Rower w samolocie? Zrób to sam!

samolot a rower

Bardzo często pytacie mnie w mailach o rower w samolocie. Zatem odpowiadam wszystkim razem i każdemu z osobna! Praktyczny poradnik o przewożeniu roweru w samolocie, o tym w co spakować rower, jak to zrobić i o czym pamiętać, aby rower dotarł na miejsce w jednym kawałku? Przewożenie roweru w samolocie nie jest znowu takie trudne! Niech Wam służy, a także zachęci wszystkich do zabrania ze sobą roweru na wakacje!

Rowerowi konserwatyści pewnie napiszą, że prawdziwa podróż rowerem zaczyna się i kończy w domu. Nie uznają oni samolotów, w ich mniemaniu nie godzi się nigdzie dolatywać z rowerem samolotem, bo co to za podróż, cóż to za wyprawa?! Czasem słyszę takie komentarze, jednak co mi tam. Nie muszę się z tym zgadzać, prawdę mówiąc mam to gdzieś i Wam też radzę. To podróż ma być celem, a rower jedynie środkiem! ;)

To ten typ podróżujących, z którymi tak na dobrą sprawę nie mam wiele wspólnych tematów do rozmów. Typ, który na pierwszym miejscu stawia sportowe osiągnięcie, a nie podróż. Wyczyn i płynące za nim statystyki, a nie poznanie ludzi i ich kultur. Mnie zawsze bardziej interesowała ta druga strona podróżniczego medalu. Zatem:

W co pakować rower do samolotu? Walizka, torba czy karton?

Kombinacji jest sporo, jednak idealnej ani jednej. Na rynku można dostać specjalne, bardzo wytrzymałe i nie tanie (ponad 1500 zł!) walizki na rower. Z pewnością nic się nie stanie rowerowi spakowanemu w taki kufer, jednak są one bardzo drogie, ciężkie,  marnują dodatkowo cenne kilogramy bagażu, a także uniemożliwiają transport w nich dodatkowego bagażu (sakwy, śpiwory, namioty), ponieważ najczęściej produkowane są na wymiar. Poza tym, ekwipunek, którego nie zmieścimy do tejże walizki, będziemy musieli i tak przewieźć za dodatkową opłatą. Niby będziemy mieli solidnie zapakowany rower, jednak co z tego, kiedy wygeneruje on nam koszta, za które moglibyśmy kupić sobie rower gdzieś na miejscu?

Nieco mądrzejszym wyborem jest torba na rower. Jest dużo lżejsza, bardziej elastyczna, tańsza i zajmuje zdecydowanie mniej miejsca – dzięki czemu bez problemu można ją też gdzieś schować do czasu powrotu. Warto jednak taki rower w torbie solidnie zabezpieczyć i na dokładkę owinąć kilkukrotnie folią streczową.

Torbę warto rozważyć, kiedy przyjdzie Wam lecieć liniami, które zwracają uwagę na gabaryty bagażu rejestrowanego/sportowego. Linie czasem poza zmieszczeniem się w limicie wagowym, bardzo dokładnie przestrzegają także limitu wymiarowego. Mieliśmy z tym spory problem lecąc rosyjskim Siberianem, kiedy okazało się, że nasz karton przekracza limit o 4 cm. Z  torbą pewnie nie było by takiego problemu, gdyż dokładne jej zmierzenie przez panią na check-in graniczy niemal z cudem, czego o walizkach i kartonach powiedzieć nie można.

Co z tego, że ładne, jak nieekonomiczne?

Co z tego, że ładne, jak nieekonomiczne?

Karton!

Przyjrzymy się teraz najlepszemu (i najczęstszemu) wyborowi jakim jest karton! Tak na dobrą sprawę raz widziałem kogoś przewożącego rower w pokrowcu, kilkukrotnie w torbach – zaś amatorów kartonów o wiele, wiele więcej. Karton ma to do siebie, że znajdziemy go w każdym sklepie rowerowym, w dodatku zostanie nam oddany za darmo, bo sklepy i tak by je wyrzuciły. Zatem – po pierwsze – odpadają koszta!

Dodatkowo karton ma to do siebie, że jest lekki,  dodatkowo można go łatwo dociąć, dostosowując do wymiarów roweru/limitów linii lotniczych. Cechuje się nieco małą wytrzymałością, jednak po odpowiednim podklejeniu taśmą i owinięciu folią najczęściej wytrzymuje trudy podróży.

Jedynymi wadami kartonu jest fakt, że są bardzo nieporęczne i nie wyglądają zbyt efektownie. Dobra rada – nie zostawiajcie nigdy  kartonów bez opieki! Raz przy lotnisku w Irkucku, wystarczyło na kilka chwil odejść od wypełnionych rowerami kartonów, a już zainteresowała się nimi załoga śmieciarki!

rower w kartonie samolot

Kombinuj, aby nie przepłacić!

Pakowanie się to ciągłe kompromisy. Walka pomiędzy  chęcią zabrania wszystkiego, a kosztami jakie to wygeneruje.

Największy problemy z ograniczeniem wymiarów kartonu mieliśmy w tym roku podczas lotu z Moskwy do Irkucka linią Siberian. Linia ta wymyśliła sobie obok limitu kilogramów – 23 kg, także i limit wymiarowy, który wynosi bagatela 203 cm – za których przekroczenie płaci się osobno (100 Euro)! Jest to wybitnie mało, zważywszy, że chcieliśmy do kartonu wrzucić także kilka innych rzeczy jak namiot, śpiwory i karimaty.

Zatem ratując się przed płaceniem, zmuszeni byliśmy zakupić sztukę bagażu do 23kg, która kosztowała znacznie mniej, niż wyżej przekraczanie limitów w pierwszej sztuce. Problem był taki, że do Moskwy przylecieliśmy z Berlina linią AirBerlin, gdzie z kolei, bardziej opłacało się płacić za nadbagaż do 32 kilogramów. Skutkowało to tym, że zaraz po otrzymaniu rowerów w Moskwie, musieliśmy czym prędzej wziąć się za ich otwieranie i przepakowywanie – tak, aby z dwóch bagaży 32 kilogramowych, zrobić trzy 23 kilogramowe, które dodatkowo muszą mieścić się poniżej 203cm! W drogę powrotną to samo, tylko w drugą stronę. Zabawa była przednia…

Przycinanie, docinanie, obcinanie i...

