłem totalnie zmęczony. No i oczywiście nie wiedziałem też, że tak tanio można zrobić to w inny sposób, gdyż naiwnie zakładałem, że skoro prepaid, to nie powinni naciągać…

Zatem co zrobić? Trzeba zejść niżej, na poziom, gdzie stoją riksze (popytać kogokolwiek). Może nie być to łatwe, bo lotnisko naprawdę jest ogromne. Kiedy już znajdziecie to miejsce, po prostu pytajcie o transport na stację kolejową Adheri, z której co kilka chwil jeżdżą pospieszne pociągi miejskie do centrum Mumbaiu. Pytajcie pierwszego, drugiego, dziesiątego. Ceny pewnie startować będą od 500, może nawet 1000 rupii, jednak można spokojnie je zbić. Po prostu cierpliwości – jak to w Indiach :) Ja zapłaciłem za kurs w drugą stronę 100 rupii (6 zł), co jak na tak krótki, 6 kilometrowy odcinek i tak nie jest niską ceną.

Następnie w kasie kupujecie bilet do centrum. Przykładowo do Dadaru, czy nawet samego CST (dworca Wiktorii). Koszt niezależnie od trasy to zaledwie 10 rupii (60gr). Dalej już w konkretne miejsce podjedziecie miejską, żółtą taksówka i już. Powinniście zamknąć się w 200 rupii. Tylko zwróćcie uwagę na klasę do której wsiadacie. Wagony przy wejściach odpowiednio mają I oraz II. Ja nie wiedziałem, wszedłem do I klasy (niczym się nie różnią poza ceną, a tym samym są mniej nabite) i zapłaciłem mandat 350 rupii.

Zwracajcie tylko uwagę, aby kierowcy taksówek na południu (zresztą rikszarze też nie mają z tym często problemów) włączali metery, czyli liczniki przejazdu. Po prostu przed wejściem rzucacie nazwę interesującej Was stacji lub miejsca, a następnie pytacie – meter ok? I jeśli Pan kiwa głową, to bez obaw o kantowanie wsiadacie. Choć bywa, że się nie zgadzają czasami, to wtedy pytacie dalej.

Jak widać poruszanie się po Mumbaju wcale nie jest takie trudne ;)

widzicie to „II” przy wejściu? To jest właśnie oznaczenie klasy wagonu

Kontrasty Mumbaju. Wszystko tutaj jest NAJ

Ok, wystarczy praktycznych porad. Jaki jest Mumbai?

Mumbai to moloch. Przeogromny, przytłaczający, działający na wszystkie zmysły ze zdwojoną siłą. Nie chcę mówić brzydki, ale na pewno specyficzny. Jest to 6 największa metropolia na świecie, zamieszkała przez ponad 17 milionów ludzi. Mówi się jednak i o 19-20 milionach. Zresztą kto by to zliczył? Jest to miasto zdecydowanie o najwyższym poziomie życia w Indiach, odstające od reszty, żyjące swoim własnym, intensywnym i przyciągającym życiem. Codziennie do Mumbaiu z nadzieją na znalezienie lepszego jutra przybywa 500 nowych osób. Większość z biletem w jedną stronę.

Mumbai to przede wszystkim miasto ogromnych kontrastów. O ile Indie same w sobie są bardzo zróżnicowane (na tyle co widziałem i czytałem), o tyle w Mumbaju ma się wrażenie, że wszystko jest pomnożone jeszcze razy sto.

Na każdym kroku bieda ociera się o bogactwo. Te dwa światy niby koegzystują, jednak tak naprawdę wydaje się, że niezbyt wiele je ze sobą łączy. Z jednej strony Bombaj zdecydowanie odstaje od reszty kraju pod względem jakości życia. Miasto to jest biznesową stolicą Indii, wytwarza 6.16% krajowego PKB, generując aż 30% podatku dochodowego! Ma tutaj swoją siedzibę większość indyjskich banków, jest giełda papierów wartościowych, domy maklerskie, najlepsze uniwersytety, najlepsze szpitale itd. Bombaj jest szóstym na świecie miastem pod względem liczebności miliarderów i pierwszym pod względem ich średniej zamożności. Bombaj jest także trzecim miastem na świecie pod względem średnich cen powierzchni biurowych. I także w Bombaju znajdują się największe stacje telewizyjne, wydawnictwa, jak również to Bombaj jest stolicą indyjskiej kinematografii (bollywood), gdzie produkuje się średnio 700, zarabiających grube miliardy filmów rocznie.

I to wszystko w mieście, gdzie ponad połowa ludzi mieszka w slumsach, największy – Dharavi, który ma zaledwie 2.1 km2 zamieszkały jest nawet przez milion ludzi i jest trzecim pod względem liczebności slamsem na świecie (po slumsie Neza-Chalco-Itza w Meksyku i Orangi w pakistańskim Karachi), a także jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na naszej planecie. Przerażające.

