[PKST 002] 14 niesamowitych ciekawostek o Mongolii, czyli dlaczego w Mongolii nie ma piwa?

IMG_2747

Zachęcony popularnością Instagramowego projektu #ciekawostkiZrana, gdzie kilka razy w tygodniu jadąc rano do pracy przedstawiam jakieś ciekawe informacje o odwiedzonych przeze mnie krajach, tym razem postanowiłem przenieść pomysł na bloga! Przeczytacie m.in. o jurtach w miastach, wymianie koni na hybrydy, dlaczego piwo to nie piwo, a także marynarce wojennej Mongolii, która nie ma dostępu do morza. Zapraszam!

Kliknij powyżej i odsłuchaj podcastu. Pozostałe odcinki podcastu możesz znaleźć tutaj, a także na iTunes SoundCloud. Będzie mi miło, jeśli ocenisz podcast na iTunes lub SoundCloud. Możesz też go pobrać.

  Pobierz podcast (21,1 MB , 329 - ilość pobrań)

1. Połowa ludzi w Mongolii to mieszczuchy

Dokładnie 45 % wszystkich ludzi żyjących w kraju pięć razy większym od naszego, żyje w jego stolicy! Jest to aż 1,3 z 3 milionów ludzi żyjących w tym jednym mieście. Jeśli do tego doliczyć inne miasta, wyjdzie na to, że na stepie koczuje zaledwie 20-30% całego społeczeństwa mongolskiego.

IMG_4964

2. Mongolia to szósty najmniej zaludniony kraj świata!

Zaludnienie w Mongolii wynosi 1,75 osoby na kilometr kwadratowy. Mongolię wyprzedzają jedynie takie kraje jak: Wyspy Pitcairn, Sahara Zachodnia, Falklandy, norweską prowincję w Arktyce – Svalbard oraz Grenlandię. W Polsce dla przykładu zaludnienie wynosi 124 osoby na kilometr kwadratowy.

mongolia landscape

3. W Mongolii piwo to nie piwo

Gdzie wszędzie na świecie, na piwo woła się „piwo”, tak w Mongolii piwo to… szar airag, czyli – żółty kumys. Kumys, to taki napój, który już opisywałem nieraz podczas relacji z Azji Środkowej, a który jest sfermentowanym mlekiem klaczy, które posiada nawet do kilku procent alkoholu. Tak więc dumnie ze swojego narodowego trunku Mongołowie, z jednej strony nie chcąc wyrzekać się swojej tradycji, z drugiej (jak wszyscy) pożądający piwa, postanowili i u siebie sprzedawać tenże złocisty trunek, jednak pod zmienioną nazwą.

IMG_5180

4. Tutaj nie da się zgubić

W Mongolii jest dużo dróg! Mapa jest w zupełności zbędna. Wystarczy jedynie obrać odpowiedni kierunek i można jechać bez obaw przed siebie. Gruntowe drogi mają wiele odnóg, często się rozdzielają, jednak najczęściej łączą się w tym samym punkcie. Niekiedy do jednej miejscowości prowadzi kilka równoległych. Co ciekawe, mimo tak małego zaludnienia co kilka godzin i tak spotyka się na stepie jakąś jurtę, czy też samochód, więc na wszelki wypadek będzie kogo zapytać o drogę.

PL – Bardzo ciężko jest się zgubić w Mongolii! Straszyli mnie, że tutaj nie ma dróg, a okazuje się, że wręcz przeciwnie! Wystarczy jedynie obrać odpowiedni kierunek i można jechać bez obaw przed siebie. Gruntowe drogi mają wiele odnóg, rozdzielają się, jednak najczęściej łączą za kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów w tym samym, głównym punkcie ENG – It’s hard to get lost in Mongolia! People warned me that there are no roads. But it is not true! What you have to do is simply take the right direction and go. Off-roads have many branches but eventually they meet in the same, main point. #ciekawostkaZrana #widokZrana #interestingThings #Mongolia #landscape #traveling #podróżpo

