25 ciekawostek o woj. śląskim, o których pojęcie mają tylko jego mieszkańcy (albo też nie)

Im dłużej na Śląsku mieszkam, tym bardziej mnie fascynuje. Ale nie tylko Śląsk, a całe województwo. A właśnie! Wiecie dlaczego nie na całe województwo śląskie można mówić „Śląsk”? Albo gdzie kursuje najstarszy tramwaj w Polsce? Gdzie nie działa grawitacja? Albo gdzie i po co zbudowano najwyższą w Europie drewnianą konstrukcję? Albo do czego służył piekarok lub sztolnia kopalniana? O tym i wielu innych rzeczach w dzisiejszym mega obszernym tekście. Zapraszam!

1. Wiesz, że woj. śląskie wcale nie leży na Śląsku?

Punkt obowiązkowo jako pierwszy. Żebyście nie musieli się zastanawiać dlaczego ten Karol raz mówi, że coś jest na Śląsku, a raz w śląskim. :)

Bardzo często mylone jest lub zwyczajnie nie zwraca się uwagi na to co nazywamy „Śląskiem”. Jadąc do Częstochowy i mówiąc, że było się na Śląsku można mocno narazić się jej mieszkańcom. Podobnie zresztą jest z Jaworznem, Żywcem czy Zagłębiem. Skąd się to bierze?

Oczywiście z historii! Całe zamieszanie sprowadza się do dawnej krainy historycznej nazywanej Śląskiem. Aktualne granice województwa śląskiego tak naprawdę obejmują tylko kawałek wschodniej części dawnego Śląska. Pozostała część województwa śląskiego – w tym wspomniana Częstochowa, Jaworzno, Żywiec, Zagłębie inne miasta to historyczna Małopolska.

Najlepiej zobrazują to poniższe mapy:

Już wiecie, gdzie można mówić, że jest się na Śląsku? Nauczcie się i czasem nie walnijcie żadnej gafy!

2. Jest tutaj miejscowość z własnym językiem

Wymysiöeryś, czyli Język Wilamowski, to prawdziwy fenomen. Mowa o języku, a dokładniej etnolekcie, który znany i używany jest tylko w jednym mieście leżącym w granicach woj. śląskiego – Wilamowicach.

Jego początki sięgają najpewniej XIII wieku. Wtedy to po najeździe mongolskim, aby odbudować straty w ludziach zaproszono w te okolice osadników z zachodniej Europy. I tak na ziemie dzisiejszych Wilamowic ściągnęli osadnicy holenderscy, niemieccy i szkoccy. Osadnicy bardzo dbali o swoją odrębność kulturową, dbali o język, praktykowali tylko małżeństwa wewnątrz społeczności. Jeśli zaś ktoś chciał się wejść do wilamowskiej społeczności, musiał poznać i przyjąć jej obyczaje, a także nauczyć się języka.

Tak znacząca izolacja kulturowa i dbanie o tradycję spowodowało, że po tak wielu stuleciach Wymysiöeryś ciągle istnieje.  Niestety już nie na taką skalę jak kiedyś. Aktualnie, od końca II Wojny Światowej i początku okupacji radzieckiej obserwuje się powolne, ale sukcesywne zanikanie etnolektu. Wymysiöeryś zna aktualnie zaledwie 20-30 osób, a wszystkie są już w dość podeszłym wieku.

I wydawać by się mogło, że to już początek końca Wymysiöeryś.  Jednak wśród młodego pokolenia pojawiły się osoby chcące odbudować znajomość języka wśród mieszkańców Wilamowic. Do tego stopnia, iż udało się chociażby wprowadzić do szkoły w Wilamowicach naukę języka wilamowskiego. Także jest nadzieja!

3. Śląskie żubry uratowały gatunek!

Ciągnąc temat odbudowywania czegoś przed zapomnieniem (a w tym przypadku przed utratą) przenieśmy się do Pszczyny. Historia żubra w Polsce jaka jest, każdy wie. Gatunek został niemalże całkowicie wybity przez człowieka. Na szczęście w porę się obudziliśmy.