Przycinanie, docinanie, obcinanie i…

... doklejanie. Idealnie w limicie!

… doklejanie. Idealnie w limicie!

Zabezpieczenie roweru. Po pierwsze – nie ufaj obsłudze!

Lotniskowa obsługa za nic w świecie nie przejmie się Waszymi rowerami. Rowery są poniewierane, rzuca się nimi, są też idealną podstawą pod walizki innych podróżnych. Raz widziałem nawet jak zaraz po wyjęciu naszych rowerów z samolotu, obsługa wrzuciła je na dach tego śmiesznego, lotniskowego pojazdu do transportu bagażów nijak ich nie zabezpieczając! Kiedy pojazd ruszył wraz z innymi bagażami, nasze rowery najzwyczajniej w świecie, z wysokości 1,5 metra, runęły na ziemię. Niezbyt miły widok…

Także jak widzicie, zabezpieczenie roweru to podstawa! Tylko przez to, że wszystko było odpowiednio osłonięte i usztywnione rowerowi nic się nie stało. Napiszę jak to zrobić przewożąc rower samolotem w kartonie, jednak na dobrą sprawę można też zastosować poniższe porady praktyczne do innych opakowań. Będzie dużo szczegółów, których doświadczyłem na własnej skórze. Pamiętajcie, że uczyć trzeba się na błędach – najlepiej czyichś. Tak więc:

  • Każdą część, która może ulec skrzywieniu czy złamaniu solidnie zabezpieczyć! Tyczy się to w szczególności elementów, z którymi zakupem na miejscu możecie mieć problemy – czyli np. wózek przerzutki. Koniecznie wykręcić i przymocować do ramy!
  • Kiedy wymiary kartonu wymuszają na nas zdjęcie kół, koniecznie wyjmujcie z nich ośki i przymocujcie gdzieś także do ramy. Najczęściej przebijają one karton i mogą powodować dalsze jego rozerwanie, a jedna nawet kiedyś mi się skrzywiła –  nie polecam.
  • Po zdjęciu przedniego koła, należy zwrócić uwagę, czy czasem rower nie spoczywa nam na przednich zębatkach. Szkoda byłoby czasu na bieganie i szukanie sklepu rowerowego zaraz po powrocie i wymianę całej korby. To, czy rower spocznie na zębach nie jest oczywiste – zależy to od wielkości ramy jaką mamy. Ja akurat nie mam tego problemu, gdyż mam małą ramę, ale Marta i owszem. Zawsze musimy odpowiednio zabezpieczyć zębatki Jej roweru kilkoma warstwami kartonu.
  • Dobrze jest też zabezpieczyć widelec! Zawsze o tym zapominam, raz musiałem przez to odginać ręcznie, gdyż przez jakieś uderzenie (ah ta obsługa lotniska!), o kilka milimetrów zeszły mi się jego ramiona. Są specjalne zabezpieczenia – najczęściej plastikowe – które, wciska się w miejsce ośki, a które mają rozpierać widelec, ratując go przed zgięciem. Popytajcie w rowerowym. Każdy rower który przychodzi do sklepu w kartonie zapewne posiada takie coś. Sklepom jest to niepotrzebne, z pewnością chętnie je Wam odstąpią.
  • Spuszczamy powietrze z opon. Pamiętajmy, że rower leci w luku bagażowy, gdzie ciśnienie nie jest regulowane. Podobno przez różnicę ciśnień spowodowaną opadaniem samolotu, może nam rozerwać oponę. Nigdy nie sprawdzałem, zawsze spuszczam powietrze, zostawiając dętki jedynie lekko napompowane – tak, aby ciężar roweru nie spoczywał na felgach.
  • Odkręcić pedały, wyjąć kierownicę i przyczepić do ramy.
  • Warto do kartonu z rowerem nawrzucać także sprzęt biwakowy, jakieś ciuchy, namioty, sakwy, śpiwory czy karimaty. Wszystko ładnie wypełni karton, przez co rower nie będzie się też obijał. Pamiętajcie też o wrzuceniu do roweru rzeczy, których do podręcznego zabrać nie możecie. Klucze rowerowe, kuchenki turystyczne itd. Niby oczywiste, ale miało być kompendium, to jest. ;)

transport roweru samolotem

  • Wszystkie. Podkreślam WSZYSTKIE! Elementy, które wrzucacie do kartonu należy ze sobą jakoś połączyć. Obsługa rowerowa czasem lubi wyzwania i niszczy nawet najmocniejsze kartony. Także na wypadek, jakby zrobiła się w Waszym jakaś dziura, to nic przez nią nie wypadnie, nic tym samym nie zgubicie.
  • Dobrze jest zrobić w kartonie rączki do transportu. Kiedy taki cwaniak z obsługi nie ma za co złapać, wkurza się jeszcze bardziej. Jeśli zrobicie mu otwory, za które będzie mógł złapać karton, to poza tym, że ułatwicie mu pracę – dodatkowo uchronicie swój rower przed jego destrukcyjnym gniewem. Pamiętajcie też aby odpowiednio podkleić je taśmą (patrz zdjęcia), jest szansa, że dzięki temu dłużej wytrzymają.

Ile kosztuje przewóz roweru samolotem? Przykładowe ceny

Widełki cenowe są ogromnie. Wszystko zależy od dystansu i limitów narzuconych przez konkretne linie, a które najczęściej będziemy musieli przekroczyć. Ja przyjrzę się tutaj kilku liniom, którymi miałem okazję lecieć + podrzucę info znalezione w internecie na temat paru innych linii. Dodam, że poniższe informacje tyczą się limitu do 30-32 kilogramów (czyli, za które się dopłaca), gdyż do 23 kilogramów najczęściej nie dopłacamy nic. Często też ceny uzależnione są od trasy na której lecimy (Europa, czy dalej).