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Werner (@kolemsietoczy)

5. W Mongolii jest ładnie i kolorowo!

Kto myślał, że Mongolia to tylko bezbarwna pustynia i nieciekawy step jest w wielkim błędzie!  Mongolia ma wiele niesamowitych miejsc, gór, pięknych jezior i rzek! Nawet w okresie letnim step się zieleni, jeśli tylko spadnie deszcz! Zdarza się też rzepak, z którym Mongołowie bardzo chętnie robią sobie zdjęcia. IMG_4797 IMG_3588

6. A deszcz spada w jednym momencie!

Ciekawostką jest, że właśnie 90% opadu przypada na przełom lipca i sierpnia. Wtedy to masy powietrza kontynentalnego stykają się z powietrzem polarnym i Mongolię zalewają wielkie ulewy. Kilka z nich dopadło nas właśnie na północy kraju. Byliśmy dokładnie w tym samym okresie i momentami faktycznie była taka ulewa, jakiej dawno na oczy nie widziałem. Dobrze, że mieliśmy farta i zawsze znajdowaliśmy jakis daszek, jak tylko zbliżała się czarna chmura. Dzięki tym opadom, okres wegetacji w Mongolii przesuwa się z wiosny na lato.

7. Lato=zima

Okres letni trwa pięć miesięcy, tyle samo okres zimowy. Praktycznie nie uświadczy się w Mongolii wiosny i jesieni. Co ciekawe, amplitudy temperatur roczne sięgają w niektórych miejscach nawet 90 stopni – czyli w lato mamy upał 40 stopniowy, w zimie temperatura może spaść nawet do -50. Z reguły są to jednak mniejsze różnice.   IMG_2447

8. Każdy ma 23 sztuk bydła

W Mongolii ponad połowa ludności mieszka w miastach, nie zmienia to jednak faktu, że jest ona ogromnym potentatem hodowli bydła. W całym kraju hodowane jest nawet 50 milionów sztuk bydła, co rozkładając się na każdego mieszkańca kraju daje ponad 20 sztuk bydła na głowę. Niesamowite!

ENG – Around 3 million people and 50-70 million of cattle live in Mongolia. That is a big problem for Mongolian ecosystem. Even Dzud – a winter cattle’s mass extinction due to the lack of food and strong winter – does not help PL – W Mongolii żyje około 3 miliony osób, bydła zaś pomiędzy 50-70 milionów. Jest to wielki problem dla ekosystemu, już dawno stracono kontrolę nad regulowaniem populacji bydła. Nawet zimowy Dzud nie pomaga, czyli masowe wymieranie bydła na skutek braku pożywienia i zbyt niskich temperatur. Jeden z większych Dzud w ostatnich latach miał miejsce w roku 2010, kiedy to zdechło 8 mln sztuk bydła #ciekawostkaZrana #Interestingthings #mongolia #landscape_lovers #travel #podróże   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Werner (@kolemsietoczy)

9. Mongolia ma marynarkę wojenną

Mongolia jest krajem bez dostępu do morza, ma jednak swoją marynarkę! Flota mongolska składa się z jednego kutra, który pływa po jeziorze Chubusuguł. Kuter radzieckiej produkcji, wyposażony jest w jeden karabin maszynowy, obsługiwany zaś przez 7 marynarzy, z których podobno tylko jeden potrafi pływać. Ciekawostką jest, że w czasach wielkiego Imperium, to Mongolia miała największą flotę na świecie, liczącą sobie 4000 okrętów!

foto z: www.neatorama.com

foto z: www.neatorama.com

10. Mongołowie jedzą kiełbuszi

Czasem zdarza mi się jeść suszi, niekiedy nawet zrobie samemu. Nie uważam się za wielkiego fachowca, a już napewno smakosza tego japońskiego dania, jednak po tak długiej rozłące, kiedy tylko zauważyłem TO COŚ na sklepowej półce, od razu sięgnąłem po zwitek mongolskich tugrików. Dostałem calkiem fachowo zwinięty rulon ryżu w algach z tajemniczym wnętrzem, a wszystko to owinięte folią termokurczliwą.

