Szczerze mówiąc, trochę obawiałem się, że jadąc na tę kilkudniową wycieczkę rowerową wzdłuż Odry, nie będę miał o czym pisać. Oczywiście wiedziałem, że będą świetne widoki, że w pięknych okolicznościach przyrody pojeżdżę na rowerze, że wypocznę, jednak… czy nie będę musiał ograniczyć się do foto-relacji po powrocie? Czy będę miał co opowiedzieć, kogo przedstawić, czy będę miał jakąś ciekawą historię do opisania? Szczęśliwie okazało się, że tak…
Spis treści:
Brandenburgia na rower
Historię niesamowitej Frauke, organizującą swoje kajakowe wycieczki po Odrze, którą poznałem pierwszego dnia już Wam opowiedziałem. Ilość zapytań o zorganizowanie wycieczki z Frauke jakie otrzymałem przyprawiła mnie o niemały ból głowy. Tym razem jednak chciałem opowiedzieć Wam nieco o samej wycieczce, o trasie rowerowej wzdłuż Odry, o Parku Narodowym Doliny Dolnej Odry, nieco o faunie i florze, a także wszystkich ciekawych miejscach, które zobaczyłem w tej części Brandenburgii.
Było to coś niesamowitego. Nie spodziewałem się, że na styku granic, w tych wydawałoby się industrialnych, pełnych zakładów i fabryk Niemczech można jechać wiele godzin będąc praktycznie bez przerwy sam na sam z naturą. Przez kolejne dni, przez większość czasu byłem tylko ja, buchająca zewsząd soczysta zieleń, spoglądające spode łba barany, uginające się na skutek silnych podmuchów wiatru lasy, kolorowe (i pylące jak diabli!) pola i łąki no i Ona. Dostojna, powoli spływająca ku morzu Odra. Zupełna cisza, spokój, piękna równowaga.
Ścieżką rowerowa wzdłuż Odry i Nysy
Zacznijmy jednak od początku. Wraz z rowerem, po morderczych 8 godzinach w pociągu dojechałem z Katowic do Szczecina. Szybkie zakupy, mały obiad i uderzam w kierunku granicy z Niemcami. Po około godzinie jazdy melduję się na przejściu granicznym w Rosówku, skąd już rzut beretem na ścieżkę rowerową biegnącą wzdłuż Odry i dalej Nysy. Ja oczywiście ograniczę się do części pierwszej, gdyż nie mam tyle czasu, aby jechać aż do granicy z Czechami. Poniżej trasa, którą jechałem:
Fauna i flora doliny dolnej Odry
Park Narodowy Doliny Dolnej Odry to naprawdę niesamowita, pozwalająca odpocząć okolica. Rozlewisko Odry, a dokładniej odległość pomiędzy Odrą Wschodnią a Zachodnią w tym miejscu wynosi aż 3 kilometry. 3000 metrów kanałów, bagien, mokradeł i szuwar będących siedliskiem 40 gatunków ryb, 51 gatunków ssaków i jeszcze większej ilości ptaków. Na obszarze tym pomieszkuje na stałe wiele rzadkich gatunków ptaków jak chociażby bielik, wodniczka czy bocian czarny, zaś w okresie zimowym zlatuje się tutaj kilkanaście tysięcy żurawi, co stanowi zdecydowanie największa atrakcję i powoduje, że zjeżdżają się tutaj amatorzy fotografii nie tylko z Polski i Niemiec, ale także innych krajów europejskich. Poza tym występują tutaj także liczne bobry, których dzieła w postaci żeremi podziwiać można pływając kanałami na kajakach, jak również norki, czy nawet… łosie!
Z wiatrem w twarz…
Swoją trasę ze Szczecina do Frankfurtu rozłożyłem sobie na cztery dni. Tylko jednego dnia miałem większy dystans do zrobienia bo 114 km, a tak raczej nie przekraczałem 60km, więc jak widać wyjazd raczej nastawiony na relaks. Pierwszy nocleg miałem w Mescherin, gdzie pływałem na kajakach, drugi w nieco większym mieście Schwedt, kolejny w maleńkim Groß Neuendorf, ostatni zaś we Frankfurcie nad Odrą. Szczegóły noclegów z linkami nieco niżej.
