Florencja. Jej uliczni artyści, handlarze i gołe tyłki. Co warto zobaczyć, zwiedzić, gdzie spać?

Noc była dość chłodna, z rana ciężko było zmobilizować się do wyjścia z namiotu. Zaraz pierwszego dnia po zwiedzeniu Bolonii mieliśmy ambitny plan dojechania jak najbliżej Florencji. Pech chciał, że dotarliśmy zaledwie 30 kilometrów za Bolonię, a jakieś 70 kilometrów przed Florencją – do pewnej dziury imieniem Rioveggio. Kto by pomyślał, że autostop we Włoszech działa tak beznadziejnie?

No dobra, zrobiłem małe rozeznanie i nie spodziewałem się szczerze mówiąc śliwek na wierzbie (czy jak to tam szło). Stopowanie we Włoszech nie jest najlepszym sposobem podróżowania, mówi to wielu, ale nie zaszkodzi przecież spróbować?

Zanim do Florencji dojechaliśmy…

Trzeba było wstać. Pobudka o 9 rano. Nocleg przy rzece porządnie wyziębił część ekipy z gorszymi śpiworami. Dygocząc wciągamy jakieś kanapki na śniadanie, pakujemy co trzeba i czym prędzej – podzieleni na 3 grupy po dwie osoby – obstawiamy kolejne odcinki drogi uzbrojeni w kartony z napisem Firenze (Florencja). Nie jest dobrze. Miasteczko Rioveggio leży przy samej autostradzie i ciężko znaleźć jest jakiekolwiek dobre miejsce do łapania stopa. Wszędzie albo podjazd, albo zakręt, albo… zakaz łapania autostopu.

1 (93)

NO AUTOSTOP!

Jak widać Włochy bardzo lubią autostop. Po godzinie sterczenia z wystawionym kciukiem zaczynają pojawiać się pierwsze oznaki załamania. Jakby tego było mało, jeden policjant stwierdził, że Włochom prawnie zabronione jest zabieranie obcych osób do samochodu i najlepiej byłoby abyśmy jeździli sobie po Italii pociągiem. Co to za bzdury?

Postanawiamy zmienić nieco taktykę i zamiast stopować od razu na Florencję, chowamy karton do plecaka i zaczynamy stopować dalej w tym samym kierunku, jednakże nie na autostradę, a boczną, mało uczęszczaną drogą. Ruch samochodowy jest beznadziejnie mały, a odcinek biegnie przez dziesiątki małych miasteczek, cały czas równolegle do autostrady.

Jednak już po kilku minutach zabiera nas ze sobą jedna miłą rodzinka, jadąca do sąsiedniego Lagaro – jakieś 10 kilometrów! Później zabieramy się z robotnikami do następnego Castiglione dei Pepoli, z śmiesznym studentem dalej do Montepiano, a do położonego zaraz przez Florencją Prato zawozi nas całkiem nieźle (jak na Włocha!) mówiący po angielsku Andrea. Można powiedzieć, że autostop we Włoszech działa. Czy działa tak jak sobie to zaplanowaliśmy? Nie do końca. Odcinek, który według google maps powinien zająć nam 1,3 godziny, przejechaliśmy 3 godzinnym opóźnieniem.

Z Prato postanowiliśmy nie stopować do Florencji, bo trochę nam się już przejadł ten środek transportu na dzień dzisiejszy. Zresztą Prato jest niemal częścią Florencji i ciężko znaleźć tu jakąś wylotówkę do stolicy Toskanii. No i jest to na tyle blisko, że zwyczajnie woleliśmy dać te 2,5 euro za pociąg. Taka ekstrawagancja!

Jak się okazało pociąg z Prato do Florencji jedzie już od samej Bolonii (i Rioveggio właśnie), a w nim pozostała część naszej ekipy, która spasowała z stopowaniem już na samym początku dnia dzisiejszego. Koszt biletu z Rioveggio, jeśli kto ciekaw, wynosi 6 euro.

Florencja i jej urok? Szybkie zwiedzanie miasta.

Florencja to moloch nieprzeciętny. Moloch mający jednak swój urok – tak przynajmniej mówią przewodniki. Postanawiamy więc pokręcić się nieco jego ciasnymi, kamiennymi dróżkami i poszukać tegoż uroku miasta.

Muszę przyznać, że nie idzie mi najlepiej, a od podziwiania starego miasta skutecznie odstrasza mnie rzeka ludzi rozlewająca się z każdym kierunku. Trafiliśmy na popołudniowy szczyt.  Mówiąc szczerze łudziłem się, że w listopadzie ludzi odwiedzających Toskanię i jej główne atrakcje turystyczne będzie nieco mniej. No ale skoro już tu dotarliśmy po ciężkich bojach, wypada przynajmniej zrobić kilka zdjęć zabytków Florencji!

Co by jednak nie mówić, wszystkie te monumentalne budowle robią wrażenie, na czele z katedrą Santa Maria del Fiore wraz ze swoją dzwonnicą Giotta, a także sławne mosty – Trójcy Świętej i Złotników.