Co się okazało? Poza ryżem i algami niewiele miało to wspolnego ze znanym suszi. Była jakaś marchewka, groszek, coś mokrego i lepkiego (może lepiej nie wiedzieć?), a także hit nad hity – kiełbasa. W dodatku kiełbasa, jakości zbliżonej bardziej do parówki aniżeli tych znanych u nas. Nie mówię, że było to złe, zjedliśmy z przyjemnością. Jednak długo wychodziliśmy z szoku ;)

11. Hybrydy zamiast koni!

Już dawno minęły czasy, kiedy mongolscy nomadzi poruszali się wyłącznie na koniach. Teraz, nawet w środku stepu nie dziwi już widok motocykli czy samochodów postawionych obok jurt. Najciekawszy z tego wszystkiego jest fakt, że wiele z tych samochodów to Toyoty Prius, posiadające… hybrydowe silniki. Mnie to przynajmniej mocno zaskoczyło :)    IMG_3079

12. Jurty stawia się w miastach

O ile pojazdy mechaniczne sukcesywnie wypierają zwierzęta, o tyle jurty w zestawieniu z miejską zabudową mają się nadzwyczaj dobrze. Nawet w największym Ułan Bator stoją setki, tysiące jurt! Co prawda w centrum niepodzielnie królują wieżowce, jednak im dalej w stronę obrzeży miasta, tym coraz więcej jest jurt. Kilka kilometrów od centrum Ułan Bator, ilość jurt niemalże dorównuje domom.

ENG – „That was a very interesting and surprising thing! Close to every residential construction in #Mongolian cities you can find #yurts. Contrasts of Mongolia PL – Ciekawostka z Mongolii! W każdym mieście, przy większości budowanych domów można natknąć się na takie widoki. Jurty kontrastują z nowoczesnością. Na uboczu miast częstym widokiem są też jurty obok mniejszych, jednorodzinnych domów. Ludzie kiedy przyjeżdżali np. Do takiego Ułan Bator za pracą najpierw stawiali jurty, a potem budowali dom. Kiedy jednak dom już powstał, jurty wcale nie rozbierali bo i po co? #interestingThings #ciekawostkaZrana #widokZrana #landscape_lovers #traveling #podróż #podróże #travel #asia   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Werner (@kolemsietoczy)


 

IMG_5006

cztery kilometry od centrum U.B. („Ju Bi – jak to z angielska mówią sami mieszkancy stolicy)

13. Mongołowie są szamano-buddysto-ateistami

Co prawda to buddyzm (lamaizm) jest główna religią Mongołów, jednak blisko 40% z nich określa się ateistami. Spora cześć tych ludzi, praktykuje jednakowoż różnego rodzaju obrządki (np. przywoływanie zmarłych, kult drzew, ognia itd.), które faktycznie świadczyć mogłyby o tym, że kultywują szamanizm.  Co ciekawe także sporo ludzi, którzy określają siebie buddystami, wprowadza w swoje religijne życie wiele elementów szamańskich. Nie widzą nic złego w stawianiu posążków buddy czy obrazu Dalajlamy szamańskiego bębna lub innych atrybutów. Chętnie tez oddają cześć wspomnianym drzewom i Owoo – położonym w charakterystycznych punktach (przełęcze, szczyty górskie) kopcom kamieni – typowymi własnie dla szamanizmu.

Nic tu nie jest jednoznaczne, gdyż w wszystkich wierzeniach Mongołowie są bardzo elastyczni i wydają się dopasowywać i faworyzować akurat ten ich element, który akurat im odpowiada.

