Durmitor, jezioro Pivsko i TRUCK!

Noc przy rzece tak jak się spodziewałem nie należała do tych komfortowo ciepłych. Po krótkim czasie temperatura spadła na tyle nisko, że mój śpiwór niestety poległ i musiałem włożyć na siebie wszystko co miałem. Nawet rzeczy, które służą zazwyczaj za poduszkę. Żaden strażnik, ani niedźwiedź nas nie naszedł w nocy, a samochody kursowały bardzo sporadycznie. Po szybkim śniadaniu i spakowaniu się startujemy na Durmitor. Jest niedużo po godzinie 9.

Czytaj też – Pierwszy dzień w bezbarwnej Armenii

Na początek czeka nas 15 kilometrów ciągłego podjazdu, a z lekkimi wypłaszczeniami nieco ponad 40 kilometrów! Pierwszym i jedynym większym miastem przed wjazdem do głównej części Durmitoru jest Zabljak, z tego co wyczytałem – najwyżej położone miasteczko w Czarnogórze (blisko 1500m). Ogólnie wszystkie tutejsze inwestycje powstały z myślą o entuzjastach sportów zimowych. Wyciągi, sklepy z nartami, wypożyczalnie, mnóstwo pensjonatów i różnego rodzaju domków na wynajem. Jednak w sierpniu jeszcze śniegu nie ma, to też poza mieszkańcami i trójką rowerzystów nikogo tutaj nie ma.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Względnie szybko przelatujemy przez zabudowania i docieramy do początku trasy prowadzącej przez samo serce Durmitoru. Pytanie co to właściwie jest ten Durmitor? Dla tych co jeszcze nie zaznali się z obsługą wikipedii, wyjaśniam:  Jest to bardzo malownicze, jedno z wyższych pasm Gór Dynarskich. Podjazd kończy się przełęczą o wysokości 1907mnpm, a dookoła znajduje się ponad 20 szczytów powyżej 2000 metrów. Innymi słowy – dookoła same góry. Na całe szczęście przez park biegnie droga asfaltowa, to też można się tylko i wyłącznie oddać podziwianiu co chwila to nowych, jeszcze lepszych panoram, a nie spoglądać ciągle pod koła roweru.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Durmitor

Po pokonaniu przełęczy trasa zaczyna powoli opadać i tak przez około 30km. Droga początkowo wije się dosyć łagodnie pomiędzy kolejnymi górami, a kiedy zaczynamy zbliżać się do jeziora Pivsko (w jeziorze niestety tylko woda… także nie rozumiem skąd ta nazwa?!) zaczyna robić się coraz bardziej pochyła zwłaszcza w końcowym fragmencie. Sama droga wije się zboczem wzgórza co chwila chowając się w kolejnych tunelach. Wygląda to niesamowicie i nie wiem czy zdjęcia choć w połowie oddają piękno tego odcinka.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Zanim jeszcze zjechaliśmy ma miejsce dosyć ciekawa sytuacja. Stając na rozjeździe dróg, zastanawiając się gdzie by tu teraz trzeba skręcić, zza pobliskiej góry nadjeżdża samochód. Pasażerowie okazują się być oczywiście Polakami…

Takich turystów spotkaliśmy już sporo, to dlaczego akurat poświęcam miejsce dla tych? Za chwil parę, zza tego samego wzgórza wyskakuje kolejny samochód. Jak się okazuje jest to druga część tej samej ekipy – jadąca niesprawną Skodą. Podobno padła skrzynia biegów i poszukują jakiegoś mechanika w okolicy. Będzie ciężko, ale życzymy oczywiście powodzenia.

No dobra niby dalej nic dziwnego w tym spotkaniu. Po chwili rozmowy i uświadomieniu naszych nowych znajomych, że nikt z nas nie naprawi im skrzyni biegów, ani też nikt z nas jakimś dziwnym trafem nie ma zapasowych części w sakwach, tą samą drogą nadjeżdża kolejny samochód! I to już jest właściwie przegięcie, bo kolejna nadjeżdżająca ekipa nie jest związana, ani z nami, ani z dopiero co poznanymi przed chwilą studentami. Na przeciwko nam wychodzą kolejni Polacy lekko zszokowaniu ilością rodaków stojących na poboczu. Na zdjęciu można doliczyć 10 osób, a co najmniej jeszcze kilka znalazło się poza kadrem. Niebywałe. Polacy są naprawdę wszędzie i to w dużych ilościach!

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Mimo licznych przerw na robienie zdjęć bardzo szybko znajdujemy się już przy samym jeziorze Pivsko. Dalsza część trasy do granicy biegnie wzdłuż brzegu bez większych podjazdów. Niestety zaraz przy wyjeździe z ostatniego tunelu stoi policjant obok swojego niebieskiego samochodu i z uśmiechem informuje nas, że droga którą zamierzaliśmy w niedługim czasie dotrzeć do Bośni i Hercegowiny jest zamknięta dla ruchu! Rodacy spotkani kilkaset metrów wyżej coś tam nadmieniali o objazdach spowodowanych pożarami, ale jakoś uznaliśmy tę informację jako zbędną i dopiero teraz sobie o tym przypomnieliśmy…
Jezioro pivsko

Nasz mundurowy przyjaciel miał dla nas na szczęście także „dobrą” informację. Mianowicie, że jest objazd całego pożaru i możemy dotrzeć bez problemu do tego samego przejścia tylko inną drogą. Jest jeden mały problem. Droga ta biegnie górą. Dokładnie tam gdzie się znajdowaliśmy jakiś czas temu. Jedyny ale za to bardzo znaczący problem to podjazd, który trzeba będzie pokonać jeszcze raz!