Mało kto jednak wie, że to ośrodek hodowli żubrów z Pszczyny w woj. śląskim odegrał kluczową rolę w przywracaniu gatunku.

Historia swój początek ma w roku 1865, kiedy to do Pszczyny przywieziono żubry z Puszczy Białowieskiej. Żyły i w miarę sprawnie rozmnażały się one na Śląsku. Niestety w Białowieży do 1919 roku wytępiono całą dziko żyjącą populację. Odtwarzanie gatunku w Białowieży podjęto jednak dopiero po 10 latach, gdzie w tym samym czasie także i w Pszczynie wybito znaczną cześć populacji. Z 42 sztuk w 1919 roku, zostało zaledwie 7 żubrów w 1929.

Na szczęście udało się odtworzyć gatunek i dzisiaj możemy cieszyć się ponad 1400 żubrami w całym kraju!

A żubry między innymi można oglądać także i w Pszczynie, w pokazowej zagrodzie. A jak już odwiedzicie żubry w Pszczynie, polecam wpaść pochodzić wokoło neobarokowego  pałacu pszczyńskiego. Świetna okolica!

4. Na Śląsku jest trzecie najbardziej zielone miasto w Polsce

Pewnie mało kto spoza Śląska myśli o aglomeracji śląskiej, jako o miejscu zielonym. A tutaj niespodzianka! Według przeprowadzonych obliczeń, Katowice, biorąc pod uwagę kilkanaście największych miast w  kraju, są trzecim najbardziej zielonym! Lasy zajmują tutaj aż 40% powierzchni miasta.

Jest to głownie zasługa dzielnic południowych – głównie Lasów Murckowskich, będących pozostałością po nieistniejącej już na skutek rozwoju cywilizacyjnego Puszczy Śląskiej. Więcej między innymi o lasach Katowickich pisałem w osobnym tekście: Gdzie na rower na Śląsku? Tereny zielone wokoło aglomeracji śląskiej. Serdecznie zapraszam. Dużo zdjęć!

Lasy Murckowskie

5. Park Śląski i najstarsze planetarium w Polsce!

Zostając jeszcze w temacie terenów zielonych. Zaskakującą ciekawostką jest pierwsze miejsce Chorzowa, wśród najbardziej zielonych miast w Polsce. Tym razem biorąc jednak pod uwagę tereny miejskie (bez lasów). Najbardziej wpływ na to z pewnością ma Park Ślaski, do niedawna nazywany Chorzowskim.

Jeśli już będziecie w okolicy, koniecznie musicie zajrzeć. Jest to świetne miejsce wypoczynkowe, zwłaszcza jeśli macie już dosyć ciągłego ruchu samochodowego. I to znacznie bliżej od centrum Katowic niż wspomniane Lasy Murckowskie. A w Parku Śląski zdecydowanie jest co robić! Jest gdzie poleżeć, potrenować, zrobić grilla. Jest wiele kilometrów ścieżek rowerowych, a także długa trasa rolkowa. Znajduje się tutaj Wesołe Miasteczko, rosarium oraz najstarsze i największe planetarium w Polsce. Zbudowane, jak zresztą większość zabudowań Parku Śląskiego w stylu socrealistycznym. A nad parkiem kursuje kiedyś najdłuższa nizinna kolejka linowa Europy licząca sobie 6 kilometrów. Dzisiejszy odnowiony odcinek mierzy zaś 2 kilometry i porusza się na trasie Śląskie Wesołe Miasteczko – Stadion Śląski.

