Podróżowanie po krajach Azji Środkowej. Informacje praktyczne.

Nie jest  łatwo przemierzać Jedwabny Szlak. Pod kątem podróżowania, Azja Środkowa to jeden z bardziej skomplikowanych i droższych regionów świata. Drogi ze względu na liczne wizy, skomplikowany poprzez częste zamykanie różnych przejść granicznych.  Weźmy za bazę wypadową Kirgistan, bo chyba stąd najlepiej zacząć podróżowanie po Azji Środkowej.

Przejścia drogowe:

Kirgistan graniczy z Kazachstanem, Uzbekistanem, Tadżykistanem i Chinami. Wszędzie tam bez większych problemów możemy dostać się drogą lądową, wszędzie także potrzebujemy wizy (o wizach nieco niżej). Przejścia drogowe mają jednak to do siebie, że tydzień przed naszym przyjazdem mogą zostać zamknięte, a nasze plany szlag trafi. Wiele osób, które miałem okazję poznać na miejscu lub też jeszcze w Polsce nie przejechało swojej wcześniej zaplanowanej trasy, bo ktoś, gdzieś, kogoś zastrzelił i wszystkie granice danego kraju zostały zamknięte.

Najczęściej takie wydarzenia mają miejsce w Tadżykistanie i jego autonomicznym regionie – Badachszan. Jeden poznany w Kirgistanie Francuz podchodził 3 razy do uzyskania pozwolenia na wjazd do GBAO (Górno Badachszański Autonomiczny Region), a tym samym Pamiru. Nawet 3 tygodnie przed naszym wylotem jacyś partyzanci napadli na tadżycki posterunek w Chorogu, przez co mieliśmy trochę nerwową sytuację i obawialiśmy się, że nie uda nam się wjechać do Pamiru. Pewnie to też było przyczyną niewydania nam pozwolenia dłuższego niż 7 dni.

Ogólnie polecam stronę Caravanistan, na której można znaleźć ciągle aktualizowaną mapę Azji Centralnej, wraz z otwartymi i pozamykanymi przejściami drogowymi. Bardzo pomocne, kawał dobrej roboty!

Połączenia lotnicze w Azji Centralnej.

Są i jest ich naprawdę dużo! Azja centralna jest całkiem dobrze skomunikowana, jeśli chodzi o samoloty regionalne. Z samego Biszkeku wylatuje dziennie kilka samolotów do Osz, Dushanbe, Istambułu i Moskwy. Z Duszanbe można dostać się również do powyższych jak również do Europy, Dubaju czy po sąsiedzku do Chodżent, Chorogu czy innych stolic środkowoazjatyckich. Wachlarz lotów jest imponujący, Azja jest bardzo dobrze skomunikowana!

Mountains in Kyrgyztan

Wizy, pozwolenia i inne śmieszne zasady w Azji Centralnej

Azja Środkowa to zdecydowanie kraina wszelakich pozwoleń, przepustek, permitów, registracji i wielu innych, różnorakich papierowych świstków. Często absurdalnych. To chyba taki spadek po związku radzieckim. Kontrola przede wszystkim, na wszytko musi być papier i co najważniejsze – każda sprawa musi swoje odczekać, musi dojrzeć. My na świstek, którego wypisanie nawet zaspanemu urzędnikowi w pochmurny poniedziałkowy poranek, powinno zająć nie więcej niż 5 min. Czekaliśmy 2 dni. To jest Azja…

Czasem trzeba uzyskać specjalne permity na odwiedzenie niektórych regionów – jak chociażby wspomniany GBAO, czy jeziora Sarez i Zorkul w Tadżykistanie, czy korytarza Wachańskiego w Afganistanie. Tymczasem kilka słów o wizach w krajach Azji Środkowej:

  • Wiza do Kirgistanu. Kirgistan jest jedynym krajem w regionie, do którego nie potrzebujemy wiz (pobyt bezwizowy trwa 60dni). Reszta krajów to już obowiązek wykupywania pozwolenia na wjazd. Aktualizacja 04.11.2016: Z dzisiejszym dniem został wprowadzony obowiązek rejestracji powyżej 5-dniowego pobytu. Wymagane dokumenty to wniosek o rejestrację, paszport i dowód wpłaty. Wszystkich informacji udzielą w Urzędzie rejestracyjnym (отделения Департамента регистрации населения), tam też uiszcza się wpłatę 120 SOM. Oddział taki w Biszkeku znajduje się na ulicy „58 Kievskaya”, otwarty jest od 9-18. Niektóre hotele i restauracje mogą rejestrować także cudzoziemców, jednak koszt będzie kilkukrotnie wyższy 500-1000 SOM. Jeśli czas 5 dni zostanie przekroczony, będzie nałożona kara 10.000 SOM.
  • Wiza do Tadżykistanu. Ceny są różne, w zależności od miejsca jej wyrabiania. My płaciliśmy za wizę do Tadżykistanu w Biszkeku za tryb przyspieszony 75 dolarów (na 30 dni), znajomy Fin w tym samym czasie zapłacił 50 dolarów (na 45 dni), zaś inni spotkani podróżni wyrabiający wizę w Uzbekistanie zapłacili 35 dolarów (również na 45 dni). W Polsce przez pośrednika płacimy zaś 60 dolarów. Nie ma reguły. Przebywając w Tadżykistanie dłużej niż 30 dni trzeba się także zarejestrować w biurze OVIR. Oczywiście drobna opłata i papierek do ręki.Aktualizacja: z dniem 1 czerwca 2016 MSZ Tadżykistanu dało możliwość aplikowania o wizę online, bez konieczności wizytowania konsulatu, ambasady. Koszt wizy to 50 dolarów, płaci się kartą i jeśli aplikacja zostanie zatwierdzona, należy wydrukowany papier okazać w ambasadzie. Jedyny minus, to że trzeba w aplikacji podać dokładną datę wjazdu. Pozwolenie do GBAO online to zaś 20 dolarów.Więcej informacji tutaj, polecam przetłumaczyć, translator dobrze sobie z tym tekstem radzi. Strona z formularzem znajduje się zaś tutaj.
  • Wiza do Uzbekistanu. Początkowo planowaliśmy odwiedzić ten kraj, jednak ilość papierów które trzeba załatwić skutecznie nas do tego zniechęciła. Nie lubię czuć się w czyimś kraju jak persona non grata. Na miesiąc czasu za wizę turystyczną zapłacić trzeba 80 dolarów, to jednak nie wszystko. Dodatkowo, aby otrzymać wizę potrzebujemy zaświadczenie z miejsca pracy (bądź uczelni) o wykonywanym zawodzie, jak również specjalny voucher turystyczny lub zaproszenie od obywatela Uzbekistanu. To jednak nie koniec uzbeckich absurdów. W Uzbekistanie podróżny zobowiązany jest do meldowania się każdego dnia swojego pobytu w specjalnych biurach policji, gdzie otrzymuje odpowiednie świstki papieru (może też poprosić w hotelu, w którym śpi o taki dokument). Przy wyjeździe trzeba pokazać owe papierki i jeśli czegoś będzie brakowało mogą być problemy. Relacje odwiedzających Uzbekistan były jednak różne. Oficjalnie papierki registracyjne trzeba zbierać, w rzeczywistości jednak, przez ostatnie lata tendencja jest zanikająca i często pogranicznicy przymykają oko na brakujące potwierdzenia albo nawet o nie nie pytają. Warto jednak będąc w Uzbekistanie od czasu do czasu zdobyć jakiś papierek, dla świętego spokoju i uniknięcia jakichś nieprzyjemnych sytuacji przy wyjeździe z kraju.
  • Wiza do Kazachstanu. Tutaj koszt miesięcznej wizy wynosi 50 euro (30 dni).  Początkowo planowaliśmy odwiedzić ten kraj, jednakże papierkowa robota także nas odstraszyła, a i jej ogrom przy zestawieniu z maksymalnie 7 dniowym pobytem w kraju wydawał się być bezsensowny.
  • Wiza do Afganistanu.  Do tego kraju także chcieliśmy początkowo wjechać (przynajmniej do Korytarza Wachańskiego) jednak tym razem to nie papierki, a bezsensowność takiej wizyty i pieniądze okazały się być przeszkodą. Koszt miesięcznej wizy to aż 100 euro + opłaty bankowe, a także opłata za pozwolenie na wjazd do Wachanu –  10 dolarów. Trochę to dużo, zważywszy na to, że nasza wizyta w Afganistanie raczej nie trwała by dłużej niż 10 dni. Z drugiej strony, prawdą jest, że w ogóle nie zaleca się podróży po tym kraju, a jeśli już , to należy ograniczyć się do północnej jego części (z rowerami tym bardziej nie powinno się jechać na południe). Jednak co to za podróżowanie po Afganistanie, kiedy można oddalić się od granicy z Tadżykistanem raptem o kilka kilometrów w linii prostej? Myślę, że szkoda zachodu i pieniędzy, tylko i wyłącznie dla zaliczenia kraju. Lepiej chyba poczekać aż sytuacja się ustabilizuje i odwiedzić Afganistan wtedy, kiedy będzie można go naprawdę zobaczyć, poznać.
  • Wiza do Turkmenistanu. Także tutaj jest niemały cyrk. Koszt miesięcznej wizy wynosi 55 dolarów,. Przed wyrobieniem wizy, również w Turkmenistanie trzeba otrzymać zaproszenie od osoby fizycznej mieszkającej w Turkmenistanie, a także dopełnić do trzech dni od wjazdu obowiązek meldunkowy. Na poruszanie się po terenach przygranicznych potrzebny jest specjalny permit, jak również na odwiedzenie turystycznych miejsc takie jak Kojtendag, Magdanly, Konje, Urgencz, Karakala, Serhetabad. Oczywiście pozwolenia wydawane są za opłatą. Jakby tego było mało, podróżny musi spać w hotelach…

