Przez świat bez wyobraźni. Spełniaj marzenia i ryzykuj życie innych

podróżowanie po pakistanie

Jedziesz w swoją podróż życia. Spełniasz marzenia, jesteś wolnym jak ptak. Odwiedzasz miejsca niebezpieczne, miejsca w które nikt nie jeździ. Ludzie zaś z podziwem przyklasną, powiedzą: Szacun, jesteś gość! Wszystko fajnie, twoja sprawa, rób co chcesz. Wszystko nabiera jednak innych barw, kiedy zaczynasz swoimi podróżniczymi zachciankami komuś szkodzić, albo… narażać czyjeś życie. Ewidentnie dzieje się coś dziwnego w naszym środowisku backpackerów. Zapraszam do dyskusji, wydaje mi się ona tutaj bardzo potrzebna.

Pewnie spora część zna szanownego Pana na zdjęciu powyżej. Tego w środku, dla ścisłości. Nawet jeśli nie oglądacie regularnie jego filmów na Youtube, to z pewnością przeleciała Wam kiedyś jego twarz na ścianie facebookowej. Pewnie ktoś udostępnił, pochwalił, powiedział, że trzeba zobaczyć, że – też by tak chciał!

Pan Fazowski to podróżnicza gwiazda internetu. Na Youtube prowadzi swój kanał „Przez świat na Fazie”. Osoba oglądana i inspirująca dziesiątki, setki tysięcy osób. Osoba szczycąca się tym, że dociera tam, gdzie inni boją się pojechać, że urodził się po to „aby pokazywać swoje przygody w tych posranych krajach”.

Podróż do Pakistanu. Że ja nie dam rady?!

O i ile jak do tej pory Fazowski i jego kanał byli mi obojętni, tak teraz uważam, że obojętnym być nie można. Jak zazwyczaj szanuję wszystkich podróżniczych blogerów, vlogerów i innych twórców, to gdzie, jak i czym jadą, oraz jak to opisują i staram się tego nie komentować, tak teraz zwyczajnie nie mogę uwierzyć w to co widzę, to co słyszę.

Fazowski stwierdził w końcu, że przejedzie Pakistan autostopem. I nie sam pomysł podróży przez Pakistan jest tutaj przerażający, ale coś zgoła innego. O tym jednak za chwilę.

Tutaj link do filmu, który wylądował na kanale kilka dni temu, i do którego się odnoszę:

Imponuje Ci to, albo przeraża? Pokiwasz głową z uznaniem, powiesz – zwykły gość, a takie rzeczy robi! – albo złapiesz się jednak za tę że głowę i stwierdzisz, że to coś tu jest nie tak, nie jest to zbyt mądre? Albo powiesz mi, że co mi do tego?! Człowiek spełnia swoje marzenia, podróżuje tanio jedzie tam, gdzie inni się boją. Co się czepiam?!

Ano czepiam, bo nie wiedzieć czemu nikt nie zwraca uwagi w całym tym precedensie na jedną, ważna rzecz.

Żyj i daj żyć innym – czy aby na pewno?

Pakistan nieprzerwanie jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów na świecie. W ostatnich lata ginęło w zamachach terrorystycznych w Pakistanie setki, tysiące cywilów rocznie. Z tego też powodu w kilku regionach kraju dla m.in. żądnych przygód turystów narzucana jest eskorta policji. Albo bierzesz obowiązkowy transport, albo nie zostajesz wpuszczony. Transport darmowy, opłacany przez rząd, gdzie do ochrony dostajesz dwóch policjantów z kałasznikowami, którzy w razie tarapatów mają Ciebie ochraniać. No nie do końca. Można oczywiście wziąć transport publiczny, jednak po co?

Brzmi fajnie? Bezpiecznie? Super przygoda? Niekoniecznie…

Nie ma aktualnie możliwości przejechać kraju samodzielnie. Jest to zbyt niebezpieczne. I pal licho, czy Fazowski o tym wiedział, czy nie wiedział. Zdecydował się wsiąść do samochodu i skorzystać z usług tamtejszej policji. Niczym książę eskortowany przez mundurowych setkami kilometrów. Przez mundurowych, którzy przez jego podróżniczy kaprys, egoistyczną zachciankę, musieli ryzykować życie. 

„Jak ktoś chce jeździć po świecie i kopać w kamienie w różnych miejscach, bo takie ma marzenie i to kocha, to niech to robi. Każdy ma prawo do życia po swojemu” – powiedział w jednym z filmów Fazowski. I jasne, cholerna to prawda! Nie życzę Fazie źle. Zresztą jak nikomu innemu. Niech sobie jeździ, gdzie chce, ogląda co chce, kopie w jaki tylko kamień sobie wymarzy. Jednak niech uważa, żeby w przypływie egoizmu nie rozwalić tym kamieniem przypadkiem komuś głowy.

I nie trafia do mnie argument, że taka rola policjanta. Że skoro wybrał pracę, to niech spełnia obowiązki. Niekoniecznie każdy policjant w Pakistanie musi być policjantem z powołania. Raczej niełatwo jest tam o pieniądze i w pracach się nie przebiera. Bierze się co jest, inaczej rodzina nie ma za co żyć. A jeśli nawet już by był z powołania, to pewnie nie po to został policjantem, aby narażać tyłek dla autostopowicza, ale pilnować porządku w swojej ojczyźnie. A tak kazano mu przewieźć autostopowicza, żeby jego ewentualny wypadek nie naruszył PR kraju. Że nie wspomnę już o tym, jak bardzo tenże autostopowicz narażapolicjantów publikując ich wizerunek w sieci. Oby ten film nie wpadł w ręce bojówek w Pakistanie, co wcale nie jest takie niemożliwe.

Jeśli sam stanąłby na poboczu i zaczął łapać stopa, nawet bym się nie zająknął w temacie. Jego sprawa. Nie chce się wymądrzać, robić z siebie jakiegoś autorytetu. Zastanawiam się tylko – gdzie jest granica podróżniczej odpowiedzialności, egoizmu, arogancji i bezmyślności? Czy istnieje w ogóle taka granica? Na ile została ona tutaj przekroczona? Czy w ogóle została? Na ile Fazowski i jego ochroniarze mieli szczęście, że nikt ich nie ostrzelał, nie wybuchła pod nimi żadna mina? Przecież jeden z samochodów, co dumnie Fazowski podkreśla, już raz został ostrzelany, a w siedzeniu na którym siedzi kierowca, idealnie na wysokości jego głowy jest dziura po kuli. Na ile miał szczęście, że bomba, która wybuchła w Kwecie, o której mówi w najnowszym filmie, nie wybuchła jak akurat na motorze jechał ulicami tego miasta wraz ze swoimi ochroniarzami?

Podróż do pakistanu

Z jednym ze swoich ochroniarzy. Źródło obu zdjęć w tekście: Przez świat na fazie / youtube.com/channel/UC8uYStXS2ElBFLZVfuYzIxg

Spełniaj marzenia i ryzykuj życie innych

Dwa lata temu pewien hiszpański rowerzysta jadący dookoła świata imieniem Javier Colorado także dostał eskortę w Pakistanie. Eskorta ta została ostrzelana. Jadąc dokładnie na tej samej trasie, startując dokładnie w tym samym miejscu. Światowe media rozpisały się o tym, że zginęło wówczas 6 policjantów chroniących Hiszpana, on zaś szczęśliwie uszedł z życiem. Co prawda artykuł w Dailymail był nieco naciągnięty, gdyż nie zginęli akurat jego ochroniarze, a policjanci stacjonujący kilkaset metrów dalej jak można zobaczyć na nagranym przez Javiera filmie, jednak jakie to znaczenie? Zginęli ludzie, nic to nie zmienia w ogólnym rozrachunku.

Do czego to ma prowadzić? Po co się tam pchać? Dla poklasku? Prędzej czy później nasz bohater znajdzie swojego naśladowcę. I następnego, i następnego. Którzy będą chcieli zrobić to co on, albo pójść jeszcze kawałek dalej, zrobić coś więcej, jeszcze bardziej niebezpiecznego, aby pokazać kolegom, że jest się KIMŚ. Nie bacząc na życie innych ludzi, którym ktoś kazał ochraniać ich egoistyczne tyłki. A może sam Fazowski inspirował się Javierem i tak samo zainspiruje się nim ktoś inny?

Jednak nie to jest najgorsze w  tym wszystkim. Najgorszy jest brak jakiejkolwiek refleksji nad takim zachowaniem. Pomijając już samych autorów, podróżników. Co jest nie tak z ludźmi? O ile pod wyolbrzymionym, nieco naciągniętym artykułem w Dailymail można znaleźć kilka, ciut negatywnych głosów, o tyle pod samym filmem zarówno Javiera, jak i Fazowskiego z lupą szukać jakichś krytycznych, ganiących takie egoistyczne zachowanie komentarzy.

„Faza jesteś gość! Gieroj jesteś Faza!”
„Javier, dobrze, że nic ci się nie stało!”

W sumie na 280 tysięcy odsłon obu filmów jest zaledwie 60 tzw. łapek w dół, przy ponad 11.000 łapek w górę. A jeśli już ktoś ośmielił się skrytykować w komentarzach, wielu bezrefleksyjnie stają w obronie swoich idoli. Kij z policjantami, z tymi „ciapatymi”! Grunt, że Nasz cały, Nasz spełnia marzenia i pokazuje życie w tych „posranych krajach”.

Karol Werner

 Prosiłbym o zachowanie kultury w komentarzach. Wszystkie komentarze wulgarne czy obraźliwe zostają usuwane. Tak samo proszę najpierw czytać to co poniżej, niżeli zadawać po raz setny to samo pytanie.
poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (305):

  1. Mikołaj pisze:

    Nie oglądam filmów tego pana właśnie jako wyraz sprzeciwu wobec jego podejścia, braku szacunku do innych oraz żeby nie kusić kolejnych miłośników tego typu postępowania. Jego komentarze są dla mnie zaprzeczeniem idei poznawania świata, otwartości i edukacji przez podróże. Chociaż z powiedzeniem „podróże kształcą” wiadomo jak jest – zwykle zapomina się dodać końcówki: „podróże kształcą wykształconych”.

    Obawiam się że w obserwującej grupie sporo jest osób które zwyczajnie czekają aż coś mu się stanie. Rzecz jasna nie będzie o tym w filmie, prędziej na kanałach informacyjnych.

    • zofia pisze:

      To wyjątkowo prymitywny człowiek i jego pseudo podróż jest żenująca. Widać po nim brak edukacji i marne pochodzenie. Poziom wynosi się z domu i wspomaga własnym rozwojem. Przykro oglądać jego zachowanie.
      Sama wiele podróżuję i wiem, ze okazywanie szacunku innym wyzwala podobne traktowanie. Nigdy w swoich podróżach nie zetknęłam się z brakiem życzliwości, czy to w Indiach, czy gdzie indziej. Nie trzeba być twardym, jak to ktoś napisał, ale przyzwoitym.

      • marcin pisze:

        Zgadzam się, ale z „marnym pochodzeniem” mogłabyś już mu odpuścić. Tego nie powinno się oceniać.

        • Karol Werner pisze:

          Akurat zgadzam się z Marcinem. Nie wie Pani jak jest, więc proponowałbym jednak powstrzymać się od takich osobistych wycieczek.

          • Jordan pisze:

            Co to ma być ludzie? Co to za kółko wzajemnej adoracji! Co to za monopol na podróżowanie? Czy wy jesteście jakąś elitą wagabundów, profesurą obieżyświatów? Pieprzeni hipokryci. To ludzie tacy jak wy zaprzeczają idei podróżowania. Macie pewną wizję podróżnika zgodną z waszym kanonem i innej nie uznajecie. Szukacie jakiejś elokwencji i wyższej racji w podróżowaniu autostopem podczas gdy piękno tego typu podróżowania tkwi w prostocie. Nie musisz mieć tytułu naukowego, żeby doceniać piękno innych kultur, dobroci innych ludzi.

            Dawida nie znam, ani też nie śledzę regularnie jego filmów, ale szanuję to, że krzewi w innych chęć do zaczęcia przygody z plecakiem, a czepianie się jego osobowości i wytykanie mu, że jest zaprzeczeniem podróżnika to czysta hipokryzja, tym bardziej ze strony ludzi, którzy jak mniemam podróżują stopem. Facet ma pewien światopogląd, którym się dzieli ze swoimi widzami, a którego im nie narzuca. Jest idealnym przykładem spełniania marzeń, przełamywania barier i zachęcenia do podróży autostopem. To, że jego język dla was jest językiem ulicy nie zmienia faktu, że ten język służy do przekazania treści – bierz plecak i ruszaj w drogę, spełniaj marzenia!

            Nie musicie się zgadzać z tym co mówi, jak się zachowuje, w co wierzy. Ale dyskredytowanie go jako podróżnika jest po prostu bezczelne. Pani Zosiu, Panie Karolu i Mikołaju za długo przy jednym ognisku byśmy nie wysiedzieli. Wolę prymitywną, ale szczerą prostotę Dawida niż waszą sztuczność i supremacje.

          • Voitek pisze:

            Dokładnie bo przecież pani Zofia to szlachta nie będzie jakiegoś prostaka oglądać.

          • Panie Karolu dlaczego nie dodał Pan mojego komentarza? Zamieściłem go podając mój adres mailowy i nazwę Jordan

            • Karol Werner pisze:

              Panie Grześku, jak widzi Pan komentarzy jest od groma. Ponad 200 na stronie, prawie drugie tyle wulgarnych, wyzywających. Trochę zajmuje ich przesianie, a ja też mam kilka innych obowiązków dzisiaj niż moderowanie. Komentarz już jest na blogu, sory, że w godzinę od napisania. Poza tym odwołam się do Pana komentarza:

              Nie, nikt tutaj nie jest elitą wagabundów. Rozumiem rozgoryczenie, także uważam, że Pani Zofia przegięła i proszę mojej opinii nie zestawiać z Jej opinią. Ja się pod tym nie podpisuje. Pozdrawiam

              • OK, nie będę wrzucał Pana do jednego wora z tymi ”znawcami” podróży. Ale wiele komentarzy to personalne wycieczki w stronę Dawida, które nie mają znaczenia w tej dyskusji, a pomimo to są upubliczniane. Dlatego w swoim komentarzu nie odniosłem się do Pana tekstu tylko ”opinii” innych czytelników, które Pan sam zatwierdza.

                Wiele odpowiedzi tutaj to merytoryczne opinie na temat wspomnianego przez Pana problemu, ale część to zwykłe docinki na temat Fazowskiego. Fakt, facet ma swoje wady, nie każdemu musi się podobać jego punkt widzenia czy poczucie humoru, ale ludzie, których pasją jest podróżowanie nie powinni go za to piętnować co ma w głowie. Jeżeli już chcą go oceniać to niech to robią na podstawie jego czynów. Tak jak Pan to zrobił w swoim wpisie – czy to co zrobił jest słuszne czy nie wolę się nie wypowiadać.

                Po prostu chciałbym, żeby w tym podróżniczym środowisku Panowało jakieś braterstwo. Żeby te zloty, blogi, książki cokolwiek znaczyły. Niezależnie mały czy duży podróżnik, początkujący czy doświadczony – wszystkim nam przyświeca ten sam cel, aby poznawać świat.

              • Karol Werner pisze:

                Tak, żałuję bardzo,że nie usunąłem także i komentarza Pani Zofii. Chciałem zrobić to później, jednak było już za późno. Nie usunąłem z obawy o zarzucenie mi „usuwania komentarzy”, jak to niektórzy mi tutaj sugerują. Komentarz ten zostawiam, gdyż inaczej sens tracą wszystkie inne pod nim. Po raz kolejny zaznaczam jednak, że każdy inny obraźliwy już poleciał. Szanujmy się, trochę kultury. :) Poza tym w pełni się z Panem zgadzam. Pozdrawiam serdecznie! :)

              • Gosia pisze:

                Konieczność usuwania komentarzy potwierdza tylko fakt, że pisze Pan głupoty.

              • Karol Werner pisze:

                Tudzież potwierdza niski poziom niektórych komentujących, nie umiejących wyrazić myśli bez wulgarnych wstawek.

      • Bridget pisze:

        Również się zgadzam, tyle że pochodzenia się nie wybiera, a ono samo nie musi definiować danej osoby.

      • Frk pisze:

        Ty pewnie na dworze chowana xD

      • Kamil pisze:

        Rozumiem, czyli podróżować stopem powinni tylko wykształceni z dobrego domu. Czyjeś ego tutaj wystrzeliło poza wszelkie granice „przyzwoitości”. Ogarnia mnie obrzydzenie jak pomyślę, że ktoś może być aż tak zadufanym w sobie jak Pani.

        • Karol Werner pisze:

          Już pomijając kwestię odnoszącą się do pochodzenia, którą już skomentowałem powyżej, wydaje mi się, że komentarz w ogóle nie podważa słuszności autostopu. ;)

      • bartosz pisze:

        Zofia, ujmę to tak: ogarnij się. Nie żyjemy w XVIII w., żebyś oceniała ludzi po ich pochodzeniu. Faza okazuje szacunek innym, jego stosunek do Indii jest spowodowany doświadczeniem – nie możesz walczyć z tym, że go tam traktowali tak, a nie inaczej. Czuję zażenowanie, kiedy czytam to zdanie o „marnym pochodzeniu”.

        Pozwolę sobie przytoczyć pewien komentarz, moim zdaniem obalający to, o czym pisze autor wpisu:

        „sledziłem tą sytuację i moim zdaniem ten odcinek obala praktycznie wszystkie argumenty tego kolesia z bólem dupy. Faza miał kilkanaście przesiadek więc ci policjanci nie opuszczali swoich miast dalej niż na parę kilometrów, więc argument że ich naraża jest wyssany z palca bo Ci policjanci patroluja te okolice zapewne pary razy dziennie. Jak widać też nie robią tego na siłę bo oni sami chętnie mimo że nie musieli, pchali się do tego trasnportu bo była to dla nich atrakcja. Koleś chciał się wybić na Fazie ale chyba coś mu nie wyszło…”.

        Nie pozdrawiam, nie-prymitywna-o-dobrym-pochodzeniu-i-wysokim-poziomie-wcale-nie-oceniająca-ludzi-strasznie-powierzchownie, Zofio. ;)

      • Hanys pisze:

        Zwykły hejter z ciebie a nie podróżnik. Żal w dupę ściska. Nic w życiu pewnie nie osiągnęłaś i teraz krytykujesz innych co spełniają swoje marzenia.

      • Obserwator pisze:

        Odwiedziłem stronę internetową zosi i cóż się okazało…, że skończyła polonistykę heh- widać po jej wpisie. Chwali się również zofia, że osoby o tym (Zofia) imieniu są:”Są przy tym wolne od małostkowości” Dobre, a nawet smaczne! :)

      • CRYanus pisze:

        zosienka akurat marne pochodzenie az traca od Ciebie po tej wypowiedzi ;)

      • Jonathan pisze:

        Palcem po mapie to ja też byłem… Nie zna go Pani wiec proszę nie oceniać. Jakim prawem takie słowa Pani wypisuje? Zazdrość?

      • laura pisze:

        Przepraszam, ze wszystkim mogę się zgodzić ale moje marne pochodzenie i brak edukacji nie przeszkadza mi podrózować świadomie i odpowiedzialnie, proszę nie kategoryzować

  2. Adam Szostek pisze:

    Po przejrzeniu kilku postow z jego profilu uwazam ze mu powinni zabrac paszport…

    • Rafał Dawid Koźlik pisze:

      Dlaczego?

      • Adam Szostek pisze:

        Przeglądałem ostatnio kilka postów o Indiach. Grożenie mieszkańcom nożem, wyzywanie wszystkich jak leci, obrażanie osób które się nim opiekują itp. – masakra. Do tego w koszulce z godłem Polski. Jak będą tam odebrane kolejne podróżujące osoby z naszego kraju (albo innego, nieważne)? Raczej słabo. W pełni rozumiem, że są to Indie i nie jest to lekki kraj do zwiedzania, ale on jest u nich gościem (!) i jakieś pozory szacunku mógłby zachować.

        Co do Pakistanu – zgadzam się z tym co napisał Karol, mogę dodać że robienie szopki w stylu „a mam brodę, karabin, siatke z Biedronki i udaję terrorystę” – jest słabe w opór. Tam giną ludzie. setki osób i to nie jest powód do żartów.

        • Adzia pisze:

          Nie wiem czy wiesz ale w Indiach sie inaczej nie da. Albo bedziesz twardym gnojem albo zostaniesz bez gaci.

        • lemureklemurski pisze:

          No, z tym nożem to akurat dobrze. Będą wiedzieli, że nie można drwic z Polaka, czyli wszystko jest ok :p to, że szanuje się ludzi, którzy potrafią się bronić jest normalne i ludzkie, choć, rzecz jasna, władza chce żeby ludzie byli potulni.. A glupiutkie lemingi łykają, że to takie dobre, ludzkie, normalne podejscie z tym drugim policzkiem.

          a co do autora postu.. smutne, że musisz promować się, wchodząc na plecy innym. Zoobacz, człowieku, ile masz wejść dziś, rekord :) ..Tak sądzę, bo nigdy tu nie zaglądałam dotychczas.. I zapewne jest to ostatni raz.
          Gdyby Pakistanczykom nie na rękę było mu pomóc, to by tego nie zrobili. Myślisz, że dla wszystkich ludzi najważniejszym celem w życiu jest przeżyć bez szwanku? Niektórzy chcą przejsc przez swoje życie inaczej niż sugeruje google

          • Karol Werner pisze:

            Szkoda gadać. Wierz lub nie, ale nie zależy mi w ogóle na tego typu odbiorcach, kompletnie nie moi czytelnicy, nie interesuje ich to o czym i jak piszę. Staram się pisać do nieco innego profilu odbiorców, takich, którzy lubią czytać, z którymi można podyskutować, nie zaś wyzywać się wzajemnie od idiotów czy tęczowych chłopaczków. Nie mówię, że każdy odbiorca Fazy to taka osoba, jednak po ilości hejtu jaki się z ich strony wylał, sądzę, że jest to spora część. Tekst napisałem do czytelników blogów, którzy być może chcieliby podyskutować na ten temat.

            Śmieszne jest sugerowanie, że publikując tekst łudziłem się, iż ludzie z zachwytem oglądający pokazywanie palca komunistom, jarający się prezentowanym kałasznikowem, czy wyzywaniem od ciapatych ludzi w Pakistanie mieszkających, naraz rzucą filmy Fazowskiego i przyjdą czytać do mnie teksty. Mam inne treści. Nie mówię, że lepsze, po prostu inne. Każdy lubi oglądać/czytać coś innego, szanuję to, jednak nasze grupy odbiorców się w ogóle nie łączą. Niestety sporo osób zaproszenie do dyskusji, odmienne zdanie traktuje jako atak.

            • No i tu sie mylisz Karolu :) czytam twojego bloga od dawna bo wybieram sie w niedalekiej przyszlosci w podroz rowerem do azji ale rowniez ogladam filmy Fazowskiego. Kontent obu stron konfliktu mi odpowiada i nie zamierzam obrazac sie na zadnego z was :) Pozdrawiam

            • Monika pisze:

              Też czasem oglądam filmiki Fazowskiego a jednocześnie przeczytałam praktycznie wszystkie Twoje wpisy i bardzo mi się podobają (przy okazji gratuluję sukcesu z blogiem). Ddam, że Twojego bloga poleciła mi ta sama koleżanka, Twoja fanka, która poleciła mi Fazowskiego, więc podejrzewam, ze takich czytelników jak my jest więcej.
              Myślę, że wielu ludzi się z nim identyfikuje, bo to taki swój chłopak, który mówi takim językiem jak oni i tak bezpośrednio, dopuszczając się skrótów myślowych i nie dbając o poprawność polityczną. ,,Posrany kraj” brzmi obscenicznie, ale jeśli ma się na myśli obowiązujące prawo szariatu na przykład to trudno się pod tym nie podpisać. Ja też lubię to pooglądać i zazdroszczę mu odwagi i bezpośredniości, chociaż nie ze wszystkimi poglądami się zgadzam. Tak czy siak, wolałabym za towarzysza podróży Fazowskiego niż panią Zofię z jej pychą. Ale fajnie, ze wyraziłeś swoje zdanie i poruszyłeś ten temat, chociażby dlatego, że już wiem, ze nie warto wchodzić na bloga pani Zofi ;)

  3. zgadzam się w pełni ale każda krytyka albo zwrócenie uwagi jest traktowane jako atak. Powiem jedno teraz nasi znajomi zamierzają iść pieszo z Libanu do Syrii co wg mnie jest bardzo nierozsądne ale każde zwrócenie uwagi jest traktowane jako atak , i posądzenie o to że zazdrości się wyprawy życia. Taki sam zauważyłem problem gdy się coś stanie osobie nieubezpieczonej , w czasie podróży zagranicą. Wtedy też ciężko jest napisać dla przestrogi że jednak warto się ubezpieczyć.