  • WizzAir. Za przelot do Gruzji linią WizzAir zapłaciłem tyle, co za bagaż rejestrowany, czyli 160 zł w jedną stronę (limit 32kg). Nie ma potrzeby informowania o przewożonym rowerze obsługi.
  • Pegasus. Tymże lecieliśmy z Berlina Biszkeku, z przesiadką w Stambule (i z powrotem). Opłata wyniosła 40 Euro – cena ta sama, bez różnicy czy płacimy na lotnisku, czy przez internet.
  • Air Berlin. Cena za rower przewożony samolotem z Berlina do Moskwy wynosi 70 Euro. Należy zgłosić go do 30 godzin przed wylotem, po przekroczeniu tego czasu płacimy 15 Euro ekstra.
  • Siberian. Tutaj w cenie biletu mieliśmy oczywiste 23kg. Siberian – jak wspomniałem wcześniej – obok limitu nadbagażu do 32 kg, ma także limit wymiarowy do 203 cm (suma wymiarów – głębokości/szerokości/wysokości). Za przekroczenie obu płaci się aż 100 Euro, a jak wiadomo, nie daliśmy  rady spakować rowerów poniżej 203 cm (z kilogramami nie byłoby problemu). Postanowiliśmy zatem kupić dodatkową sztukę bagażu do 23 kg (mając tym sposobem 3x 23kg), za „jedyne” 25 Euro :).
  • Inne przykładowe ceny to: RyanAir i Norwegian – 40 Euro, Easyjet czy też Iceland Express – 25 Euro.

Pamiętajcie jednak, że wszystkie podane wyżej ceny są poglądowe i mogą ulec zmianom w zależności od warunków przelotu, trasy, sezonu. Przed planowaniem podróży najlepiej skontaktujcie się z call center, albo piszcie maila do centrum obsługi klienta danej linii :)

samolot a rower

Powrót. Co z kartonem?

Jeśli wracamy z tego samego lotniska, najlepiej poszukać w jego okolicy jakiejś restauracji, magazynu, warsztatu, czegokolwiek. Byleby przechowali nam kartony, aż do naszego powrotu. Podczas tegorocznej podróży po Rosji i Mongolii, kartony przechowali nam właściciele restauracji w Irkucku.

Jeśli w pobliżu lotniska brak zaś takich miejsc, dobrym rozwiązaniem jest pogadanie z taksówkarzami na lotnisku – wszak ich zawsze jest pod dostatkiem! W Gruzji i Kirgistanie tak właśnie przechowaliśmy kartony. Pamiętajcie tylko, aby umówić się na płacenie dopiero przy odbiorze.

A co jeśli nie wracamy z tego samego lotniska? Pozostaje nam jedynie organizowanie kartonów na miejscu. Zmarnujecie trochę czasu na szukanie sklepu rowerowego, ale co zrobić? ;)

O czym jeszcze warto pamiętać przewożąc rower w samolocie?

  • Warto poprosić panią z check-in o naklejkę „uwaga szkło” , lub też inny materiał, na który trzeba uważać. Pani zazwyczaj nie robi problemów, a raz nawet sama z siebie nakleiła  takową informację na karton.
  • Sakwy rowerowe dobrze sprawdzają się jako podręczny  bagaż. Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi na ich metalowe elementy.
  • Bagaż najczęściej nadaje się w specjalnym punkcie przeznaczonym dla bagażu ponadwymiarowego (Oversized Baggage).  
czasem napisane jest też "Bulky Baggage"

czasem napisane jest też „Bulky Baggage”

  • Odbiór rowerów także ma miejsce w specjalnym miejscu, przeznaczonym dla bagażu ponadwymiarowego. Choć też nie ma reguły – kiedy leciałem WizzAirem do Gruzji kartony wyjechały wraz z innymi bagażami na taśmę. Było to niezbyt mądre posunięcie ze strony lotniskowej obsługi, bo na pierwszym zakręcie zablokowały się…
  • Jeśli pakujecie rower na lotnisku, dobrze jest upewnić się najpierw czy i gdzie znajduje się jakaś waga. Bez sensu później biegać przez trzy terminale w poszukiwaniu wagi.
  • Rower najlepiej rozpakować na lotnisku. Znaleźć jakieś wolne od ciekawskich oczu miejsce i można skręcać.
  • Rzadko, ale zdarza się, że bagaż gdzieś się zgubi. Jak się przed tym uchronić? Wraz z nami, kiedy lecieliśmy z Berlina przez Stambuł do Biszkeku leciał pewien Gruzin. Leciał, jednak nie do Biszkeku, a z Berlina, także przez Stambuł do… Tbilisi. Nadawaliśmy rowery razem, w sumie pięć kartonów – cztery nasze, jeden Gruzina. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy w Biszkeku karton Gruzina, kiedy Gruzin przesiadł się w Stambule na inny lot. Zawiniła albo pani w check-in, albo obsługa. Dlatego przy przesiadkach polecam naklejać na karton informacje, gdzie karton ma dotrzeć.
Pakowanie roweru do samolotu

Przy drodze powrotnej byliśmy już bogatsi o nowe doświadczenia…

rower w kartonie

Jedzie sobie 5 kartonów…

  • Bądźcie na lotnisku ze spakowanym rowerem co najmniej 3 godziny przed odlotem. Z niespakowanym, najlepiej dzień wcześniej. Z pewnością nie chcecie się spieszyc, robić czegoś na szybko, niedokładnie. Wracając z podróży, niestety zawsze zmuszeni jesteśmy być na lotnisku dzień wcześniej, aby się na spokojnie spakować.Wiąże się to niestety z koniecznością spania na lotnisku. Nie jest to zbyt miłe doświadczenie, jednak nie zawsze ma się tyle szczęścia, co mieliśmy w Irkucku (Opisywana ostatnio historia Uzbeka imieniem Witalij), aby spać u kogoś w domu, zaraz naprzeciwko terminala. Karton jest na tyle nieporęczny, że zwyczajnie nie chce mi się z nim jeździć jakimiś taksówkami po hostelach, aby następnego dnia z samego rana jechać z powrotem. Nie mówiąc już o bezsensownych kosztach – jednak bez obaw! Większość lotnisk nie robi z tego powodu problemu i można się na nich całkiem legalnie i komfortowo przespać. Jak chociażby na lotnisku Berlin Schönefeld, widocznym na zdjęciu poniżej.Polecam stronkę sleepinginairports.net, gdzie znajdziecie informacje o możliwości spania na wielu lotniskach świata.
Kartony przydają się też jako ściany pokoju :)

Kartony przydają się też jako ściany pokoju :)

Wasze pytania, doświadczenia?