Park Śląski – widok na Stadion Śląski

 

 

6. Jeździł tutaj kiedyś pociąg szybki jak Pendolino

Wróćmy znowu do historii. W latach międzywojennych Niemcy bardzo prężnie zaczęły inwestować w rozwój szybkiej kolei. Jako, że Śląsk był jednym z najbardziej istotnych ośrodków gospodarczych, także i tutaj postanowiono pociągnąć jedną z nitek „latającej” kolei. Ówczesna kolej nawet na dzisiejsze czasy była czymś wyjątkowym. Docelową stacją na Śląsku był Bytom, zaś czas trwania podróży z Berlina wynosił zaledwie 4 godziny i 11 minut. Daje to średnią prędkość równą 124km/h, a najwyższa zanotowana wyniosła aż 160km/h! I pomyśleć, że dzisiaj do Berlina z Katowic jedzie się średnio dwa razy dłużej, a dopiero Pendolino na trasie Katowice-Warszawa osiąga taką samą średnią prędkość co Latający Ślązak.

Oczywiście porównanie do dzisiejszych czasów jest naciągane, bo wiadomo, że tamte tory były nowiutkie, a pociągów było jak na lekarstwo. Jednak i tak mnie bawi i smuci jednocześnie! ;)

Latający Ślązak swój pierwszy kurs zaliczył dnia 15 maja 1936 roku. Szybko jednak, bo już w 1939 roku został z torów zdjęty. Powód? Wojna, która wymusiła zachowanie cennego paliwa do innych celów. Jak się pewnie domyślacie, po wojnie pociąg nigdy już na śląskie tory nie wrócił. fot: wikipedia.org

7. Na Śląsku kursuje najstarszy tramwaj w Polsce

Zostając w klimacie transportu szynowego. Wiedzieliście, że w Bytomiu można przejechać się najstarszym, ciągle kursującym tramwajem w Polsce? Tramwaj linii 38 jeździ na długości 5 przystanków. Począwszy od przystanku Bytom Kościół św. Trójcy, kończąc zaś na Bytom Powstańców Śląskich. Co ciekawe jest to także jedna z najkrótszych tras tramwajowych w Europie. Ma zaledwie 1350 metrów i jej przejechanie w jedną stronę zajmuje 6 minut. Nie ma on absolutnie żadnych ulg ze względu na wiek. Kursuje regularnie, codziennie i to co 20 minut!

Tramwaj zbudowany został w 1949 roku. Poza drobnymi przeróbkami technicznymi wymuszanymi względami bezpieczeństwa (głównie elektryka i system hamulcowy) tramwaj praktycznie się nie zmienił.

 

8. W śląskim są aż dwie pustynie! 

Miejsca absolutnie fenomenalne, o których istnieniu często wydają się zapominać nawet rodowici mieszkańcy woj. śląskiego. Zwłaszcza o mniejszej pustyni Siedleckiej. Położona jest w gminie Janów i choć tak naprawdę nie jest prawdziwa pustynią, a do jej powstania przyczynił się człowiek (teren dawnego wyrobiska), nie zmienia to faktu, że jest niesłychanie atrakcyjna. Jest czymś niespotykanym, wyjątkowym i magicznym. Koniecznie trzeba odwiedzić to miejsce będąc na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Szkoda tylko, że jej teren rozjeżdżają użytkownicy motorów i kładów. Niestety, jeśli na takich traficie, cały czar pryska :(

Na szczęście jest jeszcze druga pustynia w woj. śląskim! Mowa o Pustyni Błędowskiej, która położona 55 kilometrów na południe od Pustyni Siedleckiej. Jest to największa pustynia w Polsce. Teren lotnych piasków rozciąga się aktualnie na obszarze 33 km². Do jej powstania także przyczynił się człowiek, a dokładniej – masowa wycinka drzew na potrzeby górnictwa i hutnictwa. Co wraz ze sporym  eksploatowaniem okolicznych zasobów wody, a tym samym spadku poziomu wód gruntowych spowodowało powstanie tego iście pustynnego krajobrazu.

Pomijając już jednak fakt powstania, muszę przyznać, że jest to chyba jedno z moich ulubionych miejsc w woj. śląskim. Aż przypominają mi się mongolskie stepy i rosyjska tajga.