1 (177) 1 (181) 1 (150) 1 (148) 1 (160) 1 (183) 1 (187) Florencja warto zobaczyć Sklepienie katedy florencja katedra Santa Maria del Fiore Most złotników florencja Pamiątki z florencji Florencja zwiedzanie

1 (159)1 (155) 1 (135) 1 (133)

Uliczni handlarze i artyści. Ciekawe miejsca w Florencji?

Tam gdzie turyści, tam także czyhający na nich różnej maści biznesmeni. Moi ulubieni to ci uliczni! Prym wiodą oczywiście czarnoskórzy przybysze z Afryki i Indii. Ci pierwsi zawsze trudnią się wciskaniem „etnicznych” branzoletek, zaś drudzy handlują albo uchwytami do smartfonów, dzięki którym możemy zrobić sobie zdjęcie samemu, albo takimi galaretkowatymi zabawkami, którymi rzuca się o ziemię powodując ich rozpłaszczenie, a te każdorazowo powracają do wcześniejszego kształtu.

Nie wiem po co ktoś to kupuje, ale skoro stoją cały dzień na tym chodniku, to najwyraźniej biznes się kręci. Ciekawi mnie też, skąd oni się biorą, kto ich zatrudnia i czemu wszyscy sprzedają to samo?! Z obawy przed próbą namawiania mnie do kupna bałem się jednak zapytać…

Turyści z japonii

Bolonia plac fontanna neptuna

Mim po pracy florencja

Największy mój szacunek mają jednak mimowie, bezsprzecznie najlepsi spośród ulicznych artystów! Nie dość, że nic nie robią, to zawsze gromadzą największą publikę. Stoją tak cały dzień, od czasu do czasu rusza ręką, a w skarbonka aż pęka od monet całego świata.

Co jeszcze warto zobaczyć w Florencji? Praktycznie

Było ciut relacji, teraz czas na informacje czysto praktyczne. Bo przecież tego się najczęściej szuka na blogach, czyż nie? Zatem poniżej miejsca, które moim zdaniem odwiedzić warto najbardziej. Nie jestem fanem zwiedzania, więc muzeów nie będzie. Jednak nic to nie szkodzi – Florencja ma do zaoferowania znacznie więcej. W punktach.

Wzgórze Michała Anioła (Piazzale Michelangelo)

Najpiękniejszy widok na Florencję. Powtarzają to wszyscy co tam byli. Całe miasto mamy jak na dłoni. Świetnie wybrać się tutaj na zachód słońca (chyba, że umiecie wstać na wschód to tym bardziej). Jedyny minus to ludzie. No, ale… to standard przecież! :D Jak coś wzgórze znajduje się tutaj.

fot: Vaidotas Mišeikis

fot: Vaidotas Mišeikis

Santa Maria del Fiore – kopuła

Kolejny Świetny punkt widokowy i to w samym centrum. Wybitne must see Florencji, od samego rana czeka się w kolejce. Podobno warto (i potwierdzają to liczne fotografie), jednak szczerze mówiąc nie na moje nerwy stanie w takiej kolejce. Zwłaszcza w upale jaki mieliśmy. Widok jednak zacny i jeśli mielibyśmy zostać na zwiedzanie Florencji na kilka dni to z pewnością się tam wybiorę.

fot: getyourguide.com

fot: getyourguide.com

A tak ogólnie co jeszcze warto zrobić w Florencji? Zdecydowanie chodzić, słuchać, oglądać i chłonąć. Nie podrzucę wielu innych poradnikowych porad, gdyż od tego są przewodniki w empiku. Ja proponuję poczuć jak to miasto nieprawdopodobnie żyje. Malarze obrazów na Via Calimala, czy też opisane poniżej (no dobra trochę hejtowane) przeze mnie rzeźby w Loggia dei Lanzia i na placu Signoria także zapadają w pamięci. Ponadto polecam przysiąść, gdzieś z boku, z pyszną włoską kawą, czy też na schodku bazyliki i podziwiać, obserwować, czuć.

Ciała, cycki, nagie tyłki…

Ok, schodzimy na ziemię! :D Hitem Florencji (a zresztą i pozostałych miast z tego okresu) są jednak wspomniane rzeźby! Wszystkie równie stare, powystawiane na każdym większym placu, równie gołe i często powyginane w dziwnych pozach. Facet z facetem, kobieta z dwoma facetami i inne mieszanki. Nie znam ich nazw, nie wiem kto je rzeźbił i szczerze wykazuję się tutaj kompletną ignorancją – ale w ogóle mnie to nie interesuje.

Jeśli teraz jakiś artysta wyrzeźbiłby trzy gołe osoby i umieścił je na jakimś głównym placu, to śmiem twierdzić, że zostałby wyzwany od najgorszych dziwaków i zboczeńców i raczej nikt by nie rozpatrywał jego twórczości przez pryzmat sztuki. No ale najwidoczniej sam fakt, że dane rzeźby są stare wystarcza, aby się nimi zachwycać.

Zainteresowanych głębszą analizą zabytków Florencji odsyłam na blog gdziewyjechać.pl.

