Ile kosztuje trekking w Himalajach? Ceny, noclegi i jedzenie na trasie

Po pierwszym praktycznym wpisie opisującym nasz trekking w Himalajach, czas na drugi. Bazując na naszych doświadczeniach z trasy do Poon Hill oraz Annapurna Base Camp opiszę Wam ile kosztowała nas ta przyjemność, jak wygląda dostępność noclegów na trasie, dostępność prądu, internetu i czy trzeba ze sobą nosić jedzenie. No i jeszcze kilka innych rzeczy.

Ile kosztuje trekking w Himalaje? 

Co prawda nie prowadziłem dokładnych obliczeń, ale bezpiecznie jest założyć dzienny budżet około 3000-4000 NPR, co jest jakieś 100-150 zł na dwie osoby. Czyli na 7 dni trekkingu powinno starczyć spokojnie 1000 zł na dwie osoby. Tyle średnio wydawaliśmy stołując się rano, wieczorem i raz po drodze. Kupując dodatkowo od czasu do czasu jakieś ciastka, banana, a okazyjnie nawet piwo. Ale tylko dwa razy (koszt 500 NPR- 17 zł). W cenie tej zawarłem też okazyjne ciepłe prysznice i parę innych drobnych wydatków na trasie.

Niemniej dobrze jest mieć ciut więcej pieniędzy. Wiecie jak jest – coś Wam wyskoczy, będziecie nagle potrzebowali większej gotówki, a najbliższy bankomat 3 dni drogi w dół. A dolarów mogą Wam nie przyjąć. Także uznajmy, że 1000 zł na dwie osoby na tydzień + dobrze mieć kolejny 1000 zł rezerwowo. W razie czego. Albo przynajmniej 500 zł :)

Do tego trzeba doliczyć jeszcze kilka innych rzeczy:

  • Dojazd busem publicznym z Pokhary do Nayapul to koszt około 200 NPR za osobę, możecie się szarpnąć na taxi, ale to koszt nawet 5000 NPR. Moim zdaniem przepalony hajs. Zwłaszcza, że nic szybciej się nie pojedzie na tej drodze. Jak coś bus ten startuje stąd.
  • Opłata za permit ACAP oraz kartę rejestracyjną TIMS, o których pisałem w pierwszym tekście. Acap to koszt 2300 NPR (80 zł), a TIMS 2000 NPR (70 zł).
  • Wejściówka na Poon Hill. Z tego co pamiętam kosztowała 100 albo 200 NPR za osobę. Kupuje się ją po wyjściu z Ghorepani, już na szlaku. Panowie siedzą tam w budce już przed wschodem słońca. Na bank nie przegapicie. Jednak lepiej nie zapomnijcie pieniędzy, bo Was nie wpuszczą na wschód. Ogólnie trochę to słabe, kiedy już się płaci za wejście na teren parku itd…

A o kosztach całkowitych wyjazdu i jeszcze wielu innych rzeczach (odpowiadam na pytania widzów) możecie posłuchać w nowym Q&A.

Noclegi na trasie. Ich dostępność i rezerwacja

Na trasie do Poon Hill raczej nie ma potrzeby rezerwowania noclegów. Guesthousów jest tam tyle, że spokojnie nawet w sezonie znajdziecie miejsce do spania. Problemy w sezonie mogą zacząć się za Chhomrong idąc w stronę ABC. Co kilka kilometrów znajdziemy tam jakieś osady, jednak im wyżej tym jest ich mniej i miejsc w samych lodgach również ubywa. Na ten przykład w Bamboo jest około 7-10 lodgy gdzie każda ma po kilka pokoi, natomiast już wyżej, w Doban czy Deureli jest ich tylko kilka. W szczycie sezonu może być problem z miejscem i w skrajnych przypadkach może się zdarzyć, że noc będziecie musieli spędzić na glebie w restauracji, albo nawet na krześle na dworze. Dlatego też tam wyżej polecałbym przedzwonić 1-2 dni wcześniej do jednej z lodgy i klepnąć sobie kimę. Ewentualnie jak pójdzie z Wami przewodnik to on to zrobi za Was.

Pod koniec sezonu (kwiecień-maj) raczej nie ma o noclegi wielkiej spiny, choć śpiąc w Deureli gdzie jest tylko 7 pokoi faktycznie nie było już miejsc wieczorem. Niektóre grupy musiały iść po nocy wyżej do Machapuchare Base Camp, gdzie jest znacznie więcej lodgy. W sumie tez nic strasznego, ciekawa przygoda.

Natomiast poza sezonem miejcie na uwadze, że większość lodgy może być po drodze zamknięta. Opowiadam o tym więcej w filmie poniżej:

Jakby coś, tutaj podrzucam rozpiskę wszystkich lodgy na trasie wraz z numerami kontaktowymi.