Kładów nie widzieliśmy, ale za to nad głowami do późnych godzin nocnych latał wojskowy helikopter.
Tutaj Pustynia Siedlecka. autor: gdziewyjechac.pl

9. Są tutaj ciekawe szlaki turystyczne:

Coś dla osób lubiących tematyczne zwiedzanie danych miejsc. Dla tych, którym nie wystarczy po prostu odwiedzenie 3 najciekawszych, najpopularniejszych i najbardziej zatłoczonych miejsc w ciągu weekendu. Coś dla miłośników wracania w te same okolice wielokrotnie, odnajdywania kolejnych powiązanych jakimś wspólnym mianownikiem miejsc. W śląskim znajdzie się kilka ciekawych propozycji szlaków. Mianowicie:

10. Szlak kulinarny „Śląskie Smaki”

Najmłodszy z wszystkich. Jest to szlak łączący lokale i restauracje serwujące tradycyjne dania śląskie. Dania tradycyjne dla śląska, ale także dania jurajskie, zagłębiowskie i beskidzkie. I niech nikt nie myśli, że skoro gdzieś, kiedyś jadł roladę z kluskami, to wie wszystko o kuchni śląskiej. Absolutnie. Na listę wpisane jest ponad 30 lokali, serwujących wiele dziesiątek dań tradycyjnych w różnych wariacjach. Pełna lista lokali tutaj.

No ale kluski też są ;)

11. Szlak Zabytków Techniki

Niesłychanie ciekawy, zdecydowanie mój ulubiony szlak turystyczny, obejmujący obiekty związane z przemysłem górniczym, hutniczym, energetycznym i nie tylko. Wielokrotnie nagradzany, a w 2010 roku dopisany został do Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Od tego samego roku organizowana jest także Industriada, czyli Święto Szlaku Zabytków Techniki. Przyciąga ona tysiące uczestników z całej Polski, a w trakcie jej trwania w miejscach należących do Szlaku organizowane są koncerty, widowiska multimedialne, spektakle i wiele innych atrakcji. Tegoroczna Industriada odbędzie się 10 czerwca, a jej plan wraz z listą wszystkich obiektów znaleźć możecie tutaj.

Przyjrzyjmy się jeszcze kilku miejscom należącym do Szlaku Zabytków Techniki w innych podpunktach.

Osiedle robotnicze Nikiszowiec wybudowane dla pracowników kopalni Giesche wybudowane w latach 1908-1919. Jeden z ciekawszych punktów na szlaku.

12. Szlak Architektury Drewnianej

Również województwo śląskie, podobnie jak małopolskie, podkarpackie i świętokrzyskie ma coś dla miłośników architektury. Mianowicie – Szlak Architektury Drewnianej. Ciągnący się na długości ponad 1000 kilometrów szlak obejmuje aż 93 obiekty drewniane. Głównie kościoły, jednak na liście znajdują się także karczmy, leśniczówki, skanseny, a nawet pałacyk myśliwski zlokalizowany w Wiśle, a zbudowany pod koniec XIX wieku z polecenia Habsburgów. Pełną listę obiektów wraz z mapą znajdziecie tutaj.

Wpisany na szlak Skansen w Chorzowie

13. Szlak Orlich Gniazd

Śląskie jest drugim województwem z największą ilością zamków! Z dolnośląskim, która ma najwięcej zamków w Polsce (blisko 130), śląskie nie może się równać, jednak trzeba przyznać, że liczba 46 także jest bardzo imponująca. Na szczególną uwagę zasługuje znany mam nadzieję wszystkim Szlak Orlich Gniazd!

Orle Gniazda, to system średniowiecznych zamków, linia obronna dawnych granic tworzącego się Królestwa Polskiego, którą budowę zlecił Kazimierz III Wielki. System Orlich Gniazd składał się z 13 zamków królewskich wznoszonych na wysokich, trudno dostępnych skałach wapiennych – skąd też wzięła się nazwa nawiązująca do gniazd orłów. A także 17 zamków prywatnych, które miały być wsparciem obronnym dla tych pierwszych. Poza tym wybudowano jeszcze kilkanaście baszt, strażnic i innych warownych budowli.