Jak już napisałem powyżej w informacji do trasy – odcinek, którym jechałem, jest tylko fragmentem znacznie dłuższej trasy, która liczy sobie 628 km i biegnie na południe – najpierw wzdłuż Odry, później Nysy – aż do granicy z Czechami i co w tym wszystkim jest najbardziej niesamowite – praktycznie cała długość trasy wiedzie przez treny wolne od ruchu samochodowego!
Poza tym, ścieżka rowerowa przygotowana jest rewelacyjnie! Równiutki asfalt, dobre oznakowanie, sporo tablic informacyjnych, do tego praktycznie co kilka, kilkanaście kilometrów natrafia się na jakieś ławeczki czy wiaty, pod którymi można się schować i trochę odpocząć od palącego słońca. Jedzie się bardzo przyjemnie, inni rowerzyści pozdrawiają i chętnie odwzajemniają pozdrowienia, a do pełni szczęścia brakuje jedynie zmiany kierunku wiatru, który bez litości, praktycznie codziennie wiał mi w twarz. Polecam dobrze sprawdzić pogodę i kierunki wiatru przed wyjazdem!
Po wycieczce kajakowej w Mescherin, która zajęła nam całe popołudnie udałem się do Schwedt, a później do Criewen, gdzie co prawda nie ma sklepów, jednak odbywa się akurat weekendowy piknik, gdzie blisko 1000 osób przyjechało z okolicznych miejscowości na swoich rowerach. Nie moje klimaty, więc prędko pognałem porobić zdjęcia całkiem ciekawym, okolicznym zabudowaniom.
Właśnie okresowy brak sklepów po drodze to jedyny problem na trasie rowerowej wzdłuż Odry. Przynajmniej na tym odcinku. Oczywiście nie ma tragedii, bo co 20-30 km spokojnie znajdziemy jakiś sklep, jednak trzeba mieć z tyłu głowy to, aby zabrać ze sobą jakieś drugie śniadanie, czy dwa batoniki. Zwłaszcza jak ma się tempo mocno rekreacyjne. Czasem, aby dorwać jakiś sklep, trzeba też nieco odbić od ścieżki do jakiejś miejscowości. Jednak jest to nawet fajne urozmaicenie trasy, gdyż można zobaczyć coś jeszcze obok dostojnej Odry i Parku Narodowego.
Do Criewen warto wpaść też z innego powodu. Z byłego zespołu dworskiego, na który składa się pałac, park i dziedziniec gospodarczy stworzono Centrum Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, w którym zaciągnąć można wszelkich informacji o samym zarówno samym parku jak i trasie rowerowej wzdłuż Odry. Zobaczyć można tutaj m.in. dużą interaktywną wystawę (ale nie mają panoram 360! ;) ), mieszczącą się w Domu parku narodowego, która znajduje się w byłej owczarni zespołu dworskiego.
Kilkukrotnie sam odbijałem od Odry nieco na zachód. Bynajmniej nie z braku jedzenia, a z ciekawości, chęci zobaczenia czegoś więcej. W pewnym momencie wpadłem na pomysł dojechania do oddalonego od Odry o 25 km Niederfinow, gdzie bardzo chciałem zobaczyć podnośnię statków, dzięki której od ponad 80 lat statki mają możliwość pokonywać 36-metrową różnicę poziomu wody na kanale Odra-Hawele. Niestety źle oszacowałem czas dojazdu i będąc już na wysokości Oderberg, czyli w połowie drogi zorientowałem się, że do Groß Neuendorf, gdzie nocuję, mam 45 km, a jak dojadę do Niederfinow liczba ta wzrośnie do 60. Było już pechowo zbyt późno i musiałem zrezygnować, bo inaczej na nocleg dojechałbym przed północą.
Łęgi Odrzańskie – obszar Natura 2000
Za Oderbergiem, jadąc już w stronę Groß Neuendorf wkracza się na teren chroniony Natura 2000, a dokładniej na tereny niemieckich Łęgów Odrzańskich (Oderbruch) zwanych także Kotliną Freienwaldzką. Jest to teren pokryty w większości łąkami, polami, raczej w małej części lasami. Poprzecinany jest zaś licznymi rowami melioracyjnymi, które mają na celu utrzymywać teren Łęgów Odrzańskich suchym. Łęgi ciągną się aż do położonego 60 kilometrów dalej Lebus i rozciągają się na obszarze 640 km².
