Wszystko co chcielibyście wiedzieć o trekkingu w Himalajach. Annapurna Base Camp + Poon Hill

Himalaje nie są takie straszne, jakby się mogło wydawać! Zapraszam do pierwszego z dwóch tekstów, gdzie napiszę wszystkie nasze spostrzeżenia i porady praktyczne dotyczące trekkingu w Himalajach.

Na wstępie od razu zaznaczę, że wszystkie zawarte w tych dwóch praktycznych wpisach informacje dotyczą trekkingu do Poon Hill a także do Annapurna Base Camp, czyli trasy, którą właśnie zrobiliśmy my. Co do innych tras trekkingowych w Himalajach niestety nie jestem w stanie nic konkretnego powiedzieć, jednak mimo wszystko myślę, że część porad praktycznych może być w miarę uniwersalna i przydać się każdemu.

Drugi z praktycznych wpisów znajdziecie tutaj: Trekking do Annapurna Base Camp i Poon Hill

Zanim przejdziemy do spisu treści. Czy widzieliście już film „Nepal VS Trzęsienie ziemi„? Jeśli nie, koniecznie zobaczcie! Zebraliśmy już 13000 zł!

Jak wygląda trekking w Himalajach? ABC i Poonhill

Oczywiście wszystko to zależy jaką trasę wybierzecie. My nie mamy doświadczeń z linami, czekanami i przeskakiwaniem szczelin lodowych, więc wybraliśmy opcję prostszą, gdzie takie umiejętności nie są potrzebne, a jedyny sprzęt specjalny jaki warto mieć, to kijki.

Relacja dzień po dniu – opis trekkingu

Tutaj chciałem przedstawić Wam dzień po dniu jak wyglądał nasz trekking. Jak mówię, bardzo się nie spieszyliśmy, ale też staraliśmy się nie robić dłuższych przerw w ciągu dnia. Jedynie takie związane z jedzeniem, picie, potrzebami fizjologicznymi, zakupami, no i wiadomo krótkim odpoczynkiem. Raczej nie siadaliśmy bez celu nigdzie na 30 minut.

Opisywał trasy nie będę jakoś rozlegle. Po prostu chciałem nakreślić Wam tylko dystanse, napisać w jakich miejscowościach spaliśmy i ile mniej więcej dziennie maszerowaliśmy. No i przy okazji wrzucić jakieś fotki z danego dnia.

Aha, jak coś, to zachęcam też do zobaczenia Stories z trekkingu. Sporo też można z nich chyba wyciągnąć :)

Dzień 1 – Pokhara – Nayapul – Uleri (2005 m n.p.m.)

  • Dystans: 11 km
  • Czas: 5 godzin
  • Przewyższenie (suma podejść i zejść): 1000 metrów

 

Dzień 2 – Uleri – Ghorepani  (2750 m n.p.m.)

Tutak kończymy już około godziny 13 ze względu na punkt widokowy Poon Hill, na który chcemy wejść o wschodzie słońca dnia następnego.

  • Dystans: 9 km
  • Czas: 5 godzin
  • Przewyższenie: 1144 metrów

 

Dzień 3 – Ghorepani – Poon Hill – Ghorepani – Tadapani (2590 m n.p.m.)

  • Dystans: 12 km
  • Czas: 7 godzin
  • Przewyższenie: 900 metrów

 

Dzień 4 – Tadapani – Chomrong – Sinuwa (2340 m n.p.m.)

  • Dystans: 13 km
  • Czas: 7 godzin
  • Przewyższenie: 850 metrów

Dzień 5 – Sinuwa – Bamboo – Doban – Himalaya – Deurali (3200 m n.p.m.)

  • Dystans: 10 km
  • Czas: 7 godzin
  • Przewyższenie: 870 metrów

Dzień 6 – Deurali – MBC – ABC (i zejście) – Chomrong – Jhinu (1720 m n.p.m.)

  • Dystans: 30 km
  • Czas: 8 godzin
  • Przewyższenie: 2390 metrów

 

W Jhinu warto wpaść do gorących źródeł. Nie było o nich we vlogach, bo też nie ma co pokazywać. Ale fajnie się jest wygrzać. Trzeba do nich zejść nieco do rzeki. Tutaj kilka kadrów z tej trasy.