Po więcej informacji zapraszam do wpisu, gdzie opisuję naszą wycieczkę rowerową Szlakiem Orlich Gniazd. Dużo zdjęć, ciekawostek i porad praktycznych. Poniżej zaś mapa wszystkich zamków województwa

 

Bardzo polecam, sporo ciekawych informacji o zamkach w całej Polsce. Grafika i opis: zamki.res.pl.

Legenda:

Ikonka1 – zamek (lub jego szczątki) istnieje i można go zwiedzić bądź oglądnąć z zewnątrz
Ikonka2 – zamek szczególnie polecany do odwiedzenia
Ikonka3 -po zamku przetrwały tylko bardzo drobne pozostałości albo został całkowicie przebudowany
Ikonka4 – zamek istniał dawniej, ale obecnie nie ma już żadnego śladu murów (mogą być zarysy fosy i wałów)
Ikonka5 Ikonka8 Ikonka6 Ikonka7 – jak wyżej, lecz dotyczy dworu obronnego, kasztelu, pałacu stylizowanego na zamek położonego na wzgórzu czy innego obiektu którego nie można nazwać zamkiem obronnym

14. Piecze się tutaj chleb w stuletnim piekaroku!

Ciekawostka związana akurat z moim rodzinnym miastem. W Rudzie Śląskiej ostał się ostatni, działający piekarok! Piekarok, to nic innego jak mała piekarenka, piec chlebowy, w której dawniej pieczono chleb. W XIX wieku każde osiedle miało swój piekarok, z czasem jednak obiekty przestały spełniać swoje pierwotne zadania. Większość z nich rozebrano, albo zaadoptowano do innych celów. Ten rudzki przez lata był czyjąś królikarnią. Na szczęście miasto się nim zaopiekowało, przy współpracy z jedną z piekarni wyremontowało, a teraz na specjalne okazje piecze się w nim chleb. Jakby co, znajduje się on dokładnie w tym miejscu.

15. Żydowskie dziedzictwo Śląska

Żydzi od wieków stanowili ważną społeczność w regionie. Aktualnie ich kultura i historia jest nieco zapomniana, a miejsca związane z dawnymi mieszkańcami woj. śląskiego moim zdaniem często niesłusznie pomijane podczas wycieczek. Zwłaszcza, że podejmowane są różne ciekawe projekty stawiające sobie za cel przywracania pamięci o Żydach.

Jeśli ktoś chciałby zwiedzać tutejsze okolice śladami żydowskiej kultury i historii, koniecznie powinien zainteresować się projektem – Opowieść Nieobecnych. Jest to projekt, który spina klamrą 64 miejsca związane z kulturą żydowską. Dla każdego z tych miejsc zostały nagrane słuchowiska, które pobrać można ze strony Opowieści Nieobecnych. Są pełne ciekawych i ważnych informacji – sprawiają, że nie tylko bezmyślnie oglądamy dane miejsca, ale także mamy możliwość zaznajomienia się z ich historią. Przewodniki audio można też je za pomocą kodów QR znajdujących się w każdym z opisanych miejsc.

16. To w śląskim znajduje się budynek, który nosisz w portfelu

W szoku byłem, kiedy zamieściłem to zdjęcie jakiś czas temu na instagramie i facebooku. W szoku, jak wiele osób nawet nie wiedziało, że na banknocie dwudziestozłotowym znajduje się jakiś budynek! A zlokalizować go potrafili już chyba tylko cieszynianie. Mowa o cieszyńskiej rotundzie, będącej pierwszym murowanym obiektem sakralnym na terenie Śląska Cieszyńskiego. Powstała ona w XII wieku pełniąc rolę kaplicy zamkowej, zaś na banknocie dwudziestozłotowym znalazła się po denominacji w 1995 roku. Rotundę możecie zwiedzić wirtualnie tutaj. Bardzo polecam! :)