Powyższe informacje są poglądowe i raczej ogólnikowe, jeśli ktoś planuje podróż i jest zainteresowany poszerzeniem wiedzy, poniżej zamieszczam kilka pomocnych linków (dwa pierwsze po angielsku, jednak zdecydowanie bardziej wartościowe):

  • http://caravanistan.com/visa/ – ponownie caravanistan. Kopalnia wiedzy jeśli chodzi o podróżowanie po Azji Środkowej. Bardzo aktualne informacje dotyczące wiz, pozwoleń i nie tylko.
  • http://www.stantours.com/tm_mn_vis_det.html – dużo aktualnych informacji obejmujących wizy do wszystkich krajów Azji Centralnej.
  • http://www.transazja.pl/wiza – polska strona, chyba jedna z lepszych jeśli chodzi o informacje dotyczące azjatyckich wiz. Dużo wartościowych informacji, służą radą, a także za opłatą pośredniczą w wyrabianiu wiz.

Mała ciekawostka: Papierkologia nie tyczy się tylko i wyłącznie przekraczania granicy, żeby nie było. Przykładowo w Tadżykistanie wesele może trwać maksymalnie 3 godziny, a jeśli chce się przedłużyć uroczystość, należy uzyskać specjalny dokument (za opłatą). Maksymalna ilość gości także jest sprecyzowana i wynosi 150, ale i to da się obejść. Idzie się do odpowiedniego urzędu, oczywiście znowu płaci jakąś kwotę i można zapraszać do woli.

Praktyczne informacjie z azji środkowej

Łapówki. Biorą czy nie biorą?

Na koniec trochę o tak rzekomo popularnej w Azji Centralnej korupcji. Korupcja jest i jak już pisałem – ma się bardzo dobrze. Jak się zwykło mówić – gdzie mundurowy, tam i łapówki. Sporo też się naczytałem o próbach wymuszania łapówek od turystów, jednak muszę zdementować te informacje. My problemu nie mieliśmy żadnego, a większość mundurowych była miła, grzeczna i życzliwa. Blisko dwa miesiące w Kirgistanie i Tadżykistanie, dziesiątki spotkanych milicjantów, wojskowych i innych urzędników i zero prób wymuszenia łapówki. Być może mieliśmy szczęście, jednak sądzę, że kluczem jest fakt bycia obcokrajowcem. Mundurowi raczej boją się wymuszać łapówki od turystów, a jeśli już znasz rosyjski na poziomie komunikatywnym, wtedy z pewnością dają ci spokój. Po co ryzykować? Wycyckają sobie nierozumiejących ani słowa po rusku Francuzów czy innych Anglików. Mniejsze ryzyko, że są oni z jakiejś wpływowej kirgiskiej instytucji czy urzędu.

Mapy Azji Środkowej.