Dzień 7 – Jhinu – Nayapul (1720 m n.p.m.)

  • Dystans: 17 km
  • Czas: 4 godzin
  • Przewyższenie: 720 metrów

Tutaj co prawda nie zeszliśmy do samego Nayapul, a wcześniej złapaliśmy busa. Nie pamiętam jednak z jakiej miejscowości on startował, ale kilka kilometrów przed Nayapul. I tym busem już pojechaliśmy do samej Pokhary.

Relacja vlogowa z trekkingu

Jest na kanale jeszcze relacja vlogowa. Jeden odcinek na kanale „Kołem się Toczy” drugi u Krzysztofa Gonciarza. Załączam oba poniżej w kolejności chronologicznej :)

Kiedy jest najlepsza pogoda na trekking w Nepalu?

Trekking do Annapurna Base Camp (ABC) i z powrotem trwa od 6 do 10 dni i czas ten zależy w dużej mierze od kondycji, tego jak nasze ciało zareaguje na wysokość, a także od pogody.

Jak mówiłem we vlogu u Krzysztofa Gonciarza – z brakiem kondycji, brakiem wygodnych butów i aklimatyzacją możemy sobie poradzić, jednak bez pogody może być krucho. I tak przechodząc płynnie do jednego z częściej zadawanych przez Was pytań – kiedy jest najlepsza pogoda na Trekking w Himalajach?

Najlepsza pogoda do odwiedzenia Nepalu i Himalajów jest oczywiście poza okresem zimowym i poza monsunem. Czyli upraszczając od marca do maja, a później od września do listopada. Są wtedy małe szanse na opady i spore szanse na przejrzyste niebo. Jednak szczerze mówiąc tak najprzyjemniej będzie chyba w kwietniu i wrześniu. W październiku i listopadzie robi się już dość chłodno, natomiast w maju spada mocno przejrzystość powietrza i zaczynają pojawiać się pierwsze deszcze. My szliśmy w połowie maja i praktycznie co drugi dzień mieliśmy jakiś mniejszy lub większy deszcz. No i przejrzystość momentami była taka se – możecie to zobaczyć we vlogu i na fotkach.

Dla wzrokowców przygotowałem wykres pogodowy dla miejscowości Chame znajdującej się w pobliżu Annapurny na wysokości 2500 n n.p.m. W kolejności – temperatura, ilość opadów i przejrzystość/zachmurzenie. Wykresy pochodzą ze strony weatherspark.com

 

Co jeśli zepsuje się pogoda? Trekking w deszczu

Niestety trekking do Poon hill czy Annapurna Base Camp, w przeciwieństwie do trekkingu Annapurna Circuit nie jest osłonięty od deszczu. W sensie, że Himalaje nie są tutaj jeszcze tak srogie, aby odgrodzić napływające z dołu chmury. Tak też, w okresie deszczowym pada tutaj regularnie, a w czasie monsunu może bez przerwy. Stąd też lepiej w tym czasie się na treking nie wybierać.

Jeśli już się jednak zdecydujecie, proponuję mieć pelerynę, dzięki której w razie czego dojdziecie pod jakiś daszek. Na szczęście guesthousy są w miarę często, więc co jakiś czas jest możliwość schowania się.

Idąc w okresie niepewności pogodowej tak jak my, lepiej załóżcie sobie kilka dni zapasu. No chyba, że maszerujecie niezależnie od pogody, nawet w deszczu.

No i pamiętajcie, że w porze deszczowej wychodzą pijawki. Mówią, że sól na nie pomaga, ale mi się z tym nie chciało bawić. Znacznie szybciej się je odrywa ;)

Pozwolenie na trekking (TIMS i ACA). Co, gdzie i za ile?

Na trekking do ABC + Poonhill potrzebujecie wyrobić dwa pozwolenia.