 

Pozdrowienia z Cieszyna #poland #cieszyn #blogtroterzy #20zł #xperiaz3 #ican

Post udostępniony przez Karol Werner (@kolemsietoczy)


17. Czy wiesz, że na Śląsku jest wieża Eiffla? 

Wieża liczy sobie 111 metrów i w całości zbudowana jest z drewna. Konstrukcja wzniesiona została bez użycia jakiegokolwiek stalowego gwoździa, zaś do łączenia modrzewiowych bali użyto ponad 16 tysięcy mosiężnych śrub. Jest to ewenement na skalę światową, bo próżno szukać gdziekolwiek indziej tak wysokiej, drewnianej wieży nadawczej. Jest to też aktualnie najwyższa drewniana konstrukcja w całej Europie.

Radiostacja Gliwicka służyła celom propagandowym Niemiec, a dokładniej umożliwiała dotarcie z sygnałem radiowym wrocławskiej rozgłośni Reichssender Breslau na tereny Górnego Śląska i dalsze ziemie Polskie. Co ciekawe, w ciągu nocy, dzięki warunkom znacznie bardziej sprzyjającym rozprzestrzenianiu się sygnału, sygnał z Gliwic mógł być odbierany w całej Europie, a nawet części Azji i Ameryki Północnej. Z gliwicką radiostacją wiąże się też historia hitlerowskiej prowokacji, która jako jedna z wielu podobnych miała być dla III Rzeszy argumentem do przeprowadzenia ataku na Polskę. W 1939 roku do siedziby radiostacji wdarli się przebrani za powstańców śląskich funkcjonariusze służb bezpieczeństwa Niemiec usiłując „przejąć” radiostację.

Śpieszcie się i przyjeżdżajcie! Bo szacuje się, że ze względu na ograniczona żywotność drewna, wieża postoi jeszcze nie dłużej jak 20 lat.

18. Unikatowe stalowe domy. Po co one komu?

Także w woj. śląskim, a dokładniej Zabrzu powstał inny budynek będący ewenementem na skalę Europejską. A właściwie kilka budynków. I to również ewenementem ze względu na nietypowy jak na rodzaj budowli materiał budulcowy. Mowa o domach budowanych ze stali, które powstały w Zabrzu (4 sztuki) oraz w Opolu (1 sztuka). Aktualnie w pełnej krasie (czyt: nieocieplony) pozostał tylko jeden, położony przy ulicy Cmentarnej 7d w Zabrzu. Powstał on w roku 1927, jego budowa trwała 26 dni i pracowało przy niej 16 robotników.

Budynki te stanowiły swoisty eksperyment architektoniczny i technologiczny. Eksperyment, który jednak nie wypalił. Dlaczego eksperyment się nie przyjął i na stalowy dom patrzy się teraz jak na swojego rodzaju fanaberię ówczesnych zarządców miasta? Możecie o tym przeczytać w tekście o Zabrzu.

W domu mieszkają 4 rodziny, a mieszkańcy śmieją się, że ze względu na cienkie ściany, kiedy się kichnie, to sąsiad odpowiada – na zdrowie!

19. Jedna z najdłuższych dziedzicznych sztolni w Europie

Sztolni na Śląsku było sporo, jednak to Sztolnia Dziedziczna w Zabrzu zasługuje na szczególną uwagę. Była to najdłuższa tego typu budowla hydrotechniczna w Europie.  Jej budowę rozpoczęto w roku 1799, a zakończono w 1863. Jak pisałem w tekście dotyczącym ciekawych miejsc w Zabrzu, kanał miał za zadanie zarówno odwadnianie kopalni jak i transport urobku łodziami, aż do wylotu ze sztolni, który znajdował się w centrum Zabrza. Dalej zaś urobek był przerzucany na barki i powierzchnią transportowany już dalej.