Aha, ważna rzecz – w Annapurna Base Camp była spora tragedia w tym roku i raczej nie prędko będzie można tam spać. We vlogu numer dwa, pod koniec mówiłem, że zawaliły się dachy przez duży opad śniegu. Myliłem się jednak i szybko to sprostowałem… Ale więcej info w filmie poniżej…

Warunki w lodgach

Nikt kto idzie na trekking w Himalaje raczej nie oczekuje luksusów. I słusznie. Jeden pokój zawiera zazwyczaj dwa, maksymalnie trzy pojedyncze łóżka. Albo bardziej trafnie będzie mówić tutaj – drewniane prycze z jakimś materacem na górze.

Lodge są co prawda murowane, jednak stawiane są w ciągu jedna obok drugiej i ściany pomiędzy kolejnymi pokojami są często zrobione z drewnianej sklejki przez co słychać sąsiadów mieszkających i dwa pokoje dalej. Są też liczne dziury w oknach i pod drzwiami, przez które nocą wpada do środka chłodne powietrze. Na szczęście lodge mają na stanie dość przechodzone ciepłe koce, które można sobie pożyczyć. Znam takich co spali bezpośrednio pod nimi, jednak polecam zabrać ze sobą jakieś śpiwory. Nie dość, że bardziej higienicznie, to jeszcze na wypadek jakbyście szli w sezonie i zabrakłoby dla Was miejsca, to macie się czym przykryć siedząc na krześle przed Lodgą ;)

Jeśli chodzi o prysznice, to każda lodga ma co najmniej jedną kabinę, gdzie można się wykąpać. Zimnej wody jest pod dostatkiem, ale w wielu miejscach jest także ciepła woda podgrzewana piecykami gazowymi, albo bateriami słonecznymi. Taki luksus też jest dodatkowo płatny, jednak nie przekracza 300 rupii za osobę (10 zł)

Ceny noclegów i jedzenia

Zacznijmy od cen noclegów. Ogólnie w Nepalu, w miastach spokojnie znajdziecie noclegi nawet za 8 zł w pokoju hostelowym. Natomiast pokoje 2 osobowe zaczynają się od 18 zł. Standardowo jeśli chcecie mi jakoś podziękować za teksty i filmy, to możecie rezerwować noclegi z mojego linku afiliacyjnego. I tyczy się to nie tylko Nepalu, ale każdego innego wyjazdu. Dla Was cena niezmienna, ja dostanę małą prowizję na piwo.

Jeśli chodzi natomiast o noclegi na szlaku, to ceny wyglądają następująco. Przy założeniu, że je się posiłek w lodgy, to cena noclegu wynosi 300-500 NPR za pokój 2-osobowy (10-17 zł). Jeśli się nie je, cena może wynieść nawet 1000 NPR (34 zł).

Jeśli chodzi o ceny jedzenia, to im wyżej, tym drożej. Wiadomo, trzeba wnieść produkty na plecach. Kilka przykładowych cen (ciastka, cola, papier toaletowy) macie w drugim vlogu. Natomiast jeśli chodzi o ceny w przydrożnych knajpach, to poniżej przykład z miejscowości Jhinu. Na górze jest drożej, wiadomo, ale raczej nie więcej niż o 30-40%. Jak coś 100 NPR to 3,5 zł.

Jedzenie na trasie i jego dostępność

Na trasie z ciepłych dań króluje smażony makaron lub ryż z warzywami i mięsem, dal bhat (najbardziej znane nepalskie danie), a także wiele innych dań. Jest nawet pizza z patelni, całkiem spoko :D

Powyżej miejscowości Chhomron nie znajdziecie już dań mięsnych, ponieważ wkracza się na teren uznawany za święty (czytajcie tabliczkę niżej). Wybór jedzenia jest tam znacznie mniejszy, ale w dalszym ciągu bez problemu codziennie będziecie przechodzić chociaż obok kilku lodgy, które serwują ciepłe dania. Więc z głodu raczej nie da się tam umrzeć.

Prąd – ładowanie, gniazdka

Czasy jakie są, każdy wie. Dobrze byłoby się naładować raz za jakiś czas. My zabraliśmy ze sobą jeden powerbank o pojemności 10000mAh. Jednak jakoś przesadnie dużo go nie używaliśmy. Był chyba tylko jeden moment, gdzie udało mi się go rozładować do końca.

Nawet w najmniejszych miejscowościach na samej górze są gniazdka jednak zdarza się, że podczas burzy odcinana jest dostawa prądu i całą dolina tonie w ciemności. Podczas naszego trekkingu do Annapurna Base Camp prąd znikał praktycznie codziennie, jednak szybko wracał. Tylko raz nie było go dłużej, bo od godziny 14 do 10 rano i wtedy też nie zdążyliśmy naładować baterii na następny dzień.

Aha, nieco wyżej ładowanie jest płatne. 200-300 rupii (7-10 zł) za urządzenie.

Internet na Trasie

W Nepalu są dwie sieci komórkowe – Namaste oraz Ncell. O ile mówi się (co też się potwierdziło) że w całym Nepalu lepiej funkcjonuje Ncell, o tyle na trekkingu już niezbyt. Za namową znajomych kupiłem własnie Ncell. Wszystko pięknie śmigało, do czasu jak zaczęliśmy wchodzić w górę. Po dwóch dniach pojawiły się pierwsze problemy, a okresowo nie było sygnału w ogóle. Natomiast w drodze do Chhomrong, w samym Chhomrong i już idąc do góry praktycznie bez przerwy nie miałem sygnału, nie mówiąc o internecie. W tym samym czasie Divas, ze swoją siecią Namaste ma ten sygnał cały czas – tak samo jak internet. Także na trekking polecam Namaste!