Mapy posiadają sporo błędów, czasem nie zgadza się kikometraż, kiedy indziej, w ogólnie nie ma na nich głównej drogi (na mojej mapie Kirgistanu firmy GIZI MAP, brak jest odcinka pomiędzy Ozgon, a Jalal Abadem!! Czyli innymi słowy zapomnieli o 40 kilometrach głównej drogi Kirgistanu!).

Zasadniczo jest na rynku mnóstwo różnych map. Mapy poszczególnych krajów, jak i tak zwane kombosy w skali 1: 750 000 (ponownie GIZI MAP – Central Azjia) , które tak naprawdę nie nadają się do niczego. Mankamentem wszystkich tych map jest to, że ich producenci bazują na starych, wojskowych sowieckich mapach (można je pobrać w postaci aplikacji na androida), które mimo tego, że są niebywale dokładne i przydatne, są stare i siłą rzeczy często nieaktualne. Można je też znaleźć tutaj.

Na rynku jest jedna szwajcarska firma godna uwagi, która sama przeprowadzała badania kartograficzne, dzięki czemu jej mapy są niebywale dobre i dokładne. Firma niestety nie wypuściła mapy całej Azji Centralnej ani wszystkich jej krajów, ale można kupić mapę np. Kirgistanu (wraz z drogami prowadzącymi na Pik Lenina), a także bardzo dokładną mapę Pamiru. Firma nazywa się Gecko Maps.

Mapy można także kupić na miejscu, w każdym większym mieście. Co do ich jakości to się nie wypowiem, ale raczej nie spodziewałbym się cudów. Lepiej kupić wcześniej…

Język. Jak się dogadać?

Z angielskim jest raczej słabo, warto nauczyć się podstaw rosyjskiego, a już na pewno alfabetu! Język naszych przyjaciół ze wschodu nie jest raczej trudny do opanowania, a zawsze to dobrze jest się odbieranym przez ludzi znając ich język. Mimo że we wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego obserwuje się tendencję zanikania języka rosyjskiego, to ciągle jego znajomość jest tam na całkiem wysokim poziomie. We wszystkich krajach Azji Środkowej mniej (Afganistan) lub bardziej (cała reszta) mówi się po rosyjsku, a w Kirgistanie i Kazachstanie jest on nawet językiem urzędowym.

Kyrgyz kid

Bezpieczeństwo w Azji Centralnej.

Czy jest bezpiecznie? Wyłączając Afganistan, zdecydowanie tak. Region ten jest niesłychanie atrakcyjny pod wieloma względami, z roku na rok przyjeżdża tutaj coraz więcej turystów, których nie odstraszają nawet drogie wizy i często męczące przepisy. Podczas dwumiesięcznej podróży rowerem po Kirgistanie i Tadżykistanie nawet nie odczuliśmy jakiegoś zagrożenia ze strony ludzi. Większość jest przyjazna, miła i pomocna. Drogi czasem bywają mniej bezpieczne, kierowcy często nie przestrzegają zasad ruchu drogowego, a wyprzedzanie na trzeciego opanowali do perfekcji, ale jakimś cudem nie widziałem ani jednego wypadku samochodowego.

Mimo regularnie wybuchających walk w Górskim Badachszanie, Tadżykistan jest dla turystów bezpiecznym miejscem. Jak to mówił jeden milicjant: – Lokalni partyzanci zdają sobie sprawę, że turyści przywożą do naszego kraju pieniądze, więc ich nie dotykają. Oni biją się tylko z nami.

Więcej pisałem o bezpieczeństwie tutaj: O polityce, historii i bezpieczeństwie Tadżykistanu.

Zawsze jednak należy pamiętać o zdrowym rozsądku. Nie należy się pchać tam, gdzie coś się akurat dzieje, zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte, słuchać co mówią ludzie i wtedy z pewnością wrócicie bezpiecznie do domów. Miłego i szerokiej drogi!