Niestety powolne drążenie (średnio 217 metrów rocznie), a tym samym długi czas realizacji projektu (64 lata) spowodowały, że kiedy prace ukończono, sztolnia straciła na znaczeniu. Głównie ze względu na postęp technologiczny i rozpowszechnienie znacznie sprawniejszych pomp parowych, których można było użyć do odprowadzenia wody. I od tamtego czasu sztolnia pełniła tylko role pomocnicze i ograniczoną funkcję odwadniającą.

Przejdźmy jednak do przyszłości. Na szczęście władze Zabrza doskonale zdają sobie sprawę z potencjału turystycznego takiej Sztolni i sukcesywnie od lat starają się przywrócić ją do dawnego stanu.  W ciągu ostatnich lat trwało udrażnianie zasypanych od dawna kanałów sztolni, zaś aktualnie trwa adaptacja udrożnionych już fragmentów do celów turystycznych. Fragment udostępniany turystom będzie ściśle związany z działającym już Skansenem Górniczym „Królowa Luiza” i będzie świetnym uzupełnieniem zwiedzania. Aktualnie pomiędzy dwoma miejscami tworzącymi skansen – jednym przy szybie „Carnall” drugi przy szybkie „Wilhelmina” trzeba iść pieszo blisko 700 metrów. Po otwarciu sztolni będziemy mogli ten fragment przepłynąć łodziami pod ziemią. A kiedy będzie otwarta? No cóż… Co roku termin ten przekładany jest na kolejny. Miejmy nadzieję, że w 2017.

Na szczęście w woj. Śląskim jest już kilka innych miejsc pod ziemią, gdzie można przepłynąć łodziami. Polecam chociażby zainteresować się kopalnią srebra czy też Sztolnią Czarnego Pstrąga położonymi w Tarnowskich Górach.

20. Jest tutaj też najniżej położona szynk w Europie!

Szybka ciekawostka ponownie dotycząca Zabrza, tym razem jednak innego miejsca. W kopalni Guido, dla turystów otwarte są trzy poziomy – o głębokości 170, 320 oraz 355. Mowa o poziomie środkowym, podczas którego zwiedzania poznajemy zasady działania kopalni, historię rozwoju górnictwa, technik górniczych, a także mamy okazję przejechać się podwieszaną elektryczną kolejką. Zwiedzanie zaś kończy się w najniżej położonym szynku w Europie.

Ah! Szynk po śląsku, to nic innego jak pub! ;)

21. W granicach śląskiego jest dawny Trójkąt Trzech Cesarzy

Kartograficzno-historyczna ciekawostka. Nieopodal Mysłowic, a tym samym w aktualnych granicach województwa śląskiego znajduje się styk granic trzech wielkich cesarstw – Prus, Austrii i Rosji. Dokładnie w tym miejscu stykały się granice mocarstw w latach 1846 (likwidacja Rzeczpospolitej Krakowskiej) – 1915 (wybuch I wojny światowej). Do czasów wybuchu I wojny światowej trójstyk granic był miejscem znanym i popularnym niemalże w całej Europie. Według różnych źródeł tygodniowo przyjeżdżało tutaj w celach turystycznych (głównie Niemcy) średnio 4500 osób tygodniowo, a po rzece spływały nawet wycieczkowe parostatki.

Tak kiedyś wyglądały pocztówki z Trójkąta Trzech Cesarzy. Dzisiaj wszystko zarosło, jednak jest pamiątkowa tablica zamontowana z okazji wstąpienia Polski do UE, na której napisano: „W miejscu, w którym niegdyś stykały się granice trzech zaborów dzisiaj świętujemy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i jesteśmy dumni, że wspólnie budujemy Europę bez granic.”

 

 

 

 

22. I aktualny w Jaworzynce!

Cesarstw już nie ma, granice od tamtego czasu się pozmieniały, jednak także teraz woj. śląskie ma swój trójstyk. Z tym, że Polsko-Czesko-Słowacki w Jaworzynce! Trójstyków na granicach Polski jest sześć, jednak ten jest o tyle wyjątkowy, że zamiast jednego obelisku oznaczającego miejsce styku granic, są aż trzy. Każdy w innym kraju.