IMG_4810

Oficjalnie (co jest bardzo wątpliwe), w Mongolii zaledwie 3% ludzi to szamani,

IMG_4303

Nieco mniejsze Owoo niż powyżej. W miejscach tych oddaje się cześć zmarłych poprzez trzykrotne obejście Owoo, a także zostawienie jakiegoś daru. Np:. butelki, gałęzi, szarfy i wiele innych. Wysoce wskazane jest dorzucenie też swojego kamyka.

IMG_5067

Na jednej sesji przywoływania przodków mieliśmy okazję być u naszych gospodarzy. Niesamowicie dziwne przeżycie

14. W Mongolii wszystko jest mongolskie!

Mongołowie niewiele rzeczy mają do zaoferowania światu. Zmuszeni są importować wiele produktów spożywczych, przez co wydają się bardzo doceniać swoje własne. Jeśli już jakieś wyprodukowane zostały w Mongolii, to nietrudno je odszukać na półkach sklepowych. Większość z nich opatrzona jest napisem „mongolskie mydło”, „mongolskie cukierki”, „mongolskie mięso”.

Mongol boru - mięso mongolskie, którym żywiła się ponoć armina Czyngis-chana. Takie liofilizat made in mongolia. Strasznie niedobre to było...

Mongol boru – mięso mongolskie, którym żywiła się ponoć armina Czyngis-chana. Takie liofilizat made in Mongolia. Strasznie niedobre to było…

Mongolski agar - czyli...

Mongolski agar – czyli…

To tyle! Mam nadzieję, że podoba Wam się taka formuła, lubicie dowiadywać się różnych ciekawych rzeczy o świecie i chętnie będziecie po nie wpadać na mój Instagram. Serdecznie zapraszam, no i zachęcam do posłania wpisu dalej. Będzie to najlepsze dla mnie wynagrodzenie za pracę włożoną w bloga :)

Zachęcam też zajrzeć do praktycznego tekstu o Mongolii, gdzie znajdziesz wszystko co potrzebujesz jadąc do Mongolii

IMG_2747

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (42):

  1. Polska przed wojną też miała szkołę marynarki wojennej w Pińsku,na rzece.

  2. Karolina pisze:

    Tak, taka formuła bardzo mi się podoba! Piękne zdjęcia, krótkie, lecz treściwe opisy. Chętnie przeczytam więcej takich ciekawostek o różnych krajach :).

  3. Martyna pisze:

    Hej, mega ciekawy artykuł : )
    Nie wiedziałam, że te sterty kamieni nazywają się Owoo. Za to słyszałam, że każdy z kolorów szarf oznacza inną intencję – pamiętam tylko, że niebieski to zdrowie członków rodziny.

    Jako ciekawostkę nr 15 mogę dodać coś na temat komunikacji w UB. Jako, że jest ogromny problem z korkami na ulicach to wymyślono coś takiego: każde auto ma być oznaczone konkretnym kolorem i ma to oznaczenie gdzieś na przed niej szybie (o ile dobrze pamietam). Zamysł był taki, że np. W poniedziałki do miasta nie mogą wjeżdżać auta oznaczone kolorem żółtym, we wtorek zielonym itp. Spodziewano się, ze ludzie zaczną jeździć komunikacją miejską albo zabierac sie z sąsiadami. i mialo być cacy. W sumie pomysł był, ale czy przyniósł efekt to chyba nie muszę pisać, dramat tak czy siak : )

    • Karol Werner pisze:

      A ja znowu czytałem, ze kolory szarf oznaczają różne elementy natury nieożywionej, żywioły. Słońce, niebo, drzewa itd…

      Dzięki za mega ciekawy komentarz! Aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś na taki pomysł wpadł.