Mam nadzieję, że każdy planujący przewieźć samolotem rower będzie dzięki lekturze tego poradnika wiedział jak to dobrze zrobić. Jeśli zaś ktoś nie otrzymał odpowiedzi na nurtujące pytania, to zapraszam do komentarzy poniżej. To samo, jeśli ktoś ma już jakieś doświadczenia z liniami lotniczymi i chciałby się nimi podzielić. Stwórzmy solidną bazę informacji! Piszcie, informujcie, radźcie! Dzięki :)

Coniedzielny Przegląd Tanich Lotów

Tanie loty promocje informacja newsletterNa koniec mała reklama i zachęta dla Was moi drodzy. Jeśli chcecie otrzymywać co niedzielę kilka najciekawszych propozycji lotniczych, jakie pojawiły się w poprzedzającym ją tygodniu – zapiszcie się do mojego newslettera i dołączcie do 1500 innych osób, które już to zrobiły.

Z niczym się to nie wiąże, do niczego Was nie zobowiązuje. Żadnego spamu też nie doświadczycie. Słowo Harcerza! Poniżej znajdziecie formularz i więcej informacji.

 

 

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (60):

  1. Tomek pisze:

    Tak czy owak zabranie własnego roweru jest dość problematyczne :)

  2. A ja mówię, że mój 12 kg plecak to za dużo bagażu… Nie wiem jak bym sobie poradziła, więc podziwiam ogarnięcie.
    Fajny praktyczny post, który pomoże rowerzystom, a nierowerzystom pokaże, że mają rację jeżdżąc bez rowerów ;)

  3. Anna pisze:

    Fantastyczne!

  4. polakogruzin pisze:

    no właśnie zawsze zastanawiałem się jak te rowery przylatują do Gruzji, co później widzę tych kamikadze na trasach :)

  5. Serdecznie dziękuję za solidną informację.

  6. hikingtours pisze:

    To i z mojej strony małe info: przewoziłem ostatnio rower Wizzair do Norwegii w pokrowcu znanej sieci sportowej na D. Rower dotarł w całości czego nie można powiedzieć o pokrowcu. Przynajmniej przy mnie obsługa lotniska obchodziła się z pakunkiem bardzo ostrożnie ale moim zdaniem pokrowiec to absolutna ostateczność. Nawet wypakowany namiotem, śpiworem, sakwami itp zapewnia tylko minimum ochrony. W moim pokrowcu koła są mocowane po bokach ramy więc szanse na uszkodzenie kół są bardzo duże.
    Pzdr

  7. Marcin pisze:

    Dość nietypowy wpis ale bardzo praktyczny i przydatny. Wszystko ładnie i dokładnie wypisane, wraz z przedstawieniem kilku opcji. Przyda się zapewne kiedyś ;)

  8. Andrzej pisze:

    Fajnie to wszystko opisałeś. Jedynie mogę dodać (ja tak robiłem), żeby karton, w którym jest zapakowany rower obwiązać sznurkiem, np. takim do bielizny (dużo nie waży i nie zajmuje dużo miejsca), co wzmacnia znacznie konstrukcję paczki, oraz stwarza możliwości chwytania paczki za sznurek. Pozdrawiam.

  9. Świetne i praktyczne rady. Nigdy nie przewoziłam roweru samolotem, ale jeśli kiedyś mi się zdarzy to z pewnością skorzystam. Czy miejscowi chętnie przechowują te kartony? Sama przyznam szczerze to myślałam, że wychodzi taniej wypożyczyć rower, aczkolwiek zależy pewnie od miejsca, do którego się udajesz. W niektórych może i nie być takiej możliwości.

  10. Romal pisze:

    Latałem już trochę samolotami zabierając z sobą rower i powiem jedno: nienawidzę kartonów i unikam ich używania, jak tylko mogę. O wiele praktyczniejsza jest gruba folia budowlana. Można ją dostać wszędzie, w każdym miejscu na świecie. Nie trzeba szukać sklepów rowerowych, nie trzeba taszczyć kartonów taksówkami, nie trzeba ich przechowywać i spać z nimi na lotnisku. Wystarczy zapakować taką folię na bagażnik (można ją kupić nawet kilka dni przed odlotem!), podjechać rowerem na lotnisko i go spakować. Oczywiście rower należy rozkręcić i wszystko przymocować do ramy, tak, by pakunek był jak najmniejszy i jak najbardziej zwarty. Jakie są wady tego rozwiązania? Generalnie są dwie. Po pierwsze bagaż (sakwy) musi być nadany osobno, co jest bardzo wygodne, ale generuje dodatkowe koszty. Po drugie można się naciąć na regulaminy wymagające używania kartonu. Z tym drugim problemem spotkałem się tylko raz i pewnie tylko dlatego, że lotnisko dorabiało sobie na sprzedaży kartonów. Mimo tego nie zamierzam w przyszłości rezygnować z pakowania rowerów w folię i wszystkim polecam właśnie ten sposób.

  11. Dzięki za artykuł! Kawał pożytecznych informacji!

  12. Świetny post, masa praktycznych informacji :) Leciałem nie raz z moim rowerem, jednak w większości lotów owijałem go w folię bąbelkową a następnie stretchem. Ten sposób też się sprawdza.