Czytaj też – Podjazd pod Hochtor – Hochalpenstrasse

Morale spadły do niespotykanego wcześniej poziomu. Jeśli nadmieniałem cokolwiek wcześniej o jakimkolwiek załamaniu to była to pestka w porównaniu z tym. Po szybkich zakupach w pobliskiej mieścinie zaczynaliśmy snuć różne plany – jakby tu ominąć naszych policjantów. Można by się w sumie rozpędzić i minąć ich znienacka, ale co wtedy jak by nas zaczęli gonić? Niestety po powrocie ze sklepu na miejscu było już 3 policjantów i kompletnie porzuciliśmy ten głupi pomysł. Trzeba kombinować dalej.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Tutaj na pierwszy plan wysuwa się pomysł użycia jakiegoś innego środka transportu i najlepiej darmowego. Jedyny problem polega na tym, że nie może być to byle jaki samochód osobowy lecz coś większego. Niedaleko mostu zauważamy stojącą pewną ciężarówkę, która jak się okazuje niestety czyli nie działa. Szofer coś tam niby kombinuje z naprawą, ale póki co nic z tego.

Postanowiliśmy usiąść więc przy policjantach, a tym samym przy podjeździe i czekać na jakiś cud. Po chwili nadjeżdża właśnie ta ciężarówka która jeszcze chwile temu nie działała. Niestety szofer pędzi ponad normę i machając nam z kabiny daje do zrozumienia, że jakby się zatrzymał to już ponownie nie ruszy. W międzyczasie policjant próbował załatwić nam jeszcze inny transport, ale także nie wyszło.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Jeszcze bardziej zrezygnowani zaczynamy powoli odbudowywać morale i nastawiać się na podjazd. Pakujemy w siebie czekolady, bułki z dżemem, wszystko zapijamy kolą i startujemy. Wojtek z Kamilem zaczęli chwilę wcześniej. Ja kończę tylko wpychać w siebie jeszcze banana i biorę się za pościg.

W tym momencie policjant zaczyna się drzeć. STOP! TRUCK ! TRUCK COMMING !
Faktycznie! Gdzieś tam kilkaset metrów stąd, zaczyna zarysowywać się żółty kontur jakiejś ciężarówki. Oficer pyta czy chce jechać, bo jak coś może przekonać kierowcę. Tym sposobem szofer praktycznie w sytuacji bez wyjścia zgadza się nas zabrać. Zresztą kto odmówi policjantowi?

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Po krótkim wyjaśnieniu szoferowi gdzie ma nas wysadzić i wrzuceniu roweru na pakę z zawrotną szybkością gonimy Wojtka i Kamila. Chwilę potem jedziemy już razem we trójkę, tym samym zaoszczędzając kilka godzin mozolnego podjeżdżania. Kierowca ciężarówki jak szalony, na granicy z przepaścią pokonuje kolejne serpentyny i nie zwykł przy tym ustępować miejsca nadjeżdżającym samochodom. Najwyraźniej bardzo się spieszył gdyż chyba ani razu nie użył hamulca, lub tez po prostu mu nie działa – co zważywszy na wiek ciężarówki jest bardzo możliwe.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Szczęśliwie po kilku kilometrach zostajemy wysadzeni i poinstruowani jak jechać dalej, żeby dotrzeć do BiH. Co prawda do granicy i tak dziś nie dojedziemy, ale dzięki tej podwózce będziemy znacznie bliżej niż jak byśmy mieli kręcić samodzielnie. W ogóle to pierwszy raz oszukiwaliśmy. Jeszcze się nie zdarzyło podczas tej wyprawy, abyśmy zdradzili rower. Jednak wydaje mi się, że okoliczności choć trochę nas usprawiedliwiają.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

W tym miejscu mogę polecić wszystkim, którzy wybierają się w Durmitor, tę właśnie drogę. Jeśli ktoś chce jechać wzdłuż Jeziora Pivsko, radzę rozważyć alternatywną drogę górą kanionu. Jest to jeden z atrakcyjniejszych widokowo odcinków podczas całej wyprawy! Zachód słońca rozświetla, gra cieni, pagórki oświetlone na pomarańczowo i wydawać by się mogło – niemający końca płaskowyż. Krajobraz ponownie przypominający plan zdjęciowy z Władcy Pierścieni,jak to miało już miejsce w Macedonii. Ludzi niewiele i z rzadka natrafiamy na jakąś chatkę, która i tak wyglądała na opuszczoną. Pięknie!Problemu z znalezieniem bezpiecznego miejsca na nocleg nie było. I tak jest małe prawdopodobieństwo, że ktoś nas w nocy odwiedzi. No chyba, że wszędobylscy Polacy.

Tunele durmitor Tunele czarnogóra

Park Durmitor

(Kilka kadrów można zobaczyć na filmiku z kamery zamontowanej na rowerze Wojtka)

Zdjęć sporo, ale grzechem było by pokazać mniej. Jest też kilka panoram.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode

Jeśli wierzyć wykresowi (odejmując oczywiście oszustwo z ciężarówką), dziś padło największe przewyższenie. Bagatella 3000 metró.
durmitor kanion rzeki tary jezioro pivsko rzeka piva czarnogóra relacja zdjęcia

Dzień 26. 93km 6h37min. 14,05km/h

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (0):

Dodaj komentarz