Jacy są Nepalczycy? Dlaczego w Nepalu aranżuje się małżeństwa?

Pierwszy materiał z Nepalu! Seria ta będzie pełna nowości, a ten film jest pierwszą z nich!

Tekst ten jest transkrypcją filmu, który możecie zobaczyć klikając w ikonę na górze, tutaj, lub w player na dole :)

Dawno temu miałem na blogu serię „Twarze Świata„, gdzie przedstawiałem sylwetki i portrety spotkanych w podróży ludzi. Pomyślałem, że YouTube to całkiem dobra platforma do zrobienia czegoś podobnego, z tym, że wideo daje jeszcze większe możliwości ekspresji i przedstawienia człowieka w jeszcze ciekawszy sposób.

Także zapraszam do oglądania, a ja w międzyczasie opowiem nieco o Nepalu i Nepalczykach.

Jacy są Nepalczycy?

Podróże to dla nas przede wszystkim ludzie. Nawet jeśli jedziemy gdzieś dla widoków, gór, przestrzeni – to ich wspomnienia tak czy inaczej będą wiązały się głównie ze spotkanymi po drodze ludźmi. Na ten przykład wspominając trekking przez Himalaje, z którego swoją drogą odcinki już niedługo, mamy w pamięci jednego z najbardziej uśmiechniętych ludzi jakich w życiu spotkaliśmy – Divasa. Czy też panów naprawiających szlak, którzy zaprosili nas pod swoją plandekę, kiedy rozpadał się deszcz. I którzy przy okazji proponowali nam jakiś lokalny trunek.

Albo Prabatha, który studiował kiedyś w Polsce przez 4 lata, a który zaprosił mnie do swojego domu pod Kathmandu. W ogóle bardzo sympatyczny człowiek o czym przekonacie się już niedługo. I nie tylko dlatego, że śmieje się z moich sucharów.

– Mam dla Ciebie jeden dowcip. Myślę, że jesteś jedyną osobą jaką znam, która może zrozumieć ten żart. – Jeśli poznasz kogoś, kto jest z Nepalu i ten ktoś pali papierosy możesz do niego powiedzieć NE PAL! Tak, tak – to znaczy NIE PAL! Wiem, wiem…

Do Prabatha jeszcze wrócimy za chwilę i pogadamy sobie bardziej na poważnie. Wracając jednak do miejsc i ludzi mógłbym tutaj opowiadać i opowiadać. Były Himalaje, były porośnięte dżunglą południowe tereny Nepalu – i tutaj przed oczami mam od razu miejscową starszyznę życzliwie pozdrawiającą, zapraszającą do siebie, aby choć na chwilę siąść i porozmawiać. Nawet jeśli nie znajdujemy ze sobą wspólnego języka.

Czy też dzieciaki, które jak tylko zauważyły mnie na horyzoncie od razu biegły co sił w nogach, aby razem pograć w piłkę, czy też popływać w leniwie płynącej rzece.

Poza tym, że można Nepalczykom przypisać wiele cech wspólnych, to poza wspomnianą życzliwością, gościnnością i uśmiechem – wiele ich też między sobą różni na płaszczyźnie kulturowej i etnicznej. Jest to kraj wielokulturowy i wielonarodowościowy zamieszkiwany przez różne ludy i grupy etniczne różniące się od siebie naprawdę na wielu płaszczyznach.

Mających swoje własne zwyczaje, tradycje, stroje, kuchnię czy języki. Trudno to sobie wyobrazić, ale w kraju o ponad połowę mniejszym od Polski mówi się 123 językami. Tamang, Tharu, Newari, Magar, Doteli, albo Gurung. Gurungowie na ten przykład to grupa etniczna zamieszkująca środkowy Nepal – okolice Annapurny i Pokhary. Grupa etniczna, albo kasta – jak to mówi właśnie Divas.

Trzymajmy się jednak tego, że jest to grupa etniczna, bo tak podaje wikipedia. Gurungowie liczą sobie 700 000 osób. Posiadają bogate tradycje, muzyczne, kultywują swoją kulturę, sztukę, posługują się językiem Gurungów.

– Mówię właśnie, że macie swój własny język. I połowa Gurungów mówi w języku Gurungów, a Divas też potrafi się nim posługiwać.
– Czy są one do siebie podobne?
– Nie, są totalnie inne.
– Daj jakiś przykład? Jak powiedzieć „nazywam się Divas”?
– W Nepali będzie to „Medo nam Divas Gurung ho”, natomiast w Gurung: „Naibe mi Divas Gurung go”

I co ciekawe w wielu przypadkach język nepalski jest dopiero drugim w kolejności używania językiem. A popularność lokalnych języków i dialektów nasiliła się zwłaszcza po 2006 roku, kiedy to zakończyła się trwająca 10 lat wojna w Nepalu, odsunięto króla i oficjalnie zagościła do kraju demokracja.

Sam Divas przyznaje, że częściej posługuje się językiem Gurung. Wiadomo jednak, że to Nepali jest językiem oficjalnym i to dzięki niemu wszystkie te grupy mogą się między sobą dogadać. Choć jeśli chodzi o Nepalczyków, to wydaje mi się, że spokojnie dogadaliby się samym uśmiechem.