Dobra wiadomość jest taka, że oba te pozwolenia wyrobicie od ręki w Nepalu. Ponoć, w sezonie jest szansa, że będą kazali przyjść po odbiór na następny dzień, jednak my wyrobiliśmy się w 30 minut. Pierwsze pozwolenie to pozwolenie na trekking na terenie Annapurna Conservation Area, który kosztuje 2300 NPR, a drugie to tzw. książeczka „TIMS”, która kosztuje 2000 NPR. Ponadto pamiętajcie, aby zabrać ze sobą kilka zdjęć paszportowych. Jeśli zaś zapomnicie, to spokojnie zrobicie sobie fotkę na miejscu w Kathmandu.

Pozwolenia wyrobić można w Kathmandu w tym miejscu, albo w Pokharze w tym miejscu. Aktualne godziny otwarcia znajdziecie w googlu.

Tak wygląda pozwolenie TIMS, drugie się zapodziało gdzieś :)

Skąd rozpocząć trekking? Dojazd na szlak 

Skoro mamy już pozwolenia, to szybka informacja o możliwościach dojazdu na trekking, bo pytaliście o to na facebooku. Zatem z Pokhary, dokładnie z tego miejsca, albo z tego co jakiś czas odjeżdżają busy do Nayapul. Busami tymi dojedziecie dokładnie do tego miejsca. Tam znajdziecie pierwszy checkpoint – pierwszy przed mostem, drugi za mostem. Musicie wejść do obu.

Niemniej okolica bardzo się szybko rozbudowuje i sytuacja z drogami jest dość dynamiczna. Żeby ułatwić Wam zrozumienie, podrzucam mapę z trasą i miejscowościami.

Najdalej gdzie dojechać można od strony Chhomrong, to ciut przed miejscowością Jhinudanda (częściej nazywana Jhinu). Natomiast od strony Poon hill dojechać można już do Ulleri. Dojechać można też do Ghandruk. Niemniej wszystkie te połączenia dostępne są tylko jeepami. Można je wynająć (również z kierowcą) w samej Pokharze, ale też w Nayapul. Jednak co do ostatniego nie mam pewności, tak twierdzi Divas. Ale co i jak to już nie wiem.

Na najbliższe lata planowane jest dalsze rozbudowywanie tamtejszych dróg i ponoć są plany, żeby dało się dojechać nawet do Chhomrong czy Ghorepani. Jeśli jednak mielibyśmy wybierać, to raz jeszcze zaczynalibyśmy trekking w Nayapul. Dosłownie chwile idzie się drogą, a potem już wbija szlak z dala od drogi. Zresztą… i tak ruch tam jest mizerny.

Nawigowanie na trasie, oznakowanie trasy, mapy

Wiadomo, każda trasa trekkingowa w Himalajach jest inna. Niemniej najpopularniejsze z nich, jak chociażby trasa prowadząca do Mount Everest Base Camp, Annapurna Circuit, Khopra Ridge, albo nasza trasa na Poon Hill i Annapurna Base Camp są dość proste w nawigacji. Sporo turystów zabiera ze sobą przewodników (o czym poniżej), jednak spokojnie można dać sobie radę samemu.

Trasy w Himalajach może nie są oznaczane jak u nas, nie ma tam typowych dla europejskich gór oznakowań szlaków wymalowanych na drzewach i kamieniach, jednak co jakiś czas znaleźć można napisane na małych tabliczkach nazwy miejscowości, strzałki z odległościami, czy też raz za jakiś czas większe tablice pokazujące ogólnie szlak. Jak poniżej:

Jednak mówiąc szczerze nawet bez tego spokojnie można dać sobie radę. Po pierwsze polecamy zainstalować sobie maps.me na telefon i pobrać mapy do użytku offline. Szlaki tam są bardzo dobrze oznaczone, w przeciwieństwie do map googla. My praktycznie nie używaliśmy niczego więcej jak maps.me.