Nie znalazłeś tutaj odpowiedzi na nurtujące Cie pytania? Pisz komentarz – uzupełnię poradnik :)

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (22):

  1. Piotr napisał(a):

    Byłem w Uzbekistanie samochodem w zeszłym roku przez 5-6 dni i wspominam „papierkologię” bardzo pozytywnie, szybka jednodniowa wizyta w ambsadzie w Warszawie i wiza „od ręki” po wpłaceniu opłaty bankowej, zaproszenie wcześniej załatwiane przez firmę obsługującą ruch do Azji Środkowej (100 USD łącznie). Nie było też meldowania się w specjalnych biurach policyjnych, w hotelu spaliśmy tylko jedną noc i jeden kwitek tam wystawiony w zupełności wystarczył. Nie wchodząc w szczegóły – bo pewne rzeczy mogły się zmienić, innych nie w pełni przestrzegano – nie taki Uzbekistan straszny. Znacznie straszniejszy był w mojej opinii Kazachstan (cena wizy dwukrotnej z zaproszeniem, wymuszanie łapówek przez drogówkę)…

    W Tadżykistanie i Kirgistanie nie byłem, ale z pewnością się wybiorę :)

    Pozdrawiam

  2. Asia napisał(a):

    Super podsumowanie.
    Rzeczywiście tych wiz trochę jest. I nie tanie są :/ Za to wiza do Japonii jest za darmo, wyrabiana w 5 minut na granicy, nawet zdjęcia nie trzeba mieć, bo sami robią kamerką. :)

  3. Nasze Ślady napisał(a):

    W kwestii bezpieczeństwa zastanawia mnie jeszcze jedno – jak z kradzieżami? Was, albo kogoś ze spotkanych po drodze turystów/rowerzystów – próbowali okraść? W końcu Wasz sprzęt trochę kosztuje – rowery, sakwy, ubrania, aparaty itd. ;)

  4. Marek Masalski napisał(a):

    A często się mówi że Polska to chory kraj. Osobiście nienawidzę papierologii i im jej jest mniej typ lepiej. Zdecydowanie zacznę objeżdżanie krajów tych bardziej przyjaznym pod względem załatwiania różnych formalności.

  5. Kinga napisał(a):

    Uzbekistan polecam – genialny kraj i zupełnie inny jak Kazachstan czy Kirgistan. Jednak jeśli chodzi o pozwolenia i wizy, to należy tego pilnować. Podczas mojego pobytu przekroczyliśmy o 24h czas w którym należy się zameldować w jakiś hotelu. Efekt? Zapomnij o noclegu w jakimkolwiek „legalnym” miejscu (hotel, b&b). Nikt nie zamelduje, tylko pyta o wcześniejsze kwitki. Nie masz? To wypad. Sprawdzali nas nawet na stacji metra w Taszkiencie – i paszporty i oviry. Generalnie różnie może być, może się udać bez, ale radzę nie ryzykować bo tam to nie fajna sprawa. Pewien Francuz opowiadał nam historię, jak miał nocować na CS gdzieś w Taszkiencie ale tak się złożyło, że blok stał na drodze wyjazdowej prezydenta z miasta. Jak prezydent wyjeżdża, to wszystkie okna mają być zamknięte i zasłonięta. Chłopaki się zapomnieli, okien nie zasłonili i niespełna kilka minut później pojawiła się u nich policja. Właściciel wzięty na posterunek na 24h, Francuz również (pierwsze pytanie o ovir) i generalnie przesłuchanie. Miał przygotowaną rezerwową wersję i ratowało go to, że jechał do mieszkania prosto z lotniska więc miał 48h na zameldowanie się w oficjalnym hotelu. Jego wypuścili, właściciela mieszkania również, ale po zapłaceniu odpowiedniej kaucji. Taka historia, aby się zastanowić czy faktycznie jest sens tam na wariata jechać:) Acha i wiza na miesiąc, to faktycznie był miesiąc załatwiania i około 100 USD- ale warto:)

    • Karol Werner napisał(a):

      ‚kaucji’ powiadasz :D ciekawy synonim słowa łapówka! Ja tylko się upewniam, że nie warto jechać do Uzbekistanu, nie teraz.