    • Maciek pisze:

      Nikomu tego nie życzę, ale później przez swoją głupotę giną ludzie i wszyscy lamentują „Dlaczego oni?”. Ludzi, którzy zdrowy rozsądek traktują jako atak już dawno pozbyłem się ze znajomych… szczególnie, że nie życzę nikomu źle.

  4. Piotr pisze:

    Ufff. Przede wszystkim pragnę podziękować Panu Karolowi za przyjęcie mnie do grona subskrybentów, będę z niecierpliwością oczekiwał aktualności. Jednocześnie gratuluję dobrego dziennikarstwa, artykuł o Fazowskim to bardzo poprawna publicystyka, którą pochłonąłem z dużą przyjemnością i mam nadzieję, że nie zawiodę się następnymi artykułami:-)). Co do samej treści i kolego Fazowskiego, wszystkie wpisy powyżej; każdy z nich zawierał jakąś cząstkę racji, choć nie ze wszystkim się zgadzam, ale poziom dyskusji zasługuje na uznanie, nie leje się Tu jad nienawiści, jak na FB. Ale do rzeczy: jestem facetem, który zrealizował 17 odcinków telewizyjnych serii filmu podróżniczego o Indiach „77 Słoni – Inie” (emisja od maja w Fokus TV), i oglądając filmiki Fazy zastanawiam się skąd ten fenomen – setki tysięcy fanów bardzo prymitywnego języka i realizacji. Darek Fazowski wielokrotnie w swoich filmikach podkreśla, że jego idolem jest Cejrowski, ale nie wyciąga żadnych wniosków, ponieważ….ano właśnie – ponieważ jest bardzo miłym i sympatycznym chłopakiem, ale prymitywnym. I nie chodzi tu o krytykę bądź co bądź pozytywnej jednostki, jakim jest ten facet; chodzi o to, że jego ignorancja i brak elementarnej wiedzy, brak rzetelnego przygotowania się do każdej podróży – to jeden z wątków, które poruszył Karol w swoim artykule. Faza jedzie na koniec świata nie mając zielonego pojęcia dokąd jedzie. Jadąc do Pakistanu nie miał pojęcia, że od jakiegoś czasu turyści z zachodu są eskortowani, a jak przydarzyła mu się taka „przygoda”, to potraktował to jak przygodę bez świadomości, że naraża swoją niewiedzą i ignorancją innych ludzi. Niefajne są to wpisy powyżej, że jak pakistański policjant zdecydował się na taką pracę, to wiedział co robi, oj niefajne. Autorzy tych opinii najprawdopodobniej nie byli nigdy w życiu postawieni w sytuacji braku wyboru, który z powodu głodu i ubóstwa naraża ich życie, i wybierają: albo taka praca, albo żadna i śmierć głodowa. Niefajnie głosić takie opinie o ludziach z drugiego końca świata, będąc obywatelem Europy z pełnym żołądkiem i korporacyjną pensją. Wracając do Fazy i jego podróży – facet ma farta, to trzeba przyznać, ale artykuł Karola jest o braku jakiejkolwiek odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie, że kilku młodych ludzi pójdzie jego śladami i wylecą w powietrze na jakiejś przydrożnej minie. Wyobraźcie sobie rodziców tych młodych naśladowców podczas ceremonii pogrzebu z pustymi trumnami, ponieważ ciała zostały rozrzucone na przestrzeni kilkudziesięciu metrów. Idolem był FAZA DAWID FAZOWSKI, który otworzył oczy tysiącom młodych ludzi, jak można nie mając kasy fajnie sobie podróżować po świecie. Temat ten poruszył mnie również z innego powodu. Jestem na zabój zakochany w Indiach, dla mnie bycie w Indiach to już nie podróż, to nie wyprawa – to stan umysłu, Indie ze swoją magią i mistycyzmem są magnetyczne, ale….a no właśnie – ale! Fazowski do Indii się nie przygotował (jak zresztą do pozostałych swoich podróży), nie przeczytał żadnej książki, nie wiedział absolutnie nic o kraju, do którego jedzie, nie ma się co dziwić, że jak dostał dwutygodniowej sraczki z powodu zmiany flory bakteryjnej, to Indie nie spodobały się i nie miał z nich żadnej przyjemności, no bo jaka niby to przyjemność – mieszkać na indyjskiej ulicy z biegunką Fazowskiego, nota bene,w „fazie” krańcowego odwodnienia. Ignorancja, i raz jeszcze ignorancja, a artykuł Karola to nic innego, jak zauważenie tej ignorancji w decyzjach podróżniczych, które swoją lekkomyślnością narażać mogą ludzkie życie. Fani Fazowskiego będą go bronić za wszelką cenę, ale jeśli tak jest, to znaczy, że sami nie mają tej, jakże potrzebnej w podróży wyobraźni, tej podróży w inny niż zachodni świat. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do oglądania trochę bardziej niż „fazowych” produkcji filmowych ze świata.

    • Karol Werner pisze:

      Panie Piotrze, dzięki za tak obszerny komentarz. Można by zrobić z niego osobny wpis…

      Pozdrawiam serdecznie i do poczytania! :)

      • Piotr pisze:

        Panie Karolu, proponuję nie „panowanie sobie”, przejdźmy na „ty”, jeśli pozwolisz:-)). Faza to pozytywny „pętak”, ponieważ rzeczywiście jest godny zauważenia i chwała jemu za pasję, za sposób na życie, ale jednak pętak, z małą wiedzą, o erudycji nie wspomnę i brakach w podstawowej edukacji (widocznie swoją przygodę z podróżami zaczynał podczas wagarów i nastąpiły braki z języka polskiego i tzw wiedzy ogólnej), ale chłop jest pozytywny, nie rozumiem zachwytu nad miernotą tysięcy Polaków? Może miernota jest dziś kierunkiem i drogowskazem? Na pewno jest to socjologiczny ewenement, któremu nie należy poświęcać więcej czasu, niż ten, który poświęcony już został; życzmy koledze Fazie owocnej realizacji napisania książki. Może taki jak On – „wydawca” opublikuje zaiste język polski w wydaniu podróżniczym. Bez wątpienia będzie to best SELER, a do tego jeszcze trochę kapuchy…….Och, w jakich czasach debilizmu, ignorancji i hołoty przyszło nam żyć, w czasach telewizyjnych „Klanów”, „Wspomnień z wakacji”, czy też „Ukryta prawda”……Powodzenia mój narodzie w drodze do debilizmu. Wasz oddany fan i idol:-)))))))))

    • Rafał pisze:

      Panie Piotrze, absolutnie zgadzam się z Pana opinią jednak jest to oczywiste że Panu Fazowskiemu chodzi o liczbę wyświetleń na YT, kompetentni podróżnicy nigdy nie zyskają takiego rozgłosu jak Pan Fazowski a właśnie rozgłos go napędza i im więcej subskrybentów tym bardziej jest skłonny ryzykować im więcej łapek w górę tym mniej zdrowego rozsądku. Trzeba przynać że drugiego takiego jak on nie ma i pewnie długo nie będzie bo do tego co robi potrzeba przysłowiowych dużych „jaj” i jeszcze większej głupoty. Osobiście razi mnie to że nie ma zielonego pojęcia o państwach po których podróżuje jednak gros jego fanów zupełnie nie wzraca na to uwagi bo bardziej interesuje ich to czy Faza zabrał reklamówkę biedronki ze sobą, tak jest to prymitywne ale może takie właśnie musi być, na koniec proponuje więcej dystansu bo ludzie kompetentni zawsze są w mniejszości.

    • przemko pisze:

      Oczywiscie nie zgadzam się z tym komentarzem. A wojny tam są stricte przez zachód i jego pchanie łap . Odnosnie tego nie protestujesz, nie piszesz ale jak ktos pojeedzie to wielkie oburzenie. Pakistanczyków jest w Europie pełno i z naszych podatków sa opłacani więc jak ktos się odważy tam pojechac to czemu mają na nie go nie płacić. Po za tym dzięki temu programowi widac troche jak naprawde tam jest a nie sterowane informacje przez media. Gdybys działąl na rzecz tego czy innych krajów. pisał jak przez zachód tam jest źle to bym nie miałnic do twojego komentarza.Ale że nic nie robisz a tu krytykujesz to jest dla mnie żenada. A ci ludzi etma codziennie ryzykują życie nie tylko go eskortując.

      • Karol Werner pisze:

        Czyli co widać? Bo ja się nic nie dowiedziałem – jak tam jest ani z jednego, ani z drugiego odcinka. Polecam poczytać reportaże jeśli chcesz się dowiedzieć nieco o sytuacji politycznej w kraju. A telewizja, sterowane informacje? Proszę Cie… najpierw trzeba coś mówić o tym Pakistanie w TV, a dopiero potem można mówić o manipulacji informacją.

    • skarpetka pisze:

      „Wyobraźcie sobie, że kilku młodych ludzi pójdzie jego śladami i wylecą w powietrze na jakiejś przydrożnej minie. Wyobraźcie sobie rodziców tych młodych naśladowców podczas ceremonii pogrzebu z pustymi trumnami, ponieważ ciała zostały rozrzucone na przestrzeni kilkudziesięciu metrów. Idolem był FAZA DAWID FAZOWSKI, który otworzył oczy tysiącom młodych ludzi, jak można nie mając kasy fajnie sobie podróżować po świecie.”
      – nie można się z tym zgodzić, Fazowski podkreśla NIE róbcie tego, NIE wybierajcie się tam!

      „Fazowski do Indii się nie przygotował”
      – prawda, czego nie ukrywa, podkreśla, jeżeli ktoś o to ma żal powinien winić siebie. Faza dowiaduje się wiele ciekawych rzeczy na miejscu, wypytuje ludzi, jest na nich otwarty, a fakt że czasami puszczają mu nerwy wynika ze zmęczenia/dezorientacji co sam zresztą mówi.

      Twierdzenie, że Indie śmierdzą to nie „Ignorancja, i raz jeszcze ignorancja”, kolega który pochodzi z tego kraju potwierdza, a unikanie takich tematów i nie wypowiadanie się na ten temat przez „podróżników” to wprowadzanie ludzi w błąd.

      „no bo jaka niby to przyjemność – mieszkać na indyjskiej ulicy z biegunką Fazowskiego, nota bene,w „fazie” krańcowego odwodnienia” – to by było na tyle jeżeli chodzi „wykształcenie”, bycie „elitą podróżniczą”. Nie wiem z czego to wynika, filmiki Fazy ogląda około 300 tys. ludzi, a czy „77 Słoni – Indie” obejrzy tyle? Czyżby zazdrość.

      Jeżeli chodzi o sam artykuł, sądzę że autor nie podkreślił, że Faza do Afganistanu nie dostał się, nie został wpuszczony i równie dobrze mogli to samo zrobić w Pakistanie. Skoro Fazowski otrzymał pozwolenie to czemu zabraniać komuś podróży po tym kraju. Rząd zdecydował, a zazdrośni blogerzy zabronią. To rząd ocenia stopień niebezpieczeństwa i taki a nie inny przewóz turysty. Faza jakby chciał nie narażałby tych ludzi, bo chciał podróżować stopem, to rząd tak postanowił i koniec. Czy autor tego bloga nie może pojąć czegoś oczywistego?

  5. Tomeiro Miko pisze:

    Po pierwsze Faza na tym filmie wyraźnie mówi, że odradza podróż przez Pakistan. Po drugie ci policjanci codziennie ryzykują życiem to jest ich zawód. Po trzecie artykuł w Dailymail był nieco naciągnięty. Po czwarte widzę tutaj zazdrość bo jakiś chłopek roztropek robi karierę nadstawiając karku. Jego sprawa, volenti non fit iniuria.

    • Karol Werner pisze:

      No i mamy pierwszy komentarz o zazdrości. Jedyne czego zazdroszczę to tego, że zobaczył tyle miejsc. Jest to zdrowa zazdrość, motywująca do działania. Nie uważam, że jest tutaj jednak wybitnie czego zazdrościć. Też jeżdżę po świecie, byłem w 40 krajach, a w planie mam zobaczyć jeszcze wiele więcej. Więc czego niby zazdroszczę? Że bawi się narażając życie innych w Pakistanie? Nie.

      To, że odradza podróży do Pakistanu,, nie jest dla mnie argumentem, nie to jest głównym tematem tekstu. Jeśli chodzi o policjantów, to co z tego, że jest to ich zawód? To znaczy, że mamy pozwolenie na żonglowanie ich życiem? Może zostali policjantami, bo była to jedyna możliwa do podjęcia praca, a mają przecież rodzinę do wykarmienia? Nie pomyślałeś, że tak naprawdę niewiele może ich interesuje osłanianie tyłka turyście, który spełnia swoje egoistyczne zachcianki podróżnicze? Albo jeśli zostali już Policjantami z powołania, to może woleliby bronić bezpieczeństwa w kraju, a nie zajmować się eskortą jakiegoś autostopowicza?

    • Tomeiro Miko pisze:

      To Fazowski im kazał ochraniać i wieźć jego tyłek przez pół Pakistanu? Bo wydaje mi się, że on musiał się podporządkować obowiązującemu tam prawu.

      • Monika Marcinkowska pisze:

        Turysta, któremu się coś stanie to fatalny PR dla kraju – więc turysta sobie wymyśla, że będzie bohaterem, a miejscowe władze nie mają wyboru, „muszą” się nad nim pochylić i opiekować.

    • Zazdrość? A czego? Podróży przez miejsca, których nie rozumie i na dodatek nie chce ani poznać ani zrozumieć? Braku szacunku do innych? Więcej wie stewardessa. I więcej rozumie.

      • Bezkitu pisze:

        Musisz mieć nadzwyczajne zdolności czytania w umysłach, skoro wiesz czy rozumie inne kultury czy nie. Polecam życie bez kołka w dupie.

        • Przeceniasz gościa, nie trzeba „czytać w umyśle” (cokolwiek to znaczy, chyba, że myślisz o czytaniu w myślach), wystarczy posłuchać co mówi, o czym mówi, co wie. A raczej czego nie. Oj, z kołkiem to nie moje fantazje, ale trzymam kciuki :)
          I polecam pisać pod własnym nazwiskiem, przedstawić się, pokazać twarz. Takie anonimowe bajania są dla słabeuszy, których „siła” to pewność braku szans na konfrontację.

  6. Swoje podroze pisze:

    Nie dalej, niż wczoraj, toczyłam rozmowę na podobne tematy. Co prawda o wiele bardziej „błahe”, dotyczące z bezpieczeństwa podróży z dziećmi i narażaniu ich na niebezpieczeństwa związane ze specyfiką kraju, do którego udają się podróżnicy, takimi jak ogólne bezpieczeństwo w danym kraju,a także zagrożenia życia i zdrowia w konkretnych krajach. Osobiście uważam, że podróżnicy „publiczni” tacy jak Pan Fazowski czy inni – w jakiś sposób przekraczający granice powszechnie uznane za „bezpieczne” ponoszą podwójną odpowiedzialność za to, co publikują. Bo, dajmy na to, są już szanowanymi, liczącymi się blogerami, których wyprawy są organizowane, o ile nie przez sztab ludzi, to przynajmniej z licznym wsparciem funduszy sponsorów. Jestem sobie w stanie wyobrazić czytelnika, który zafascynowany Panem Fazowskim, postanawia wyruszyć w samotną podróż autostopem do takiego miejsca jak Pakistan. Bez odpowiedniego przygotowania, bez „planów awaryjnych”, bez całej tej logistyki, która towarzyszy tego rodzaju podróżom. Jedzie – i zdarza się dramat w większym czy mniejszym wymiarze. Bo, pisząc artykuły podróżnicze, nawet te niezwykle rzetelne, nie mówi się o wszystkim. I nieważne, jeśli czytelnik wzoruje się na jakimś blogerze jadąc do Włoch, ale już nie do Pakistanu czy na samotną wyprawę z dzieckiem do RPA. Więc ta odpowiedzialność dotyczy nie tylko ochroniarzy, policjantów, „ciapatych”, ale także internetowych odbiorców treści przekazywanych przez podróżniczych blogerów.

    • Adrian pisze:

      Fazowski często w filmach podkreśla że on jest doświadczony i zdecydowanie odradza takie podróże osobom niedoświadczonym, mówi żeby ludzie którzy nigdy tego nie robili nie wyjeżdżali autostopem poza europę. Zgadzam się niestety z krytyką z artykułu, narażanie życia tych policjantów było faktycznie nieodpowiedzialne.

  7. Karol. Podpisuję się pod tym co napisałeś. Straszne to jest, że to nie świat schodzi na psy tylko ludzie. Też mi się nasuwa pytanie co dalej? Pamiętasz ostatnio zastanawialiśmy się czy ktoś pojedzie z koniem i bryczką w podróż dookoła świata… chyba to jest za słabe, to nie będzie imponować a tylko biednego zwierzaka zmęczy. Zobaczyłem jeden filmik. Starczy. Gdzie sens, gdzie logika?

  8. Maciek pisze:

    Oglądam Fazowskiego od jakiegoś czasu, głównie by zabić nudę, lub zobaczyć coś nowego. Twój pierwszy wpis na facebooku, trochę mnie wkurzył, bo pomyślałem jak typowy fan Fazy – „co się przypierdzielasz?”, ale po chwili namysłu stwierdziłem, że masz rację. I to całkowitą. Wstyd mi, że wcześniej nie myślałem tymi kategoriami, że przecież inni narażają życie, żeby typek mógł „spokojnie” przejechać kolejny kraj na mapie podróży.

    Dzięki za pokazanie tego punktu widzenia i uświadomienie, że nie wszystko jest czarne lub białe.

    Pozdrawiam serdecznie!

  9. Grzegorz Sowa pisze:

    Mówi jak cwany „wieśniak” i po minucie można mieć dość tych mądrych spostrzeżeń typu „pustynia, tu nie nie ma”
    Ps. nie mam nic do ludzi ze wsi, sam jestem ze wsi.

  10. Anna Pukrop pisze:

    Dobry wpis Karol!

  11. Karol… Jego decyzja jak chce podróżować. A policjant to policjant, taka praca i ryzyko. Ostatnio prąd mi walnął na chacie… Miałem nie wzywać elektryka bo pracując naraża swoje życie? ;)

    Bardziej zamiast Przez świat na Fazie czepiałbym się „prawdziwych podróżników” nagminnie nadużywających gościnności biednych mieszkańców Azji i Ameryki tj. śpiący za darmo u rodzin, którym wcisnęli się do domu, jedzący ich jedzenie, często jeżdżący z nimi samochodem. I tak dalej…

    • Karol Werner pisze:

      Jasne, że jego. Ja tylko dyskutuję. :)

      Rozumiem, że kolega tak nie robi? To dziwne, bo w każdym filmie powtarza, jak tam go ktoś nakarmił :) Co do policjantów, jak już pisałem – To, że ktoś jest policjantem, niekoniecznie znaczy, że poszedł tam z powołania, aby ratować tyłek białemu autostopowiczowi. Nie znaczy to, że trzeba go wykorzystywać. Jeśli już nawet poszedł z powołania, to najpewniej miał zamiar bronić ojczyzny, nie zaś rządnego przygody podróżnika. Nie sądzisz?

      • Mateusz Jakubowski pisze:

        Faza robi tak na każdym kroku, korzysta z ludzkiej dobroci, często je nie swoje, śpi nie u siebie, jeździ na koszt biednych ludzi. Ale Faza i tak w tym przypadku jest mniej irytujący, nie jest przynajmniej podróżnikiem przykładowo z najnowszą lustrzanką schowaną w plecaku i przekonujący, że nie ma 2zł żeby dorzucić się do paliwa :) Nie popieram podróżowania z pustym portfelem, tj. często na koszt biednych ludzi trzeciego świata, no ale co mi do tego jak ktoś podróżuje. Chcę tylko pokazać, jak łatwo samemu można przynosić w podróżowaniu więcej szkody niż pożytku.

        A co do policjanta, to myślę zupełnie inaczej. Masz rację, pewnie policjant nie traktuje ochrony turysty jako swojego ulubionego zajęcia w którym ryzykuje życie. Ale to jedna z rzeczy, za którą jest odpowiedzialny i którą musi robić. Też mam u siebie w pracy kilka rzeczy (i Ty pewnie też), których nie lubię robić i których nie uważam za swój priorytet. Mimo to muszę je robić.

        • Karol Werner pisze:

          Pewnie, że tak, ale nie wiem jak Ty Mateuszu, ja nie muszę ryzykować życiem w swojej pracy.

          • Mateusz Jakubowski pisze:

            Ja też nie :) Ale ja nie godziłem się na zawód policjanta w tak ciężkim miejscu, jak Pakistan.

            • Karol Werner pisze:

              Nie oceniaj naszą, zachodnią miarą. Pakistan to nie Polska. Tam bierze się pracę jaka jest, żeby wykarmić rodzinę, a nie przebiera się pomiędzy nimi.

              • olo pisze:

                W Polsce powoli jest podobnie, nie ma za bardzo w czym przebierać, chociaż oczywiście nie ma u nas wielkich pustyń z talibami na drogach. Wielu policjantów w Polsce służy bo to była jedyna intratna opcja z ich predyspozycjami, a nie dlatego, że lubią chodzić z pistoletem.

              • Karol Werner pisze:

                Jak uważasz, że u nas jest podobnie i – co sugerujesz – jeszcze idzie ku gorszemu. To nie chce mi się tego komentować bo witki opadają

        • olo pisze:

          Na tym chyba polega zabawa w autostop, że liczy się na pomoc ludzi w dotarciu do celu, a ci z kolei nie mają przymusu pomocy autostopowiczom. Nawet jeśli są biedni ale chcą się z nim dzielić jedzeniem, to co w tym złego? Mogą się nie zatrzymać, nie zaprosić go do domu. Ale ludzie chcą towarzystwa, może chcą podszlifować angielski, skorzystać z okazji bo rzadko spotykają kogoś z Polski. Gdyby jechał swoim transportem to by nie była podróż autostopem. Może kiedyś Faza będzie starszym panem podróżującym swoim autem to sam zabierze autostopowiczów po drodze, może nawet postawi im obiad, nie wiesz tego.

          A z policjantem to się zgadzamy. My nadal żyjemy też trochę mentalnie w czasach, gdy panu urzędnikowi/milicjantowi się bez powodu nie zawracało głowy, bo jeszcze nam utrudni załatwienie sprawy. A on jest od tego by działać gdy tak nam się spodoba, za to mu płacą – chcesz ściąć drzewo na swej działce, urzędnik musi się tym zająć, rozpatrzyć sprawę, czujesz się zagrożony bo ktoś drze pysk na podwórku, to mają przyjechać patrolem jak najszybciej, a że się przy tym spocą i wybrudzą, to ryzyko zawodowe.