  4. PanPrzewodnik pisze:

    Hej! Mógłbyś opisać jak wyglada taki rytuał przywoływania przodków?:)

  5. Ela pisze:

    Marynarka mongolska mnie urzekła ☺

  6. Roraima Vento pisze:

    Świetna decyzja, bo myślałam, że szkoda, by osoby bez instagramu nie dowiedziały się tylu ciekawych rzeczy :)

  7. Renata Morska pisze:

    Baigal w Mongolii nie ma piwa ?!?!?!? :D

  8. Renata Morska czytaj uważnie. Jest piwo:/

  9. Hai Le pisze:

    Marynarka rządzi. A takie pseudo-suszy byłam jadłam, bardzo mi smakowało swoją drogą, jadłam w wersji wege bez mięsa, sama marchewka. Obstawiałam tylko, że to może wymysł koreański jest, a tu proszę, mongolski!

  10. gaspares pisze:

    Ten „żółty kumys” to chyba nie tyle ich niechęć do wyrzekania się własnych tradycji. Tak po prostu działa język mongolski – jest konserwatywny, niechętnie przyjmuje nowe słowa, często tworzy złożenia na bazie czegoś już znanego.

  11. Kasia pisze:

    Ja pseudo sushi robię też w Polsce, więc to dla mnie nic dziwnego ;) Świetny wpis, aż chce się tam być. Jestem wielką miłośniczką takich rzadko zaludnionych miejsc. Widząc zdjęcia chcę zdjąć rower ze ściany i lecieć tam najbliższym samolotem ;)

  12. Ekstra tekst, idealny do porannej kawy, zamiast gazety :)

  13. I feel i win pisze:

    Punkt 10. To nie jest sushi tylko kimbap danie koreańskie :)
    Punkt 4. Głupoty :) tak samo można powiedziec o herbacie w jezyku polskim wszedzie jest tea albo czaj a w polsce sie mówi herbata czepianie sie nazewnictwa którego sie nie rozumie bravo :)

    • Karol Werner pisze:

      Może i masz rację co do kimbap, nie wiem, nie byłem. Nie zmienia to faktu, że bliżej temu do sushi niż rolady śląskiej, więc porównanie jak najbardziej jest wskazane.

      Jeśli chodzi o piwo (punkt 3, nie 4) to… Wyluzuj! Gra słów, znamy takie pojęcie? :) Zresztą sami Mongołowie mówią na piwo Szar Airag, więc nie wiem w czym problem? ;)

  14. Brewa pisze:

    Jako 15 ciekawostkę dodałbym obecność licznych towarów z Polski – to jedyny kraj w Azji, z którym mamy dodatni bilans eksportowy, a na półkach jest bardzo wiele polskich słodyczy czy innych towarów spożywczych. Swego czasu po Ułan Baator jeździły nawet autobusy reklamujące Kubusia ;).

  15. Turysta pisze:

    Świetny wpis. Miejsce ze zdjęcia z pkt.4 – super. Fajne miejsce na spacer i odpoczynek :)

  16. Fajny wpis. Ale przeczytaj punkt 2 jeszcze raz, bo zmieniłeś zupełnie sens zdania ;)

  17. Woj Tyn pisze:

    Nie ma piwa? To nie jadę

  18. Ada Mielnik pisze:

    Super wpis! Kielbasuszi wymiata!

  19. Dawid Białowąs pisze:

    Ułan-Bator jest naprawdę aż takie obrzydliwe? Niedawno po mongolskiej stolicy można sobie poszusować za pomocą street view, poza korkami na dosłownie każdej ulicy jakaś nadmierna brzydota nie rzuciła mi się specjalnie w oczy. Typowe miasto byłego ZSRR ;)

  20. Kingway007 pisze:

    Mongolia to również państwo, z którego ciężko jest otrzymać pocztówkę :P

  21. Anna Wydrych pisze:

    Zazdraszczam tej Mongolii coraz bardziej :)

  22. dobrze się słucha:)

  23. Szymon pisze:

    Jak zdobywasz te wszystkie informacje? Szperasz w internecie, przeczesujesz książki czy wszystkiego dowiadujesz sie od tubylców?

Dodaj komentarz