To w tymże właśnie slamsie kręcono film „slumdog: milioner z ulicy” o chłopaku, którego historia jest niedoścignionym marzeniem żyjących tam ludzi.

Co równie ciekawe i niemniej przerażające – w całym regionie Maharasztra, szacunkowo aż 19 z 99 milionów ludzi mieszka w slamsach różnych miasta. W regionie, który jest najbardziej uprzemysłowionym w Indiach…

Co warto zobaczyć w Bombaju, ciekawe miejsca?

Nie jestem fanem architektury, jednak faktycznie na kilka budynków warto tutaj rzucić okiem. Choćby wscpomniany wcześniej dworzec Wiktorii zbudowany na cześć królowej Wiktorii, jednak po opuszczeniu kraju przez Brytyjczyków przemianowany na CST, czyli – Chhatrapati Shivaji Terminus od XVII-wiecznego założyciela państwa Maharasztra. Nigdy nie używajcie nazwy ‚Victoria terminus’, gdyż 90% taksówkarzy jej nie ogarnia. Każdy za to doskonale wie gdzie jest SiEsTi (CST) ;)

Zresztą w związku z tą sama ustawą z roku 1996 mającą na celu zmiany nazw geograficznych i innych nadanych przez okupanta brytyjskiego, została także zmieniona nazwa Bombaj, w której miejsce pojawił się Mumbai.

CST – Dworzec Wiktorii

Ogólnie warte odwiedzenia są też dzielnice Fort i Colaba. Fajnie jest się przejść wzdłuż Cross Maidan (nazywany ponoć bombajskim Central Parkiem), gdzie praktycznie zawsze gra się w krykiet, powłóczyć po Kala Ghoda, podejść pod Bramę Indii i dalej na południe.

No i warto mieć na uwadze, że są to jedne z najbardziej „reprezentatywnych” dzielnice. Kontrast i dysproporcja pomiędzy bogactwem a biedą jest tutaj zdecydowanie największa.

Z innych dzielnic, ciekawa jest także okolica Beach Candy. Sam sławny Meczet Haji Ali sam w sobie jest pięknie położony, w środku bardzo ładny i czysty, jednak dobrze jest wziąć głęboki wdech i nie zerkać pod nogi po drodze do niego, gdyż całe molo i okolica wokoło niego to niestety jedno wielkie śmietnisko. Niedaleko warto też wpaść do największej pralni na otwartym powietrzu na świecie – Dhobi Ghat.

Ah no i jeszcze jedna – Bandra – portugalska dzielnica. Całkiem interesująca, nieindyjska zabudowa. Ciągle zamieszkiwana przez wielu chrześcijan, co chwila widać tutaj różne krzyże, kapliczki itp. Ciekawe miejsce.

Nie będę podrzucał Wam już więcej miejsc, bo wszak od tego są przewodniki. Ja zresztą wielkim fanem zwiedzania nie jestem, a samą przyjemnością jest dla mnie zwyczajne chodzenie i podglądanie życia ludzi, małych przydrożnych knajpek, barów itp. A takich tutaj raczej nigdzie nie brakuje.

Na koniec podrzucę jednak kilka zdjęć z Bombaju. No i jeszcze do tego miasta wrócę przy okazji filmów vlogowych i innych tekstów. Rozpiszę się nieco bardziej o samej pralni Dobi Ghat i slumsie Dharavi.

Brama Indii

Azad Maidan

Wschód słońca z okolic Haji Ali

Pralnia Dhobi Ghat

Bisibile bath

O, znowu Dhobi Ghat

O, znowu Dhobi Ghat

Meczet Haji Ali

Meczet Haji Ali

 

 

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (15):

  1. Marian Sawicki napisał(a):

    sugeruje zwiedzenie dworca głownego,/imperialny styl,trudno inaczej nazwac/,z twej fotki nie wiem czy byles wewnątrz, oraz blisko ,kilka minut pieszo POCZTY GŁOWNEJ rownie piękne wnętrze/zakaz foto,ale kilka fot zrobiłem/,w okolicy Bramy Indii startuje objazdowy autobusowu kurs po Mumbaju,z przerywnikiem w wiszących ogrodach,jak i plazy,podczas objazdu przewodnik pyta glosno,swiatynia co jest w planie,98 procent hindusow drze się nie,nie ,ale cena niska ,zaplacilem chodzącemu biletrrowi dopiero gdy spóźniony o pol godz autobus dojechal,dlaczego,wiafdomo,PISZESZ CIEKAWIE ,czytam ,bez checi polemiki,bo swoje zdanie uzasadniasz,ps do taniej wycieczki wliczona jest godzinna wyprawa lodzia ,ale po 80 rupii dopłaty zdzierają ,jak wspomniałem tylko hindusi,oprocz nas podróżowali,takze sa wycieczki lodziami,ale ale .polecam Radzastan, oprócz tygodniowych pobytow w Delhi,Varanasi,Mumbai,Agra dwa miesiące zwiedzaliśmy Radzastan,,w razie potrzeby sluze tipami odnośni hoteli,,