      • olo pisze:

        Służba to służba, coś innego niż po prostu praca. Wstępując do wojska lub do policji człowiek liczy się, że wyślą go w różne niebezpieczne miejsca. Nikt go nie pyta czy ma nastrój dziś pojechać na patrol, z którego może nie wróci. Jeśli ktoś tego nie rozumie to po prostu nie jest w takiej formacji, nie nadaje się do niej. Policja/wojsko nie jest od tego by siedzieć tylko w koszarach albo na komendzie i robić papierkową robotę. Noszą broń, czyli czasem mogą z niej skorzystać w swojej pracy. Policjanci z pewnością by mu powiedzieli, że nie chcą pokazywać twarzy i by to uszanował, tak jak nie kamerował gdy mu zabronili przy sprawdzaniu dokumentów. Faza jest czasem wulgarny i prosty, ale przede wszystkim autentyczny, mówi co myśli od serca i ma w dupie raka XXI wieku czyli poprawność polityczną. Można się z Tobą zgodzić lub nie, żadna z tych opcji nie czyni kogoś gorszym lub lepszym. Każdy ma prawo powiedzieć lub napisać swoje, aczkolwiek nie musi mieć racji.

      • dawid pisze:

        Słabe to Panie Karolu.

    • Pablo pisze:

      Nastepnym razem polej kable i cala instalacje woda… i wtedy wezwij elektryka bo to przeciez jego praca..

  12. Kamila Brz pisze:

    A ja się zgadzam. I już.

  13. Zgadam się. Miałam od początku trochę problem z Fazowskim. Z jednej strony ujmuje mnie jego prostota, spontaniczność i to, że jego intencje są czyste – to widać, z drugiej nie mogę zdzierżyć, że jest czasem taki powierzchowny i tak jak napisałeś, chyba egoistyczny. Czy to jest typowo polska cecha, to roszczeniowe – sarmackie (w negatywnym sensie) podejście, które pcha Polaków nie wiadomo gdzie, i bez względu na wynik przygody, robi z niego niemal bohatera? nie wiem. ale o ile wcześniejsze odcinki oglądałam z uśmiechem, o tyle ten mnie przeraził, bo faktycznie koleś wróci w aurze bohatera, podczas gdy ryzykował nie swoje życie. i to w zasadzie bez celu, chyba że jego celem jest fem na jutubie.

  14. Andrzej pisze:

    Karol, a patrzyłeś na to od strony Pakistańczyków? Czy gdyby faktycznie było tam tak bardzo niebezpiecznie, to wpuszczaliby obcokrajowców?
    Akurat tę trasę świetnie znam i przejechanie tego odcinka nie jest czymś niezwykłym. Trudniejsze jest dostanie wizy do Pakistanu. Do doliny Swat albo Kohestanu nie pojedzie – idę o zakład.
    Eskorty przydzielane są od kilku lat i jest to najgłupszy pomysł, jaki ten skorumpowany rząd w Islamabadzie wymyślił.
    A co do Fazowskiego to w którejś tam na początku minucie filmu powiedział: „Ze mnie przykładu nie bierzcie”, więc jakby trochę tłumaczy, że mądre nie jest to, co robi… Cała reszta to po prostu błędy młodości – niech rzuci kamieniem ten, kto ich nie popełnił…

    • Karol Werner pisze:

      Skoro trasa jest bezpieczna, czemu nie dadzą mu łapać stopa? Głupotą rządu bym tego nie tłumaczył. Jasne, każdy popełnia błędy, ale tutaj chodzi o skalę, która w tym przypadku trochę odstaje od normy „błędów młodości”. Nieprawdaż?

      Poza tym, fakt – tłumaczy, żeby ludzie nie brali z niego przykładu. Nawet w tym odcinku. Jednak idę o zakład, że biorą. :)

      • Andrzej pisze:

        Nie powiedziałem, że trasa jest bezpieczna, więc tego nie wkładaj w moje usta. Powiedziałem, że „gdyby faktycznie było tam TAK BARDZO niebezpiecznie […]”.
        Na pewno pytali go czym z granicy chce jechać, na co autostopowicz odparł, że autostopem. Gdyby powiedział, że autobusem – to wsiadłby jak większość na tej trasie, w autobus, który odjeżdża co dziennie przed południem. Głupotą oficera było to, że nie wsadzili go po prostu w autobus. Wywieźli go sami, bo chcieli pozbyć się problemu ze swojego terenu. Jedynie tym można takie zachowanie tłumaczyć.
        Rowerzyści na tej trasie są bardziej szurnięci niż autostopowicz. Natomiast eskortowani są też motocykliści i samochody terenowe, a te całe ceregiele zwracają jeszcze większą uwagę niż gdyby szybko przemknęli na pełnym gazie… więc tak, twierdzę, że jest to debilna decyzja rządu z tymi eskortami. Ze dwóch by jeszcze turystów zginęło i reszta by nie wjeżdżała.

  15. Marcin Gabruk pisze:

    Tez uwazam wpis za zupelnie zbedny. No chyba ze mial podniesc statystyki jakies. Gdyby policja uznala ze eskorta naraza zycie policjantow/kosztuje zbyt duzo to by ich nie wyslala i faza by nie wjechal. Albo dostalby rachunek za eskorte. Troche wpis na sile moim zdaniem.

    • Karol Werner pisze:

      Nie pomyślałeś, że Turysta, któremu się coś stanie to zły PR dla kraju, więc policjanci nie ma wyboru i musi się danym turystą opiekować? Nie mają wyjścia. Ci policjanci nie są od decydowania. Oni dostają rozkaz z góry i jak nie wykonają to idą na zwolnienie, a jak pewnie się domyślasz w kraju jak Pakistan, raczej nie ma łatwo o nową pracę. Więc rozkazy, choćby najgłupsze jak eskortowanie autostopowicza wykonują.

      • Ewodia Photography pisze:

        Poza tym właśnie w kraju takim, jak Pakistan trzeba pomyśleć bardziej pod kątem stopy życia. To nie kraj, jak nasze europejskie, gdzie jest spokój i pracę, jak się straci to można szukać dalej. Trzeba zmienić perspektywę na ich, że zapewne ci faceci to jedyni żywiciele rodziny, a jak stracą pracę to byt ich rodziny będzie na jeszcze niższym poziomie. Paradoksalnie, jak wykonują pracę też właśnie ryzykują byt tych rodzin, ale człowiek w biedzie chwyta się każdej pracy. Tym bardziej, jeśli nie ma innych perspektyw. Nam w Europie łatwo oceniać to wszystko, bo nie żyjemy w sytuacji albo ta praca, albo żadna. I nie piszcie, że u nas też jest źle z pracą, bo nadal macie wybory i państwo które w mniejszym bądź większym stopniu pomoże. Tak, aby zrozumieć sytuację w krajach takich, jak Pakistan musicie porzucić to, co wiecie i wczuć się w sytuację tych ludzi.

  16. Karolina pisze:

    Czytałam ostatnio książki o tym, jak wyglądają misje humantarne m. in. w Afganistanie, a także o zespole stresu pourazowego żołnierzy wracających z misji w tym regionie. Tocząca się tam wojna jest dla mnie niewyobrażalna, i zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, żeby nie tylko narażać tych ludzi na niebezpieczeństwo, ale fundować im też taki stres, związany z kilkugodzinną wyprawą przez pustynię, na której mogą wjechać na minę czy zginąć. Skrajna nieodpowiedzialność, narażanie cudzego życia i niszczenie zdrowia… Brak mi słów. Jakopielęgniarka w szpitalu polowym nie chciałabym się natknąć na taką osobę.

  17. Lidka pisze:

    Ten gość to jakiś półgłówek. „Posrane kraje”, „takie ciężarówki pomazane, pokolorowane, nie wiem o co chodzi, ale fajne”, „hyhyhyhyhy”. „Takie miejsca jak Pakistan, Afganistan (…) zostawcie jak będziecie mega doświadczeni” – powiedział chłop, który z głupa pojawia się na granicy jakiegoś kraju i nie wie nawet jakie są zasady ruchu turystycznego w regionie. Zaiste, każdy podróżnik wraz ze wzrostem doświadczenia powoli rezygnuje z przygotowywania się do kolejnych podróży. Przeczytać najpierw to i owo? To dla niedoświadczonych lamusów.

    Powiem tak. Nazwiskiem innego znanego Karola ochrzczono pewną nagrodę. Pan z filmu jest całkiem blisko wzięcia udziału w tym zaszczytnym plebiscycie ;) Szkoda, że po glorię i chwałę zwycięzcy trzeba się zgłaszać z zaświatów.

  18. Równie dobrze mógłbyś się przyczepić do himalaistów którzy idąc w góry biorą przewodników ryzykując ich życie. Czy to ludzi którzy próbują przepłynąć jakieś morze ”byle czym” i w razie zagrożenia korzystać z usług ratowników którzy muszą specjalnie walczyć z żywiołem. Takie są niektóre zawody, w których dla innych satysfakcji , samorealizacji, wygórowanych celów i czasem nieodpowiedzialności ludzie muszą ryzykować swoim własnym życiem. Współczuje im służby jaką muszą pełnić ale myśle że mniej lub bardziej świadomie wybrali taką drogę. I uważam że należy się też plus dla Pakistanu,że pomimo sytuacji w jakiej się znajduje nie zamyka całkowicie swoich granic.
    Natomiast sam Fazowski zachowuje się w całej sytuacji spoko podkreślając za każdym razem kiedy się znajduje w niebezpiecznej sytuacji że nie chce żeby kto kolwiek szedł jego śladami, ani nie chce być dla nikogo przykładem. Nie jestem fanem jego poglądów, czasem jest zbyt odważny ale w końcu ryzykuje swoim własnym życiem. Kibicuję wszystkim podróżnikom i takim jak on i tym rozważniejszym.

    • Karol Werner pisze:

      Pewnie, że bym mógł i także uważam, że przykłady, które podajesz to również wykorzystywanie, choć nie zawsze, bo chociażby w przypadku himalaistów mówimy o zatrudnieniu i pełnej zgodzie obu stron na współpracę.

      • Paweł Staroń pisze:

        Ale w tym przypadku też jest zgoda drugiej strony. Pełniąc służbę wie jakie obowiązki na Tobie spoczywają i jakie kryją się niebezpieczeństwa. Zatrudniony też jest przez kogoś, kto mu płaci za to ryzyko. Także w tej sytuacji będę stał murem za Fazowskim, bo skoro miał prawo wjechać tego czy innego kraju to po prostu to zrobił. I robi to na ich warunkach dostosowuje się do prawa tam panującego.

        • Karol Werner pisze:

          Jak już było napisane wyżej. Ewentualny wypadek turysty jest złym PR dla rządu. Stąd te eskorty, stąd policjanci, którzy mieli strzec granicy, zajmować się sprawami poważnymi, muszą przewozić setkami kilometrów autostopowicza. Mimo, że masz poniekąd rację, że takie prawo, to chyba zgodzisz się, że to trochę absurdalne i egoistyczne? Poza tym, można te drogę pokonać także autobusem, nie jest prawdą, że trzeba brać obstawę. Napisał o tym chociażby Andrzej kawałek wyżej, jak i kilka innych osób, które tam były. Fazowski po prostu chciał dostać eskortę, jak zresztą w okolicach 18 minuty mówi.

          • Tomasz pisze:

            z punktu widzenia ‚zasad’ niczym to się nie różni od przykładu himalaisty, jest płacone za ryzyko, jest, to że rząd płaci nie ma większego znaczenia, właśnie obecny himalaizm to jest coś bardzo podobnego do tej sytuacji – absurdalny i egoistyczny, tylko prezentuje bardziej kulturalną twarz niż filmik fazowskiego i jest ‚sportem’.

          • olo pisze:

            Wydaje mi się, że ta eskorta to były patrole, które i tak pokonują dany odcinek, ale przy okazji zabrali turystę by nie jechał stopem, bo jeszcze by trafił na samochód z talibami w środku. Siedząc na tyłku cały czas na posterunku nie ogarniesz swojego rewiru. Ci policjanci jadą więc na patrole, przewożą oficerów, w każdej chwili mogą zginąć. Mogą też zginąć ich koledzy, którzy akurat pozostali na zaatakowanym posterunku, a oni byli akurat w trasie.

          • Uno pisze:

            Z tym PR’em to litości – bo powtarzasz to co któryś komentarz.. Tam jest tyle zamachów i morderstw, że nawet 100 zabitych turystów nie zrobi żadnej różnicy. Po prostu niebezpieczny kraj i tyle i nie sądzę żeby rząd Pakistanu przejmował się wizerunkiem przy problemach które mają.

  19. Dokładnie trafiłeś ze wszystkim. Osobiście mam takie wrażenie, że niektórzy podróżnicy tego typu odbierają ludzie napotkanych na swojej drodze, jako po prostu ludzi drugiej kategorii. Odnoszą się do nich z wyższością, bo inny kolor skór, bo nie mówią tym samym językiem, a na domiar wszystkiego jeszcze „idioci” są życzliwi i we wszystkim pomogą. Sama siedzę już 7 miesiąc w Armenii i jak wiadomo Ormianie są mili oraz gościnni, ale na prawdę widząc ubóstwo tego kraju to mi by było głupio podróżować tutaj stopem! Koszty transportu są relatywnie bardzo niskie, a nadal gdzie się nie ruszę za miasto słyszę coś w stylu „Polka? Czemu nie jechałaś stopem? Wszyscy Polacy, których spotkałem jeżdżą stopem.” To nie wszystko sama miałam już sytuacje, gdy ktoś zaprosił mnie do domu na obiad(chociaż w życiu się nie prosiłam), tak po prostu, ale dla mnie to zawsze najbardziej stresujący czas, bo jak ja im się odwdzięczę? Za to obawiam się, że przyjadą turyści, osoby pełne chęci przeżycia przygody na wschodzie(tym radzieckim), które chcą poznać prawdziwą Armenie i wykorzystają ich dobroć by za darmo spać, jeść i się bawić. I nikt z takich super turystów nie pomyśli, że dla tych ludzi to duży wydatek! Tak samo tutaj, „podróżnik” nie pomyśli, że ci ludzie mają rodziny, pasje i własne marzenia, a eskortując go mogą stracić zdrowie, bądź życie. Nie pomyśli, że są to może jedyni żywiciele rodziny, którzy nie ryzykują tylko własnego życia, ale również byt własnej rodziny! Wybacz za monolog, ale nie lubię traktowania osób które spotyka się na swojej drodze podróży, jak ludzi drugiej kategorii. Niech ci wszyscy podróżnicy zrozumieją, że to tacy sami ludzie, jak my którzy mają rodziny, marzenia i prywatne życie, a gdy nas spotykają chcą nam pokazać swoją kulturę z jak najlepszej strony! Pozdrawiam z Erywania. :)

  20. Konrad Siuda pisze:

    Chyba jestem z innej bajki, ale nie wiem, kto to Faza. I niezbyt podoba mi się zwracanie się do mnie jako odbiorcy knajacko poklepując mnie po ramieniu. Chyba nie zazdroszczę jazdy z dwoma facetami z bronią. Może to stylowe, ale podróżniczych emocji użył co pies w studni.

  21. joanna pisze:

    zgadzam się. bardzo lubię oglądać podróżnicze vlogi, ale nawet te spontaniczne i nie do końca przyjemnie zmontowane, jednak ignorancji bijącej z wypowiedzi Fazowskiego po prostu nie da się znieść. cieszę się, że ktoś z głową zwrócił uwagę na ten problem :)

  22. Kurcze. Czyli najlepiej po prostu siedzieć w domu. Tylko, że to też niebezpieczne, bo ja akurat nad głową mam półki z książkami, niektórymi całkiem sporymi. Spadnie mi taka na głowę i mnie zabije.

  23. Łukasz pisze:

    Kompletnie nie rozumiem Pańskiego ataku na Pana Fazowskiego. Po pierwsze jeżeli Pakistan ma tak poważne problemy może całkowicie zamknąć granice swojego państwa. Po drugie ochroniarze czy policjanci wykonują swoja prace i obowiązki więc nie widzę żadnego problemu. Po trzecie nikt Pakistanowi z tego co wiem ( może mam zbyt mało informacji) odgórnie nie nakazuje eskort turystów, wiec mogli by oni pokonywać ten kraj na własne ryzyko i odpowiedzialność. Pańska bulwersacja jest czysto emocjonalna i nie oparta podstawa prawną, jeśli takie jest prawo w Pakistanie a ja mam ochotę czy potrzebę go przejechać to nie widzę problemu. Co więcej zamiast politowania dla Pakistańczyków czuje odrazę gdyż traktuje on nas jak osoby ułomne, istnieje wiele niebezpiecznych państw i można tam się wybrać na własną odpowiedzialność jeśli stanie się komuś krzywda to sam sobie jest winien. Natomiast Pakistan traktuje turystów jak osoby ubezwłasnowolnione bo z góry narzuca mi kontrole policyjna. Reasumując nie zgadzam się z Panem, jeśli ktoś naraża życie Pakistańczyków to robi to rząd nie turyści, wiec pretensje należny kierować do niego a nie takich (bez obrazy dal Pana Fazowskiego) średnio rozgarniętych ludzi.

    Z wyrazami szacunku Łukasz

    • Karol Werner pisze:

      Kto ma nakazywać? Rząd nakazuje, żeby czasem żadnemu nic się nie stało, żeby później informacja nie poszła w świat i tym samym nie zaszkodziła PR kraju. To prosty mechanizm. Jak już pisałem poniżej – nie każdy policjant musi robić to z poczucia misji, a zwyczajnie chce zarobić pieniądze, a w takim Pakistanie raczej zbyt wielu okazji do tego nie ma. Także pracuje, chcąc nie chcąc ryzykuje, bo nie ma wyjścia. A choćby nawet pracował z powołania, to pewnie zatrudniając się nie miał na myśli robić za uzbrojoną taksówkę, a zajmować się rzeczami poważniejszymi.

      Jasne, zgadzam się, że także rząd naraża życie swoich policjantów, nie tylko Fazowski jest tutaj winien. Pełna zgoda. Jednak jakby nie nieodpowiedzialni turyści nie byłoby takiej potrzeby. Także ja się nie zgadzam, jednak dzięki za kulturalny komentarz. Jeden z nielicznych :)

  24. Już od dłuższego czasu zastanawiałem się nad ideą podróżowani tam gdzie jest realnie niebezpiecznie. Z jednej strony ryzykować swoje zdrowie i życie dla doświadczenia jakiegoś miejsca, to wybór każdego człowieka. Jednak gdy ktoś musi ciebie ochraniać albo ukrywać i wiesz, że może przez to zginąć, pójść do więzienia czy zostać inwalidą, to ocena moralna zależałyby według mnie od dwóch rzeczy:
    1) Czemu twój pobyt w tym miejscu ma służyć? Czy zaspokajasz tylko swoją ciekawość, rządzę adrenaliny, masz „fun”? Czy może pracujesz humanitarnie w tym regionie? Albo co najmniej zamierzasz swoją wiedzą zdobytą w tym miejscu pokazać, że tam też mieszkają ludzie, a nie brudasy, ciapaci, „nieludzie”?
    2) Czy osoba chroniąca cię i ryzykująca dla ciebie robi to z własnej woli? Czy może została uwikłana w to, że musi tobie pomagać?

    Sam kiedyś zastanawiałem się czy nie przejechać przez Balochistan w Pakistanie. Teraz po paru latach jestem pewien, że tego nie chcę robić i nie zrobię, a moje pomysły sprzed paru lat uważam za mocno niedojrzałe. Z tego samego powodu nie zamierzam pojechać do Afganistanu, Korei Północnej czy jakiegokolwiek miejsca, w którym ktoś musiałby wziąć za mnie odpowiedzialność ryzykując zdrowiem czy życiem.

    Myślę, że jest jeszcze jeden ważny wątek etyczny w podróżach. Komu służą wydawane w trakcie takiej wyprawy pieniądze? Czy np. jadąc do Korei Północnej i płacąc za taką podróż rządowi Korei Północnej robię coś dobrego, co nikogo nie krzywdzi? Czy może wspieram w ten sposób totalitarny rząd, głód, obozy pracy i morderstwa polityczne?

    Myślę, że zdecydowanie środowisko podróżnicze za mało zadaje sobie takich pytać goniąc w nieodpowiedzialny sposób za kolejnym doświadczeniem, za kolejną granicą, której jeszcze nikt albo niewielu przekroczyło (aby sobie zdać z tego sprawę wystarczy spojrzeć na komentarze pod filmem Fazowskiego na youtubie). Powinno być więcej tekstów takich jak twój dających do myślenia i budzących etyczne pytania.

  25. wreszcie ktoś poruszył ten temat, dzięki i miałem podobne refleksje kiedy kolega podesłał mi zajarany jego filmik, nie wierzyłem momentami w to co widzę i słyszę…

  26. nie wiem, jak dokladnie wygladala jego podroz i jakim cudem znalazl sie w tym zapalnym pograniczu nie wiedzac, co sie dokladnie tam dzieje. Nie rozmawiajac po drodze z ludzmi, ktorzy wioza Cie krok po kroku, po pare km i ktorzy powiedza Ci „kalashnikow, no”? Koles jesto prostu glupi.i nadrabia teraz mina:D

  27. Rozlało się w sieci sporo na ten temat. Obserwuje sobie to z boku i generalnie nie wiem, co myśleć. Nie uzurpuje sobie prawa do oceniania tego, co zrobił, choć uważam to raczej za coś głupiego. Podobnie jak głupie dla mnie jest to, co wymyślił rząd w Islamabadzie. Dla mnie sprawa jest prosta, jeśli ktoś pcha się w rejony niebezpiecznie, niech bierze za to pełną odpowiedzialność. Nie do końca wiem, co Pan Faza chce przekazać swoim filmem, przyznaję, nie oglądam go, bo jego target widzów to chyba trochę inny typ odbiorcy niż ja, ale tak sobie patrzę na jego treści i potem patrzę na książki Tiziano Terzaniego na moim regale, przypominam sobie, jak Khmerowie trzymali go na muszce i grozili śmiercią, gdy był jednym z kilku relacjonujących ewakuację Phnom Penh, gdy sobie wymyślili, że naród będzie żył na wsi, i stwierdzam, że nie chce mi się marnować czasu na płytkie jutubowe filmiki jakiegoś kolejnego szalonego chłopaka. Wiem za to, że bardzo przeszkadza mi jego sposób wysławiania się a także jego czytelnicy, którzy wpisują się we współczesny nurt zamkniętych na świat, nietolerancyjnych, rasistowskich baranów, za przeproszeniem. Przerażające jest to, co stoi w tle, to, że podróże wcale nie otwierają na świat i nie oświecają odbiorców i uczestników, ale często po prostu cementują stereotypy. Wiadomo… kraj ciapatych i tak dalej. No smutne te czasy, w których żyjemy.

  28. widać, że tekst słaby i pisany pod wpływem impulsu :) (p.s nie jestem wielkim fanem fazowskiego, ale tekst nie jest o jego nieodpowiedzialności w podróży, a o biedzie jakie wg Ciebie przeżywa pakistańska policja wykonując swoją robotę poprzez transportowanie jego przez kraj, gdzie widać, że mają z tego fun skoro cykają mu zdjęcia z torbą z biedy, czy kręcą mu filmiki, a przecież to wojsko :) ) po dwa, z tego co się orientuję to o wizę nie jest tak łatwo do Pakistanu, po trzy sporo znanych blogerów podróżników i samych podróżników przez ten kraj przejeżdżało (a nieładnie wrzucać wszystkich do jednego worka jako osoby nieszanujące cudzego, życia, bo przecież oni też mieli jakiś cel w podróży….tak jak fazowski, zresztą) :) PIS END LOVE

  29. Alicja pisze:

    Dziękuję za odważny i mądry głos. A miłośnikom niebezpiecznych miejsc i mrożących krew w żyłach historii polecam reportaże Łukasza Czeszumskiego

  30. Johnny Wild pisze:

    sa tematy ktore warto zachowac dla siebie, jak ten przyklad miedzy innymi. Czym rozni sie ten koles od Marka B na przyklad, ktory bil rekord guinessa objezdzajac swiat dookola rowerem i z tych samych wzgledow byl eskortowany przez ten kraj? niczym. wiesz dlaczego? bo tez mogl wybrac inna trase, ale wybral tamtedy. nie roznia sie niczym w swoim pojmowaniu tego co moga, powinni i warto, dla siebie, dla historii, dla innych, you name it. tak samo mozesz nazwac egoista Marka Beaumonta, bo dla wlasnej satysfakcji i byc moze z egoistycznych pobudek zrobil to samo. na przyszlosc: tak jak po pijaku nie piszesz do bylej dziewczyny, tak z wrzucaniem postow pod wplywem impulsu warto przemyslec.