Do XVIII wieku obszar ten był rozlewiskiem rzeki Odry, tym samym zupełnie nie nadawał się do uprawiania, nie mówiąc już o zasiedleniu. Na skutek wyrównania biegu rzeki w latach 1747-1753 i melioracji tychże terenów uzyskano jednak obszerne i co najważniejsze żyzne użytki rolne, co spowodowało szybkie zajęcie tych terenów przez rolników.
Cały ten region ze względu na zyskanie ogromnego obszaru rolnego nazywany był przez władze pruskie „spichlerzem Prus”, a także „spiżarnią Berlina”.
Swoją drogą, zapraszam do postu Agnieszki, gdzie przeczytacie więcej o tym co zobaczyć pod Berlinem.
Groß Neuendorf
Następnym przystankiem, miejscem , gdzie zatrzymałem się na nocleg, jest już Groß Neuendorf. Maleńka miejscowość, w której na uwagę z pewnością zasługuje wysoki budynek zlokalizowany nad samym brzegiem Odry. Budynek ten nazywa się aktualnie Maschinenhaus i znajduje się w nim hotel, niegdyś jednak służył jako przeładownia towarów. Przeróżnych ziemiopłodów, materiałów budowlanych, czy opałowych. Praktycznie od początku XX wieku prężnie działała tutaj kolej nadodrzańska, którą właśnie obsługiwała owa przeładownia. Kolej została zamknięta jednak w roku 1971, co okazało się być początkiem końca pierwotnego przeznaczenia przeładowni. Jeszcze przez jakiś czas rolę wagonów kolejowych przejęły samochody ciężarowe, jednak w latach 90-tych wieża przestałą pełnić swoją ówczesną rolę.
Następnego dnia, szczęśliwie wiatr odwrócił się i zaczął wiać już nie tak bardzo w twarz, ale z boku, a momentami nawet lekko od tyłu. Niby do Frankfurtu nad Odrą, który był moim docelowym miejscem tego dnia, jadąc najkrótszą drogą przez Manschnow, Podelzig i Lebus jest jakieś 40-50km, jednak trzeci dzień pod rząd z wiatrem w twarz chyba bym się załamał psychicznie. Zwłaszcza, że jedzie się tutaj głównie na otwartej przestrzeni, a ścieżka rowerowa wzdłuż Odry dodatkowo często jest eksponowana na wzniesieniu, na czymś, w rodzaju wału przeciwpowodziowego. Zero szans na jakąkolwiek osłonę od wiatru.
I w Frankfurcie zakończyłem swoją wycieczkę. Dalej pojechałem rowerem w stronę Rzelina, skąd pociągiem do Poznania, tam przesiadka na Wrocław i dalej do Katowic. Świetnie było, lubię wracać do Niemiec na rower. Myślę, że jeszcze tutaj zawitam – jak nie w tym roku, to w przyszłym.
Noclegi na trasie rowerowej wzdłuż Odry i Nysy
Przed wyjazdem dobrze jest zaplanować miejsca noclegowe, gdyż hotele są, jednak dość rzadko rozsiane. Myślę, że moja rozłożenie noclegów było całkiem ok, i z pełną odpowiedzialnością mogę polecić.
Pierwszy nocleg miałem tam, gdzie zaczynałem spływ kajakiem, czyli w Mescherin. Jest to jedyny hotel w okolicy, jednak polecam. Całkiem schludny, a śniadanie w cenie. Jeśli chcecie podejrzeć warunki rezerwacji kliknijcie tutaj.
Drugi nocleg miałem w Schwedt, w hotelu Andersen. Zapłaciłem około 200zł. Hotel bardzo fajny, choć śniadania brak i faktycznie kosztuje sporo. Niestety rezerwowałem na ostatnią chwilę i nic wolnego wtedy już nie było. Jakby coś tutaj znajdziecie inne noclegi w Schwedt. Nawet za 130 zł. Wprowadźcie datę i kliknijcie dalej.
Kolejny zaś nocleg poszukałem w miejscowości Groß Neuendorf w jedynym hotelu o nazwie Hotel Maschinenhaus. W hotelu jednak nie byle jakim, bo naprawdę imponującym, zbudowanym w starej rozładowni. Był to zdecydowanie najlepszy nocleg wyjazdu i jakikolwiek ostatnio miałem. Faktycznie także nie tani (około 200zł/noc), jednak warto. W cenie śniadanie, bajeczny widok na Odrę z rana, rewelacyjny wiejski klimat i świetny standard.