Z tego powodu, że dokładne miejsce, w którym znajduje się styk granic znajduje się w niewielkim, płynącym nieopodal potoku. A jak wiadomo w potoku obelisku się nie postawi (albo po co kombinować?). Postawiono więc trzy. Ciekawostką jest też fakt, że sam potok ma aż trzy nazwy. W Czechach nazywa się Kubankowski, na Słowacji Gorylów, w Polsce – Potok Wawrzaczowy.

23. Jest tutaj góra, na której nie działa grawitacja

Co by to było, jeśli nie wspomniałbym o Beskidach! W Beskidzie Małym, jak sama nazwa wskazuje nie ma zbyt imponujących gór, jednak jest jedna, która elektryzuje szczególnie wiele osób. I to przynajmniej nie ze względu na widoki (choć też jest ładnie!), ale ze względu na dziwne zjawisko występujące na drodze prowadzącej na szczyt. Na jednym odcinku, dajmy na to – jadąc z górki, dzieją się dziwne rzeczy. Pojazdy zostawione na luzie nagle zwalniają, zatrzymują i zaczynają toczyć do tyłu pod górkę! Jaka jest przyczyna?

Ludzie mówią o żyłach wodnych, lawie i przeróżnych zjawiskach nadprzyrodzonych zaburzających ziemską grawitację. Jak jest naprawdę? Na odcinku tym doświadczamy bardzo ciekawego złudzenia, iluzji. Droga wydaje się wznosić, jednak tak naprawdę opada. Można podejrzeć sporo prób udokumentowania tego zjawiska na youtube. Bardzo polecam jednak się wybrać!

O, nawet znalazłem widoczek z Żaru. Zdjęcie z wycieczki rowerowej z 2010 roku. Do dziś pamiętam jakiej zadyszki dostałem ;)

24. Wyjątkowy Sejm Śląski

Na dokładkę, w tematyce budynków, kilka faktów dotyczących Gmachu Sejmu Śląskiego w Katowicach. Ten ogromny, modernistyczny budynek skrywa w sobie wiele ciekawostek, jednak trzy zasługują na szczególną moim zdaniem uwagę.

Msza polowa z okazji 15 rocznicy wybuchu III powstania śląskiego przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego (rok 1936)

Po pierwsze Sala Sejmowa, była pierwowzorem dla sali Sejmu Rzeczpospolitej w Warszawie. Jest niemalże bliźniaczo podobna, z tym, że mniejsza.

Druga ciekawostka dotyczy wind. W gmachu budynku zastosowano windy paciorkowe (tak zwany dźwig okrężny) i jest to aktualnie jedna z niewielu tego typu wind w kraju.

autor: RokerHRO
autor: RokerHRO

Trzecią ciekawostką jest zlokalizowany w podziemiach gmachu Sejmu skarbiec. Trzymano w nim w okresie międzywojennym tzw. Skarb Śląski. Jeśli zaś przedostała się do środka osoba niepowołana, skarbiec zapadał się i cały Skarb zatapiany był w basenie znajdującym pod podłogą!

25. Wasze ciekawostki?

Uff. Szacuneczek, jeśli ktoś dotarł do końca. Dawno nie napisało mi się tak długiego tekstu. Mam nadzieję, że się podobało i jak rozmowa zejdzie na temat śląskiego, to będziecie sypać ciekawostkami jak z rękawa! :) A jeśli znacie inne fajne fakty, informacje to piszcie śmiało w komentarzach. Chętnie czegoś się dowiem :)

Był to kolejny z serii artykułów – Wokoło Śląskiego. Jest to projekt, który realizuję, aby pokazać ciekawe miejsca na Śląsku i całym województwie śląskim. Partnerem projektu jest Śląska Organizacja Turystyczna.

 

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

70 komentarzy

Dodaj komentarz