    • Karol Werner pisze:

      Pewnie, że mogę nazwać i nazwę.:) Kolega Fazowski jest tutaj przykładem egoisty. Nie pierwszym i nie ostatnim na tym świecie zapewne.
      Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

  31. Marysia pisze:

    Jak najbardziej słuszne Twoje podejście i spostrzeżenia. I niestety mogę się podpisać pod zdaniem : co nie tak z tymi ludźmi? Nie dalej jak wczoraj czytałam artykuł u dziewczyny z Archiwa podróży który sprowadza się mniej więcej do podobnego podsumowania: co nie tak, a dotyczył m.in. komentarza znajomego blogerki a propos Iranu, że fajnie i że to kraj gdzie można się za darmo najeść wykorzystując gościnność Persów. :/

  32. Zrobic taki reportaz w dzisiejszym czasie i mozliwosciach technicznych jest latwizna nawet bez podrozy tak daleko, swiat internetowy to swiat wirtualnej iluzji bo mozna w nim uciac komus glowe i pojsc z nim na kielica po zrealizowaniu tekiego „gowna”! Wiem, ze sa w srod nas BOHATEROWIE ale wiecej jest OSZUSTOW ! /swiat nieciekawej polityki i zabawy kosztem ludzkiej nedzy-wstyd//

  33. Martyna G. pisze:

    Dawid jest nieodpowiedzialnym egoistą. Myśli tylko wyłącznie o sobie. Każdy ma swoje spostrzeżenie podróżowania, ale ten człowiek przegina. Gdy kiedyś czytałam jego posty o podróżach było dość ciekawe. Ale z biegiem czasu jego podróże zmierzają w złym kierunku. Teraz dla niego liczy się „wybicie”, oryginalność i chęć dokonania czegoś czego nikt nie robi. Ale czy To ma sens?
    ….jeśli miałby słownictwo bogatsze…. przekleństwa … non stop… . Cenie ludzi mądrych, odważnych- nie zawsze muszę się z Nimi zgadzać, mogę mieć odmienne zdanie, ale on jest skrajnie nieodpowiedzialny. Opinie rodziny, bliskich ma gdzieś…. bo to Faza- on może wszystko.
    A inni ludzie? Dawid ceni tylko swoje dobro i bezpieczeństwo

  34. Igor Wijas pisze:

    skoro jest to legalne nie Tobie chłopie wnikać w moralność czy marzenia takiego Fazowskiego, mało tego wyzywać gościa od głupków, jest to co najmniej nie na poziomie

  35. EH…Karol! Niestety wielu nie zrozumialo…wiesz ta podroz to takie „kiepskie selfi” ale trzeba je miec i wrzucic:)

  36. Marcin Mucha pisze:

    Karol skoro tak szybko zabierasz się za ocenianie to może wytłumaczysz mi w którym momencie jest granica między przygodą i najzwyczajniejszą podróżą, a egoizmem, ryzykowaniem życia innych ? Równie dobrze można powiedzieć, że w pewnym sensie robiłeś to samo jeżdżąc na rowerze po Iraku. A jakoś nikt Ci nie zarzucał, że w razie jakiegoś incydentu ryzykujesz nie tylko swoje życie, a i ludzi pracujących w tamtejszy służbach. Podejrzewam, że ta eskorta wcale nie jest bardziej niebezpieczna niż jakikolwiek inny fragment służby lub życia codziennego w tamtych rejonach. Tomek Michniewicz w ostatniej książce też opisywał swoją podróż po Pakistanie i nikt mu nie zarzucał, że egoistycznie dla dobrego materiału, reportażu ryzykuje życie ekipy, eskorty itd. Chyba nawet wręcz przeciwnie opinie były bardzo dobre, że przekazuje w świat informacje i w jakimś stopniu obala mity. Faza mimo, że robi materiał dla zupełnie innych odbiorców i z totalnie odmiennym zagłębieniem tematu pozwala jakieś tam informacji się dowiedzieć.

    • Karol Werner pisze:

      Byłem w irackim kurdystanie, który w tym czasie był w 100% bezpiecznym krajem, a poziom życia był tam znacznie wyższy niż w krajach europy wschodniej, czy na Bałkanach. A co do porównywania Michniewicza z Fazowskim i to kto jakie informacje przekazuje, już odpłynąłeś nazbyt mocno…

      • B. pisze:

        No pewnie. Bo przecież jak się ma na nazwisko Michniewicz to już inna sprawa. Wtedy już nie ryzykuje się czyjegoś życia będąc eskortowanym w Pakistanie. Brawo. Niech żyje sprawiedliwość!

  37. Witek Błaż pisze:

    Z całym szacunkiem, ale nie wiem czemu miał służyć ten wpis. Może nikomu nie potrzebnej prowokacji. Żywcem wyrwane z kontekstu i zmanipulowane. Wiele osób, które się w komentarzach wymądrza pewnie obejrzało ten jedyny odcinek i nie śledziło jeszcze ubiegłorocznej wyprawy Fazowskiego po Ameryce Pd. Oceniacie nie mając pojęcia o człowieku i jego podejściu do tematu, dlatego zjedzcie snickersa bo gwiazdorzycie. Którędy niby miałby się bardziej sensownie przedostać z Iranu do Indii?

    • Karol Werner pisze:

      Której wyprawy, tej w trakcie której z godłem na piersi do ludzi pokazywał środkowy palec?
      Przedostać samolotem, lub wziąć busa jak to można na tej granicy w Pakistanie, a nie wykorzystywać ludzi?

  38. A ja uważam ze wreszcie ktoś powiedział to na głos, świetny wpis Karol. Widziałem ostatnio te filmy jego z Pakistanu i miałem takie same przemyślenia. Niektóre broniące go komentarze tu pod postem sa naprawdę na żenujacym poziomie. Zazdrość ? Jaka zazdrość, o co? Bo ja na tych filmach widzę tylko brak odpowiedzialności i głupie obraźliwe komentarze. Ale przeciętny polaczek obejrzy i wciśnie łapkę w gore. Wstyd ze kreator takiego contentu ma taka popularność i niestety uznanie ze strony większości widzów.

  39. Patriss pisze:

    Karol chciałeś dobrze to opisać a wyszło, no właśnie jak?
    Faza jest specyficzny i o tym gościu nie chce mówić, ale czuje tu duzą zazdrość, ze to właśnie on robi te wielkie rzeczy. Himalaistów też krytykujesz bo narażają życie innych?, ale jakie masz do tego prawo?

    Wszyscy podróżnicy to jacyś tam eksploratorzy a argument ze trzeba zostac policjantem bo nie ma pracy zupelnie do mnie nie trafia. W Polscd tez nie ma pracy a nie wszyscy są prostytutkami

    • Karol Werner pisze:

      Porównując Polskie bezrobocie do Pakistańskiego chyba nie wiesz o czym mówisz. Kraj, gdzie kwitnie gospodarka, do kraju, gdzie rocznie wybuchają setki bomb, giną tysiące ludzi, nie funkcjonuje praktycznie żaden przemysł. Brawo.

      Czego zazdroszczę? Że zobaczył tyle miejsc, nie rozumie ich, na dodatek do wielu ludzi podchodzi z arogancją i wyższością, a przynajmniej tak się lansuje? Himalaiści płacą szerpom za pomoc, więc to inna para kaloszy. Jest umowa, zgoda obu stron. Tutaj jedna strona musi, bo taki ma rozkaz, a druga to wykorzystuje, bo chce (17:55 sekunda).

  40. Czepiacie się gościa wydaje mi się troszkę na siłe :) Policjanci w Pakistanie chyba tez mają bardziej niebezpieczne sytuacje w swojej karierze niz eskorta jakiegos turysty który trafia się tam raz na ruski rok… a co do spania u obcych to też nikomu się gość na chatę na siłe nie wciska, Was jakby ktoś zapraszał to pewnie byscie odmówili ;)a poza tym w wielu miejscach widziałem spał na dziko w namiocie, spiworze lub pracował w hostelu gdzie w zamian za pracę miał darmowe spanko. Każdy ma swoje zdanie wg mnie Faza jest świrem, że tam sobie bujał samemu przez ten cały Pakistan :)

  41. Grzegorz Gaca pisze:

    Dzięki Fazie wiem jak wygląda Pakistan, dzięki Twojej książce wiem, że ludzie w Iranie czy Kurdowie to przyjaźni turystom ludzie. Dzięki Wam i temu że ryzykujecie, można się dowiedzieć więcej niż z TV :) Jestem fanem Fazowskiego, więc mogę być nieobiektywny :)

  42. Ilona Dekiert pisze:

    To może napisz może o wyprawie Danakil Bike 2015 oraz o innych podróżnikach korzystających/zmuszonych do korzystania z eskorty, wymienianych z nazwisk/pseudonimów, skoro chcesz napisać artykuł i przedstawić swoje poglądy o nierozważności podróżników i ryzykowaniem życia innych ;) Jak już piszesz, to na całego. Gorzkie słowa, ale odcinek zapowiada się na najpopularniejszy na kanale i nie sposób nie zauważyć, że chcesz sobie coś z tego uszczknąć. A i nie wiem w sumie, czy to jest profesjonalne/grzeczne/legalne wrzucać czyjąś twarz do notatki na blogu bez wiedzy i pozwolenia osoby przedstawianej, nawet jeśli chodzi o screenshota z filmiku udostępnianego publicznie, a nie zdjęcie. Rozumiem film, bo jest udostępniany szeroko i za zgodą autorów. No chyba, że dostałeś takie pozwolenie, to przepraszam ;)

  43. Pawel Stex pisze:

    Mnie bardziej zastanawia czemu ludzie mówią „szacun, jesteś gość”, w XXI wieku szacun za podróżowanie? Hobby jak hobby – ani to pożyteczne społecznie, ani trudne, ani odkrywcze dla nauki. Chyba, że to jakaś zaszłość historyczna, z czasów Oświecenia ;-) Dlaczego jeżdżenie stopem po Pakistanie miałoby być lepsze od leżenia na basenie w Sharm – al – szejk?

  44. Dzięki. Podejście Fazy do podróżowania jest paskudne.

  45. Mateusz Lach pisze:

    W końcu ktoś coś napisał o tym pajacu.
    Bronią go Ci, którzy sami nigdzie nie byli, a co najwyżej – najdalej w sklepie za rogiem.
    W dupie byliście, ciemno było i nic nie widzieliście.

  46. Czy porównywać do himalaistów (co było tu kilkakrotnie zrobione) czy może raczej do tych co bezmyślnie idą w polskie góry totalnie nie przygotowani i trzeba ich ratować? Czasami czytam wywiady z ratownikami, oni nigdy nie narzekają, a ja jestem pełna podziwu dla ich pracy, ale jednocześnie coś się we mnie buntuje, że nie możemy kazać tym bezmyślnym płacić jak w ‚normalnie’ funkcjonujących krajach.

    Jeśli chodzi o wspomnianą eskortę – to zjawisko popularne jest w wielu miejscach, w miejscach, które w sumie nawet nie są nie bezpieczne, ale już tak zostało, a dla tych z karabinem co z nami pojadą to dodatkowy zarobek kompletnie za nic – za siedzenie z karabinem.
    Tak miałam w Etiopii w górach Siemen, tak samo w Somalilandzie, gdzie wszyscy ciągle mi powtarzali, że u nich bezpiecznie i ci nieliczni turyści co się u nich zjawiają nie mają się czego bać (ale 20 usd za siedzącego z tobą pana z karabinem płać). Na wspomniany tu Danakil są organizowane regularne wycieczki z podobną ochroną (i 99% turystów ma się dobrze) – ja akurat śledziłam wyprawę Danakil 2015 i dla mnie tam największym hardkorem było, że rowerem w taki nieprzyjazną naturę, a nie że w niebezpieczne miejsce.

    Targetem Fazy nie jestem więc nie oglądam (obejrzałam trochę, żeby mieć własne zdanie), ale jego popularność mnie nie dziwi.

  47. Aleksandra pisze:

    Przestałam oglądać Fazowskiego już wtedy, gdy poszedł „pić wódkę z pingwinami”. Wiem, że to brzmi jak super zabawa i można się pośmiać, ale od czegoś był tam Park Narodowy, z jakiegoś powodu pingwiny są tam chronione i nawet są założone kamery – a on się tam włamuje z flagą Polski na plecach. Podobały mi się jego filmiki, są świeże, śmieszne i głupiutkie, ale można też tak je kręcić w odpowiedzialny sposób, nie narażając przyrody i cudzego życia…

  48. magnes pisze:

    Ja ostatnio mam wrażenie, że teraz tylko się liczysz jako zwiedzający świat, jak zapieprzasz z buta przez pół roku z plecakiem i właśnie tam, gdzie to najbardziej niebezpieczne, a jak jedziesz np. z biurem podróży na Kanary to nawet nie masz prawa napisać, że ty coś zwiedzasz, podróżujesz. Dla mnie to jakaś niezdrowa obsesja się teraz porobiła.

  49. Często jak Faza coś wrzuci mam mieszane uczucia. I bardziej śledziłam co tam u niego kiedy była „wojna” Skokowski vs Faza. Teraz po przerwie odwiedziłam jego profil i powiem Ci że dalej nie wiem co o nim myśleć. Całe życie uważałam się za tolerancyjną osobę, ale chyba jak widzę takie zachowania to moja tolerancja się kończy. Z drugiej strony ta dyskusja do niczego nie prowadzi bo Faza jaki jest taki będzie, a podróżnicy zawsze będą podzieleni na tych co szukają „przygód” i na tych co chcą poznawać świat :) Mimo wszystko dobrze wiedzieć, że nie jestem sama z moimi rozterkami.

  50. Liczyłeś się również i z taką dyskusją, ale postanowiłeś napisać. Dobra decyzja. Chciałeś napisałeś i myślę, że nie chodzi Ci o statystyki, tylko wyrzucone z siebie przemyślenia. Dla mnie Faza na taki rodzaj podróży i podchodzenia do życia nie jest normalny bo pokazuje w jaką stronę idzie świat. Chyba boli mnie to, że ludziom to się podoba, szczególnie jak wypowiada się na temat porąbanych krajów. Jak są porąbane to po co tam jadą. Rozpisałem się, choć czasu mało. Ja powiem tak:” ja tego nie kupuję” raz zobaczyłem pobudzony Twoim wpisem. Zobaczyłem do końca. Starczy.

  51. Pierwszy raz o gościu słyszę, serio o.O

  52. Każdy ma swoje poczucie humoru i przyzwoitości. Myślę, że w kwestii podróżowania jedną z ważniejszych rzeczy jest etyka – to coraz częściej podnoszona kwestia ze względu na boom turystyczny, który możemy zaobserwować. Wszystkim podróżnikom polecam rewelacyjny blog zawierający masę dobrej jakości artykułów na ten temat: http://post-turysta.pl/. Mi dało to sporo do myślenia, zmieniłam postrzeganie paru spraw dzięki tej stronie :).

  53. widzę, ze artykuł wzbudził spore kontrowersje. Ja się nie wypowiem, bo to kwestia indywidualna. Ale Fazowskiego znam z youtube’a i co jakiś czas faktycznie oglądam.. ale czy potrafiłabym podejmować różnego rodzaju ryzyko jak on?

  54. Kasia Tutko pisze:

    aż mi dreszcze przeszły po końcówce posta. Pierwszy raz o nim słyszę.

  55. Ja tam popieram ten tekst i brawo za odważną krytykę – taką ignorancję „podróżników” trzeba piętnować. Blog o takich zasięgach to duża odpowiedzialność społeczna i niestety wielu nie staje na wysokości zadania… A sporo komentarzy pod tym tekstem świadczy tylko i wyłącznie o tym, jakie postawy wobec podróżniczej rzeczywistości promują blogi pokroju fazowskiego…

  56. Asia Sobota pisze:

    zauważyliście, że Ci policjanci zgarniają też dzieciaki wracające ze szkoły? wiec gadacie, że jedynym argumentem eskorty jest to, żeby chronić opinie kraju, żeby turysta nie zginął. Myślicie, że oni – policjanci podróżują między tymi punktami tylko wtedy, gdy akurat jakiś Faza z Polski wpada? Fakt w miesiącu przez jeden punt przejeżdżały 4 osoby…. Fakt Faza mógł wziąć autobus – być może nawet powinien wziąć autobus. Ale gadanie, że ktoś kto chce podróżować autostopem powinien przelecieć samolotem to jak namawianie wegetarianina na kanapkę z pasztetem bo to przecież nie mięso.

    • Karol Werner pisze:

      Nikt nie mówi, że jedynym, ale z pewnością jednym z ważniejszych. Dzieci zabierają przy okazji, a nie robią za taksówkę – a to zasadnicza różnica. Poza tym – Asia, przestań. Latał już nie raz samolotem, nie rób z niego znowu takiego ortodoksa autostopu.

  57. Mnie też zaskoczyło porównanie siebie do Wojciechowskiej i Cejrowskiego. Nie jestem fanką, ale bez przesady :d i ten tekst, że Wojtek nie jeździ do państw z,, wrogą religią,,. Akurat odcinek WC z Tunezji był bardzo ciekawy, fajnie tam mówił o islamie. A z tego co wiem to Faza ma też podejście typu ,,ciapaki won z europy,, wiec się sam ośmiesza.

  58. Mona pisze:

    smieszy mnie to troche, ja jak jechalam do Pakistanu i Afganistanu to dostalam tylko hejty ze zgine a tu jakis koles co spedzil tam dwa tygodnie jest wielkim bohaterem.
    Kiedys zdarzylo mi sie popelnic tekst o bezpieczenstwie w tym kraju
    http://zepsutykompas.com/czy-pakistan-jest-bezpieczny-dla-podroznikow/

  59. PPP pisze:

    Do tej pory nie był mi znany ten program. Obejrzałam by zobaczyć i usłyszeć to, o czym piszesz. Podpisuje się pod tym o czym słusznie napisałeś. Smuci mnie dodatkowo, że z jego filmu można dowiedzieć się przede wszystkim o tym jak „fajnie” jest trzymać kałasznikowa…

  60. Bezkitu pisze:

    Bzdura i wysilona argumentacja. W tym kraju, w dzielnicy „wyjętej” wręcz spod sprawowania władzy przez państwo, kto bardziej naraża życie tych żołnierzy? Faza czy afgańscy talibowie? Gdyby nie tych 4 turystów w ciągu miesiąca, myślicie, że w ogóle nie przejeżdżałyby tamtędy patrole? Tam wojna o granice trwa od kilkunastu lat i ci ludzie będąc mundurowymi mają wpisane w ryzyko zawowode śmierć, więc podróż akurat z turystą to raczej miłe odstępstwo od ich rzeczywistości, niż przymusowe narażanie życia. „Patrz szerzej” rapuje Łona…

    • Lidka pisze:

      Coś mi się zdaje, że taki zachodni turysta to łakomy kąsek bo może ma coś cennego, a to aparat, a to kamerkę, a to unijny paszport. Może jakiś bardziej ogarnięty złoczyńca nawet jakiś okup by z tego wycisnął, nie wiem ;p Ja tam na miejscu Pakistańczyków unikałabym wożenia wte i wewte takich wabików na kłopoty. Nie sądzę też żeby specjalnie miło było podróżować w towarzystwie tak nieciekawej osoby, ale to już moja subiektywna ocena kultury osobistej i intelektu tego pana.

  61. Pierwszy raz słyszę o tym blogu… Tego czy to bezpieczne czy nie może już nie będę komentować bo i tak była o tym już dyskusja. Każdy granicę narażania innych widzi w innym miejscu. Widać ja w zupełnie innym niż autor bloga. Za to najbardziej mnie szokuje, że człowiek jedzie do jakiegoś „egzotycznego” dla siebie kraju, korzysta z gościnności ludzi bo jeździ autostopem, często przypadkowi ludzie go karmią lub nocują u siebie w domu, (nie będę wnikać czy rodzinę która gości u siebie przypadkowego turystę stać na to czy nie, to też długi temat) ale jedzie do takiego kraju, korzysta z dobroci jego mieszkańców a następnie nazywa kraj „ciapatowo”, mieszkańców „ciapakami”. Serio? Myślałam, że podróżuje się też po to żeby poznawać ludzi, a nawet jeśli nie to chyba należy się trochę szacunku osobom które nam pomogły i jeszcze nadstawiały karku za nasze bezpieczeńśtwo… Czasem mam wrażenie że niektórzy turyści czy „podróżnicy” jadą do mniej popularnych państw z nastawieniem „Hej, ja tu jestem z Europy i mi się należy, a wy jesteście ludźmi gorszej kategorii.” Przykre to. Chyba nie o to w podróżowaniu chodzi…

  62. B. pisze:

    Nie jestem fanką Fazy. Aczkolwiek przypomniała mi się ostatnia książka Tomka Michniewicza. Także jechał przez Pakistan, także go eskortowano, także jest białym turystą. Ale to autorytet i jego się nie krytykuje.
    Ale chciałam tylko zaznaczyć, że w książce pisał jak bardzo Pakistańczycy cieszyli się, że mimo takiej sytuacji w kraju ktoś chce ich odwiedzić, poznać te rejony. Prosili, żeby ich dobrze opisać. Tyle.

    • Karol Werner pisze:

      Jasne, masz także rację. Też nie uważam, żeby to było ok, ale przynajmniej Tomasz podchodzi do tych ludzi z jakimś szacunkiem, prosili – to opisał, a nawet jakby nie prosili, to także by opisał. Fazowski zaś nazywa ich ciapatymi, tak dziękuje im za ich gościnność, michę strawy i nocleg.

  63. Karol Werner Marcin Wesołowski Zgraliście się dzisiaj panowie, poważne tematy w niepoważny dzień. Nie podejmując rękawicy udziału w dyskusji stwierdzam, że dobrze się dzieje. Polska blogosfera podróżnicza okrzepła, dojrzała i podejmuje trud dyskusji i refleksji na ważne tematy. Ukłony …

  64. Maria Pasik pisze:

    Klasa, klasa to był zawsze Twój znak rozpoznawczy. Naprawdę nie warto wdawać się w komentowanie pewnych ludzi, w ogóle źle o ludziach nie warto. Każdy ma swój mózg i widzi. Kto jest mądry to wie o czym mówisz i nie musisz go dodatkowo uświadamiać. A kto ma fazę, to go nie naprawisz. Masz klasę, dobrą reputację, dbaj o to nadal. Skandale zostaw innym.

    • Karol Werner pisze:

      Klasa, lub jej brak. Nie ważne, jak zwał tak zwał. Miło mi, że tak mówisz, jednak… lepiej przemilczeć niż mówić?

      • Mariszka Gogolewska pisze:

        Nie powiedziałabym, żeby przemilczenie istotnych kwestii dla własnego spokoju i neutralnego wizerunku było zachowaniem z klasą, a konformizmem. To właśnie odwaga i niezłomność w walczeniu o pewne podstawowe światopoglądowo kwestie nią jest. Oczywiście koniecznie z poszanowaniem dla innych, ale mam wrażenie że ta zasada nie została złamana

  65. Paweł Brodziak pisze:

    Drogi Karolu, od czasu do czasu czytam sobie Twojego bloga, podobnie jak oglądam kanał „Przez świat na fazie”. Każdy ma swój styl podróżowania, jedni lubią komercyjne wyjazdy i je opisują (Blogerzy w Gruzji) natomiast inni podróżują jak Dawid Fazowski. Pozdrawiam.