  13. Powrót. Co z kartonem?
    W Norwegii wracaliśmy z innego lotniska niż wyruszaliśmy. Linie Norwegian oferują wzięcie całego roweru na pokład. Maksymalna ilość 4 sztuki i zgłoszenie odpowiednio wcześniej. Odkręciliśmy pedały, obniżyliśmy siodełko, skręciliśmy kierownicę i zabezpieczyliśmy napęd kartonem znalezionym na lotnisku. Nadaliśmy 3 rowery, które (podobnie jak opisywane kartony) wjechały taśmą wraz z walizkami !!! Oczywiście zaklinowały się na pierwszy zakręcie, a za nimi stado walizek….
    Miły Pan oczywiście udał, że nie słyszy naszej sugestii by podać rowery drzwiami bocznymi i wszystkie rowery musieliśmy ściągać szybko z taśmy.

    Na szczęście nic nie uległo uszkodzeniu.

  14. TuJarek pisze:

    Na rowerze nie jeździłem lata ale post przeczytałem ze sporym zainteresowaniem. Nasuwa się pytanie, ile czasu po latach wprawy zajmuje Ci złożenie i rozłożenie roweru? Parę sekund jak w formule 1? :D

    • Karol Werner pisze:

      Powiem Ci, że właśnie nie. Spiesząc się można wiele rzeczy zniszczyć. Kilka razy zepsułem gwint w haku, raz w ramie, czasem coś źle się zrobi itd. Jestem zdania, że tutaj pośpiech nie jest wskazany. Ostatnio składaliśmy w Szczecinie o 2 w nocy dwa rowery i zajęło nam to z wypakowaniem wszystkiego i przepakowaniem ponad 1,5 godziny…

      • Janus pisze:

        Są jeszcze wielkie kartony, do których da się zapakować rower bez zdejmowania kół czy odkręcania kierownicy. Nic się wtedy nie obija w pudle, a przygotowanie roweru do jazdy zajmuje wtedy z 10 minut. Zawsze biorę taki karton, gdy tylko mam taką możliwość.

  15. Łukasz pisze:

    Dzięki za ciekawy artykuł. Potrzebowałem czegoś takiego przy planowaniu wyjazdu na Wyspy Owcze. Dało radę znaleźć wszystko w sieci, ale u Ciebie jest w jednym miejscu.

  16. ewcyna pisze:

    Latanie z rowerem to jedna z największych upierdliwości, ale cóż, trzeba to trzeba. Osobiście staram się mieć zawsze karton (dla spokoju ducha, w końcu chroni lepiej.), a jak nie to robię rundkę ulicami i jak rasowy kloszard zbieram mniejsze kartony (uwaga, w niektórych krajach np. Chiny ma się dużą konkurencję i tam nic nie znalazłam :(. Moim patentem na przewóz roweru jak się jest samemu to torba rowerowa self-made u kaletnika – kiedyś miałam taką uszytą z dwóch ruskich toreb o długości 1,5 m, teraz mam podobną z plandeki ogrodowej. Ma porządne uszy i mogę sobie sama poradzić z przenoszeniem roweru. Torbę wożę ze sobą, może się przydać w innych warunkach – np. do pociągu, który nie zabiera rowerów (tak mi się przydarzyło we Włoszech).
    Bardzo fajny przegląd tego praktycznego tematu. Dodałabym, żeby starać się sprawdzać po przylocie czy bicykl dotarł nie uszkodzony i zrobić to od razu na lotnisku – co może nie być oczywiste, gdy przylatujemy do domu i ktoś nas odbiera albo wsiadamy do taksówki. Zdarzyło mi się, ze w transporcie uszkodziło się siodełko i koło i tylko dzięki zdjęciom zrobionym na lotnisku udało mi się odzyskać odszkodowanie od linii lotniczych. Przynajmniej linie tak twierdziły (LOT).
    Aha, temat związany z powyższym – nie zawsze warto składać rower na lotnisku. Są takie lotniska, z których rowerem wyjechać się nie da bo są drogi tylko dla samochodów (np. Osaka, Seul). Wtedy lepiej zostawić w kartonie i wpakować go do autobusu/metra i skałdać potem.
    Reasumując – przed wylotem robimy bardzo dokładne rozeznanie – linii lotniczych, lotniska etc.
    Pozdrower!

  17. Janus pisze:

    „Wracając z podróży, niestety zawsze zmuszeni jesteśmy być na lotnisku dzień wcześniej, aby się na spokojnie spakować.Wiąże się to niestety z koniecznością spania na lotnisku.”
    Nie rozumiem tego fragmentu. To Wy zawsze mieliście pecha albo uznawaliście, że lepiej koczować w nocy na lotnisku? Czy uważasz, że wszyscy są zmuszeni tak robić? Leciałam z rowerem z dwadzieścia razy, nie zdarzyło mi się jeszcze spać na lotnisku, nigdy nie było takiej potrzeby.

  18. ewcyna pisze:

    Warto było oczywiście. Trzeba było napisać reklamację i dołączyć zdjęcia (najlepiej tak, zeby było widać lotnisko w tle). Do tego wycenę na podstawie cen rynkowych tego, co zostało uszkodzone – u mnie było to siodełko i bagaznik.. muszę przyznać, ze bagażnik uszkodził się rok wczesniej ale tez podczas podróży LOTem, więc nie mialam skrupułów go wycenić i dodać. Całość ok. 300 PLN, ale wiemy, że może być to dużo więcej. Oddali.

  19. Zu pisze:

    A powiedz jeszcze, czy zazwyczaj wozisz ze sobą 200 m folii streczowej, czy da się ją też kupić w mniejszych rolkach?