Jeśli powyższe Wam nie odpowiadają polecam zerknąć ogólne propozycje dla poszczególnych miejscowości. Wybierzcie datę i przejrzyjcie:
I dalsza trasa na południe:
To tyle z mojej stron. Dzięki za uwagę, jeśli macie jakieś pytania – chętnie pomogę. Do następnego!
Przydało się? :)
Jeśli chcecie mi jakoś zrobić „dobrze” i podziękować za robione materiały, możecie kupić moje książki, mój kurs filmowania i montażu, albo rezerwować noclegi z mojego linku do bookingu. Czy to podczas wycieczki w miejsca opisane w tym wpisie, czy podczas każdej innej. Pamiętajcie o mnie rezerwując noclegi ;)
Link ten w razie czego znajdziecie na dole klikając w baner, albo wchodząc tutaj. Rezerwując przez ten link booking odpala mi drobną prowizję na piwo. Dla Was cena jest bez zmian, a ja mogę rozwijać siebie, bloga i kanał. Oboje na tym skorzystamy. Dzięki ;)
Szukasz innych ciekawych miejsc na rower? Zapraszam do wpisu z najlepszymi trasami na rower w Polsce i blisko granicy
Hej, bardzo ciekawy opis, sam mam w planach wybrać się ścieżka rowerową wzdłuż Odry. Planowałem to na wyjazd wakacyjny i chciałem przejechać całą na raz, ale po przeczytaniu Twojego tekstu, może rozbije to na jakieś dłuższe weekendy :) w ten sposób szybciej zrealizuje tą wycieczkę.
A jak z noclegiem, miałeś wcześniej rezerwowany czy na bieżąco to załatwiałeś?
Hej, tak jak powyżej – masz kilka propozycji noclegów. Ogólnie polecam mocno :)
robiąc sobie przerwę w Łęknicy polecam Pole namiotowe przy Mużakowskiej Agroturystyce CamperParku w Bronowicach niespełna 2 km od Łęknicy
Namiary Bronowice Partyzantów 12 tel. 693-493-453, 507 707 450 • GPS: x(E) 14o76’26’’ y(N) 51 o 55’79’’
na polu stoły z ławami do posiłków, odpoczynku. woda, toaleta, umywalka
Natrysk ciepła woda. Gaz zaplecze kuchenne lodówka stanowisko do zmywania naczyń, możliwość przyłącza poboru prądu
dzieki!
Zamierzam przejechać te trasę w lipcu. Pytanie dot. noclegów. Czy trzeba rezerwować wcześniej, czy jest ich na tyle dużo, ze znajdę bez problemów? Jak kształtują się ceny?
Hej, zależy w jakiej miejscowości. W takim Schwedt pewnie nie trzeba z wyprzedzeniem, zaś w malutkim Criewen czy innych mu podobnych z noclegami może być problem w sezonie. Wiadomo też, że im wcześniej zabookujesz tym cena będzie niższa. Koszta zaś kształtują się bardzo różnie, jednak jak się dobrze poszuka to i za 100zł się coś znajdzie
Kołem Się Toczy ok. Dzieki. Musze trase podzielic na etapy i rozeznac sie w noclegach. No i trzeba jeszcze pociągi zabookowac. … sprawdzić pogodę i zdecydować się z której strony na szlak ruszać…. trochę pracy, ale nie mogę się już doczekać. Dzięki za pomoc.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo! ;) Polecam się, wiatru w plecy :)
Piękne zdjęcia…. piękna ta moja okolica :)
dziękuję ;)
Witam.
Super tekst i super zdjęcia.
Śledzę nabierać Twój blog i sam sporo jeżdżę.
Fajna inspiracja na kolejną moja wyprawę.
A jak z noclegami na ” dziko”,są jakieś pola namiotowe po drodze?