Jeśli natomiast padnie Wam telefon, to też dacie sobie spokojnie radę. Idąc w sezonie na tych najpopularniejszych szlakach jest dość dużo ludzi, więc jeśli tylko będziecie mieli wątpliwości gdzie iść to poczekajcie na rozdrożu chwilę i na pewno kogoś zaczepicie o dalszą drogę. A jeśli idziecie poza sezonem, to z kolei możecie pytać właścicieli lodgy (guestgousów) po drodze, albo iść po prostu przed siebie. Bo szlak często jest dobrze wydeptany, raczej nie ma wielu rozwidleń po drodze…

Trudność trekkingu

Czy trekking w Himalajach jest trudny? Nie aż tak, jak mogłoby się wydawać. Owszem, jeśli Twoja jedyna aktywność fizyczna to spacer do sklepu raz dziennie i wyjście na rower dwa raz w miesiącu, to polecam jednak może się zastanowić. Niemniej nie jest to jakaś wybitnie hardkorowa sprawa. Jeśli ruszacie się regularnie, chodzicie czasem po górach, to dacie radę.

Tak na prawdę na trasie mogą Was spotkać jedynie trzy przeszkody – długość trekkingu, choroba wysokościowa i pogoda. Ale więcej mówię o tym we vlogu… „Trekking w Himalajach nie musi być trudny!

Jeśli chodzi o kondycję, nie określiłbym siebie jakoś wybitnie wysportowanego. Ruszam się dość nieregularnie – są tygodnie, że codziennie, są tygodnie, że siedzę na tyłku bez przerwy. No ale jakąś tam kondycję mam, choć raczej nie wypracowaną chodzeniem. Dziennie robiliśmy średnio 15 kilometrów, gdzie najmniej to 9 km, a najwięcej podczas dnia wejścia do ABC, gdzie wbiliśmy z Deureli na ABC i w dół aż do Jhinu. Wyszło około 30 km. Ogólnie nie zmęczyło mnie jakoś mocno takie tempo.

Jeśli interesuje Was dokładny profil przewyższeń naszego trekkingu i gdzie są podejścia/zejścia, to znalazłem taką fajną grafikę w necie.

Wynajęcie przewodnika na trekking – czy warto?

Czy warto? Nie wiem, bo nie wynajmowaliśmy nikogo takiego. Sporo osób oglądając naszą relację na YouTube pytała nas czy Divas jest naszym porterem lub przewodnikiem? Nie. Divas jest Nepalczykiem, którego zagadałem przez internet przed wyjazdem o wypożyczalnie rowerowe w okolicy. Od słowa do słowa okazało się, że Divas nigdy nie był w ABC, a że właśnie kończył studia to chętnie by gdzieś się przeszedł w góry. Zdecydował się więc dołączyć. Po prostu dla towarzystwa i trochę dla wyrobienia kontaktów, gdyż planuje zacząć zajmować się oprowadzaniem turystów.

Wtedy nie miał licencji przewodnickiej, jednak z tego co teraz z nim rozmawiałem to już ją ma i chętnie podejmie się oprowadzenia po różnych szlakach odpłatnie. Z tego co podpytałem jego stawki to 18-22 dolary za dzień. Jednak o więcej szczegółów pytajcie samego Divasa:  [email protected]

Niemniej trzeba przyznać, że faktycznie mieliśmy namiastkę przewodnika w postaci Divasa. Wyszło tak trochę niechcący, jednak jest to coś zdecydowanie ułatwiającego życie. O ile szlaku pilnowałem razem z Divasem, o tyle jego obecność była momentami bardzo pomocna, kiedy trzeba było coś dopytać na szlaku innych Nepalczyków (np. warunki na trasie, pogoda, dostępność miejsc noclegowych w wyższych partiach doliny, posiłki z właścicielami lodgy, którzy często nie mówią po angielsku itd.). No i co najfajniejsze, jak dzień długi rozmawialiśmy sobie o Nepalu, Nepalczykach, zwyczajach i wielu innych. Duuuuża wartość dodana, oczywiście jeśli traficie też na kogoś tak wygadanego i kontaktowego jak Divas.

Trekking w Himalajach samemu czy z partnerem? Gdzie szukać towarzyszy?

Jeśli nie jesteście zainteresowani porterem czy przewodnikiem, nie macie z kimś iść,  a jednak chcecie, to jest na to rozwiązanie. Istnieje grupa facebookowa Trekking In Nepal,  gdzie praktycznie codziennie ktoś szuka partnera na trekking w Himalaje. Powinniście spokojnie tam kogoś znaleźć. A jeśli nie tam, to poszukajcie na grupach na CouchSurfinu. Albo jeszcze inaczej – na szlaku. Spotkaliśmy sporo ekip, które poznały się na szlaku i tak sobie razem drepczą pod górę.