Nepal, to też wiele ciekawych i czasem niezrozumiałych dla nas zwyczajów wynikających z religii czy kultury. Przykładowo system kastowy, albo aranżowane małżeństwa, o których chciałem Wam nieco więcej opowiedzieć. Działa to podobnie jak ma to miejsce w sąsiednich Indiach. W małżeństwach aranżowanych decydującą rolę o życiowym partnerze syna czy córki podejmują rodzice. I bywa, że dzieci nie mają tutaj za wiele do gadania. Znalazłem informacje, że nawet 90% małżeństw w Nepalu jest aranżowanych. Chciałbym Wam o tym nieco więcej opowiedzieć – czy faktycznie ten zwyczaj dalej funkcjonuje i jeśli tak to dlaczego, jednak moja wiedza na temat tych spraw jest dość marna, a doświadczenie zerowe. Pomyślałem więc, że zapytam o to Prabatha, który jak już mówiłem studiował w Polsce przez 4 lata, co tez pozwala mu spojrzeć szerzej na te sprawy.

Aranżowanie małżeństw

– Znalazłem informacje, że 90% małżeństw w Nepalu jest aranżowana. Czy to prawda? Dlaczego tak jest?
– Pierwszą rzeczą jest to, że tutaj nie ma szans, aby chłopak i dziewczyna mogli się regularnie spotykać. I rozmawiać otwarcie.
– Masz na myśli randki?
– Tak randki…

– Nie, nawet nie chodzi o randki… Właśnie to jest to…
– W Europie nie ma z tym problemu, prawda? Jeśli chcesz kogoś poznać idziesz do centrum, do pubu, na dyskotekę, do klubu i kogoś poznasz z kim możesz porozmawiać.
– Tutaj tak to nie działa
– Sam widzisz, po godzinie 19-20 nikogo tutaj nie ma na zewnątrz.
– Może w samym centrum Kathmandu
– Kolejną rzeczą jest to – i tyczy się to nie chłopaków, ale dziewczynek, nastolatek i niezamężnych kobiet – że rodzice, cała rodzina mówi im bez przerwy nie rozmawiaj z facetami za dużo, są źli… tego typu rzeczy.
– Może ktoś zauważy, że chodzicie razem…albo trzymając się za ręce…. Nawet trzymanie za rękę jest złe! Albo coś się stanie przed małżeństwem jak chociażby ciąża. Takie rzeczy mogą zrujnować prestiż albo coś w tym stylu…
– A jest to prawdą, że całowanie się w miejscu publicznym jest nielegalne?
– Tak, tak Nie jest zabronione przez prawo, ale jest powiedzmy… piętnowane społecznie
– Przykładowo – jeśli ja z moją dziewczyną lub żoną pocałowałbym się tam, wszyscy ludzie tak by na nas patrzyli
– Powiedzieliby coś?
– Powiedzieliby – co wy robicie w publicznym miejscu? Idźcie do domu… niszczycie nasze dzieci… będą was później naśladować…
– Traktują całowanie się jak alkohol? (picie w miejscu publicznym jest nielegalne)
– Dokładnie tak! Traktują to jak coś złego…
– To jak w tej piosence Bon Jovi – “Nadajesz miłości złego znaczenia”
– Ale to się zmienia, prawda?
– Tak, to się zmienia. Nawet ja miałem małżeństwo z miłości, niearanżowane. I było to 18 lat temu.
– A Twoja siostra też?
– Nie
– Dlaczego Twoja siostra ma zaaranżowane małżeństwo? Czy ona jest młodsza od ciebie?
– Nie, nie… już ci mówię, bo o to właśnie tu chodzi. Chłopaki wychodzą na zewnątrz, próbują poznać dziewczyny i jeśli znajdą jakąś, z którą do siebie pasują mogą zaproponować jej nawet małżeństwo…a dziewczyny zaś nie za bardzo tak mogą (tzn. nie ma akceptacji społecznej, aby to dziewczyna proponowała spotykanie z nieznajomym)
– Przykładowo rodzina mojej żony ma właśnie takie przekonania. Dlatego “kazali” nam się spotykać w jej rodzinnym domu przed małżeństwem. Mojemu przyszłemu teściowi zaproszenie mnie i zaakceptowanie w swoim domu nie przyszło jakoś łatwo, miał na początku jakieś podejrzenia, nie był pewien czy jestem dobry, czy nie…
– Grał z tobą w pewnym sensie?
– Tak, można powiedzieć, że grał, ale w inny sposób… Powiedział, że jeśli chcemy się spotykać, lepiej żebyśmy spotykali się w domu niż chodzili gdzieś po mieście. Więc był to dla mnie w pewnym sensie bardzo miłe. Mogliśmy się tam spotykać i było to miłe (często się to wtedy nie zdarzało)
– Więc powiem Ci o mojej siostrze. Jak wiele innych tutaj dziewczyn nie miała wtedy szansy poznać jakiegokolwiek faceta (zaaranżowano jej małżeństwo dopiero w wieku 30 lat). Nawet teraz, moja mama ciągle mówi do mojej córki (16 lat), że jeśli jakiś chłopak chce ci dać jakieś czekoladki albo jeśli zaprasza na jakiś spacer – powiedz nie, okej?

