Dzień dobry Nepal! Klipowe podsumowanie nepalskiej serii

Melduję, że dzisiejszy film miał być z Patagonii, jednak będzie z Nepalu, bo po prostu zmontował mi się sam. Po filmie powiem Wam o co chodzi, tymczasem  proszę o zwiększenie głośności, wrzucenie trybu pełnoekranowego, ustawienie 4K i zapraszam do „Dzień Dobry Nepal” w którym samym obrazem i muzyką starałem się podsumować tę nepalską serię i przedstawić jak żyją ludzie w Nepalu. Pokazać kontrast między trudnym życiem w aglomeracji Kathmandu, a chyba jeszcze trudniejszym aczkolwiek piękniejszy życiem na nepalskiej wsi.

ak coś poniżej jest transkrypcja tego co jeszcze dodatkowo powiedziałem w filmie.

O filmach i kursie

Dajcie znać jak się podobał – jak coś łapki mile widziane 🙂 Co do tego, że film ten zmontował się sam, mam nadzieje, że nikt nie pomyślał, że ktoś montuje za mnie. Mówiąc, że zmontował się sam, miałem na myśli, że został on zmontowany równolegle z kursem online o filmowaniu i montażu, który właśnie tworzę.  Czyli montowałem ten film na potrzeby kursu, gdzie jednym z dużych rozdziałów będzie przeprowadzenie przez cały proces twórczy tego filmu, czyli – od koncepcji, przez muzykę i udźwiękowienie, kolorowanie no i oczywiście cały montaż z dokładnie pokazanymi przejściami. Zastanawiam się też, czy jako załącznika do tej lekcji nie udostępnię też swojego całego projektu wraz z ujęciami i muzyką, żeby można było sobie dokładnie zobaczyć co i jak zrobiłem. Ale to jeszcze pomyśle, możecie dać znać czy to ma sens.
Natomiast jeśli w jakimś stopniu lubicie filmować i chcielibyście się nauczyć robić filmy – nie tylko takie, ale ogólnie – to zachęcam się do zapisania do listy osób zainteresowanych. Dzięki temu zostaniecie powiadomienie o starcie przedsprzedaży, a także będziecie mieli realny wpływ na sam kształt kursu.
Chciałem jeszcze poruszyć temat dotyczący właśnie montowania filmów z opóźnieniem i temat przeplatania różnych wyjazdów między sobą na kanale. Mianowicie od długiego czasu mam pewną rozkminę na temat kanałów podróżniczych. Ogólnie można je podzielić na kanały publikujące często i chronologicznie, oraz na kanały publikujące rzadziej i niechronologicznie. Zadałem wczoraj w tej zakładce społeczność pytanie, jak Wy wolicie i ponad 60% na tę chwilę odpowiedziało, że wolicie chronologicznie. I jak rozpocznę publikację filmów z jednego wyjazdu, to fajnie byłoby abym nie rozpoczynał innego dopóki nie skończę.
Dlatego też postanowiłem się wytłumaczyć, czemu ja tak nie publikuję i raczej nie będę. Doskonale to rozumiem, że ciągłość jest popularniejsza, tak to działa od zawsze. Już od czasów telewizyjnych seriali lubimy wiedzieć co się wydarzy w następnym odcinku i niespecjalnie lubimy przerywanie nam tej ciągłości. Jednak może warto potraktować nasze serie jako dwa odrębne seria puszczane równolegle? Specyfika naszych wyjazdów i filmów jest jednak nieco inna i szczerze mówiąc nie ma szans, żebym był w stanie puszczać Wam filmy chronologicznie. Głównym powodem takiej sytuacji jest to, że zwyczajnie ich montaż trwa dużo czasu i w przerwie pomiędzy wyjazdami nie jestem w stanie wyrobić się z całym materiałem, a zatrudniania montażysty jednak jakoś nie czuję.  Prosty przykład z tym Nepalem, gdzie byliśmy w ostatnie wakacje. Po powrocie miałem miesiąc i w tym czasie zdążyłem zrobić Wam 2-3 film. Potem jednak miałem kilka wyjazdów na Słowację, do Szwecji, nad Gardę czy do Czarnogóry i musiałem skupić się na czymś innym. Owszem mogłem po powrocie od razu siąść do Nepalu, jednak powiem Wam, że mając świeży materiał znacznie chętniej mi się do niego siada i wręcz nie mogę się doczekać montażu takiego filmu. Czyli, że wracam z tej Szwecji i od razu siadam do tego materiału, żeby zobaczyć jak wyszło. Potem zrobię taki film i siadam do zaległości w postaci dłuższych wyjazdów jak chociażby Nepal. Zrobię jeden film i cyk, znowu wyjazd do Czarnogóry, gdzie wręcz MUSZĘ zrobić ten odcinek bo jestem ciekawy jak to wyszło. No i potem wracam do zaległości w postaci Nepalu.
Drugą rzeczą, która zaburza chronologię w przypadku naszego kanału, to zwyczajnie sposób podróżowania. Ze względu na czas chwilowo nie jeździmy w kilkumiesięczne wyjazdy, z których można przywieźć dużo filmów. Znacznie częściej są to wyjazdy krótkie, gdzie czasem nawet powstanie tylko jeden film – jak chociażby z Gardy czy Słowacji.
Tak to działa i mimo że większość woli publikacje w ciągu, to mam jednak nadzieję, że aż tak bardzo Wam to nie przeszkadza. Co mogę obiecać, to że następny film będzie ponownie z Ameryki Południowej i zmontuję go już po powrocie z Czarnogóry, gdzie wracamy ponownie jutro w poszukiwaniu śniegu i stoków narciarskich, a także dograć brakujące kadry do naszego filmu, który oficjalnie będzie na świecie promował Czarnogórę.

 

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych treściach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołącz do ponad 200 000 obserwujących osób i zgarnij jednorazową mega promocję na moje książki!

2 komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.