Co zabrać na trekking? Nasze plecaki

Szczerze mówiąc mieliśmy bardzo mało rzeczy. Mój plecak ważył jakieś 8-9 kilogramów (plecak 35 litrów), Marty plecak około 7-8 kilogramów (30 litrów). Połowę mojego plecaka zajmował aparat, obiektyw, powerbanki i inne kable. Droga połowa 2-3 koszulki, 2 pary gaci, 2 pary skarpetek, mały ręcznik, spodnie długie z odpinanymi nogawkami, polar, kurtka, śpiwory, peleryna i pokrowiec na plecak. Koniec. Marta nie miała sprzętu, poza obiektywem, ale miała jeszcze dodatkowo trochę lekarstw przeciwbólowych, plastrów, kosmetyków (+moja szczoteczka do zębów :D) i ciut więcej ubrań ode mnie. Ale też jakoś niezbyt dużo.

No i oczywiście zabraliśmy ze sobą dodatkowo kijki trekkingowe. Początkowo miałem przed tym opory, ale finalnie okazały się być najlepszym wyborem całego trekkingu…

Coś jeszcze spakować?

  • Latarka – w górach ważna rzecz nawet jak nie planujecie maszerować w nocy.
  • Zimowa czapka – u góry i w nocy bywa chłodno.
  • Okulary, żeby od śniegu nie oślepnąć.
  • Krem UV
  • Małe japonki do kąpieli i żeby stopy mogły trochę odpocząć dniu chodzenia w butach trekkingowych

Zabierzcie też ze sobą butelkę na wodę. Nie tylko dlatego, żeby nie płacić za wodę butelkowaną na szlaku jak za złoto, ale aby przede wszystkim nie produkować tego wstrętnego plastiku.

A jeśli boicie się o zatrucia, to możecie wziąć filtr. Albo tak jak my, nalewać wodę z w miarę pewnych źródeł i dodawać do środka odpowiednie tabletki uzdatniające. Na przykład takie:

Aha i nosiliśmy tylko jedną butelkę 1,5 litra na głowę w tym samym czasie. Poza jednym momentem, raczej wody nam nie brakowało, zawsze było gdzie nalać.

Jeśli czegoś zapomnicie zabrać z domu, to spokojnie możecie kupić sprzęt w Pokharze. Jest tam masa sklepów ze sprzętem trekkingowym. Spora część to podróbki, ale myślę, że niektóre spokojnie się nadadzą na taki krótki trekking.

Więcej praktycznych porad z trekkingu…

… będzie w kolejnym, drugim praktycznym wpisie.

No i bardzo proszę osoby, które trekking do Annapurna Base Camp i Poon hill odbyły (ale też inne trekkingi!), aby dały znać w komentarzach jeśli o czymś istotnym zapomniałem. Będzie mi bardzo miło!

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych treściach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołącz do ponad 110 000 obserwujących osób i zgarnij jednorazową mega promocję na moje książki!

3 komentarze

Dodaj komentarz

  • Wszystko ok…. 😀 Byłem szedłem
    Jedna uwaga dobrze mieć przewodnika i to kogoś kto zna trasę jest Nepalczykiem i zna miejscowe tzw hotele
    Nie będę się rozpisywał dlaczego uwierzcie mi na slowo
    Było parę sytuacji gdzie znajomości tego fantastycznego człowieka stały się na wagę złota a może i życia
    Nepal jest przepiękny ale to groźne góry 🏔 o trzeba podejść do nich z pokora
    Zmiany pogody to już inna bajka
    Tak jak pobyt na niby nieduzej wysokości ponad 3500mnpm
    Polecam tajemnicze acz bajkowe księstwo
    Mustang… I Relax w fajnym miasteczku
    Pokhara

  • Cudowna trasa. Niczego nie trzeba planować, bo po drodze jest miliard hotelików i qesthousów. Jak by ktoś chciał wynająć lokalsa do pomocy, niech znajdzie na fejsie Mangal Gurung i się do niego odezwie po angielsku.