Herkules Rzeźba florencja Rzezby florencjaDziwne rzezby sredniowiecze
DSCF2343

Jak Wam się podobała Florencja

Niedrogie noclegi w Florencji:

Co by jednak nie mówić Florencja ma klimat i chętnie tutaj kiedyś wrócę. Znalazłem kilka ciekawych noclegów i nawet mam już upatrzony jeden niezły hotel dla siebie, którego właścicieli poznałem. Polecam całkiem bezinteresownie, bo naprawdę jest tego wart. No i jak na Toskanię jest to BARDZO atrakcyjna cena. Zazwyczaj ciężko znaleźć coś poniżej 200 zł/2 os.

Mała prośba tylko :) Wszystkie propozycje, które podaję są rzetelnie sprawdzone i warte swojej uwagi. Podaję miejsca moim zdaniem warte polecenia. Jeśli chciałabyś lub chciałbyś mi wynagrodzić jakoś pracę nad blogiem, pisanie tego i innych tekstów – zarezerwuj nocleg w Florencji, z któregokolwiek z poniższych linków – nawet linków prowadzących ogólnie do całej bazy hotelowej miast. Ty zapłacisz dokładnie tyle samo, a ja dostane od bookingu prowizje na piwko. Dziękuję z góry! :)

  • Loggia Fiorentina za około 150/2os. Dobra lokalizacja, bez śniadania. Najtańszy w całym mieście. Standard bardzo OK!
  •  Hotel Crocini. To ten, którego właściciela poznałem. Jest naprawdę niezły i niedrogi. Noc jest za około 150zł/2os. Śniadanie w cenie.
  • Jeśli ktoś by chciał poszukać innych noclegów tutaj znajdziecie wszystkie najtańsze hotele w Florencji (kliknijcie’najniższa cena’).
  • Podobnie jak całą listę niedrogich noclegów w Toskanii, które wypisałem w tym poście: Toskania, porady praktyczne, co zobaczyć?

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (11):

  1. Świeczek napisał(a):

    Piękne fotografie! Pamiętam to niesamowite wrażenie, jakie robiła kopuła katedry wyłaniająca się nisko zza innych budynków, wyglądającajak gigantyczny księżyc.

    Ja we Florencji udałam się na drugą stronę Arno, cicho, spokojnie, mało turystów, a sporo do zobaczenia, zarówno zabytków, jak i epickich widoków ze wzgórz.

  2. Piotr napisał(a):

    Florencja zdecydowanie jest warta odwiedzenia, ale jako przeciwwagę dla zatłoczonego centrum, polecam spokojniejsze punkty widokowe:
    spod bazyliki San Miniato al Monte (nad placem Michała Anioła) oraz w podmiejskiej miejscowości Fiesole (dojazd autobusem z placu św. Marka).
    pozdrawiam

  3. Karol Werner napisał(a):

    A są tam jakieś gołe tyłki? Bo nie wiem czy się fatygować następnym razem :D

  4. Iwona napisał(a):

    Wątpię czy po jednym dniu pracy jako mim napisałbyś , ze to prosta praca…tylko tak sie wydaje- stoisz i nic nie robisz….radzę spróbować :))
    Zdjęcia Florencji piękne…a na rower i mordercze podjazdy ( o ile ktos je lubi) to tylko Toskania- a moze jest w planach ????
    ……a tak z czystej ciekawości – czy Pan Karol robi cos jeszcze oprócz podrozowania?? ..tylko pozazdrościc – jeszcze nie dawno podróz z Martą…a teraz Florencja……….po prostu RAJ :))))

    • Karol Werner napisał(a):

      Ironizuje, domyslam się, ze to nudna i dość cisza praca. Górnicy jednak maja ciężej.PAN Karol pisze książkę i szuka pracy ;)

  5. pat napisał(a):

    We Florencji byłam tylko nocą i też był tłum ludzi. W lipcu zabiorę dzieci w podróż po Włoszech . Zrobimy sobie rajd po kilku miastach a potem zaszyjemy się gdzieś w górach na pólnocy kraju. Praca jako mim…
    Raczej jako mimoza, nie wytrzymałabym tej nudy. Florencja jest wspaniała dla mnie pod względem historycznym i kulturalnym. Pierwsz moje skojarzenie to Michał Anioł , Da Vinci i Medyceusze , Drugie….Boże drogi, dlaczego tu jest tyle ludzi! ..pytanie retoryczne..

  6. pat napisał(a):

    Tyłki jak tyłki, ja miałąm co innego na wysokości oczu. Michał Anioł by niezwykle odważny jak na ówczesne czasy :-)

  7. basia napisał(a):

    piękne foty

  8. ewelinalucy napisał(a):

    By zobaczyc tylki i cycki, polecam spacer po przepieknym Parku Frognera w Oslo, jesli tam nie zawitales podczas pobytu w Norwegii. Absolutne mistrzostwo, piekne, wzruszajace, rozsmieszjace. Po takiej wizycie juz nigdy nie spojrzy sie na rzezbe tym samym okiem.

Dodaj komentarz