Jeszcze chciałem coś dopowiedzieć, o czym rozmawialiśmy już poza kamerą. Owszem kwestia troski o dziecko i tak zwany prestiż ma tutaj znaczenie, jednak małżeństwa aranżowane to tradycja, która ma też inne, bardziej przyziemne przyczyny. Rodzina owszem stara się wybrać jak najlepiej dopasowanego partnera czy partnerkę. Sprawdza się pochodzenie, zdrowie, wykształcenie, ale też w dużej mierze kładzie się nacisk na aspekt finansowy. Bo małżeństwo to poniekąd transakcja i biznes. Zwłaszcza poza obszarami miejskimi, czyli w znacznej części nepalskich domów. W biedniejszych rodzinach dziecko to inwestycja, a małżeństwo tegoż dziecka to pewnego rodzaju transakcja i zapewnienie sobie lepszej przyszłości. Więc jeśli urodzi Ci się syn, zapewniasz sobie lepszą przyszłość znajdując mu żonę, a tym samym zyskując kolejne ręce do pracy w polu, przy gotowaniu, sprzątaniu domu czy noszeniu wody. Bo to kobieta zawsze przeprowadza się do domu męża. Czasem w grę wchodzi tutaj też posag, który rodzice dziewczyny dają mężowi, co jest dodatkową wartością. Jeśli natomiast urodzi Ci się córka, to zapewnić sobie jako rodzicowi możesz lepszą przyszłość tylko w jeden sposób – wydając ją jak najszybciej za mąż, poniekąd pozbywając się problemu z domu. Bo z czysto ekonomicznego punktu widzenia dziewczynka to niestety mniej wartościowe dziecko, z którego inwestycja się nie zwróci. Bo i tak kiedyś wyprowadzi się z domu, a im wcześniej się wyprowadzi na utrzymanie innej rodziny, tym strata z inwestycji jest mniejsza. Dlatego też utarło się, że poza miastami wcześniej szuka się męża dziewczynkom. Nawet na długo wcześniej, zanim same zaczną nawet o tym myśleć. Natomiast na synach nie ciąży aż taka presja, bo przecież i tak zostanie w domu, a to kiedy się ożeni nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla domu rodzinnego.

Ze względów finansowych na wsiach wiele dziewczynek też nie chodzi do szkoły, albo bardzo szybko przerywa edukację. Bo szkoła w Nepalu jest płatna, a po co tracić pieniądze. Lepiej przecież wykształcić syna, który na starość zostanie z rodziną. Niechęć do posiadania córki niesie też ze sobą dużo większe tragedie jak pozbywanie się nienarodzonych dzieci, a nawet narodzonych dziewczynek. Jednak temat ten już zostawię, a jeśli chcielibyście więcej się o tym dowiedzieć, to polecam książkę „Burka w Nepalu nazywa się Sari”, która została poświęcona temu problemowi.

Bardzo smutny to temat, jednak musimy zaznaczyć, że z każdym rokiem idzie tutaj ku lepszemu. Społeczeństwo nepalskie jest coraz bardziej wyedukowane i świadome tych problemów. I myślę, że z każdym pokoleniem będzie już coraz lepiej. Taką mam przynajmniej nadzieję.

– A co jeśli Twoja córka powie Ci kiedyś, że poznała jakiegoś fajnego chłopaka. Zaakceptujesz to?
– Powiem Ci coś – nie możemy oceniać powierzchownie co jest dobre, a co nie.
– Kiedy ja poznałem się z moją żoną, oboje wiedzieliśmy, że ja pasuje do niej, a ona do mnie. Więc jeśli moja córka powie, że poznała jakiegoś chłopaka powiem jej tylko – bądź ostrożna. Co więcej mogę zrobić? Jeśli jakoś mogę pomóc, to pomogę. To wszystko.
– I to jest właśnie ojcowska miłość!
– Czyż nie?
– Lubię taką odpowiedź :)

Ciekaw jestem co sądzicie o wplataniu takiej formy wywiadowej w filmy. Jest to dla mnie coś totalnie nowego, nie mam tutaj ani doświadczenia, ani wykształcenia, jednak szczerze mówiąc bardzo mi się ta forma spodobała i już się cieszę na montaż kolejnych odcinków z Nepalu, gdzie poznacie więcej ciekawych osób.

Jeśli stwierdzicie, że odcinek ten był ciekawy, będzie mi bardzo miło za posłanie go dalej w świat. Tymczasem to tyle, niedługo kolejne odcinki z Nepalu – bardzo zachęcam do obserwowania!

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych treściach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołącz do ponad 110 000 obserwujących osób i zgarnij jednorazową mega promocję na moje książki!

8 komentarzy

Dodaj komentarz