  20. Felicity pisze:

    Po pierwsze: coś co pisałam, gdy uszkodzi się rower przewożony jako BBG, czy dostaniesz zwrot za rower? Bo każdy przewoźnik ma w ofercie BIKE po coś. Ryzyko. Mając nadzieję, że nic się nie stanie można wybrać takie rozwiązanie.
    Po drugie: nie przejmie się…? Och nie… Mam kilku znajomych wśród osób podróżujących dość sporo na rowerze po różnych terenach, wśród zawodowych kolarzy (którzy potem ratują mnie specyfikami używanymi przez naszą kolarską mistrzynię), bo „się przejęłam” Nie raz ratowałam rowerzystę, który zwyczajnie by nie zdążył polecieć, gdyby nie ja (bo tak był przygotowany – dlatego jestem wyczulona na nierzetelne i niekompletne informacje, bo potem ja to mam na głowie…), więc ta generalizacja na podstawie Twoich kilku lotów vs moich milion przypadków jest po prostu..krzywdząca (masz ogólną tendencję do generalizacji na podstawie jednego lub kilku przypadków – na to, ze względu moje wykształcenie tym razem, siłą rzeczy jestem również wyczulona. Fajnie się czyta, ale nie jest to naukowo wartościowe jako analiza socjologiczna kraju, miejsca, kultury, a czasami sobie rości ku temu pretensje. Tylko proszę nie odbieraj tego jako „kłócenie się”, czy atak. Zauważam obiektywny fakt. Odczucia, osobiste przygody – SUPER). Nie wspominasz również o tym, że na niektórych lotach jest ograniczona liczba miejsc na rowery. Często kupujesz bilety, bo akurat tanie a potem chcesz rower, ale już nie ma miejsc. SPRAWDZAJCIE TĘ INFORMACJĘ! Naklejka, gdzie karton ma dotrzeć jest absurdalna. Jeśli nie dotrze z naklejką lotniskową to nie dotrze i z taką. Odklejenie naklejki – przecież jest monitorowanie zgodności bagażu, więc yyyy…..Ale pewnie, że można, bo a nuż się odklei i będzie łatwiej pracownikom ustalić „kto i co”. Polecam jednak zwrócenie uwagi na tę lotniskową. Szczególnie, gdy lecimy z przesiadką. Naklejka FRAGILE. pewnie, że jest to informacja, ale de facto jeśli podpisujesz, to chodzi o to że ze świadomością oddajesz delikatna rzecz jako nadawany bagaż, więc ja nie jestem jej zwolenniczką. Oczywiście tu polityka linii się różni (nie wspominasz o tym – znów generalizujesz..ech..to zawsze jest złe i może narobić niezłego ambarasu). Po co być ze spakowanym rowerem 3 h przed odlotem? Nic a nic nie widzę w tym sensu – chyba bardziej w drugą stronę. Lepiej nadać w momencie oficjalnego rozpoczęcia checkinu niż, żeby był odłożony na bok czekając na wózeczek. Waga znajduje się na taśmach, więc nie trzeba się upewniać gdzie jest jakaś waga, lecz udać się do terminala, w którym odbywa się check-in – najprostsze i najbardziej racjonalne. Ciekawostka: jedna z linii nie wymaga pakowania – mnie to przeraża…Podważa to jednakże, że spakowanie to podstawa, bo ludzie tak latają – ja osobiście bym się jednak bała o moje „maleństwo”.
    (Na[pisałam, że przeczytam to przeczyatłam. Ale chyba nie sądziłam, że tak długi koment powstanie, ale uczciwie chciałam się odnieść…). specjalistą od nadawania rowerów to Ty nie jesteś…..Nie no jest źle. Podstawy są!
    Pozdrawiam!

    • Karol Werner pisze:

      Ponownie się czepiasz. Uważam, że zawsze warto być kilka godzin wcześniej, gdyż jak pakujesz się na lotnisku, a wcześniej nie miałaś okazji sprawdzić wagi, to musisz mieć czas na ewentualne korygowanie wagi roweru, aby nie przekroczył max. A na to trzeba czas. Poza tym, oczekujesz ode mnie, abym opisał warunki wszystkich, setek linii lotniczych świata? Czy wtedy uznałabyś artykuł za wartościowy? Oczywiste, że przypadek każdej linii lotniczej trzeba rozważyć osobno i dopytać samemu co do warunków przewozu. Uważam moich czytelników za inteligentne istoty i jestem przekonany, że nikt swojego wyjazdu nie oprze jedynie o informacje wypisane przeze mnie, ale zrobi także risercz na własną rękę. Bo tak każdy rozsądny człowiek zrobi. Zapyta u źródła, a do mnie przychodzi po informacje ogólne, z czym się je takie podróżowanie, jak się do tego zabrać.

  21. Felicity pisze:

    Nie czepiam. Po co? Co Ty masz z tym „czepianiem”? Odniosłam się MERYTORYCZNIE do tego z czym siłą rzeczy nie mogą się zgodzić. Wiem ZDECYDOWANIE więcej w temacie. Zamiast pokornie podziękować za dookreślenie – czepiam się….Ładne kwiatki…Ja bym podziękowała za dodatkowe informacje. Niczego nie oczekuję – jejku…To ja stwierdziłam, że generalizujesz, więc jak „ja oczekuję”…? Gdzie tu logika w Twoim pytaniu? Nie ma! Nie generalizuj po prostu, bo te kwestie się różnią. Nie jest to kompendium na pewno, a piszesz, że jest. Po co? Nie wystarczyłoby: „moje doświadczenia” wtedy można by uznać za wartościowy, ale w tym momencie Twoje aspiracje do tworzenia kompendium są zwyczajnie absurdalne, bo są nieścisłości, „niedopowiedzenia”, uogólnienie, generalizacje. Znowu się logicznie gubisz – teraz podstaw, a miało być kompendium . Nie rozumiem w takim razie. Raz tak, za chwilę tak. Nie generalizuj, nie rość sobie pretensji do tego, że Twój post jest czymś czym nie jest. Nie nie uważasz za inteligentne istoty, bo ja się „czepiam”, podczas gdy chciałam pomóc też innym czytelnikom w tym RISERZCZU. Znów nie ma logiki…Ech…Btw, w poprzednim komentarzu zjadło mi „nie” – chciałam napisać, że źle NIE JEST, a wyszło, że jest. Uważam, że podstawy są. Nie jesteś „zielony” w temacie, ale do specjalisty bardzo Ci daleko i naprawdę niektóre kwestie są troszkę zabawne z innej perspektywy niż tylko „nadawacza” roweru. U źródła, czyli u mnie między innymi………………………….Ale „się czepiam”. Chyba polubię „kłócenie się” z Tobą, bo mnie bawi Twoja argumentacja i to nazewnictwo moich komentarzy („kłócenie się”, „czepiam się”).
    Podpisano: Kłócąca się Pani Czepialska
    Ps. zasadniczo mam bzika rowerowego, więc czasami robię więcej niż powinnam, angażuję się mocniej w pomoc rowerzystom ruszającym na podbój świata, zawody. Szczególnie tym przystojnym, więc jak przystojny rowerzysta jest „zielony” w temacie, a spotka mnie to nie musi mieć nawet podstaw…Wszystko powiem, wytłumaczę. odprowadzę, porozmawiam nie tylko czysto technicznie, ale podróżniczo-rowerowo. Widocznie nigdy nie spotkałeś tak miłej pani rowerzystki od handlingu albo nie jesteś przystojny…..Stąd artykuł, który kompendium nie jest!
    Pozdrawiam cieplutko!