  6. Aleksandra B. napisał(a):

    przyzwyczajona do podróżowania po Europie czytam ze zdziwieniem o wizach, zwłaszcza o tych absurdalnych wymaganiach, ale i tak po zapoznaniu się z twoja str mam chęć udać się gdzieś dalej niż na nasze „podwórze”, oczywiście rowerem :)

    • Karol Werner napisał(a):

      No to już w drogę! :)

      • Rafał napisał(a):

        Hej, Chcę zrealizować podróż rowerem w 2016 i myślę o zmianie destynacji z Gruzji na Pamir M41 szczególnie po tej wspaniałej lekturze. Nurtuje mnie jednak kwestia dostępu do wody w czerwcu /lipcu bo gorączka tam panuje na niskich terenach niemiłosierna , no i odcinki między miejscowościami są duże wg tego co widzę na mapie. Jak to wygląda w realu? Jakie są możliwości aprowizacji w wodę no i żywność? Będę wdzięczny za informację.
        Z góry dziękuje i pozdrawiam.
        Rafał

        PS Czy pedałowania w pojedynkę nie jest zbyt dużym ryzykiem ? Bo jeszcze nie mam towarzysza do tej eskapady.

  7. Maja napisał(a):

    Piękne zdjęcia! Te kraje bardzo bym chciała odwiedzić, ale wizy mnie troche przytłaczają…

  8. Aleksandra Pilecka napisał(a):

    Ojj przyda sie! dzieki :)

  9. Rafał napisał(a):

    Hej, Chcę zrealizować podróż rowerem w 2016 i myślę o zmianie destynacji z Gruzji na Pamir M41 szczególnie po tej wspaniałej lekturze. Nurtuje mnie jednak kwestia dostępu do wody w czerwcu /lipcu bo gorączka tam panuje na niskich terenach niemiłosierna , no i odcinki między miejscowościami są duże wg tego co widzę na mapie. Jak to wygląda w realu? Jakie są możliwości aprowizacji w wodę no i żywność? Będę wdzięczny za informację.
    Z góry dziękuje i pozdrawiam.
    Rafał

    PS Czy pedałowania w pojedynkę nie jest zbyt dużym ryzykiem ? Bo jeszcze nie mam towarzysza do tej eskapady.

    • Karol Werner napisał(a):

      Tak jak pisałem jedzenie jest mało zróznicowane, ale przy odpowiednim zapasie da się bez problemu przejechać. Z woda problemy sa jedynie w okolicach przełeczy Karghush, poczynając od Langar do Aliczur. Poza tym jest raczej regularnie co jakiś czas ;)

  10. Marcin napisał(a):

    Nie ma żadnych problemów „papierkowych” z wizą do Kazachstanu. Jeżdżę tam od 10 lat, początkowo do pracy, teraz turystycznie. Składasz formularz wizowy i to wszystko, po tygodniu masz wizę. Jeśli wyrabiasz turystyczną do formularza wizowego dodajesz rezerwację hotelową (zrobisz to w minutę) i potwierdzenie rezerwacji biletu. To wszystko. Wiza prywatna jest nieco droższa, ale za to nie wymagane są żadne inne dokumenty oprócz formularza wizowego.

    • Karol Werner napisał(a):

      No i to moim zdaniem już są problemy. Nie rozumiem po jakiego grzyba komu te rezerwacje hotelowe. Po co tak utrudniać? Jakby zwyczajnie nie można było umożliwić kupna wizy na granicy? ;)

  11. Krzysiek Gajda napisał(a):

    My też wyruszamy za nieco ponad tydzień :)

  12. Mikołaj Jankowski napisał(a):

    Tanim i stosunkowo łatwym sposobem dostania się do Turkmenistanu jest tranzytówka, dzięki czemu przez 5 dni podobno nie musimy mieć żadnych przewodników, a obowiązek meldowania się w hotelach nie jest wymagany… podobno, a co do Uzbekistanu, obowiązku meldunkowego można tylko dokonać w hotelu lub jeśli dostaliśmy zaproszenie od obywatela tego pięknego kraju, możemy zameldować się u niego. Meldunku dokonujemy w „owirze”. 7 dniowy pobyt w Kazachstanie też można bardzo łatwo wydłużyć ;)

  13. Aga napisał(a):

    Hej. Na stronie konsulatu polskiego w Ałmaty wyczytałam, że aby móc przebywać w strefach przygranicznych potrzebne są specjalne pozwolenia. Czy faktycznie tak to działa? Wybieram się w tym roku i myślę nad przekraczaniem granicy kazachsko-kirgiskiej (z Ałmaty do Biszkeku) lub po prostu bezproblemowym podróżowaniu w okolicach Ałmaty. Jak to wygląda? Gdzie można zdobyć takie pozwolenie, bo wujek google nic na ten temat nie wie?

Dodaj komentarz