Pozdrawiam
„Nie spodziewałem się, że na styku granic, w tych wydawałoby się industrialnych, pełnych zakładów i fabryk Niemczech można jechać wiele godzin będąc praktycznie bez przerwy sam na sam z naturą.” >> Heh, Brandeburgia jest znana w Niemczech z tego, że tam nic nie i nikogo nie ma (wszyscy uciekli do Berlina, bo tak bardzo nic tam nie ma xD Jest nawet piosenka o tym – https://www.youtube.com/watch?v=uellmynA34U )
Dziękuje za uroczy post (bo jakoś tak urocze te rejony się wydają :D). Bardzo fajny pomysł na wycieczkę ^^
Super. Gratulacje (I tak Kolego podziwiam Ciebie i jestem pełen uznania). Mi staremu i zdjęcia dobrze obejrzeć. Pozdrowienia
Cześć Karol :) czy szlak jest cały asfaltowy? Bo jeżdżę rowerem szosowym więc wskazana równa nawierzchnia ^^
Całego nie przejechałem, ten fragment na którym byłem jeszcze w większości asfaltowy. Czasem niestety Niemcy mają tendencję do trzymania w miasteczkach i wsiach swoją kostkę brukową, co może troche zaszkodzić Twojej szosie. Ale wiesz… dasz radę. Jak nie będzie asfaltu, pojedziesz ciut na około i znowu będzie. Bez obaw.
full wypas :-)
Hej mam pytanko odnośnie spania w namiocie – jest taka możliwość? Jak tam wygląda z polami?
Hej, nie spałem pod namiotem, jednak myślę, że bez problemu rozbijesz się na dziko. Jeśli nie chcesz, tutaj masz wyszukiwarkę pól namiotowych w Niemczech. http://www.germany.travel/en/travel-information/campsite-search/camping.html
Cieszę się, że coraz więcej osób z Polski wyrusza na moją ulubioną trasę. Dziękuję Autorowi za opis i fotografie. Przejechałem Oder-Neiße-Radweg w 2012 roku. Pozdrawiam i… zapraszam na film: https://youtu.be/sxv2RlWhVck
Niesamowite ❗️Z chęcią pojechałabym tą trasą, ale sama się nie odważę.
Dzięki za wyczerpujący opis i polecenie. Z pewnością szlak wart przeżycia i zasmakowania.:-)
Bardzo proszę! :)
Zdjęcia zachęcające mimo, że nie przepadam za wycieczkami rowerowymi:) Polecę swoim znajomym, którzy bardzo gustują w takich formach wycieczki:)
Zdjęcia wyglądają pięknie, dla mnie jednak taka wyprawa jest zbyt długa, preferuję mniejsze dystanse. Przy okazji świetny blog, bardzo fajnie się go czyta.
Hej, dzięki. Może pomyśl aby jechać z wiatrem. Będzie znacznie szybciej i mnie męcząco :)
Tak się składa że wczoraj objechaliśmy tę trasę :-) teraz odpoczywamy nad morzem. Naprawdę polecamy ten szlak bardzo przyjemnie się jedzie piękne widoki. Można pozazdrościć tylko że to nie po polskiej stronie jest ;-)
Lubię takie niekończące się trasy :) Marzy mi się kiedyś taka wyprawa rowerowa od miejsca do miejsca, najpierw muszę jednak chyba wymienic mój rower, nie wiem czy 20 letni staruszek by to wytrzymał ;-))
Strasznie mi się podoba zwyczaj pozdrawiania się na szlakach, niestety często już zanika i ukłon wywołuje duze zdziwienie. Zauważyłam, że zagranicą jakoś ten zwyczaj jest zdecydowanie bardziej popularny.
No i jak zwykle piękne zdjęcia :) Ważka w locie – cud, miód, malina ;-)
Hej. Dokładnie tak jak mówisz, pisałem już o tym zanikaniu w poprzednim tekście: Niemcy na rowerze, o braku kultury i naturze.
Tak naprawdę to cała ta trasa rowerowa zaczyna się w Świnoujściu i prowadzi do Liberca w Czechach. Przejechałem tą trasę ze Świnoujścia do Zgorzelca, Nocowałem Police, Cedynia, Słubice.
Świetnie przygotowana trasa z cudownymi widokami. Polecam, bo tak się składa, że przejechałam prawie całą. Co do noclegów – zawsze można nocować w Polsce ;)
Bardzo lubię takie trasy! W ogóle lubię tereny przygraniczne, i wszystko, co wiąże się z granicami… z jednej strony fajnie, że nie ma kontroli [bo nie czeka się w kolejce], a z drugiej… chciałoby się dostać tą pieczątkę do paszportu :D generalnie cały szlak wygląda super!
