Trzęsący się obraz? Stabilne ujęcia z ręki w 3 krokach! #FilmowyKlaps

Dziś w Filmowym Klapsie pogadamy sobie o tym jak zrobić idealnie stabilne ujęcia bez użycia gimbala czy slidera. Tak, żeby jednak jakościowo były im bliskie!

Tekst ten jest transkrypcją filmowego poradnika #FilmowyKlaps, do którego zobaczenia zapraszam tutaj, albo klikając w zdjęcie na samej górze wpisu.

<iframe width=”930″ height=”550″ src=”https://www.youtube.com/embed/E0LiymnTN2M” frameborder=”0″ allow=”accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture” allowfullscreen></iframe>

Aha i już niedługo będzie pełen vlog z Austrii, więc więc jak coś, to zapraszam do obserwowania kanału a najlepiej subowania. A teraz zajmijmy się stabilnymi ujęciami!

Stabilne ujęcia z ręki – krok pierwszy

Pierwszym krokiem na drodze do stabilnych ujęć jest odpowiednia technika. Być może będzie to dla niektórych odkryciem, ale wcale nie wystarczy pewnie i mocno trzymać kamery w dłoniach, aby ujęcie było stabilne. Zawsze coś będzie się trzęsło i bujało. Aby ujęcie było bliskie ideału, potrzebujecie nie tylko trzymać aparat w dłoniach, ale dodatkowo znaleźć jeszcze jeden punkt podparcia… albo i oparcia -jak kto woli.

Można to zrobić na kilka sposobów – po pierwsze można przyłożyć łokcie do tułowia, dzięki czemu zminimalizujemy drgania rąk, niektórzy dodatkowo przyklejają kamerę do klatki dając dodatkowy punkt podparcia,. Albo do oka i filmują przez wizjer. Innym sposobem jest nałożenie na głowę paska i jego naciągnięcie. Pchacie aparatu do przodu, a ciałem kontrujecie do tyłu. Działa to dość dobrze, choć wielkim fanem tej techniki nie jestem. Dodatkowo, aby zminimalizować chwianie się ciała, to można oprzeć się barkiem o jakąś ścianę, czy słupek. Ale to tylko wtedy, jeśli nie zależy nam na znacznym ruchu kamerą, a bardziej statycznym ujęciu.

Aha jeszcze info na początek – jeśli się uczycie i nie macie kamery z dobrą stabilizacją, to pamiętajcie – im szerszy kąt obiektywu, tym mniej widoczne drgania. Drgania o tej samej sile widać na nich znacznie słabiej, aniżeli na zoomach. Utrzymać stabilnie z ręki ujęcie na długiej ogniskowej, na zoomie bez dobrej stabilizacji matrycy i obiektywu może być naprawdę ciężki i raczej bez oparcia się o coś, albo nawet bez położenia aparatu na czymś się nie obejdzie.

KROK drugi na drodze do stabilnych ujęć – przenoszenie ciężaru ciała

Jeśli zależy Wam na nieco większym przesunięciu kamery, dobrze jest w życie wprowadzić bujanie się. A mówiąc dokładniej – wahanie, przeskakiwanie jednej nogi na drugą trzymając kamerę według wspomnianych wcześniej zasad.  Jest to coś, co stosuję podczas wielu swoich ujęć. Jeśli dojdziecie do wprawy to możecie nawet oderwać łokcie od tułowia, zrzucić  pasek z głowy i tym samym jeszcze bardziej zwiększyć zakres ruchu. Jeśli już to opanujecie, można pokusić się też o zejście niżej i robić świetnie wyglądające ujęcia z poziomu gleby. Brak trzeciego punktu podparcia ja sobie tutaj rekompensuję nieco specyficznym chwytem aparatu. Jedną ręką trzymam body, natomiast drugą body wraz z obiektywem. Robiąc swojego rodzaju podstawkę, zwiększam sobie powierzchnię styku z aparatem, a tym samym mam nad kamerą większą kontrolę. Przydaje się tutaj ekranik obrotowy, ale jeśli nie macie, to też nie jest wielki problem. Po prostu zejdzie Wam ciut więcej czasu na nagrywanie, bo będziecie musieli po każdym ujęciu sprawdzić jak wyszło. To ujęcie, w połączeniu z przeskakiwaniem z ciężarem z nogi na nogę może dać naprawdę niezłe efekty. A w połączeniu z zastosowaniem odpowiednich ustawień kamery i postprodukcji ujęcia niczym ze slidera lub gimbala – ale o tym za chwilę.