  22. Aga pisze:

    A mi te „zielone podstawy” wystarczyły w zupełności! Wybieram się rowerem do Gruzji i znalazłam w tym poście wszystkie informacje, których potrzebuję :) Myśle, że osoby które zabierają rower ze sobą raz na jakiś czas są usatysfakcjonowane poziomem zamieszczonego tekstu (przynajmniej jest logicznie napisany – w przeciwieństwie do niektórych komentarzy pod nim :P ) Dzięki Karolu! Super poradniko-kompendium mi wystarczyło! Zatem pakuję rower i lecę do Gruzji! Pozdrawiam seeerdecznie! Aga

  23. Tomek pisze:

    A czemu przewoziłeś wizzem rower jako bagaż rejestrowany skoro oplata za sprzęt sportowy jest niższa (ok 135zł)? Przez sakwy? Czy od tego czasu ceny się zmieniły?

    • Karol Werner pisze:

      Wtedy nie było sprzętu sportowego, tylko ogólny 32 kg. Ale faktycznie teraz jest taka możliwość, co nie znaczy, że bym wolał tańszą wersję. Bo jak mówisz- sakwy trzeba jakoś też przewieźć.

      • A. pisze:

        A wiesz może, czy według nowych zasad mogą być jakieś problemy z zapakowaniem całego bagażu (oprócz 1 sakwy wziętej jako bagaż podręczny) do kartonu z rowerem? Rozumiem, że muszę się zmieścić w limicie wagowym, ale tak poza tym to przejdzie?

        • Karol Werner pisze:

          Hej, niestety nie podam Ci jednoznacznej odpowiedzi, bo każda linia ma różne wymogi. Nowych zasad, według jakiej linii? Jak pisałem, jedni mają wymiarowy limit, inni kilogramowy. Niestety musisz podpytać u przewodnika i wtedy pomierzyć.

          • A. pisze:

            Przepraszam, myślałam, że jak dam ten komentarz jako odpowiedź pod takim, a nie innym postem, to będzie oczywiste. ;) Chodzi mi o Wizzaira, z tego co znalazłam, to jest limit 32kg, o wymiarach nic nie widziałam, ale zastanawiam się czy „ideologicznie” nie mogę się przyczepić, że to zawiera zwykły bagaż, a nie tylko sprzęt sportowy.

  24. Dorota pisze:

    ja powiem tak : pracuje na lotnisku i przewóz roweru jest sprawą prosta pod warunkiem dostosowania się do przepisów przewoznika; opakowanie roweru to indywidualna sprawa pasażera, ale z doswiadczenia wiem, że najlepiej nadawac do w szmacianej wzmacnianej torbie; rzucanie bagazami, rowerami ??? to jakis mit; owszem może się zdarzyc jakiemus zdesperowanemu bagażowemu, ale na pewno nie jest to regułą; naklejka -szkło ostroznie ?? juz prawie żadna linia lotnicza nie oferuje takich naklejek, ponieważ to wiąże się z dodatkową odpowiedzialnościa za bagaż, której przewoznicy nie chcą brać na siebie; na lotnisku wystarczy stawić się na dwie godziny przed odlotem i spokojnie nadać rower, który juz wcześniej powinien byc przygotowany : spuszczone powietrze z opon, kierownica, pedały zabezpieczone, odkręcone, zabezpieczone wszelkie wystające elementy; należy również zwrócić uwagę na amortyzatory, ponieważ z gazowymi przewożnicy nie pozwalają; zachęcanie innych, aby do torby czy kartonu z rowerem włozyć jeszcze masę innych rzeczy, to lekkie nadużycie, bo płacisz za rower, a nie inne rzeczy i jeśli obsługa będzie chciała to wszystko to Ci każe wyciągnać i bedzie to zgodne z przepisami; nie ma też mowy , aby domagać sie pózniej odszkodowania za zniszczone ubrania czy namioty, bo zgodnie z przepisami nie powinno ich tam być; na cwaniactwie można się przejechać; i jeszcze w temacie : ” nie ufaj obsłudze ” to troche niesprawiedliwe, bo wielku z nas, pracujacych na lotniskach, też jeżdzi na rowerach, też jest aktywna i uprawia różne sporty i ani nam w głowie zle doradzic pasażerowi czy tez zniszczyc jego mienie; nie wrzucaj prosze wszystkich do jednego worka, bo peknie i zrobi sie niepotrzebny hałas;

    • Karol Werner pisze:

      Hej, nie ma to jak info z pierwszej ręki. Dzięki. Co do naklejek, S7 nie robił problemów z takowymi, więc stosują jednak. Nie uważam, żeby wpychanie innych rzeczy do roweru było cwaniactwem, raz nie wpychałem i miałem przerzutkę pokrzywioną, więc wolę teraz wypchać karton i wiedizeć, że mam na ścianach miękkie rzeczy jak ubrania, śpiwory, niż przerzutkę. Oczywiście przepraszam jeśli poczułeś się urażony, jednak z doświadczenia wiem, że lepiej ufać sobie, a najlepszą formą zaufania do innych w takich miejscach jest kontrola lub odpowiednie się zabezpieczenie. Ja nie uważam, że pracownicy w moim i znajomych przypadkach robili to z premedytacją, bardziej ze zmęczenia, nieuwagi. I jasne, nie uważam, że wszyscy to ten sam worek :)