  66. Obserwator pisze:

    Czepiasz się i tyle. Sam jesteś próżny, również nie lubisz krytyki (vide- kasowanie nieczołobitnych postów lub ich moderowanie pod kątem „poprawności”)…
    Faza jedie tam , gdzie chce, a ochraniający go policjanci doskonale zdają sobie sprawę z ewentualnego ryzyka. I tyle w temacie

  67. Alicja pisze:

    Trafiłeś w samo sedno! Dziękuję za artykuł. Może do kogoś w końcu dotrze nuta refleksji…

  68. maciek z. pisze:

    Tak sie stalo, ze mialam „przyjemnosc”obracać się wśród grona autostopowiczow, a nawet miałam okazję poznać Fazowskiego. Dzieki temu doswiadczeniu doszlam do (swoich) wniosków, ze przyczyną braku odpowiedzialności, wykorzystywania mieszkańców, nietolerancji, arogancji jest niestety brak otwartości. Dzięki swoim podróżom zauważyłam też, ze to jest cecha dominująca wśród Polaków (nie wszystkich podkreślam, bo nie lubie też wrzucac wszystkich do jednego worka). To jest również przyczyną nienawiści do uchodźców przyjmowanych do Polski. Akurat parę dni temu byłam na otwartej dyskusji apropos uchodźców w której jedna z rozmowczyn była prawniczka na codzień zajmujaca się sprawami uchodźców. Mam wrażenie, ze osoby głośno krytykujace uchodźców zupełnie nie mają podstawowych informacji o sprawie. Hmm przytoczyłem sprawę uchodźców, bo tez widzę komentarze autostopowiczow w tej sprawie. A wydawaloby sie, ze podróżnicy powinni cechować się duża otwartością. Może to tez kwestia naszej kultury indywidualistycznej. ( btw Polecam książkę Nisbett’a – Geografia myślenia). Niedawno jeden z autostopowiczow (na marginesie-kolega Fazy) sam przyznał się, że jeździ stopem, śpi na CS, bo po co ma wydawać pieniądze… aż mnie serce zabolało. Sama jeżdżę autostopem, ale tylko dlatego, że mam niesamowitą radoche z tego, że mogą dzięki temu poznawać bliżej tak różne osoby. Nigdy do głowy nie przyszło mi, żeby wykorzystać kogokolwiek. Jestem też przeogromnie wdzięczna, że dzięki życzliwości innych mogę spełniać swoje marzenia związane z podróżowaniem, bo nie jestem osobą zamozna, która by było stać na wycieczki z biura podróży. Na odchodne powiem, że życzę z całego serca osobom zamkniętym przełamania bariery, bo na prawdę warto… :) pozdrowienia

    • Karol Werner pisze:

      Hej. Różne mają ludzie motywacje do działania. Zawsze uważam, żeby działały, byle nie szkodził. Co do środowiska autostopowego, także nie jest mi ono obce. Znam sporo osób tamże, byłem na sylwestrze autostopowym w Bieszczadach, jednak nigdy więcej. Co prawda większość ludzi to fajne osóbki, z niektórymi utrzymuję kontakt jednak mniejszość bydła skutecznie zniechęca mnie do ponownego sylwestra w tym gronie ;)

      • Maciek pisze:

        Przepraszam za błędy w poprzednim komentarzu. Pisałem go rano przez telefon. Dla mnie na przykład tu nie ma granicy. Niestety popełnienie małego zła kusi do popełniania coraz większego zła. Potwierdzają to eksperymenty psychologiczne. – taka metoda małych kroczków. „Najpierw wykorzystam jakiegoś „frajera” z CS żeby za darmensa się kimnąć, za rok wykorzystam życie policjanta z Pakistanu żeby być jeszcze większym kozakiem na FB.” Chodzi o nastawienie.

  69. Davidoo_pl pisze:

    HAhaha. Czytając wasze wpisy odbieram lekką zazdrość i szukania igły w stosie siana. Ludzie proszę Was czy na prawdę uważacie, że ktoś kto nie skończył studii jest gorszy od Was i nie ma prawa na realizowanie swoich marzeń? Każdy kto wspiera takich ludzi jest przez Was nazywanym tępakiem czy innym? Dawid nie Darek hejterzy i typowe zachowanie prostackie. On jest lubiany i realizuje swoje marzenia? Zgnójmy go, bo przecież jak to? itp. Ludzie komuś się coś udaje osiągnąć czy musicie krytykować? Jakim prawem przewidujecie oraz niszczycie autorytet ludzi którzy sami wybrali przez siebie ścieżkę? Typowe brak Wam wyobraźni… Oczywiście macie wiedzę ale brakuje wam inteligencji żeby jej użyć oraz brakuje Wam tego czegoś. Nie wychodźcie z domu, bo przecież będziecie narażać naszym policjantów… Czujecie się lepsi od innych ludzi a tak naprawdę godzicie się na system i nic poza nim nie będziecie mieć. Ludzie którzy potrafią myśleć subiektywnie, którzy potrafią interpretować, potrafią dojść do czegoś samemu, poznają coś na własnej skórze a nie znają to tylko z książki przy doświadczeniu tylko autora sami nie będą potrafić myśleć, tworzyć i iść naprzód.

  70. Daria pisze:

    Ogólnie, chciałabym się dowiedzieć skąd wnioskujesz, że
    ”Niczym książę eskortowany przez mundurowych setkami kilometrów. Przez mundurowych, którzy przez jego podróżniczy kaprys, egoistyczną zachciankę, musieli ryzykować życie.”
    Wypowiem się jako osoba, która też jak księżniczka była eksortowana….
    Wiec, po pierwsze to nasz podróżniczy kaprys czy odgorne wytyczne rządu?
    Ja doceniam to, że przez pewien odcinek ktoś mnie eksortowal, ale się o to nie prosiłam. Wręcz utknelismy przez to na dłużej niż byśmy chcieli zostać w tych rejonach uznanych za niebezpieczne.
    Czy wiedział czy nie wiedział. My słyszeliśmy, że może będziemy musieli mieć eskorte ale słyszeliśmy tez ze to zależne od nas, albo że można wsiąść w autobus.
    Kolejna rzecz… Autobusy wiozace pakistanskich turystów tez maja eskorte. Co prawda jada sznurkiem, ale to ich zarządzenie ze Ty jako osoba z poza kraju nie możesz jechać tym autobusem.
    Następna to taka, że to nie jest grupka policjantów, która wiezie cie od początku do końca, większość nie wyjeżdża ze swojego miasta, czyli w sumie gdyby nagle coś się na którymś odcinku zadzialo – to był by po prostu ich rejon.
    Czytałam wcześniej już Twojego bloga i zawiodłam się tym wpisem.
    Nie że względu na to, że w jakiś sposób uderza we mnie osobiście, ale że względu na ocenianie sytuacji od zewnątrz, bez dostatecznych informacji.

  71. compostsite pisze:

    żądnych nie rządnych – warto poprawić, bo z resztą tekst się zgadzam :)

    Zgadzam się i dołożę coś jeszcze – razi mnie gloryfikacja wojny i uważanie się za kogoś nie wiadomo jak odważnego, bo jest tam gdzie strzelają. Przypomina mi to chłopięcą zabawę w żołnierzyki z tą małą różnicą, że to nie jest zabawa. To jest niezdrowa szczenięca podnieta – bo jak inaczej nazwać uważanie konfliktu zbrojnego za atrakcję turystyczną, sposób na zabawę i lans? Jeżeli kogoś ekscytuje robienie sobie zdjęć z bronią radzę się popukać w czoło, bo widzę, że to nie pierwsza osoba, która jedzie do Pakistanu po to, żeby potem zamieścić zdjęcia albo filmik z karabinem. Jestem w stanie się założyć, że gdyby Pakistan był zwykłym bezpiecznym krajem to ten chłopak by tam nie pojechał.

    Wiem, że moja wypowiedź brzmi mocno, ale to jest zabawa na trupach i dziesiątkach tragedii ludzi, którzy giną w wyniku strzelanin, konfliktów z którymi nie mają nic wspólnego, a które detetrminują ich życie. Proponuję od razu selfie na jakiejś zbiorowej mogile.

    Pozdrawiam autora, czytam często i bardzo mi się podoba szczerość i jakaś taka świeża prostota wpisów.

  72. Wojt pisze:

    Panie Karolu idąc tym tokiem myślenia, proszę nich Pan nie wsiada więcej do samolotu! Przecież latając nim i spełniają swoje zachcianki ryzykuje Pan życie załogi, niech Pan się dwa razy zastanowi zanim Pan kupi drożdżówkę w sklepie, przecież ktoś musiał ją zrobić, ryzując utratę zdrowi a nawet życia obsługując maszyny. Na tym polega nasza ludzka egzystencja i zarabianie na życie, na ciągłym jego ryzykowaniu. Może Ci policjanci ryzykują je trochę bardziej niż inni, ale może dzięki tak ludziom jak ten Fazowki w ogóle mają pracę, i gdyby nie było takich fazowskich i innych „turystów” nie mieli by za co wykarmić siebie i swoich rodzin. W pewnym momencie dochodzimy do punktu w którym stwierdzamy że lepiej nic nie robić, nie ruszać się z kanapy bo każda nasza podróż każda zachcianka naraża kogoś na niebezpieczeństwo. Szanuję Pana zdanie, swoje przedstawiłem powyżej, pozdrawiam.

    • Karol Werner pisze:

      Wojt, tak serio? Również szanuję Pana zdanie, jednak na ten argument padło już powyżej kilka, albo kilkanaście odpowiedzi. Dziękuję za kulturalny komentarz, szkoda, że nie każdy tak potrafi.

      • Maciek pisze:

        Akurat samolot jest najbezpieczniejszą formą transportu. To wybór pilota, że został pilotem znając ryzyko zawodu. Wypadki się zdarzają jasne, wszędzie i zawsze. Ale zrzuconą bombę, zamach w którym giną niewinni ludzie/policjanci/ nie nazwałbym wypadkiem.

  73. Piotr Biedrzycki pisze:

    Witam po raz kolejny, ale nie mogę się powstrzymać od jeszcze jednego komentarza. Dawid Faza Fazowski bez wątpienia zasługuje na miano podróżnika. Przemierza dziesiątki krajów, w których nie leży na przy basenowym leżaku z drinkiem przyozdobionym parasoleczką w dłoni. Śpi w namiocie przy drodze, czy też na ulicy przykryty śpiworem. OK, tak sobie wymyślił i tak przemierza Świat. Ale co w tym jest fascynującego? NIC !!! Tak robią tysiące młodych ludzi z Europy. Fazowski został gwiazdą internetu wrzucając na You Tube swoje filmiki. To tak, jakby ktoś wrzucał na ten kanał filmiki ze swojego dnia codziennego. Dlaczego ma tak dużo fanów, co w tych filmach jest szczególnego, że są aż tak popularne….Otóż filmy te są o niczym, nie zawierają żadnej wiedzy i informacji o pokazywanych krajach, dlatego, że nie pokazują tych krajów – pokazują jedynie Fazowskiego – tylko i wyłącznie – Faza jest gwiazdą na swoich filmach, on, ale na pewno nie kraj, z którego jest relacja. Dlaczego Fazowski nie opowiada o strukturach społecznych danego kraju, o jego zabytkach i historii, o zwyczajach i tradycjach, o kulinariach i gospodarce. Nie opowiada o tych rzeczach, ponieważ nic o tym nie wie, nie ma zielonego pojęcia o krajach, w których gości. W internecie są tysiące filmów podróżniczych, ukazujących piękno przyrody, zabytki, problemy społeczne i kulinaria danego kraju. Fazowski na swoich filmach, jeśli chodzi o kulinaria, to mówi o puszce pasztetu kieleckiego, którą trzyma w plecaku na czarną godzinę i o tym, że zjadł za 2 złote posiłek. Filmy Fazowskiego nie są filmami podróżniczymi, a jedynie filmikami z wakacji, i w dodatku bardzo miernymi zarówno pod względem technicznym, ale przede wszystkim ze względu na mierną i bardzo prymitywną treść, z bardzo prymitywnym językiem, dalekim od poprawnego języka polskiego. Skąd więc ta fascynacja?…….Odpowiedź jest bolesna: fani Fazowskiego to ludzie tak samo prymitywni jak ich idol. To tak, jak na blokowisku; jak ktoś puści bąka, to sto osób śmieje się do rozpuku – przecież to takie fajne i zabawne:-)) Ludzie z odrobinę wyższym poziomem wrażliwości i intelektu nie znajdują w filmikach Fazowskiego nic ciekawego, absolutnie NIC. Bo filmiki te są o niczym. Jest to smutne, ponieważ dowodzi, że nasze społeczeństwo, a w tym w szczególności ludzie młodzi zadowalają się byle chłamem i papką mając do wyboru zdecydowanie bardziej ambitne pozycje, z których można się czegoś dowiedzieć i czegoś nauczyć. Smutne to, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że młodzi ludzie wybierają głupotę skazując na nią samych siebie, że nie chcą się rozwijać mając alternatywę. Fazowski przymierza się do napisania książki…no cóż…, kiedyś jeden z czołowych pisarzy powiedział żeby napisać książkę, trzeba najpierw ich tysiąc przeczytać. I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Państwem. Amen

    • Bazyliszek pisze:

      Dzięki za wydanie opinii na temat fanów – ludzie prymitywni. To kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a może i więcej. Jesteś z siebie dumny? Jesteś tak zajebisty, że masz prawo do wysnuwania takich ocen? Do totalnego braku szacunku do ludzi? Sam osobiście obracam się w międzynarodowym środowisku na poziomie. Lubię oglądać wiele kanałów, między innymi Fazy. I przede wszystkim znam wiele osób na poziomie, które wiele w życiu osiągnęły – swoją inteligencją czy swoją ciężką pracą – i które również lubią jego program. Moja ocena jest jednoznaczna, żaden z nich nie określiłby innych ludzi prymitywami. Wnioski wyciągnij sam.

      • Piotr Biedrzycki pisze:

        Bazyliszku, tak jest świat skonstruowany, że część ludzkiej populacji jest prymitywna intelektualnie i nikogo nie obrażam; stwierdzam jedynie ten znany wszem fakt i to, że fani Fazy to właśnie ta część społeczeństwa – oglądają film odpowiadający ich poziomowi, a to że jest ich tysiące nie robi z filmów Fazowskiego pretendentów do Oskara, a i z samego Fazy nie robi geniusza

        • Bazyliszek pisze:

          Nazwanie ludzi, ktorzy startujac od zera dzieki ciezkiej pracy doszli do wysokiej pozycji spolecznej… albo ludzi z IQ rzedu 140-150… prymitywami… hmmm… jest conajmniej prymitywne. Tylko ani ja ani inni ludzie na poziomie nie zniza sie do tego, zeby o tym napisac do kogos personalnie. Kazdy ma swoje filtry zyciowe, przez ktore ocenia innych ludzi… przykre, ze Twoje poszly w tym kierunku.

  74. Mich pisze:

    A co jeśli gdyby nie podróżnicy, Ci policjanci nie mieliby pracy i ich rodziny byłyby skazane na śmierć z głodu? Być może eskorta przyniesie policjantowi śmierć, a może właśnie uratuje mu życie, bo akurat jego baza zostanie zaatakowana. Takie gdybanie nie ma tu większego sensu. Zgadzam się z tym, że faza jest prostym człowiekiem, ale myślę, że jego filmy bardziej motywują do postawienia pierwszego kroku w kierunku podróżowania, a nie do tego żeby rzucić wszystko i jechać do Pakistanu czy Indii. Każdy ma swój rozum i myślę, że po postawieniu pierwszego kroku droga każdego podróżującego idzie już swoim torem. A jeśli ktoś oglądając filmy Fazy i widząc dziury po kulach w samochodzie którym jest eskortowany zareaguje: „WOW ale faza! YOLO jedziem tam!” to jest zwyczajnie debilem. Filmy Fazy trzeba oglądać z głową, bo mimo że są proste, wulgarne i egoistyczne momentami, to pokazują wiele ciekawostek z całego świata, których nie zobaczymy nigdzie indziej. Uważam, że Faza również oczekuje tego od swoich fanów, a nie ślepego podążania w jego ślady. Nikogo tu nie bronie, ani nikogo nie popieram, ale myślę, że ten artykuł zbyt surowo ocenił Fazę. A co do fenomenu jego kanału to myślę że autentyczność i szczere chęci pokazania świata są tego powodem. U wielu publicznych podróżników każdy krok jest przesiąknięty chęcią zysku. U Fazy tego nie ma.

    • Karol Werner pisze:

      A może przesiąknięty jest chęcią poklasku mas co skutecznie realizuje? Ja tego nie wiem, Ty tego nie wiesz, wie tylko kolega Fazowski. Ciekawy jestem, ilu ludzi ogląda je z głową. Po poziomie komentarzy mam wątpliwości.

  75. Mirek pisze:

    Hm, i ja zabiorę głos w tej sprawie. Wydaje mi się Karol, że za surowo go oceniasz. Obejrzałem, dzięki Tobie, kilka jego filmików i widzę, że on nigdzie nie kreuje się na jakiś autorytet. Raczej ostrzega – nie róbcie tego… Wydaje mi się, że te filmy skierowane są przede wszystkim do grupy ludzi, którzy świata jako takiego nie znają i raczej nigdy go nie poznają. „Hej ziomy…” – to dla was. Klasyfikowanie zaś kogoś jako prymitywa tylko na podstawie języka, który używa, jest właśnie co najmniej prymitywne. No bo jak pięknie w tym „kurwa” – „r” brzmi. I jeszcze jedno – kwestia podróżowania na friko. Ludzie, przecież to jest młody chłopaczek. Ja bym tak już nie podróżował, niestety nie ten wiek (z żalem to piszę – o wieku:) ). To taki mój głos ad vocem, ale prawdziwy pogląd wyrobię sobie, jak obejrzę resztę.

    • Karol Werner pisze:

      Hej Mirek, dzięki za komentarz. Pragnę tylko zaznaczyć, że nigdzie nikogo nie nazwałem, ani w komentarzu, ani w dyskusji prymitywem, wydaje mi się też, że nigdzie tego nie zasugerowałem. Egoistą, arogantem zdaje się i owszem, ale nie prymitywem ani tym podobnym.

    • j77kov pisze:

      >Klasyfikowanie zaś kogoś jako prymitywa tylko na podstawie języka, który używa, jest właśnie co najmniej prymitywne. No bo jak pięknie w tym „kurwa” <
      no właśnie niestety, ale też się zaliczasz…i pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

  76. Właściwie to się z Tobą zgodzę. Ale z drugiej strony, to jak dziennikarze jadą w strefę wojny, żeby pokazać co się tam dzieje, to nie jest to uznawane za nieetyczne. Choć też często narażają życie eskortujących ich tambylców. A Faza, można powiedzieć, pokazuje jak źle i niebezpiecznie jest w Pakistanie i ma to swoją reporterską wartość. Nie uważasz?

    • Karol Werner pisze:

      Faza nic nie pokazuje, poza tym, że dostał kałacha i nie wie czemu go wiozą („nic z tego nie rozumiem”). Dziennikarze robią coś pożytecznego, informują o konflikcie, gdyby nie wojenni dziennikarze, wiele zbrodni wojennych nie ujrzałoby światła dziennego. Na litość boską, porównujemy Fazowskiego do dziennikarzy wojennych?

  77. W dyskusji, która toczyła się na „Autostopowicze czyli my”, ludzie porównywali Fazę do korespondentów wojennych. Sorry, z całą sympatią dla Fazy – ale ja jestem zażenowana zabawą kałasznikowem i uznawaniem konfliktu w Pakistanie za przygodę do zaliczenia. Jest ogromna różnica między Fazą podróżującym po ‚posranych krajach z ciekawości’ i dziennikarzem pracującym w strefie wojny, który poprzez swój materiał przekazuje prawdę o tym co się dzieje w danym rejonie i opisuje cierpienie żyjących tam ludzi. A jaka jest realna korzyść dla Pakistańczyków z wizyty Fazy? Oczywiście, wśród korespondentów wojennych też są idioci, ale ja np wielokrotnie decydowałam się by nie wjeżdżać w pewne miejsca/zawracać ze względu na bezpieczeństwo osób przydzielonych mi do ochrony/eskorty. Stwierdzałam, że mój materiał, nawet jeśli niepowtarzalny, nie jest warty ich narażania. Ot, etyka dziennikarska. Faza natomiast wydaje się kompletnie nie rozumieć sytuacji w regionie. „Przez świat bez wyobraźni” bardzo dobrze oddaje problem z jego ostatnią wycieczką. Karol, dzięki za ten wpis.

  78. Gabi pisze:

    Osobiscie dla mnie Faza robi duzo lepsze wrazenie na zywo I dlatego uwazam ze jest rownym gosciem, ale to nie znaczy ze musze popierac wszysko co robi I dzielic jego zdanie na kazdy tematy- Bo tak to troche wyglada ze wiekszosc osob ze wzgledu na znajomosc lajkuje cokolwiek Faza nie powie…obejrzalam pare filmikow I nie do mnie nie trafily sorry…
    z jedna uwaga aurora artykulu calkowicie sie zgadzam (I nie chodzi tu o Fazowskiego) ale cale podroznicze grono w ktorym dzieje sie cos niedobrego,cos czego ja nie pojmuje- ludzie przestaja podrozowac dla siebie ale zacznaja robic to zeby pokazac sie innym, zebym byc „najlepszym” podroznikiem , tym ktory odwiedzil najwiecej panstw , najbardziej niebezpiecznych I najelpiej jeszcze zeby nie wydal przy tym ani zlotowki…a potem wygral konkurs na bloga roku… Serio? A jesli juz tak Sam pasuje nie hejtujcie chociaz innych ktorzy lapia swojego pierwszego stopa do Pragi, Bo kazdy tak zaczynal…

    Tak sobie mysle ze nawet gdyby Faza chcial teraz przyznac ,ej stary masz racje to bylo glupie, albo ‚nie powinienem pojezdzac Hindusow’ prawdopodobnie by tego nie zrobil Bo jak poczuli by sie wszyscy jego fani ktorzy go tak zaciekle bronili …
    Taka moja refleksja – miala isc na fb grupe autostopowiczow ale post chyba zostal usuniety..

  79. karliczek pisze:

    Nie zgadzam się z Twoją opinią na ten temat… Jak dobrze pamiętam fazowski nie liczył na to że będą go ochraniać policjanci, przekraczał kraj mając świadomość tego że wchodzi na niebezpieczny obszar, i że się boi. Odważny to ten co robi coś czego się boi, a typowy „fejmiarz” pcha się w niebezpieczeństwo jak tylko się da by zabłysnąć, czyli bezpośrednio bez większego namysłu pcha się tam gdzie nie powinien. Powiedzmy też że żyjesz w patologicznej dzielnicy, że wychodzisz tylko za dnia a wieczorem przychodzi moment że musisz jednak wyjść z tego domu, i ktoś chce Cię okraść przystawiając nóż do gardła i akurat przejeżdża patrol policji, i policjant szarpie się z Twoim oprawcą, oprawcy jakoś się udało zranić policjanta. To w tym momencie też szastasz życiem policjanta bo wychodzisz po zmroku, i robisz niepotrzebną robotę policjantom.

  80. Karim pisze:

    Jestem z północnej części Pakistanu himalajskiej, a obecnie mieszka w Warszawie. raz na jakiś czas i czytać artykuły przez polskich turystów do Pakistanu i jak niebezpieczne jest to podróż, a jego kraj pustynny, z ludźmi na sobie kapelusz i kałasznikowa w swoich rękach. Rozumiem, że trzeba sprzedać swój artykuł do społeczeństwa, aby uczynić go bardziej interesujące, ale należy powiedzieć także czytelnikom rzeczywistość … to miejsce, w którym przekroczył granicę z Iranu do Pakistanu jest głównie suchym i zakurzonym miejscu to dlaczego ludzie noszą ubrania wokół szyi, no, że są spragnieni krwi turystom. południową i północnym Pakistanie jest zielony i piękny, ludzie są naprawdę przyjazne dla obcokrajowców. można zauważyć, jak ludzie będą się zatrzymać i spojrzeć na siebie i uśmiechnie się i przywitaj się co roku polscy wspinacze się do Pakistanu, poproś o pakistańskiej ludzie powiedzą swoją rzeczywistość. powiedz mi w Polsce policja dają eskorta? będzie policja daje im broń strzelać wideo z tego? dlatego, że są one przyjazne i zaskoczeni przez cudzoziemców … Byłem victom ataku rasistowskiego dwukrotnie przez pijanych facetów w Krakowie i prawie codziennie ludzie patrzą na mnie ze złością, bo mam czarne włosy i wyglądają different..good i źli ludzie są wszędzie świat. proszę podzielić się kilka dobrych rzeczy, które doświadczyły w Pakistanie też tak, że ludzie nie dostać pranie mózgu, że jego całkowito niebezpiecznym kraju.