Jednak zanim, to jeszcze dwa słowa o tym co zrobić, jeśli ten zakres ruchu Wam nie wystarcza i chcecie nagrać kawałek przejścia – np. jak za kimś idziecie. W przypadku, kiedy chcemy zrobić kilka kroków należy solidnie ugiąć kolana i nie tyle iść, co płynąć z aparatem minimalizując drgania powodowane stąpaniem po ziemi. Iść na miękkich kolanach. Przy odrobinie praktyki uzyskuje się dzięki temu całkiem płynne ujęcia.

Wygląda to być może dziwnie, ludzie mogą pokazywać na Was palcami, ale co tam, mamy to przecież w nosie. Swój swojego zrozumie, a reszta nie musi!

No i w zależności od preferencji i ujęcia na jakim Wam zależy – aparat trzymajcie sobie robiąc podstawkę od dołu, wklejając łokcie pod żebra, albo napinając pasek aparatu.

Kolejna ważna rzecz podczas samego filmowania – zarówno podczas ujęć statycznych, chodzenia czy też bujania się pamiętajcie, aby podczas kadrowania nie operować nadgarstkami, a całym tułowiem. Drgania są znacznie mniejsze kiedy skręcacie się w pasie, aniżeli na nadgarstkach. Cali stanowicie stabilizację dla aparatu. No i powtarzajcie, powtarzajcie, powtarzajcie aż wyjdzie. Czasem bujam się tak i z minutę, powtarzając dane ujęcie z 30 razy aż będzie stabilne.

KROK trzeci – stabilizacja filmów w programie

Kiedy mamy już możliwie jak najbardziej stabilnie nagrany materiał, czas na obróbkę. Bo powiedzmy sobie uczciwie – łokcie łokciami, pasek paskiem, ale zawsze będą jakieś drgania i bez dodatkowej obróbki w programie raczej się nie obędzie. Bo przecież chcemy obraz idealnie płynny, co nie?

Zanim jednak przejdziemy do samej obróbki zapomniałem powiedzieć jeszcze o tym jakie ustawienia wybrać w aparacie, aby ujęcia były jeszcze lepsze i żeby później, w programie do obróbki można było dodatkowo jak najlepiej ustabilizować takie ujęcia.

Co koniecznie musimy zrobić to włączyć wszystkie stabilizacje jakie mamy – w body i obiektywie. Chyba, że wzajemnie sobie przeszkadzają, co się czasem zdarza, to wtedy zostawiamy włączoną tylko jedną.

Aby ujęcie było bardziej płynne, dobrze jest mieć możliwość jego spowolnienia, zrobienia slow motion. Jednak aby to zrobić, musicie koniecznie przed nagrywaniem ustawić większą niż 25 liczbę klatek na sekundę (fps). Większą dlatego, aby później było do czego zwalniać, ponieważ 25 fps to minimum jakie jest wymagane, aby nasze oko widziało kolejne obraz płynnie, jako film. Jeśli spowolnimy 25 fps dwukrotnie to dostaniemy 12 fps, gdzie wyraźnie widać będzie jak obraz skacze. Zatem aby spowolnić obraz dwukrotnie ustawiamy 50 fps.

Oczywiście im więcej ustawicie, tym bardziej w programie będziecie mogli spowolnić wideo bezdtratnie. Jednak z drugiej strony im większa liczba klatek, tym aparat daje nam niższą rozdzielczość danego wideo. Jest to swojego rodzaju ograniczenia sprzętowe. Więc jeśli nie chcecie robić jakichś specjalnych ujęć ze super slowmotion, jakie np. ostatnio Wam pokazywałem, to polecam ustawić właśnie te wspomniane 50 klatek.

Po co jednak spowalniamy obraz?

Po pierwsze, aby obraz wyglądał bardziej filmowo. Po drugie, aby zminimalizować widoczność drgań kamery poprzez ich wydłużenie. Po trzecie wydłuży nam to dobre, stabilne fragmenty, które nagraliście. Więc jeśli tylko utrzymaliście stabilnie 2 sekundy ujęcia, to spowalniając obraz x2 macie już 4 sekund. A to już wbrew pozorom całkiem sporo.