Ale extra wpis! Zacheciles mnie do wybrania sie tam! Cudze chwale a swego nie znam… ;)
Świetna relacja, Trasa dająca niezapomniane wspomnienia.
Chciałbym też się tam kiedyś wybrać :)
Super
Też tam bywam
Uwielbiam te okolice
Pozdrawiam
Fajna ścieżka, ciekawy artykuł.
dzięki :)
Czołem! odnotowałeś na trasie jakieś pola namiotowe/kempingi? Wolałbym nocować pod namiotem-zawsze to taniej.
Szczerze nie zauważyłem. Niemniej miejsc pod biwak po drodze aż za dużo! :)
Właśnie przeglądam najnowszy numer Rowertouru i co widzę? Karola Wernera i jego tekst o Beskidzie Wyspowym, Sądeckim i Niskim. Jedno z uroczych zdjęć podpisane ” w drodze na Radziejową”. A ja myślę sobie, że przecież to zdjęcie już widziałam! Tylko, że w tekście na Jego blogu opisującym zupełnie inny region, bo szlak wzdłuż Odry. No i teraz już sama nie wiem, gdzie był Karol Werner??? 😉
Brawa za spostrzegawczość! :) taka polityka gazety, że musi być zdjęcie autora. A że nie miałem zdjęcia z Beskidów, to… :)
Potrzebuje transportu z Pomorza do południowych Niemiec. Lepiej pociągiem czy autobusem? Czy ktoś ma jakieś propozycje? Znajomi powiedzieli, że jeżdżą http://zetbus.pl/ i jest bardzo fajnie. Samą podróż bardzo polecali. Tylko czy ktoś miał doświadczenie z przewozem rowerów?
[…] a zakończyła w Frankfurcie. Całość trasy przebiegała częścią liczącej 628 kilometrów ścieżką rowerową wzdluż Odry i Nysy. Oczywiście cały odcinek, albo nawet połowa to trochę za dużo na weekend, jednak zdecydowanie […]
[…] rowerowy na Ponidzie, była wycieczka piesza w Karkonosze, wycieczka rowerowa przez Śląsk, wycieczka rowerowa wzdłuż Odry, a także przez Szlak Orlich Gniazd i Jurę Krakowsko-Częstochowską. No trochę się tego […]
[…] Uwaga, nowy tekst z Niemiec o szlaku rowerowym wzdłuż Odry i Nysy. […]
[…] Jeśli szukasz informacji o noclegach na trasie wzdłuż Odry i Nysy, polecam zajrzeć do osobnego wpisu […]
Nie jest to najnowszy wpis na blogu, ale zaryzykuję i napiszę komentarz – licząc na odpowiedź ;)
Wychowałam się nad Odrą – w wiosce, która leży na drugim brzegu rzeki naprzeciwko Schwedt/Oder. Kocham rower i zawsze jeździłam właśnie po tych okolicach tylko że po polskiej stronie :) Tym wpisem Karolu, zachęciłeś do podjęcia wyzwania i przejechania większej części ścieżki rowerowej człowieka któremu paradoksalnie jest najdalej na tę trasę ;)
Pozdrawiam!
I bardzo mnie to cieszy! Życzę wiatru w plecy i ładnej pogody :D
To po prostu przyzwoite pole o schludnych sanitariatach i przyzwoitej infrastrukturze.
Widać tu serce wkładane w swój biznes i zaangażowanie właścicieli. To dzięki ich podejściu udało się stworzyć wyjątkowe miejsca na caravaningowej mapie Polski. zasługuje ono na najwyższą ocenę. Ważne jest jeszcze coś – atmosfera i możliwość odpoczynku w spokoju i ciszy. O obie rzeczy skutecznie dba właścicielka Pani Lenka to osoba niezwykle pogodna i życzliwa W czasie naszego pobytu Pani Lenka była na miejscu codziennie, od wczesnych godzin porannych, do późnego wieczora Osobiście pilnowała, aby wszystko było, tak jak powinno. To on sama odbiera telefony gości i cierpliwie odpowiada na maile. Na każdym kroku, na CamperParku LENA widać, że miejsce to ma dobrego gospodarza. który wsłuchuje się również w głosy gości. To Świetna baza na wycieczki rowerowe.