  81. Piszecie ,że gdyby „temu komuś” coś się stało to byłby fatalny PR dla Pakistanu. Sorry , ale jest całkiem odwrotnie – to on robi najgorszy z możliwych PR. Pakistan to piękny kraj i biedny . Jedyna szansa dla zwykłych ludzi to zarobek z turystyki. Pokazał tylko południowo-zachodnią część – faktycznie niebezpieczną – ale to bardzo mało jak na Pakistan ….

  82. Damian pisze:

    A ja się w pełni z Tobą zgadzam. Bo prawda jest tak, że ludzie często traktują innych, przedstawicieli innych kultur jako kogoś mnie wartego, mniej ważnego. Wystarczy popatrzeć na to jak Fazowski traktuje policjantów – miło, sympatycznie, ale trochę z takim politowaniem, jak maskotki. To jest tak samo jak z informacją o zamachach – zamach w Afryce, to jedna krótka informacja gdzieś na dole strony. Natomiast zamach w Belgii to kilka dni ciągłych informacji, życiorysy zamachowców itd.

    Ale tak naprawdę to chciałem o czym innym napisać. Pierwszy raz obejrzałem jakikolwiek film Fazowskiego. Wcześniej go nie znałem. Już po 3 minutach oglądania miałem go dosyć. Zawsze cenię sobie u ludzi skromność, więc jego EGO strasznie działa mi na nerwy. „Słuchajcie, nie przyjeżdżajcie tu sami” czy coś w tym stylu, bo tylko JA wielki podróżnik mogę to zrobić. Poza tym te dialogi z „strasznie się boję” i „nie wiem o co chodzi” brzmią strasznie sztucznie. Nie wspominając już żartach z kałasznikowa typu „nie dali mi kałacha” i po czym jakby się miał zaraz rozpłakać. Dobrze, że jeżdżą tam czasem inni Polacy, bo gdyby Faza był jedynym Polakiem, którego spotkali Pakistańczycy, to byłoby strasznie wstyd.

  83. zirytowany pisze:

    Ale bzdury, typowy wpis żeby poprawić statystyki strony. Jakie narażanie życia? Przecież Fazowski miał parędziesiąt przesiadek, czyli obstawę miał można powiedzieć „miastową”. Policja ma siedzieć na dupie i nie wyjeżdzać parę kilometrów za komisariat? Obejrz ostatni odcinek, ta cała obstawa SAMA CHCE Z NIM JEŹDZIĆ. Dla nich turysta to „nowość”. Piszesz o „PR kraju” co Ty za bzdury wypisujesz? Jaki PR? Jacy turyści? Dziennie giną tam osoby, ten kraj nie ma turystów jak sami policjanci mówią…

  84. Dziś można napisać że oceniłeś książkę po okładce. Widać że cała eskorta, która była zaangażowana w pomoc przy przeprawie przez Pakistan nie narzekała. Wręcz była to dla nich niejako atrakcja, bo nie ma co ukrywać, ale za wielu obcokrajowców to tam nie mają. A czy narażali swoje życie bardziej niż podczas rutynowych patrolów, nie wydaje mi się. Przecież wiedzę że w jakimś konwoju jest obcokrajowiec posiada tylko wojsko/policja a oni (tak mi się wydaje/taką mam nadzieje) nie sprzedają tych informacji ewentualnym zamachowcom/porywaczom.

  85. W swojej trosce o Pakistańczyków zapomniałeś o jednym – że ci ludzie tam ŻYJĄ a nie są rybkami w akwarium. Mają swoje obowiązki i swoją pracę którą wykonują bo im za to płacą i ta praca utrzymuje ich rodziny wpisuje się w rytm rzeczywistości itd. Mam wrażenie że według Ciebie Pakistan powinien zostać zamknięty na szlaban z powodu terroryzmu a ludzie nie powinni opuszczać domów bo cos im jeszcze wybuchnie i nie bedą bezpieczni. Bardzo Europejskie myślenie.. Konwojent i żołnierz to zawód który na tym właśnie polega w tym rejonie i to że stworzyli cała infrastrukturę kordony i patrole to własnie przejaw tego jak walczą o swoją normalność i godność. Jeśli prymitywny Faza do ciebie nie przemawia polecam przeczytać książkę ANtoina de Saint Exuperiego – „Twierdza”, w której te kwestie są dość przejrzyście wyłożone :)

  86. Ja też nie pochwalam go za ten „wyczyn” gdyż na świecie jest tyle ciekawych miejsc że nie trzeba pchać się w te niebezpieczne lecz chciałbym poznać Twoją opinię na temat np. ratowników wodnych a bardziej ich pracy. Ci policjanci chcą aby w ich kraju było bezpiecznie DLA KAŻDEGO. Argument że tam nie ma pracy, jest bieda itp. mnie zbyt nie przekonuje gdyż w Polsce też były podobne czasy biedy i wtedy ludzie wyjeżdżali gdzie się dało i oni mają również taką możliwość. Tak więc policjanci narażają życie dla osoby która chce się zabawić. Identycznie ratownik wodny naraża życie dla osoby która chce się zabawić w wodzie. Znana jest przecież sytuacja z mola w Sopocie gdzie policjant (którego można nazwać ratownikiem gdyż pomagał poszkodowanemu) ratując osobę która się topiła sam zginął… I teraz pytanie czy w takim razie powinniśmy przestać pływać czy może ratować? Przecież też nie każdy ratownik jest nim z powołania. A powiem więcej! Każdy ratownik marzy o tym by cały sezon czy cały dzień w pracy na basenie przesiedzieć nic nie robiąc!

  87. Skomplikowane_Lustro pisze:

    Próba wybicia się na czyjejś popularności.

  88. olettn pisze:

    W jakim sensie naraza zycie innych? Ci ludzie sa narażeni juz przez sam fakt mieszkania w takim kraju i zajmując sie tym czym zajmują – praca w policji. Więc w czym Fazowski sie przyczynia do narazenia ich zycia? Tym, że oni policyjnymi wozami poruszaja sie po drogach własnego kraju? Bo gdyby nie Fazowski to siedzieliby przez całe dnie w przytulnym domku? Coś te pretensje do Dawida mocno naciągane.

    • Karol Werner pisze:

      Przeczytaj komentarze powyżej. Znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania…

      • olettn pisze:

        Moze więc najpierw powinny powstac komentarze ludzi, a potem sam artykuł. ;) Taka odwrotność, skoro to komentarze sa ważniejsze i je nalezy czytać. Komentuję Twój wpis na blogu, jesli jest fałszywy, kłamliwy, błędny, lub co najmniej niedokładny to sie z niego wycofaj i przeproś. Dla mnie to zwykłe szkalowanie, zazdrość oraz braki w wiedzy.
        PS. Wcześniej nie słyszałam o tym blogu, na fp Fazy ktos dał link do tego art. Kim Ty jesteś, żeby brać się za ocenę innych?

  89. Łukasz_S pisze:

    Smutne jak wiele osób próbuje się teraz wybić kosztem Dawida, całe szczęście zasięg Pana bloga/fb jest marginalny – i taki mam nadzieję pozostanie.

  90. Marek W. pisze:

    Czytam komentarze i nie wierzę. Ten blog wydaje się być drugą wylęgarnia karachanu. Tyle hejterstwa i nienawiści. Pod tym artykułem (i zresztą w samym artykule). Aż przykro się robi jakimi wrednymi świniami są Polacy w internecie.

    Ponadto o ile mi wiadomo Fazowski w Pakistanie zostawił parę dolarów. Kto wie czy tym samym nie uratował więcej ludzkich żyć?
    Im więcej podróżników w Pakistanie, tym większe zainteresowanie aby rejon był bardziej bezpieczny. Niby to zwykle frazesy… ale jakże prawdziwe. Jeżeli chcecie wpłynąć pozytywnie na innych ludzi to ruszcie dupę, a nie pierniczcie głupoty w internecie.
    Zwykłe z was tchórze i darmozjady…

    Nienawidzicie, nienawidzicie, nienawidzicie…

    • Karol Werner pisze:

      Nawet nie wiesz ile wyzwisk, wulgarnych komentarzy, zwyczajnych „kurew” już wyleciało z komentarzy. I to zarówno w moim kierunku jak i kierunkiem Dawida. Teraz to jest tutaj pełna kultura, uwierz mi.

      • Marek W. pisze:

        Cały czas sugeruję że to ty napędzasz takie komentarze.

        Dlaczego? Nie pomyślałeś, a zacząłeś zarzucać komuś że „naraża” czyjeś życie.

        Dlaczego uważam twój artykuł za wybitnie nieprofesjonalny i szkodzący wszystkim?
        1. Nie wiesz. Nie masz pojęcia czy naraził życie ochroniarzy. Może dzięki temu że panowie policjanci uczestniczą w tego typu akcjach ich życie jest bezpieczniejsze? btw. o ile mi wiadomo zdecydowanie więcej ludzi traci życie na posterunkach, aniżeli w podróży. Więc proszę Cię weryfikuj najpierw fakty.
        2. Nie zebrałeś żadnego materiału dowodowego. Ciągle tylko spekulujesz i wymyślasz, Czy spróbowałeś chociaż spróbować zweryfikować jak to wpłynęło na ludzi? Chociażby wysłać porozsyłać maile, do pakistańskiego odpowiednika MSW, policji?
        Może odpiszą… mało prawdopodobne, ale sadze że ktoś zdałby chociażby poglądową opinię.
        3. Nie sadzisz że nawet turystyka „na idiotę” w takich krajach może w przyszłości pozytywnie wpłynąć na rejon? Wbrew pozorom nawet taki Fazowski może pokazać Europejczykom, ze nawet w Pakistanie jest mnóstwo fajnych ludzi? Co to zmienia? Dużo. W kontaktach zawodowych ja nieco inaczej spojrzę na ten rejon, bo zrozumiem potencjał. Jak do tej pory miałem fatalne zdanie o rejonie. Teraz nadal że rejon jest fatalny, ale już dostrzegam różnicę między ludźmi z Pakistanu, którzy emigrują do Europy, a samymi Pakistańczykami pozostającymi w ojczyźnie.
        Nie ma co ukrywać, że wszędzie na świecie jest tak że ze swojej ojczyzny uciekają ci którzy mają wątpliwy „kręgosłup” (bardzo często ludzi o niezwykle złej moralności). Zostają Ci, którzy nie potrafią uciec, lub Ci którym zależy na przyszłości swojej ojczyzny.
        Mlaśnie dzięki takim Fazowskim dostrzegam różnicę.

        Zrozum, że więcej szkodzisz niż pomagasz. Na przyszłość zanim zaczniesz pisać zbierz materiał na którym spróbujesz się oprzeć. Pisanie pod wpływem chwili jest idiotyczne. To nie poezja, to publicystyka. Tak wiem obecnie publicystyka to dno (nawet taka agora, czy Newsweek prezentują poziom nie wyższy niż Pudelek), ale nie bądź taki sam…

        • Karol Werner pisze:

          Hej. Dzięki za kulturalny komentarz. Szkoda, że wielu ludzi nie potrafi choć w połowie napisać tak jak Ty. Masz poniekąd rację, że to teoretyzowanie, jednak nie zgodzę się, że komukolwiek szkodzi. Tekst ten powstał aby zwrócić uwagę na problem, zachęcić do dyskusji i bardzo dobrze, że ludzie wyrażają swoje zdanie. O to chodzi w sieci, na forum, żeby każdy mógł powiedzieć co o sprawie myśli.

          Czy turystyka na Idiotę może wpłynąć pozytywnie na dany kraj, tego nie wiem. Jeśli twierdzisz, że tak, chętnie posłucham argumentacji. Nie uważam też, że Fazowski w jakimkolwiek stopniu pokazuje, że żyją tam „fajni ludzie”, bo zwyczajnie z nimi nie rozmawia, a przynajmniej nie przed kamerą. Trudno mi się odnieść, czy ktoś jest fajny i przyjazny, bo dał potrzymać karabin i przewiózł go samochodem, bo taki miał rozkaz z góry. Co jeśliby Faza w zamachu, który miał miejsce w Kwecie podczas jego obecności w tym mieście by zginął, a z nim jadący Policjanci? Z dużym prawdopodobieństwem, spora publika Fazy, jak i media zwyzywaliby i zrównali z ziemią cały Pakistan jak i ludzi tam żyjących od ciapatych, brudasów i terrorystów, jak to czasem i autor ma w zwyczaju, co z pewnością dobrze nie wpłynęło by na wizerunek Pakistanu w naszym kraju.

          Oczywiście, że nie próbowałem zweryfikować, bo nie mam takiej możliwości. Nie znaczy to, że na podstawie swoich doświadczeń, tego co widzę, nie mogę wyrazić swojego zdania. Ty także spekulujesz, że mój artykuł szkodzi, a badań nie przeprowadziłeś.

          Pozdrawiam serdecznie

  91. Eftar pisze:

    Nie chcesz się kreować na jakiś autorytet, ale jednak to robisz… Poruszasz kwestie bezpieczeństwa, która w każdym miejscu na świecie jest pojęciem względnym. Jakoś do Egiptu ludzie jeżdżą. Ba, muszą być w strefach ochranianych.
    Co z Panem Paterem? Też próbuje leczyć własne kompleksy, jak to Pan sugeruje?
    Kończąc mój chaotyczny wywód, nie bronię Fazy i nie atakuje Pana, ale widać, że coś boli. Trudno powiedzieć co, ale niech Pan nie sugeruje, że sztampowość w podróżowaniu jest jedynym i słusznym rozwiązaniem.

    • Karol Werner pisze:

      Możesz nazwać kreowaniem się na autorytet, ja mogę wyrażaniem swojej własnej opinii na swoim własnym podwórku. Nigdzie też nie sugeruję, nie uważam, że to co robi Fazowski jest niesztampowe. Autostopem podróżują tysiące, ja także.

  92. Jakub pisze:

    Panie Karolu, np. dla mnie jego podróże nie są inspiracją do tego aby wyruszyć samemu w podróż i narażać życie, a żeby zobaczyć jak to wygląda tak od podstaw jak to on pokazuje. Dlaczego mamy negować zachowanie podróżnika Fazowskiego w momencie w którym przedstawia on obiektywną prawdę której wątpię żebyśmy mogli doszukiwać się gdziekolwiek indziej? Nie każdy film podróżniczy to film który ma zachęcać do podróży. Według mnie, rola jaką pełni ten film jest informacyjna w jakiej sytuacji znalazł się tamten i kraj. Skoro nie ma pieniędzy, a ma odbiór w postaci wyświetleń niech robi to w sposób w jaki chce, nam pozostaje oglądać i faktycznie zauważyć realny problem żyjących tam ludzi. Kompletnie nie zgadzam się z negacją tego człowieka, bo teraz jest już na to za późno. Skoro odważył on się to zrobić to weźmy tylko lekcję z jego podróży i wyciągnijmy wnioski. Czy aby na pewno śmierć tych wszystkich osób jest winą podróżnika? Bo według mnie jest to raczej wina zamachowców którzy szukali tylko pretekstu.

  93. Maciek pisze:

    Każdy ma swój punkt widzenia. Dla mnie przytaczanie o narażeniu życia policjantów jest bezsensowna. To pierwsze jest to ich praca, takie są ich obowiązki i są świadomi tego co robią. Mają eskortować przybyszy, więc to robią. Widzisz żeby oni mieli do Fazowskiego jakiś problem o to?
    Że zachciało mu się przyjechać? Przecież mógł siedzieć na stołeczku i czytać jakieś „artykuły”. Chciał jechać to pojechał, dali mu obstawę, więc widocznie panuje tam taki zwyczaj i dla nich to jest normalne.
    To tak jakby do Ciebie ktoś próbował się włamać do domu i nie dzwoniłbyś na policję, bo może ten „ktoś” jest uzbrojony i mógłby skrzywdzić policjanta.
    Z wyrazami szacunku, ale argument, który przytoczyłeś jest co najmniej nie na miejscu.

  94. Omni pisze:

    Zgadzam się z tym, że jechanie do Pakistanu, ewentualnie publikacja tego fragmentu nie była najlepszym pomysłem i można było obrać delikatnie inną trasę by nie naraża niepotrzebnie życia tych ludzi. Wiąże się to z pewnymi większymi kosztami, ale myślę, że biorąc pod uwagę formę podróży nie byłby to zbyt wielki koszt – czyli taki na jaki Fazowski mógłby sobie pozwolić.

    Nie zgadzam się jednak z fragmentem co do naśladowców, nie traktujmy innych ludzi jak dzieci nad którymi trzeba roztoczyć opiekę i wszystkie noże stępić, bo przecież nie potrafią myśleć i się zaraz przetną. Fazowski wprost mówi, że podróży nie poleca, są niebezpieczne i można stracić życie, jeżeli ktoś mimo to chce zaryzykować to jest wyłącznie jego sprawa. Pominąłem tu fragment o ryzykowaniu życia innych ludzi mim o ich woli (jeżeli Fazowski opłaciłby ochronę to byłaby zupełnie inna kwestia). Jeżeli wyjechałbym do Pakistanu i tam umarł,a do wyjazdu zainspirowałby mnie Pan czułby się Pan odpowiedzialny?

    Koniec artykułu jest bardzo nieprzyjemny, nie ze względu na zwrócenie uwagi na pewien problem, który jest dosyć rozległy, a zawężenie go tylko do tego konkretnego przypadku co tworzy nieprawdziwy obraz, że tylko w przypadku Javiera i Fazowskiego brak refleksji nad działaniem, ludzie nie myślą o rzeczach, których się im nie pokazuje i nie zadają pytań, na które nie odpowiada dany materiał. Jest to problem prawdziwy, ale nie pojawia się jako temat przewodni, do którego przykładem jest Fazowski czy Javier, a raczej jako argument za „linczem” (?).

    W komentarzach pada wiele kwestii będących problematycznymi jak chociażby kwestia „żerowania” na dobroci innych. Jeżeli nadużywa się tego to uważam to za złe, ale gdy ktoś sam chce nas ugościć to nie widzę w tym nic złego, tak samo jak w podróżach o małym budżecie (bo dlaczego mamy kazać komuś siedzieć w jednym miejscu tylko dlatego, że nie ma pieniędzy). Pada też kwestia gloryfikacji wojny, chociaż tutaj raczej kwestia, że to miejsce jest niebezpieczne i ktoś mówi, że gdyby tam było bezpiecznie to pewnie Fazowski by się tam nie wybrał, ale tak samo gdyby Mount Everest nie było najwyższą górą świata wiele osób by tam się nie wspięło (co zabawne w kontekście inspiracji się podróżnikami, że nie obwinia się alpinistów, których wyprawy były pokazywane w telewizji publicznej).

    Podsumowując zwraca Pan uwagę na znaczące problemy, są też poruszane inne równie ważne kwestie w komentarzach, ale niestety tematem głównym nie są te problemy, a Fazowski przez co ważniejszym wydaje się dowalenie Fazowskiemu niż zwrócenie uwagi na sedno sprawy. Tak samo tytuł artykułu i url (bo wyzwanie nie jest czymś tożsamym z mądrym, ani głupim, więc coś może być wyzwaniem i głupotą). Zdaję sobie sprawę, że mogą to być względy marketingowe, ale nie sprawia to, że tytuł, url czy treść artykułu nagle jest lepsza.

    • Karol Werner pisze:

      Może się tak Panu wydawać, jednak myślenie Pana jest mylne. Nie zależy mi dowaleniu Fazowskiemu, a jedynie posłużyłem się Jego osobą jako przykładem (obok Javiera, o którym – taka ciekawostka – nie padł tutaj ani jeden komentarz) do zobrazowania, wydaje mi się istotnego problemu.

      • Omni pisze:

        Pojawił się – mój ;) nie ma jednak znaczenia dla całej sprawy czy komentujący poruszyli temat Javiera czy nie, bo niczego nie dowodzi. Niemniej zdjęcie wskazuje na Fazowskiego, a sam Javier pojawia się dopiero pod koniec artykułu stąd pewnie wnioskowanie, że artykuł dotyczy głównie Fazowskiego.

        Proszę o wskazanie mi, gdzie moje myślenie jest błędne – nie mówię, że miał Pan zamiar zrobić lincz na Fazowskiego, ale że artykuł nabrał takiego charakteru. Niech Pan na spokojnie przeczyta go i zobaczy na czym artykuł koncentruje się od początku, wbrew temu co Pan zamierzał nie na podróży w niebezpieczne miejsca, a na postaci pewnej osoby, która tam pojechała. Nie ma zdjęcia Javiera, nie pada równolegle z Fazowskim itd.

        Zdaję sobie sprawę, że mógł Pan chcieć napisać o pewnym problemie, ale niestety wygląda to tak, jakby to nie ten problem był głównym wątkiem w tym artykule i to budzi mój niesmak. Jeżeli ktoś zobaczyłby mnie z zakrwawionymi rękami i nożem w jednej dłoni nad jakimś ciałem nie zastanawiałby się czy chcę rozciąć koszulę czy jestem napastnikiem, bo wyglądało by to jakbym zabił innego człowieka – tak mniej więcej wyszedł artykuł. Przykład stał się tematem głównym.

        Wiem, że w natłoku obrońców Fazowskiego ten komentarz może wyglądać podobnie, ale gdyby tak było nawet nie trudziłbym się pisać komentarza, chodzi mi raczej o to by zauważył Pan jak może zostać odebrany artykuł i dlaczego. Oczywiście może Pan też stwierdzić, że nie warto zawracać sobie tym głowy i że się nie znam. Tylko może być więcej takich ludzi jak ja, a w mowie i piśmie nie ważne co się chce powiedzieć, a to co słyszą inni ludzie. Pozdrawiam serdecznie.

        • Karol Werner pisze:

          Pewnie, że mógł tak być odebrany i przez część ludzi został. Żyjemy niestety w czasach, gdzie odmienne zdanie, krytykowanie czyichś zachować zawsze jest brane jako atak na osobę. Nie jako zaproszenie do dyskusji, a wymagający odwetu atak. Rozumiem to, a przynajmniej się staram. Nie mógłbym napisać o ‚pewnym problemie’ nie podając przykładów. A to, że dotarła do mnie jako pierwsza osoba Fazy, a nie jakiegoś tam Chińczyka czy innych dwóch Polaków po Pakistanie podróżujących, to opisałem przykład Fazowskiego. Później dogrzebałem się do Javiera, to wsparłem się jego przykładem jako poparciem tezy o niebezpieczeństwie w regionie, co zresztą Fazowski potwierdził w najnowszym wideo („właśnie wyjebała bomba”). Fazowski to przykład. Jak to był Pan, do Pana dotarłbym jako pierwszy, opisałbym na Pana przykładzie całą sytuację, krytykowałbym Pana. Proste.

          • Omni pisze:

            Po części się z Panem zgadzam. W obecnych czasach łatwo zostać niezrozumianym i źle odebranym, a krytykę traktuje się jako hejt, atak etc. Czy to zachowanie typowe dla ludzi czy coś zupełnie nowego to nie wiem.

            Widzę, że trochę się nie rozumiemy, bo mi nie chodzi o nie podawanie przykładu, a to jak wybrzmiewa artykuł. Nie jestem dziennikarzem, ani polonistą, więc mój przykład może nie być tak jasny, ale spróbuję. W pierwszym segmencie jest mowa o tym, że podróże dają wolność, ale gdy narażamy innych jest to złe. Później nie następuje rozwinięcie tego wątku jak chociażby nakreślenie sytuacji w Pakistanie, a przejście już do postaci Fazowskiego, który nota bene jest na głównym zdjęciu reprezentującym ten artykuł co już odbiorcy sugeruje, że artykuł jest o tej osobie. Tak jak, gdy ktoś się przebierze za policjanta nie znaczy, że musi nim być, ale nie można się dziwić innym, że biorą taką osobę za policjanta.