      Dzięki za Twoją pracę i powodzenia! :)

  25. Mika pisze:

    Może i ja się wypowiem, na temat pakowania roweru. Dużo też, zależy od tego jaki rower przewozimy. Jak bardziej pro , czyli taki który nas kosztował kilka wypłat, to na pewno nie zrobimy tego tak jak na załączonych zdjęciach i w opisie.Pakowanie roweru w karton jest ok, pod warunkiem, że w środku rower będzie dobrze zabezpieczony, ale na pewno nie zwykłą taśmą, tylko porządną taśmą bąbelkową i to bez oszczędzania !! Na jednym ze zdjęć, widać wnętrze kartonu gdzie znajduje się rower, z kierownicą zabezpieczoną do ramy zwykłą, przeźroczystą taśmą. Wszystko ok, jeśli rower kupujemy za 150 zeta w tesco, ale w przypadku bardziej wypasionych rowerów, należy zabezpieczyć klamki, manetki, całą kierownicę owinąć folią, Zabezpieczyć porządnie amortyzatory (najlepiej zablokować) i owinąć porządnie folią bąbelkową…Generalnie, w moim przypadku folii poszło co niemiara. Karton oczywiście załatwiłem ze sklepu za darmochę, ale foli kupiłem kilkadziesiąt metrów i wszsystko PORZĄDNIE zabezpieczyłem i rower dotarł bez problemu i to w całości :). Radzę też, oprócz zabezpieczenia roweru folią bąbelkową, użyć styropianu , który mamy zazwyczaj w kartonach po tv, lodówkach, pralkach czy innym sprzęcie AGD. Taki styropian to na prawdę fajna rzecz i dobrze zabezpieczy nasze rowery przed ewentualnymi uszkodzeniami.

    • Karol Werner pisze:

      Osobiście nie widzę sensu w kupowaniu roweru na kilka wypłat (a już na pewno nie na wyprawę), ale co kto lubi. Nie mam też potrzeby owijania wszystkiego kilkudziesięcioma metrami folii, bo uważam, że tak jak robię ja,jest to wystarczające i jeszcze nigdy nic mi się nie uszkodziło, a kilkukrotnie już leciałem. A rysy? Pal licho. Rower ma jeździć, a nie wyglądać. :)

  26. Marta pisze:

    Niezbędne informacje, ciekawie, zwięźle, praktycznie:) jeśli jednak chodzi o transport rowerów – nie zawsze jest kolorowo. Zapraszam na stronę wychowawcy.pl – do trzech artykułów o podróżach rowerem (Szwecja, Cypr, Holandia) – Holandia niestety zawiodła – może się przydać przyszłym podróżnikom!

  27. jarcou pisze:

    Hej :)

    Mam nadzieję że temat nie wymarł, ponieważ mam pytanie.
    Zakupiłem bilet w AirBerlin z dodatkowym bagażem rejestrowanym w którym to zamierzam przewieźć rower + jakiś śpiwór ubrania itp. Czy zostanie to zaakceptowane skoro w ofercie mają takie coś jak „sprzęt sportowy”? Nie chciałbym się nieprzyjemnie o czymś dowiedzieć na lotnisku :)

  28. Maciej pisze:

    „Po pierwsze – nie ufaj obsłudze!” Mam zgoła inne doświadczenie z przewożeniem rowerów. Chociażby ostatni wyjazd do Norwegii. Lot ze Szczecina do Stavanger. Powrót z Alesund do Gdańska. W tym pierwszym przypadku Pani grzecznie zapytała czy przewozimy rowery czy telewizory po czym zadzwoniła do obsługi i poprosiła o kogoś z wózkiem. Przyszedł Pan z wózkiem i ostrożnie przetransportował rowery. Tak samo były umieszczane w samolocie. Dwóch Panów ostrożnie chwytało kartony i przenosiło rowery na taśmę, co miałem okazję zaobserwować przez okno poczekalni. Na powrocie Pani poprosiła, żebyśmy osobiście z nią podjechali wózkiem na zaplecze gdzie rowery zostały przekazane obsłudze i odebrane w Gdańsku w miejscu dla bagaży ponadgabarytowych. Wszystko w pełni profesjonalnie i z dbałością o przewożony sprzęt. Ja z mojej strony mogę zatem powiedzieć, że jak najbardziej ufam obsłudze.

    • Karol Werner pisze:

      Hej. Jak pojedziesz z tymi rowerami do Azji to pogadamy wtedy :D Wszystko oczywiście zależy. Ciężko uogólniać po jednym, czy dwóch przelotach. Ja miałem tak, Ty inaczej, nie zmienia to faktu, że dalej proponuję obsłudze nie ufać. Nie wiesz na kogo trafisz, a potem może być lekkie zdziwienie.

      • Maciej pisze:

        Tak się składa, że do Azji dwa razy z rowerami również lecieliśmy i żadnych wad i problemów nie uświadczyliśmy. Opisałem przykład Norwegii, gdyż jestem na świeżo. Miało to miejsce niecały tydzień temu. W swoim wpisie zachęcasz do wymiany doświadczeń więc dzielę się ów doświadczeniem wskazując na to, że nie zawsze musi być bardzo pesymistycznie i nie do końca jest tak, że „lotniskowa obsługa za nic w świecie nie przejmie się Waszymi rowerami.” Czasami się przejmuje i to bardzo :)

  29. Kamil pisze:

    Mam zamiar skorzystać z linii Wizz Air. Podczas zakupu biletu nie ma sprecyzowanego limitu wagowego na „sprzęt sportowy” (czyt. rower). Oznacza to, że mogę załadować do tego namiot + sakwy do 20 czy 32 kg? I czy ogólnie mogę pakować tam coś oprócz roweru? :)

    • Karol Werner pisze:

      Hej Teoretycznie nie możesz, jednak znam kilka osób, które w tym roku wizzairem leciały i miały tam sakwy, namiot i śpiowry i normalnie przeszło.Grunt to mieć mniej niż 32 kg :)

Dodaj komentarz