Ostatnim parametrem jaki musicie ustawić to rozdzielczość. Najlepiej aby była jak najwyższa dla danego klatkarza, ponieważ będzie to także miało znaczenie podczas procesu stabilizacji w programie.  U mnie przy 50 fps jest to 4k, w niektórych aparatach 2k, co też nie jest najgorzej.

Dobra, lecimy z obróbką w programie i jest to właściwie już tylko wisienka na torcie. Bo jeśli wszystko wcześniej zrobiliście dobrze, to w programie na bank otrzymacie idealnie płynne, stabilne ujęcia.

Jeśli już spowolnicie dane ujęcie dwukrotnie klikacie ‚nest’ czyli „zagnieźdź”. Następnie szukacie pluginu Warp Stabilizator i przeciągacie go na dany klip. Jest to darmowa wtyczka znajdująca się w pakiecie programu Premiere Pro. Nie trzeba jej dokupywać. Tutaj musicie sobie popróbować z wartościami. Czy dać smoothness na 50%, czy trochę mniej. Ja raczej nie przekraczam 30, 40 %, bo później program zaczyna wariować i robi się tak zwana galareta, która źle wygląda.

Program nam ustabilizował ujęcie. I tutaj właśnie ma znaczenie ta rozdzielczość nagrania, ponieważ jeśli dobrze się przyjrzycie program stabilizując, automatycznie (kadruje) nam to ujęcie.  To taki efekt uboczny stabilizacji, nie da się tego uniknąć. I im wyższa wartość procentowa tej stabilizacji, tym crop większy.

No i może być tak, że później wykadruje Wam 1/3 obrazka, a jeśli nagraliście takie ujęcie w za małej rozdzielczości, to wyraźnie zauważycie spadek jakości nagrania.

No i teraz powinniście otrzymać idealnie ustabilizowane ujęcie. Dla przykładu wrzucę Wam teraz kilka ujęć, które nagrywałem według wspomnianych zasad, później spowolniłem i finalnie wystabilizowałem. Pamiętajcie tylko, aby najpierw spowolnić klip, kliknąć to ‚nest’ a dopiero potem stabilizować. Jeśli zrobicie odwrotnie, program tak dobrze sobie ze stabilizacją nie poradzi. A jeśli wrzucicie wtyczkę Warp Stabilizator bez zagnieżdżenia ujęcia klikania ‚nest’, wtedy wyrzuci Wam błąd.

Dobra, ale powiecie – ok, pokazujesz tylko to, jak wystabilizować ujęcia mało dynamiczne, a co z ujęciami trudniejszymi do utrzymania, np. nagrywaniem w czasie chodzenia i śledzenia jakiegoś obiektu. Czy da się sprawić, aby także i takie ujęcia były stabilne bez użycia gimbala? Ręcznie raczej nie za bardzo, ale można pobawić się nieco w postprodukcji. Jednak tutaj już nie uratuje nas Warp Stabilizator w programie Adobe Premiere Pro, ale trzeba się nieco pomęczyć w After Effect. Jednak to już temat na osobny odcinek. Dajcie znać czy Was to interesuje, czy nie są to już zbyt skomplikowane tematy, czy nie wchodzę zbytnio w szczegóły.

Tymczasem podsumowując – im bardziej przyłożycie się do nagrania, im lepsze i bardziej stabilne ujęcia nagracie, tym mniej roboty w post produkcji. Ręczę Wam, że jeśli spełnicie wszystkie z wymienionych wcześniej warunków to ujęcie będzie idealnie płynne jak z gimbala lub slidera.

Nagrywajcie dużo, powtarzajcie ujęcia, żeby później na kompie mieć z czego wybierać. Bo pamiętajcie, że na podglądzie aparatu możecie też coś pominąć. Jakieś ujęcie wyda Wam się dobre, a potem na kompie wyjdzie, że coś z nim jest nie tak. Jest niestabilne, nieostre, ktoś w dalszym planie wszedł Wam w kadr i tego nie zauważyliście, albo mucha usiadła Wam na obiektyw. Bywa i tak.

Zachęcam do zostawienia kciuka w górę, subskrybcji, a także zerknięcia od czasu do czasu w sociale – na fejsa, czy Instagram. Tam dzieje się więcej :)

miłego dnia życzę i wypatrujcie niedługo vloga z Austrii!

 

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych treściach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołącz do ponad 110 000 obserwujących osób i zgarnij jednorazową mega promocję na moje książki!

2 komentarze

Dodaj komentarz