            Tak samo jak jest różnica, gdy się mówi „Dobrze mieć rzeczy, ale gdy zabieramy innym to jest złe. Mamy tutaj właśnie Kamila, który ukradł rower Frankowi (…) Romek też kradł, ale ktoś tam napomknął, że to źle, ale Kamilowi nikt nie powiedział ani słowa.”, a co innego, gdy mówi się „Dobrze mieć rzeczy, ale gdy zabieramy innym to jest złe. (tu następuje przedstawienie tła społecznego, spojrzenie na problem z perspektywy złodzieja i osoby okradzionej). Ostatnimi przykładami takiego zachowania wśród osób bardziej znanych, chociaż nie ulega wątpliwości, że nie są to jedyne osoby, jest Kamil, który zjadł jabłko z sadu, były głosy, że to czyjś sad, ale okazało się, że był bezpański oraz przykład Romka, który …)

            Proszę spojrzeć też na artykuł http://antyweb.pl/czesc-cwelu-tak-sie-wita-z-widzami-na-youtube-gwiazda-agory-18 Czy uważa Pan, że skupia się on na problemie jako czymś ogólnym, czy raczej na wybiórczym przykładzie tego problemu. Pana artykuł, aż tak tendencyjny na szczęście nie jest.

            Także próbuję zwrócić uwagę, nie na podawanie przykładów czy chociażby Fazowskiego, który mnie mało co obchodzi, a układ artykułu i sposób wypowiedzi, tak by to co Pan chce przekazać trafiło do szerszej rzeszy ludzi, nie dlatego, że chcą kogoś bronić, a dlatego, że jest to pewna myśl, nad którą warto się zastanowić, bo sam się w sporej części zgadzam (poza inspiracją o czym pisałem wcześniej), ale widzę też rzeczy, które mogą innych odrzucić, albo zamazać główny temat artykułu.

            Pozdrawiam serdecznie

  95. Paweł pisze:

    Pozwoli Pan, że wtrącę swoje 3 grosze.
    To nie był wybór Fazowskiego, żeby policja go eskortowała. Wpuścili go, czują się odpowiedzialni za niego. Jeżeli czują się odpowiedzialni do tego stopnia, żeby go eskortować – proszę bardzo. To tak jakby czepiać się kibiców, że chodzą na mecze, gdzie może być zadyma. Biedni policjanci/ochroniarze przez kibiców narażają swoje życie. To nie Fazowski stanowi zagrożenie, to mu groziło niebezpieczeństwo ze strony dżihadystów (tak jak kibicowi grozi niebezpieczeństwo ze strony kiboli). I tak jak w przypadku meczy wojewoda wyraża zgodę na mecz i bierze za kibiców odpowiedzialność, tak w przypadku Fazy jakiś urzędnik wyraził zgodę na wjazd do Pakistanu i wziął za niego odpowiedzialność.
    W związku z tym mam do Pana pytanie. Czy nie powinniśmy chodzić na mecze, żeby nie narażać policjantów? Napisze Pan o tym notkę?
    Co do Fazowskiego i jego ekhm… przygotowania merytorycznego. Jest ona bardzo, bardzo słabe. I uważam, że trochę szkoda zarówno dla widzów jak i dla niego, że się lepiej nie przygotował do tej podróży. Ale jak widać widzom to nie przeszkadza i cenią u niego co innego. Coś czego nie ma u innych obecnych w internecie podróżników, mianowicie autentyczność. Widać, że mu to sprawia czystą frajdę i ani przez moment nie myślał, żeby to swoją działalność internetową w jakikolwiek sposób zmonetyzować. W przeciwieństwie chociażby do Pana. Autentyczność zawsze wygra. Zobaczy Pan. Zresztą już wygrywa. Wiedzę jeszcze Faza jak dojrzeje zdobędzie i będzie robić zajebiste filmy.
    Pozdrawiam,
    Paweł

    PS. Byłem w ponad 50 krajach, z tego w 18 w Azji jeżeli już się tutaj, tak jak Pan licytujemy. Swoją te 30-parę krajów w których Pan był to nie jest jakaś powalająca liczba, a już na pewno nie taka, żeby się nią publicznie w internecie chwalić. Chociaż liczba krajów w których się było i tak nie ma dla mnie znaczenia. No ale to Pan się chwali.

    • Karol Werner pisze:

      Co do policjantów się nie wypowiem, bo już pytanie to padłu w tym wątku X razy. Co do krajów. Niczym się nie przechwalam, jedynie informuję. Wielokrotnie pisałem to samo co Pan, mianowicie – nie ważne kto ile miejsc odwiedził, ważne jak je odwiedza. Podzielam dokłądnie Pana zdanie, wyznaję dokładnie taką samą zasadę. Co do samej autentyczności i nie myśleniu przez Dawida o monetyzowaniu działalności. Jakby nie myślał, to by przed filmami nie było reklam, także by nie sprzedawał koszulek. Pudło Panie Pawle. Jednak mniejsza z tym. Sugeruje Pan, że pisząc o podróżach, czy to na blogu, czy dla magazynów, sprzedając fotografie, artykuły itd. traci się autentyczność? Może Pan jakoś rozwinąć tą myśl? Bo niezbyt widzę związek logiczny. Otwarcie przyznaję się do tego, że zarabiam pośrednio na podróżach i tylko trzeba zadać sobie tutaj pytanie – kto jest bardziej autentyczny (jeśli już posuwamy się do takich dywagacji…), ten co się do tego przyznaje, czy ten co o tym nie informuje? Głośno tylko myślę.

      • Paweł pisze:

        Może inaczej to ujmę.
        To, że Faza puszcza reklamy przed filmikami czy to, że sprzedaje koszulki w żadnym stopniu nie wpływa na treść jego kanału. Abstrahując od tego, że to jego widzowie upominali się o koszulki. Natomiast w Pana przypadku, jak i w przypadku innych blogerów to niestety widać, że dominuje myślenie trochę w stylu: gdzie pojechać żeby był fejm, jakie fotki cyknąć, żeby ładnie na blogasku wyglądały, komu komentarz na kanale/blogu napisać żeby mnie zauważono, jaką szatę graficzną na blogu zaimplementować żeby sponsorzy przyszli, w jaki social mediach się udzielać i co tam wrzucać. Niestety, ale dla mnie przez to traci się autentyczność. Sam mając kiedyś naście lat (18) i będąc pierwszy raz z kolegami w Azji backpackersko myślałem o tym, żeby bloga założyć. Ale doszedłem do wniosku, że nie chce mi się tracić czasu na umizgiwanie się do sponsorów, tylko wolę w tym czasie podróżować za swoje, a pieniądze zarabiać w inny sposób. Nie wiem czy mnie Pan dobrze zrozumiał, ale uważam że tam gdzie pojawiają się pieniądze nigdy nie ma 100% niezależności jak w przypadku Fazowskiego. Zawsze (możliwie, że często nieświadomie) w głowie pojawia się myśl jak zrobić, żeby pracodawca (czyt. sponsor) był zadowolony. Natomiast jeżeli podróżuje się za swoje jest tylko jedno pytanie: „Jak zrobić zajebisty materiał?”.
        PS. Odnośnie reklam na YT, jeżeli już zrobił filmik to czemu ma ich nie włączyć. Materiał będzie ten sam obojętnie czy je włączy, czy nie. Od żadnego reklamodawcy bezpośrednio przed powstaniem materiału pieniędzy nie dostał, a reklamowane tam produkty wyświetlają się mniej lu bardziej randomowo.

        • Karol Werner pisze:

          Nie wiem do kogo Pan pije, proszę sprecyzować zażalenie. Ja przynajmniej jeżdżę zawsze tam, gdzie mam ochotę, w miejsca, które w jakimś stopniu mnie interesują – czy to historycznie, kulturalnie, czy przyrodniczo. Nawet do głowy mi nie przyszło, żeby jechać gdzieś, bo będzie fajna fotka na bloga, albo klikający się post. Choć wiem, że w zachodniej blogosferze jest taki trend i ludzie faktycznie tak robią. U nas – a znam trochę środowisko – takiego trendu nie dostrzegam.

          Chyba nie do końca rozumie Pan autentyczność. Równie dobrze mogę powiedzieć – Co by tutaj zrobić, aby się klikało? – Pokaże środkowy palec komunistom! (jeden z filmów Fazowskiego). Gdzie by tutaj pojechać, żeby dużo wejść było na kanał youtubowe? – O do Pakistanu! Autentyczność drogi Panie traci się, jeśli piszę się coś, czego się nie myśli, czego by się nie zrobiło nie mając medium. Jeśli jechałbym do Paryża, który niezbyt mnie interesuje, tylko dlatego, że ktoś mi za to zapłaci, byłbym nieautentyczny. Jeśli idzie Pan do pracy, której nie lubi, jest Pan nieautentyczny. Tak samo jeśli Fazowski jechałby do Pakistanu, który by go w ogóle nie interesował, tylko dla poklasku – także byłby nieautentyczny. Ludzie twierdzą, że jest, ja się z tym nie sprzeczam. Nie mnie to oceniać, nie o tym pisałem.

          • Paweł pisze:

            Ja po prostu nie czytam blogów, na których jest zakładka „Współpraca”. Po prostu. Nie wiem jak Panu to inaczej wytłumaczyć. Moim zdaniem jeżeli ktoś za coś bierze pieniądze, zawsze będzie patrzeć pod kątem co zrobić, żeby na przyszłość więcej zarobić.
            Super, ze Pan przytoczył przykład środkowego palca Fazy skierowanego do komunistów. To jest właśnie autentyczność! Pan by sobie na takie coś nie pozwolił, ze strachu przed ucieczką sponsorów.
            Tylko niech mi Pan nie mówi, żeby Pan tego nie zrobił bo ma Pan inne poglądy. Nie chodzi o to, bo to oczywiście jest tylko przykład na to, że Faza jest autentyczny i robi to co mu odpowiada.
            I wątpię, żeby pojechał do Pakistanu żeby był fejm na YT. Po prostu chciał tam pojechać. On ma na to brzydko pisząc w****bane, czy go zobaczy 10 tys. czy 200.

            • Karol Werner pisze:

              Ja bym czegoś takiego nie zrobił, bo uważam, że trzeba rozmawiać, a nie jak dziecko wymachiwać środkowym palcem. Może się mylę, może ma Pan rację uważa, może lepiej lać się od razu po ryju, ale ja będę trzymał się swojego.

              Jasne, rozumiem to. Mam tylko nadzieję, że jest Pan równie konsekwentny i nie czyta gazet, nie ogląda radia, nie słucha telewizji i omija wszelkie strony internetowe, na których znajduje się jakiś baner reklamowy. Pozdrawiam.

              • Paweł pisze:

                Widzę, że Pan po raz kolejny nie zrozumiał mojej wypowiedzi. A to niby Faza taki głupi.
                Przykład ze środkowym palcem to tylko PRZYKŁAD. Przykład, na to że Faza jest niezależny. To czy zrobił słusznie czy nie, nie ma w mojej wypowiedzi żadnego znaczenia. Lubi Pan wkładać w usta rzeczy, które ktoś nie powiedział (wypomniał już to Panu Andrzej z LosWiaheros). Nie powiedziałem, że lepiej lać się po ryju. W ogóle nie powiedziałem jakie mam zdanie na temat zachowania Fazy, a tym bardziej czy postąpił słusznie czy nie, czy lubię komunistów czy wolę liberałów.

                Tak, nie czytam zbyt często gazet. A jeśli już to raczej tylko artykuły informacyjne, a nie publicystyczne do którym blogom jest bliżej. Po drugi jeżeli już czytam to zawsze z minimum 3 źródeł na ten sam temat. Typu Wyborczą i Do Rzeczy oraz Politico czy TheGuardian. Generalnie to wolę książki. Uważam, że nie ma sensu tracić czasu na czytanie blogowego bullshitu (prawdopodobnie 99% treści na blogach) oraz rzeczy wtórnych, których w internecie jest masa. A Faza robi coś po raz pierwszy i jest to fajne.

              • Karol Werner pisze:

                Nie, Faza nie robi czegoś takiego jak podróż autostopowa, z której powstają materiały wideo o raz pierwszy. Nawet nie drugi, ani trzeci.

                Czyta Pan gazety (nie wiem co z radiem i tv?), a to znaczy, że jednak popiera Pan publikacje „nieautentyczne” bo żyjące z reklam. Ah, nie wiem czy Pan wie, ale autorzy książek także na nich zarabiają, w nielicznych przypadkach nawet z tego żyją. Czy są przez to nieautentyczni jak Pan sugeruje? Nie wydaje mi się. Poza tym lanie po ryju także było przykładem. Skrajnym bo skrajnym, ale przykładem. Ja także nigdzie nie napisałem, że Faza jest głupi, co mi Pan stara się w usta włożyć. Kończę dyskusję, pozdrawiam.

              • Paweł pisze:

                Pan to intelektualnie to cienko widzę.
                1. Kto był wcześniej w Iranie czy Pakistanie stopem i zrobił tego serię odcinków video w polskim internecie? Nie przypominam sobie kogoś takiego.
                2.To, że czytam z kilku źródeł informacje to nie znaczy, że popieram takowe publikacje. Stronniczość np. GW i ich sympatia do poprzedniego rządu (zyski z reklam państwowych spółek) to chyba każdy średnio ogarnięty człowiek widział. Po drugiej stronie mamy to samo z np. wPolityce.pl Dlatego czytam informacyjne artykuły. Typu: „W Pakistanie w wyniku wybuchu bomby zginęło tyle, a tyle osób.” Nie czytam już natomiast publicystycznych artykułów bazujących na tej informacji, gdzie jest wyrażana opinia zgodna z linią programową danego medium.
                3.Naprawdę autorzy żyją z pisania książek? A to ci niespodzianka ;) Myślałem, że piszą bo im się nudzi i uważają, że za dużo drzew mamy na naszej planecie. A tak poważnie. Rozróżnia Pan pisanie do gazety, gdzie są reklamy i to w dużej mierze z nich autor otrzymuje wynagrodzenie, a pisanie książki gdzie wynagrodzenie autor dostaje od czytelników, nie od reklamodawcy?
                4.Przykładem czego, przepraszam? Nie rozumiem zupełnie, po co Pan o tym w ogóle napisał.
                5.Może Pan nie napisał tego wprost (nie pamiętam dokładnie całej notki), ale na pewno taki był wydźwięk tego co Pan napisał. Czasem przecież nie trzeba pewnych rzeczy wprost pisać, prawda?

                Szczerze mówiąc, to myślałem że Pan jak podróżnik będzie bardziej otwarty intelektualnie, a nie zamykał się na inne opinie, przeinaczając przy tym wszystko co tylko się da.

      • Piotr pisze:

        Faza jest autentyczny, a Ty nie jesteś. Kreujesz się na inteligenta i dorabiasz jakąś chorą, jedynie słuszną filozofię do idei podróżowania. Odbij chłopie bo szukasz problemów tam gdzie ich nie ma.

  96. krzemas pisze:

    Mam jedno pytanie do Pana Karola. Czy wynajęcie Szerpów w celu pomocy w wspinaczce na Mount Everest przez np. Panią Martynę Wojciechowską nie naraża życia tubylców? W końcu robią to dla pieniędzy a jak wiadomo zbytnio im się nie przelewa.

  97. Gremlin pisze:

    Panie Karolu! Pański tekst jest niewiele wart. Nazwę go, mimo formy (jakiś talent w tej dziedzinie Pan niewątpliwie posiada) – czystą elukubracją. Staram się zachować obiektywizm. Nie jestem jakimś fanatycznym wielbicielem Fazowskiego, a Pana „poznałem” jakieś 40 min temu. Po prostu lubię sobie pooglądać w niedzielne popołudnie coś innego, niż ma do zaoferowania w tym czasie TV. Krytyka dla krytyki, z użyciem słabych, dyskusyjnych (co sami widzimy po komentarzach) argumentów. Bez wątpienia, osoby typu Pani Zofia (komentarz zaraz pod testem) utwierdzą się tylko w przekonaniu o swym ego i własnej samoświadomości. Z kolei parweniusze:-) skomentują, to jak zwykle: „…odp. się Pan od niego”. Czy oto Panu chodziło? Ewidentnie pisze Pan z pozycji oświeconego mistrza i to po prostu mnie sprowokowało do napisania własnej opinii. Bez wątpienia Pana wiedza ogólna jest większa, niż Fazy. I choćby z tego powodu, to co można wybaczyć jemu, Panu już nie! Zwłaszcza, gdy stawia się samego siebie w roli krytyka, trzeba mieć poważne argumenty i być gotowym na jeszcze ostrzejszą kontrę. Zdążyłem na razie przeczytać ten tekst i kolejny (do 3 akapitu). Zatrzymałem się, przy opisie składu etnicznego Iranu (sic). Chodzi o porównanie do Ślązaków. Jak Pan widzi, każdemu zdarza się popełnić błąd. Na tym mógłbym poprzestać, ale żeby sprowadzić Pana nieco na ziemię, dodam więcej. Takiego błędu, w mojej opinii, nie powinna dopuścić się osoba kończąca przyzwoity ogólniak. Pan i Faza, to ludzie z zupełnie innej bajki. Na pewno, dla niego na niektóre rzeczy jest już za późno (by osiągnąć pewien stopień wiedzy i powiedzmy („obycia”). Ale to kwestia warunków środowiskowych, pracy nad sobą itd. Idiotą koleś nie jest (IQ). Natomiast ma to, o czego istnieniu Pan chyba nawet nie wie. Albo wie, a mimo wszystko opublikował Pan ten tekst, czego usprawiedliwić się już nie da. Do Pani Zofii;
    Hmm, może jednak bez komentarza. Ludzie na pewnym poziomie publicznie nie komentują sofizmatów. Zapewniam, że w 3 minutowej rozmowie z Panią szybko bym sprawdził Pani intelektualno – aksjologiczną wartość.

    • Karol Werner pisze:

      Jasne, rozumiem i szanuję – każdy może mieć swoje zdanie. Co do Pani Zofii się już wypowiedziałem. Proszę mi jednak uwierzyć, że Jej komentarz to tylko drobna „uwaga”, w porównując do innych komentarzy, kierowanych zarówno w stronę Dawida jak i moich. Próbuje Pan w jakiś sposób, przytaczając jakiś bliżej nieokreślony dla większości czytających ten tekst fragment bloga. Ja wiem, który, reszta ludzi nie wie. Mimo wszystko nie rozumiem, w czym problem. Cóż złego jest w porównaniu, które Pan przytacza (że w Iranie jest 3% Arabów, tyle samo co Ślązaków w Polsce), bo nie rozumiem problemu?

      • Gremlin pisze:

        Chodziło mi o artykuł „Jaki jest prawdziwy Irańczyk”. Konkretnie „Ślązacy” i użycie ich do porównania ludności zamieszkującej Iran. Nie jest to grupa (mniejszość) etniczna, nie wspominając o narodzie. Nie będę wchodził w szczegóły, bo to temat na kilka artykułów, czy esejów. Jednym z podst. kryteriów jest np. oddzielny język. Język, nie gwara! Pan poszedł o wiele dalej w las… Arab, to oczywiście nie Pers. Inna rasa – genetyka mówiąc bardziej poprawnie politycznie. Użycie terminu „Ślązak” jest w tym kontekście i przy porównaniu, jakie Pan zastosował błędne, delikatnie rzecz ujmując. To sprzecznością sama w sobie.

        Ktoś napisał, że Fazowskiemu, brak przygotowania merytorycznego – pełna zgoda. Jego zachowanie budzi też niekiedy negatywne uczucia. Nie jest ideałem. Przyzna Pan, że Cerjowski, mimo, że jego profesjonalne programy stoją na wyższym poziomie, również palnie czasem jakąś głupotę. Chodzenie z koszulką „Matki Boskiej” i agresywne afiszowanie się ze swoją religijnością, też nie najlepiej o nim nie świadczy. A mimo, to oglądam i doceniam. Najważniejsza jest pasja – a tą widać gołym okiem w obydwu przypadkach.

        PS: Uczepiłem się tych „Ślązaków”, bo jestem historykiem z wykształcenia. A tak naprawdę, to bardziej wkurzył mnie ten komentarz Pani Zofii, niż ten szczegół. Wiem, że chciał Pan to przedstawić obrazowo.

        Pozdrawiam

        • Karol Werner pisze:

          Zluzuj Pan proszę. Tylko i wyłącznie, nie mając innych odniesień, porównałem, zestawiłem, żeby pokazać czytelnikowi jak to wygląda ilościowo, aby miał jakieś odniesienie do naszego podwórka. Nigdzie nie napisałem, że Ślązacy to grupa etniczna, czy naród.

  98. Obserwator pisze:

    Nie ma jak to lansować się kosztem innych w myśl zasady: „Nieważne jak mówią byle by mówili”. Żenujący artykuł, tak jak jego autor-sądząc po jego wypowiedziach. Tyle w temacie…Nie podoba Ci się to co robi Fazowski to nie oglądaj, nie komentuj krytykując i siedź Waćpan cicho, a nie próbujesz zaistnieć w przestrzeni publicznej i dorabiasz sobie wyświetlenia na stronce. Nigdy więcej nie odwiedzę Pana strony, ponieważ jest Pan zarozumiałym, napuszonym z przerośniętym ego cynikiem.

  99. MateuszKrk pisze:

    Frustracja pełną gębą Panie Karolu :)

  100. zirytowany pisze:

    śmieszny jesteś człowieku, wyzywacie kogoś ze swoimi pseudo kolegami a gdy ktoś pisze, że gówno wiecie to komentarz usuwasz? Większość osób z wykopu to osoby bez adblocka więc i tak nie zarobisz :)

  101. Antoni pisze:

    Panie Karolu chyba ego trochę panu wystrzeliło
    Do szykuje się Pan problemu w podróżowaniu Dawida od złej strony, przecież ci policjanci czy wojskowi są tak samo narażeni jak stacjonują na bazie jak w tej podróży. Widać co chwile że mija ich jakiś autobus, ciężarówki itp. nie może być aż tak niebezpiecznie na tej drodze to są incydenty które się już teraz częściej w europie zdarzają. Według mnie strasznie w tym artykule widać Pana problem do tego człowieka co sobie jeździ autostopem ,a nie jego błąd narażania życia innych.

  102. Kamil Mynarski pisze:

    Widać że szanowny autor bloga nie ma pojęcia jak wygląda praca sił porządkowych w takim kraju jak Pakistan. Otóż policjanci i wojskowi nie siedzą w barakach i tylko np. polski podróżnik powoduje że muszą wychylić nosa z bezpiecznego miejsca. Strategia walki z partyzantką polega na stałej obecności w narażonych strefach: czyli patrole wzdłuż granicy z Afganistanem, przeszukania w wioskach podejrzanych o sympatyzowanie z Talibami, ochrona wiosek które zrezygnowały z „protekcji” Talibów.

    Także raczej jest zupełnie odwrotnie niż Pan twierdzi: przejazd główną drogą na wschód to najmniej niebezpieczna rzecz która ci policjanci mogli robić. Tak więc raczej byli wdzięczni (co widać na filmiku) że dzięki Fazowskiemu nie muszą patrolować górskich przełęczy tylko przejeżdżają główną drogą która I TAK musi być patrolowana.

    • Karol Werner pisze:

      Mówimy tutaj o wartościowaniu życia Policji. Kiedy nie można go narażać, a kiedy już można? Przecież to obrzydliwe. A co z sytuacją w Kwecie, gdzie Autor vloga jeździł wraz z obstawą na motorze, gdzie właśnie podczas jego pobytu tamże wybuchła bomba?

      • Szymon pisze:

        A może uratował właśnei komuś życie? Czemu tak płytko myślisz? Może byłoby tam więcej ludzi gdyby nie fazowski? Bo ktoś musiał się nim zajmować, lub zmienił kogoś plan?
        A może nie, może bomba wybuchła przez niego?..
        Pieprzenie o szopenie.
        W jaki inny sposób zachęciłbyś ludzi do odwiedzania ich kraju (aktualnego pakistanu, który widzimy w jakim jest stanie)? No bo turyści przywożą kasę, więc co? Puścić turystę samego i niech zginie? Sam mówisz że to zły PR.
        Czyli nie wpuszczać turystów? No ale kasy nie będzie.
        Wpuszczać tylko uzbrojonych? No chyba nie..
        Czyli obstawić.
        Wróciliśmy do punktu wejścia.