    • Karol Werner napisał(a):

      Byłem na dworcu, wysiadałem raz na nim. Potężne gmaszysko, nie lubię takich miejsc. Podobnie z pocztą :) Cały mój praktycznie pobyt to byl Radżastan, spokojnie, będzie więcej :)

  2. Mateusz Jakubowski napisał(a):

    Zazdroszczę Ci tych Indii. Zdecydowanie najlepsze miejsce z tych, które dotychczas udało mi się zobaczyć. Tylko Mumbai nie podpasował do końca, prawie nas tam okradli (ahh to kursowanie nocą taksówką). Nie pozostaje nic innego jak zostawić linka do mojej relacji ;) http://taniezwiedzanie.com/sites/504/relacja-z-indii—czesc-i

  3. Bartłomiej Paprocki napisał(a):

    Witam :)

    Miałem okazję spędzić w Indiach miesiąc czasu mniej więcej chwilę przed Tobą (w tym parę dni w Mumbaiu) i część spostrzeżeń mam nieco odmiennych.
    Co do taksówek to nie polecam ani prepaidowych (faktycznie – to zalegalizowane ździerstwo) ani jazdy na taksometr (chyba, że w ramach wycieczki krajoznawczej po połowie Mumbaiu) – najlepiej ustalić samemu z góry z taksówkarzem cenę i niech on się martwi jak zawieźć do celu tak żeby mu się skalkulowało. Warto też pytać osób „niezależnych” – np. obsługę w hostelu – ile za kurs do interesującego nas miejsca powinniśmy zapłacić i do tego targować (jak taryfiarz widzi, że wiesz mniej więcej ile taki kurs powinien kosztować od razu dość mocno obniża kwotę).
    Co do nazw własnych – nam łatwiej było trafiać określając miejsca jako „Victoria Terminus” czy „Prince of Wales Museum” (także przemianowane). Może to kwestia osób na które się trafia.
    Mumbai ogólnie nie jest przesadnie atrakcyjny turystycznie (spotkaliśmy się nawet z określeniem „Monster City”), ale z pod Bramy Indii wypływają promy na wyspę Elefanta która akurat jest bardzo warta zobaczenia.

    Pozdrawiam

    p.s. Czekam na wpisy o Radżastanie ;)

    • Karol Werner napisał(a):

      Oczywiście racja – zależy na kogo się trafi. Nie mówiłem z każdym taksiarzem ani rikszarzem, a jedynie 3-4 pytałem o Victoria Terminus i ani jeden nie kumał, a jak sie powiedziało, że chce się dojechać na CST to wszyscy jakby oświeceni. O wyspie także słyszałem, ale wolałem szczerze mówiąc już nie przeciągać pobytu w mieście, zwłaszcza, że niektóre osoby mówiły, że jest „tak se”. Dzięki za komentarz i pozdrawiam! :)

  4. Krzysztof Micek napisał(a):

    Ja naprawdę nie wiem kiedy Bombaj się stał Mumbajem. Wolę chyba jednak polską nazwę.

  5. Mateusz Pronobis napisał(a):

    uber z lotniska do fort okolo 300 tak na przyszlosc :)

  6. olgawbombku napisał(a):

    Z lotniska bliżej na stację Vile Parle! :)

  7. Dawid Białowąs napisał(a):

    Zapowiada się bardzo bardzo ciekawie. Zdjęcia jak zwykle pierwsza klasa! Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy i vlogi :)

  8. Mrs. napisał(a):

    najpierw myślałam, że zrobiłeś literówkę w tytule.:)

  9. Dominika napisał(a):

    Z lotniska można jeszcze taniej…wystarczy po prostu skorzystać z komunikacji miejskiej! :) i razem z Hindusami wsiąść do starego, rozklekotanego autobusu, który jedzie w kierunku stacji „metra”. Koszt trasy Lotnisko-Kolaba = ok. 2, 3 zł ;) w cenie wliczone: szok i niezapomniane przeżycie:)

  10. pok napisał(a):

    Niesamowita podróż, zazdroszczę :) Artykuł bardzo fajny i konkretny, dużo dobrych porad szczególnie dla osób które wybierają się tam pierwszy raz, takie wskazówki dla turystów są bardzo cenne. Pozdrawiam !

Dodaj komentarz