No i spora część lodgy, do Chomrong włącznie ma też wifi. Oczywiście za symboliczną opłatą 200-300 rupii można dostać hasło.

Opłata za przewodnika?

Jak już mówiłem my z tej przyjemności nie korzystaliśmy, ale jakbyście chcieli to już piszę jaki to koszt. Przewodnik zazwyczaj życzy sobie około 20 dolarów za dzień, czyli jakieś 550 zł za tydzień. No, ale to już pod Waszą rozwagę, czy chcecie mieć przewodnika. Więcej info o przewodnikach w poprzednim wpisie opisującym nasz trekking po Himalajach.

Helikopter z Pokhary do Annapurna Base Camp

A jeśli już idziemy w ekstrawaganckie tematy, to może ktoś z Was zastanawia się, czy nie da się przyspieszyć nieco procesu zdobywania Annapurna Base Camp? Owszem, da się. Codziennie (kiedy jest dobra pogoda) latają z Pokhary helikoptery do samej bazy ABC. Koszt takiej przyjemności to 300-350 USD. Cała impreza trwa zazwyczaj godzinę. 15 minut na dolot, 30 minut na miejscu i 15 minut na powrót. Jeśli kogoś stać i nie lubi chodzić po górach, to jak znalazł.

Ile finalnie kosztował nas 7-dniowy trekking?

Nasz łączny koszt, to raczej minimum jakie trzeba wydać na taki trekking. Owszem można trochę urwać zrezygnować ze stołowania się, jednak nie wiem na ile ma to sens. Ceny nie są wysokie i założę tezę, że zbyt dużo się nie zaoszczędzi niosąc jedzenie na 7 dni w górę. A przy odrobinie pecha nawet straci, kiedy padną Wam kolana i trzeba będzie wydać na ortopedę po powrocie.

Można też pomyśleć o spaniu na dziko, aby nie płacić za noclegi. Nie jestem pewien na ile jest to w ogóle legalne w obrębie parku narodowego Annapurny, no ale na upartego dałoby się.

Zostawmy to jednak. Podsumowując więc – ile zapłaciliśmy w sumie za nasz trekking w Himalajach?

  • 900 zł za jedzenie i noclegi
  • 1000 NPR za dojazd i powrót ze szlaku do Pokhary busem (34 zł)
  • 8800 NPR za permity dla dwóch osób (310 zł)
  • 2000 NPR za kilkukrotne ładowanie, ciepły prysznic i wifi (70 zł)

Zatem łączny koszt to: ~2200 zł na dwie osoby.

Dzięki za doczytanie do końca, możecie dać znać w komentarzach co sądzicie o takim trekkingu :)

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych treściach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołącz do ponad 110 000 obserwujących osób i zgarnij jednorazową mega promocję na moje książki!

12 komentarzy

Dodaj komentarz

  • Cześć Karol, dzięki za konkretny tekst i sporą dawkę informacji. Mam pytanie o sam lot z Polski do Nepalu, polecasz jakieś konkretne połączenia ?

    • Szczerze, to nie pomogę. Nie znam się. My lecieliśmy Oman Air, ale tylko dlatego, że była promka. Połączeń lata masa, dokładając z 1000zł do biletu (my daliśmy 1600), można szybko i bezpośrednio dolecieć Emirates. (My lecieliśmy średnio 30h…)

    • Hej,
      Qatar lata z Warszawy lot z przesiadką w Doha (my akurat mamy 3h w przesiadce, także cały lot zamyka się w 13h) – cena biletu 2100 w dwie strony (co prawda trochę upolowana ;)

  • Powiem, że niewielki koszt bardzo interesującej i dla niektórych nieosiągalnej przygody! Super. Zastanawia mnie jaki jest koszt przylotu, powrotu do Nepalu? Do tego jakieś ewentualne wydatki typu nocleg i posiłki przed wyprawą? Oraz wydatki związane z wizą?

    • Wiza kupowana jest na lotnisku. Zależy od długości pobytu:
      25 Euro – wiza na 15 dni
      40 Euro – wiza na 30 dni
      100 Euro – wiza na 90 dni

      Przelot, jak mówiłem w dzisiejszym vlogu (zapraszam!), to 1600 zł.

  • Świetny jest ten wpis! Masa praktycznych wiadomości, dokładnie tak, jak trzeba :D Zawsze bardzo cenie sobie takie zestawienia kosztów i praktyczne informacje na temat prądu czy wifi. A zdjęcia są zjawiskowe :O Patrząc na nie pomyślałem, że byłbym gotów na każde wyrzeczenie, byleby to zobaczyć na własne oczy :)
    Odwalasz kawał dobrej roboty. Dzięki Ci za to!