  103. Wojtek pisze:

    Smutne jest to jak czyta się tyle nienawiści przelewanej w komentarzach. Śledzę Twojego bloga Karol od jakiegoś czasu i wiem, że żadna buta przez Ciebie nie przechodzi. Nie ze wszystkim, co piszesz zgadzam się, ale tutaj akurat wydaje się, że masz rację (co wyraźnie potwierdza przykład tego Francuza).

    Fazy nie znam i nie oceniam, ale jeśli to co piszesz o nim jest prawdą to nie brzmi fajnie. Trzymaj się! W sumie i tak to świetnie to robisz mimo często bardzo niesprawiedliwych komentarzy, nie mówiąc już o tych niepublikowanych. Pozdrawiam serdecznie!

  104. małyAleWariat pisze:

    Jesteś człowieku tak żałosny tymi wypocinami, że ja pisząc wypracowanie z nieprzeczytanej lektury wymyślałem podobne argumenty(jestem studentem 2-go roku). Nie jestem typowym hejterem, ale dla ciebie mogę nim zostać, ponieważ widzę, że to nadal aktualny sposób na wybicie się. Wojsko jest narażone samo w sobie, podobnie z policją. Wykształcenie nie ma tutaj nic do rzeczy. Jeśli dla ciebie skończenie jakichś studiów jest wyznacznikiem wartości człowieka to naprawdę mi ciebie żal. Chłopak pochodzi z małej mieścinki na śląsku – dupa boli (samozwańczych) arystokratów z Warszawy czy innych miast, którzy sami nie odważyliby się na tego typu podróż (w pojedynkę – pozdrawiam wszystkich podróżników i komentatorów wyżej, a w szczególności panią Zofię, którą zachęcam do nagrania filmiku w Pakistanie jak rozmawia z ludźmi – o ile taka w ogóle istnieje). Dzięki za nabijanie widzów Fazowskiemu – może więcej ludzi zobaczy jaki z niego kozak i ogar (osobiście na pewno nie ogarnąłbym takiego podróżowania). A ty pseudodziennikarzyno zdążyłeś zniechęcić do siebie ludzi kosztem przeczytania jednego artykułu – gratuluję!

    • Karol Werner pisze:

      Kolego, to nie ja pisałem, że kończenie studiów jest wyznacznikiem czegokolwiek i tak nie uważam. Czytaj ze zrozumieniem, tego już uczą na 2 roku studiów tak sądzę? :) Najwięksi wynalazcy tego świata nie mają często ogólniaka, a wiele ludzi ze studiami nie potrafi logicznie myśleć i sklecić poprawnie zdania – tak uważam ja.

  105. Daniel pisze:

    Karolu – masz pretensje do Fazy że naraża swoje życie i może tym zachęcić innych? Czy oburza Cię to że Pakistan to niebezpieczne i zacofane państwo dzięki islamskim ekstermistom? Czyja to wina? Fazy czy islamistów?
    Spotkałem się z opinią że kasujesz wpisy, ciekawi mnie czy zrobisz to z moim wpisem. Jedyne komentarze jakie tutaj widzę to opinie ludzi z wybujałym ego, którzy albo zazdroszczą popularności Fazy, albo zbyt czesto przejawiają tendencje do wciskania nosa w nie swoje sprawy (typowo polskie zachowanie).
    Otóż faza niejednokrotnie pisze i mówi żeby nie naśladować jego zachowań i nie był jedynym hardkorem bo na trasie przez Pakistan jechał jeden Chińczyk i para Polaków co wynika z dokumentacji na jednym z posternunków.
    Jeżeli policjanci go eskortują to oznacza że kraj jest niebezpieczny i służby mają wkalkulowane w swoje zadania, nawt takie że turystów muszą eskortować, z narażeniem życia. Chciałbym również zaznaczyć że policjanci eskortują turystę na swoich odcinkach i przekazują go innym oddziałom. Tak więc działają na swoim terenie.

    • Karol Werner pisze:

      Oczywiście, że usuwam, sam o tym piszę w tekście. Usuwam opinie wulgarne i obrażające. Tak prawdę mówiąc – na każde z Twoich pytań odpowiedź już padła. O wszystkim już pisałem, poczytaj. Poza tym, tak wiem, że jechało dwóch polaków, Fazowski i Chińczyk. Oglądałem ten film, wiesz? Przecież o nim jest ten tekst :) Pozdrawiam

  106. pan łukasz pisze:

    Kolejny nołnejm co chce się nachapać na fejmie Fazy. Gościu, kogo twoje zdanie w ogóle obchodzi? I dlaczego powinno obchodzić Fazowskiego?

    • Karol Werner pisze:

      Nie wiem, może kogoś obchodzi, może nie. Skoro tutaj wbiłeś i przeczytałeś, więc chyba Cie obchodziło? A czy obchodzić Dawida, czy nie, nie nam do tego.

      • KeZoR*AE pisze:

        To ostatnie zdanie zdanie nie miało najmniejszego sensu w perspektywie całego poruszenia… szczerze to mnie zdrażniło !
        bo jako osoba , postać na którą się kreujesz to to wygląda juz tylko na twoją zwykłą polityke …
        czy coś :p

  107. Jacek Schab pisze:

    Rząd Pakistanu powinien mu wysłać fakturę.

  108. @cnros: W sumie ma rację. Fazowski mógł pojechać pociągiem za 15 dolarów. 15 śmierdzących dolarów, ale dla niego to za dużo jak sam powiedział… mimo że jego koszulki są po 110 złotych w sklepie. Ciora ludzi przez cały kraj, naraża ich zdrowie, żeby oszczędzić 15 dolarów.

  109. Michaaał pisze:

    W pewnym sensie zgadzam sie z Twoja opinią, jednak irytują mnie komentarze dotyczące zachowania Fazowskiego, jego podejścia do podróży, wulgaryzmów w filmach i wielu innych kontrowersyjnych wpisów. Dla osób, które uważają że Faza jest jakimś nieumiejącym się zachować gburem, zapraszam do obejrzenia przeróżnych wywiadów, gdzie kulturalnie i z sensem odpowiada on na pytania. Nie rozumiem też ludzi, którzy czepiają się do jego stylu bycia. Jeżeli chce go oglądać to oglądam, jeżeli nie to nie oglądam. Youtube jest tak obszerną stroną internetową, gdzie bez problemu znajdziemy odpowiednią dla nas osobę. Zgadzam się z Tobą, że faktycznie naraża życie innych, jednak dzięki niemu mamy spostrzeżenie zupełnie inne na Pakistan, niż te które pokazuje nam manipulująca nami telewizja. Być może nie pokazał wszystkich jego „ochroniarzy” ale praktycznie każda osoba była nastawiona pozytywnie na Fazowskiego. Byc może oni też chcą sie poczuć jak w normalnym kraju? Równie dobrze ryzykują swoje życie w komisariacie, gdzie również mogą znaleźć sie pod ostrzałem. Z tą bombą natomiast to takie gdybanie, wybuch mógł nastąpić wszędzie

    • Karol Werner pisze:

      Jasne. Poniekąd gdybanie, nie napisałem tego w pełnym przekonaniu, a jedynie poddałem dyskusji. Poza tym, racja. Jeśli chcę oglądać, oglądam, chcę czytać, czytam, chcę komentować, komentuję. Tak działają internety. Niektóre komentarze także uważam za mocno przesadzone, niepotrzebnie ubliżające Dawidowi. Także mnie irutują, jednak uwierz mi, że blisko 100 innych, w ogóle nie nadawało się do publikacji. Pozdrawiam

  110. Piotr Biedrzycki pisze:

    „Oh, Karol”…parafrazując tytuł jednego z filmów….nie masz lekko, podziwiam za cierpliwość i odporność na głupotę. Ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem, brak jakiegokolwiek analitycznego myślenia. Ale z drugiej strony jaka w narodzie zdolność sprytnego manipulowania zdaniem, czy wyrazem wyrwanym z kontekstu. Masz Karol fajnych czytelników…Pomijając sam temat artykułu i samego Fazowskiego (już wcześniej wyraziłem swoją opinię) – zrobiłeś Karol kawał dobrej roboty – dzięki Tobie Fazowskiemu powiększyło się grono wielbicieli (swój ciągnie do swojego), i Tobie również. Trafiłem „tutaj” dzięki niemu i mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko – będę z dużą przyjemnością częstym tu gościem. Serdecznie pozdrawiam i życzę wiele dobrej publicystyki, bo tylko taka wywołuje (jak widać powyżej) emocje.

  111. Pawlecka pisze:

    Jakież to zabawne, że po pirwszym filmie Fazowskiego można było przeczytać komentarze ludzi świadomych zagrożenia i ignorancji Fazy, a po tym drugim pojawił się szturm gimbo-krzykaczy. Wykop, nieprawdaż? A czy dla kogoś dorosłego komentarze dzieci Wykopu mają jakąkolwiek wartość?

    Fazę oglądam czasami, ale jak przygody takiego Zenka ze wsi, że w zasadzie nie ma tam ani grama treści, ale czasem taka odmóżdżająca rozrywka jest każdemu potrzebna. Można oglądać Fazę lub można czytać Pudelka. Nie ma w tym nic złego. Ale gloryfikowanie roli Fazy w świecie podróżowania lub nawet w świecie turystyki, to nieśmieszny żart. Faza oprócz tego, że jest nieodpowiedzialny i wypowiada się jak troglodyta (chociaż czasem jest to zabawne), to nie ma absolutnie żadnej wiedzy. Gdy oglądałam jego filmy z Ameryki, to zastanawiałam się, skąd ta radość fanów pod filmem o tym, jak Faza leży w namiocie i gada bzdury. W tej drugiej podróży pokazuje odrobinę więcej wiedzy, ale mam wrażenie, że ktoś mu kazał i mówi treści żywcem ściągnięte z jakiejś książki, które są chwilę rzeczowe, ale wystarczy, że zgubi jedno słowo i znowu gada od rzeczy. A już najbardziej irytuje mnie to jego facebookowe żebractwo, gdy prosi ludzi o przelewy, a ta naiwne dzieci radośnie wysyłają mu kasę i jeszcze się cieszą z tego. Gdyby to była jednorazowa sytuacja, to można przymknąć oko, ale to pojawiło się któryś raz z kolei. I to jest odpowiedzialne? Nie sztuką jest podróżować za czyjeś pieniądze. I absolutnie nie zazdroszczę Fazie, bo on wróci i będzie się cieszył, że trzymał kałacha. I tyle będzie z jego wspomnień i refleksji z podróży.

  112. Karol Werner pisze:

    A co chamskie i prostackiego napisałem? Najpierw proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem, potem kupować książki. Na dobre wyszło :)

  113. Ja bym zadał pytanie 1) władzy w Pakistanie co na ten temat myśli 2) samym Pakistańczyków 3) wspomnianych policjantów.

    Tam żyją ludzie, muszą sobie radzić z tymi problemami – zastanawia mnie tylko ich perspektywa, czy oni nie chcą podróżnych u siebie ?

    Powyższy bohater dobrze mówił i mówi nadal o Pakistanie. Robi im dobry PR.

    Inna kwestia, że jak ktoś ma zginąć to i tak zginie. Chodzi mi o ze jeśli mamy zamachowców, którzy chcą zrobić coś złego i tak to zrobią. Nawet jeśli będzie jeździło mniej aut (w tym mniej aut z podróżnikami) to i tak oni zaczną strzelać do któregoś.

    Więc i tak ktoś zginie. Będzie to brygada policji z turysta lub jakiś lokalny mieszkaniec który akurat jechał daną drogą etc.
    No chyba, ze terrorysci specjalnie celują w obcokrajowców aby jakieś propagandowe kwestie wywołać..

  114. ossto pisze:

    Jak ktos sie lapie za bycie policjantem w baluczystanie to i tak ryzykuje, w sumie jak na moje Posterunek Policji w tamtych rejonach jest jeszcze bardziej nie bezpieczny tam talibowie wiedza gdzie zaatakowac, a w drodze sie przemieszczaja i moze to wlasnie tam sa bezpieczniejsi….

  115. Karol Werner pisze:

    A napisałeś coś sensownego? Przecież napisałem, że wyrzucam na koniec tekstu

  116. Zgadzam się z tym wszystkim choć parę filmów Fazowskiego widziałem i mi się podobały. Po obejrzeniu tego filmu pierwsze co mi się nasunęło to to, że dlaczego jakiś biedny kraj ma płacić za eskortę jakiegoś turysty bo mu się akurat przez Pakistan zachciało jechać. Ale kwestia bezpieczeństwa tych policmajstrów to chyba najbardziej priorytetowa sprawa. Sam jestem podróżnikiem i kawał świata zwiedziłem (choć w blogi, vlogi i inne bzdety nie chce mi się bawić) ale wszystko z umiarem i bezpieczeństwo przede wszystkim. Nie warto się pchać gdzieś na siłę dla dreszczyku emocji. Sam zawsze mam szczęście w podróży ale po co kusić los, pewnie, że bym chciał do Pakistanu, kiedyś marzył mi się Peszewar ale ryzykować nie mam zamiaru zwłaszcza, że podróżuję z żoną. Pozdrawiam

  117. Miłosz pisze:

    Nie czytałem tych wszystkich postow ponieważ troche tego jest ale odniosę sie do samego artykułu, mianowicie wydaje mi sie ze jako podróżnik Fazowski wydaje sie byc dobrym człowiekiem (uśmiechaj sie do ludzi, badz życzliwy, nie agresywny itp) wiadomo jesli ktos czyni krzywdę Tobie masz moim zdaniem prawo bronic sie podobnymi środkami którymi jesteś atakowany chyba nie będę stal bezczynnie (to akurat odniesienie do jednego z postów czytelnika ktory ocenił Fazowskiego po paru postach ktore upublicznił na fan page)
    Co do narażania życia innych ludzi hmm praktycznie tak naraził ich na większe ryzyka niż siedzenie na posterunku czy jakimś domku ale z strony teoretycznej jak oglądałem ten film to ci policjanci czy wojskowi byli bardzo uradowani faktem ze mogą Go eskortować jakby nie myśleli o niebezpieczeństwie jaki im wszystkim zagraża dodatkowo droga znajdowała sie około 25-30 km od Afganistanu w sumie dosc blisko ale samochody ciężarowe ich mijały wiec cywile tamtędy jeżdżą może po prostu nie jest tam az tak bardzo niebezpiecznie jak Nam sie wydaje nie znam statystyk ale możliwe ze w Detroit jest więcej napadów lecz mniej drastycznych w skutkach i liczbach.
    Mam nadzieje ze policjanci mieli świadomość co robia ale tak ogólnie to podoba mi sie chęć poznawania świata Fazowskiego jest troche kontrowersyjny ale ma w tym wszystkim tej prostoty i prawdziwości czego teraz brakuje w mediach. Podróżnik czy autostopowicz czasem moze narażać osoby z którymi podróżuję pośrednio niestety los moze rożnie sie potoczyć, loskolemsietoczy:).

  118. Maciek pisze:

    Witam Panie Karolu. Nie moge się z panem zgodzić. Walki w tym rejonie trwają obojętnie od obecności turystów. Grupa bandytów (bo chyba tylko tak można ich nazwać), którzy atakują Pakistańczyków zaatakowała by wojsko czy też cywili obojętnie i pan Dawid bądź też inny podróżnik, który został eskortowany nie ma wpływu na to. Gdyby osoby odpowiedzialne za te ataki nie napotkały konwoju z turystą najprawdopodbniej napadły by na kogoś innego. W tym wypadku wojsko/policja pakistańska została by wezwana by się z nimi uporać i czy to eskortują turystę czy też nie i tak musieli by narażać swoje życie.

  119. Kamil pisze:

    Próbowałem kiedyś obejrzeć materiał „Przez Świat Na Fazie” czy „Autostopem na koniec świata”, ale kompletnie nie moje klimaty – niby o podróżowaniu, ale poziom jest uwłaczający. Tak więc nie jestem ich targetem i mało mnie obchodzi co oni tam robią.

    Smuci mnie jednak obnoszenie się przez nich z polską flagą i wyrabianie nam takiej marki. Później mamy wizerunek pijaka, złodzieja, prostaka, buca, ignoranta.

  120. Laura Grzonka pisze:

    Bardzo dobry tekst, Karol. Oczywiście, każdy może podróżować tak jak chce, a eskorta należy do obowiązków policjanta, więc decydując się na ten zawód (niezależnie od przyczyn) musi on liczyć się z takim ryzykiem. Jednak przyjeżdżając do takich miejsc, powinniśmy być świadomi odpowiedzialności, która na nas ciąży. Narażamy innych z powodu własnej wizji podróży czy przygody. Narzucona z góry eskorta oczywiście mocno nas ogranicza (chyba że faktycznie można jechać autobusem – nie przeczytałam wszystkich komentarzy, więc nie jestem tego pewna), ale może w takim razie warto się zastanowić nad tym, czy w ogóle do Pakistanu jechać? Nie mam zamiaru narzucać tu jakiejkolwiek odpowiedzi ani decydować za innych, gdzie mają jeździć, ale sądzę, że dobrze jest rozważyć takie kwestie.

    Tak jak słusznie zauważył wcześniej Maciek Roszkowski, w przypadku podróży do niebezpiecznych zakątków świata szczególnie istotny jest jej cel. Są sprawy, dla których warto ryzykować, zwłaszcza jeśli robi się to rozsądnie. Przykładowo, rzetelny reportaż z Pakistanu byłby według mnie bardzo dobrym pretekstem do wędrówki w ten region. Jednak po obejrzeniu filmu Fazowskiego mam wrażenie, że raczej taki nie powstanie – niewiedza autora i jego praktyczny brak zainteresowania odwiedzanym krajem zbyt mocno rzuciły mi się w oczy. Vlog jest po prostu skierowany do innych odbiorców, którym prawdopodobnie to odpowiada. Rzecz jasna, granica między celem wartym ryzyka a tym niewartym może być płynna…

    Nie znałam wcześniej Fazowskiego, i choć nie sądzę bym wracała do jego filmów, cieszę się, że napisałeś ten artykuł. Myślę, że taka dyskusja na temat etyki podróżowania bardzo się w Polsce przyda, zwłaszcza że na niektóre kwestie część ludzi nie zwraca uwagi. Abstrahując od głównego tematu, wręcz narzucającą się sprawą jest tanie podróżowanie. Ale temu można by poświęcić niejeden wpis… :)

    Pozdrawiam serdecznie!

  121. artur pisze:

    Krótko,drogi Panie Karolu.Nie dorównuje Pan Fazowskiemu do pięt i pewien jestem że brakowało by Panu przysłowiowych jaj aby pojechać w miejsca w które on pojechał.Mniemam że pochodzi Pan z bogatego domu i ściska Pana na widok normalnego chłopaka robiącego rzeczy jakich Pan nigdy nie odważyłby się zrobić gdyż tak jak napisałem wcześniej do tego trzeba hartu ducha i jaj a Pan(wnioskując po obliczu)jest raczej z tych delikatnych chłopców którzy zamiast ryzyka wybierają raczej bezpieczne i modne destynacje.Przykro mi to pisać ale daleko Panu do Fazowskiego i ludzie to widzą.

  122. Zgadzam się z Tobą, są granice etyczne wędrowania po świecie. Jaki to autostop i jaki sens zostać przewiezionym przez policjantów przez cały kraj? Generalnie przerażają mnie miejsca, w których brak bezpieczeństwa, współczuję ich mieszkańcom i wydaje mi się sporym naruszeniem dobrego smaku wykorzystywanie ich do ukazania swojego „gierojstwa” w ich towarzystwie, za ich pieniądze i chwalenie się potem, że tanio było. a to tanio może się często okazać kwotą, która pozwoliłaby na spokojne życie miesiącami dla rodzin tychże ryzykujących policjantów. Już kiedyś mnie to poruszyło w mniej drastycznym przypadku, przy chwaleniu się jeżdżeniem za darmo przez Afrykę, gdy autuchtoni nie zawsze chcieli brać autosptopowiczów – mówiąc „przyjechałeś do naszego kraju, to podziel się swoimi pieniędzmi, bo nam jest ciężko, ciężej niż Tobie, dobrze się bawisz?” Nie chcę przesadzić, sama też nie wydaję wielkich pieniędzy, wydaję tyle na ile mnie stać, ale zastanawiałam się często jaki to wszystko ma sens… Przerażają mnie miejsca ogarnięte przemocą – widzę tam miejsce jedynie dla reporterów i ludzi, którzy swoją wędrówką chcieliby zmienić coś na lepsze …

  123. Damian pisze:

    Ale głupi artykuł. Z całym szacunkiem, ale w każdym kraju podróżuje się inaczej. Mają tam taką sytuację a nie inną, a policjanci jak nie pilnują turysty, to stoją na posterunkach przygranicznych. Gdyby turyści byli problemem, to granica byłaby dla nich zamknięta. Fazowski jest absolutnie jednym z najlepszych polskich podróżników, nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, nigdy sobie nie zrobił krzywdy, i zawsze wie jak się zachować.

  124. Lech pisze:

    Karol, ( przepraszam, że od razu na „Ty” ale w gronie rowerzystów, turystów, globtroterów i ogólnie pasjonatów nie używam formy per „Pan”.
    Otóż Karol, po pierwsze zachęciłeś mnie do podróży do Iranu. Swoją drogą poznana dawno temu w Turcji młoda para z Iranu nie zapomniała i ciągle nas tam zaprasza. To mnie ujęło , to moje zresztą marzenie. Poza tym to kwestie wizowe jak czytałem są duuużo prostsze od poprzedniego roku ( wszędzie na lotnisku w Iranie i na 30 dni.) Jak kwestia bardziej dojrzeje to się odezwę.

    Czytając o Iranie natrafiłem na ten tekst o Fazowskim ( więc chciana czy niechciana ale reklama Fazy to jednak jest ).
    Szczerze mówiąc to uważam,że trochę niekoniecznie sprawiedliwie przejechałeś się po człowieku.
    Z jakichś jednak przyczyn, po kolei obejrzałem dzisiaj kilka albo kilkanaście odcinków Fazy. Zobaczyłem coś czego wcześniej nie widziałem. To bardzo cenię w programach podróżniczych. Kajakarze z Wrocławia, którzy zginęli z rąk Indian pewnie mieli świadomość, że poruszają się w terenie niebezpiecznym a jednak to zrobili… Niemiec schwytany przez IS, na którym wykonano egzekucję został porwany na Filipinach w teoretycznie bezpiecznym terenie, itd, itp
    Specyficzny styl bycia Fazy może się podobać albo nie. Mnie specjalnie nie przeszkadza bo jednak trzeba przyznać, że odnosi się z szacunkiem do miejscowych ( oczywiście bez nadmiernej wazeliny i egzaltacji).
    Cejrowski, którego ceniłem i nawet korespondowałem krótko w kwestii Ukrainy jest tak zadufany w sobie i zwyczajnie mnie mierzi jak odnosi się do tubylców ( słowo nieco jednak obraźliwe i może lepiej „miejscowych”). Szkoda ale bufon z niego niezły bo spotkałem Go w Sopocie i nawet porozmawiać nie chciał wciągając niby Yerbę tak na niby ( ja piję Yerbę i gdyby gość tak cały czas pił to ziele to po ścianach by chodził albo serducho mu strzeliło – działa tak jak kawa albo mocna herbata i to wszystko ). Więc WC to picer na wodę i fotomontaż.
    Reasumując czyli „do brzegu” : Fazowski bufonem nie jest, czuć u Niego pasję, porusza ludzi a gdyby teren przez który przejechał był aż tak niebezpieczny to by go tam po prostu nie wpuszczono ( Jakoś nie słyszałem aby się zapuścił do Afganistanu, chociaż sam tego na nagraniach żałuje).

Dodaj komentarz