Zapraszam na Słowację! Absolutnie mój ulubiony okoliczny kraj, pod kątem górskich wędrówek. To i le oni tam mają pięknych tras, to głowa mała. Zawsze jednak chodziłem po słowackich górach na jednodniowe wycieczki. Czas było pójść dalej, wrzucić większy plecak ze sprzętem do spania i spróbować swoich sił w Tatrach Niżnych. Oczywiście pełne opracowanie tej trasy i dziesiątek innych tego typu w Polsce i Blisko naszych granicy będzie w książce „Góry To jest Świat” już w przyszłym roku. Jeśli chodzi o samą trasę i moje odczucia to… były zachwyty, było też rozczarowanie. Zdecydowanymi zachwytami są widoki. Szlak ten ma łącznie ma ponad 100 kilometrów i prowadzi po głównej grani Tatrów Niżnych. Zaś najbardziej efektowny jest fragment zachodni, który przeszedłem (łącznie około 40km), gdzie przez większość czasu idzie się po otwartym terenie – pięknymi połoninami. I to jest prawdziwy, widokowy sztos 😎 Panoramy rozpościerają się praktycznie na wszystkie możliwe słowackie pasma górskie. Widać Małą Fatrę, Wielką, Murańską Planinę, no i oczywiście Tatry. Bardzo polecam. Czy to na jednodniowe trasy, czy też jak ja – na kilkudniowe. Jeśli zaś chodzi o rozczarowanie, to niestety rozczarowało mnie moje nieogarnięcie. Długo się szykowałem na ten trekking w zamyśle, że na jesień będzie najpiękniej. Wiadomo – inwersje, kolorowe drzewa itd. O ile delikatną inwersję zaliczyłem o tyle okazało się, że kolorowych drzew na samym szlaku nie ma praktycznie w ogóle. Nie dlatego, że jest to łysa połonina, ale dlatego, że Tatry Niżne są porośnięte drzewami iglastymi. O czym nie pomyślałem 😅 No i bolało mnie też kolano na zejściu :D



Dodaj komentarz