Problemy na granicy ukraińsko-słowackiej

Po ciężkich wieczornych bojach z komarami,  w końcu udało się zasnąć. Niestety rano za cienkim materiałem sypialni namiotu już czekały niezmordowane kolejki krwiopijców. Pakowanie manatków w całości odbyło się w namiocie, a na zewnątrz wyszedłem dopiero kiedy został do spakowania tylko sam namiot. Tym sposobem w rekordowym czasie 45 min już zasuwaliśmy przed siebie.
Wytworne śniadanie zrobiliśmy sobie przy najbliższym sklepie. Z Michałem kupiliśmy jakiś kawałek mielonki w niczym nieprzypominający mięsa. Był to jedyny egzemplarz w sklepie i dalej zadaje sobie pytanie czy wszystkie najlepsze kawałki został już wykupione, czy po prostu ten był jedyny i w związku z tym najlepszy. Do tego kawa 3w1 i jakaś czekoladowa papka ryżowa, wieziona jeszcze z Polski.
 

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode
Tak naładowani kaloriami możemy jechać dalej. Chmury cały dzień wyglądały niezbyt przychylnie i sprawiały wrażenie,  jakby lada chwila miał nas zmoczyć. Droga nie byłą dziś wymagająca, ani nazbyt ciekawa. Tylko jeden krótki podjazd pod koniec dnia, psujący całodniowy, idealnie płaski profil trasy.

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode
Mijając kolejne malowane, lekko już podupadające przystanki autobusowe zmierzamy do stolicy obwodu zakarpackiego – Użgorodu. Jest tam ostatnie ukraińskie przejście graniczne na naszej wycieczce. Po części pytając miejscowych, a po części kierując się znakami, w końcu udaje się znaleźć odpowiednią drogę. Wydając jeszcze ostatnie hrywny podjeżdżamy do celnika, który z szelmowskim uśmiechem na ustach informuje, że granica jest tylko samochodowa… 
Nie tak dawno już to przerabialiśmy wyjeżdżając z Rumunii i mam nadzieje, że i tym razem mundurowy załatwi jakiś transport. Niestety nic z tych rzeczy. Nie dość, że nie chce nas puścić to dodatkowo informuje, że następna granica w Ubli – która jest nie tak daleko stąd – także jest tylko samochodowa. Tutaj nie mogę się z nim zgodzić gdyż mam trochę inne informacje i wiem, że znajomy rok temu pokonywał tę granicę rowerem.
Ukraina Użgorod  Użhorod
Początkowo próbowałem się jeszcze dogadać z szoferami. Stało kilka większych transitów do których bez problemu można by zapakować rowery. Kierowcy niestety bali się chyba naszych sakw wypełnionych po brzegi kilogramami haszyszu i mimo tego, że i tak granicę przekraczali to zabrać nas nie chcieli.  Ostatecznie w jednym obudziło się nie tak do końca bezinteresowne miłosierdzie. Zaproponował podwózkę za jedyne 10 Euro od głowy. Może nie jest to drogo, ale dla zasady został wyśmiany.
 

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode
Chcieliśmy Zakarpacia to mamy go jeszcze jeden dzień dłużej. Nie ma tego złego. Słowacja zostaje przełożona na jutro, o ile nie sprawdzi się przepowiednia niedoinformowanych celników – dotycząca rzekomo samochodowego przejścia Małyj Bereznyj-Ubľa.  Nocleg już standardowo na polu, niedaleko rzeki Uż.
 

Shashin Error:

No photos found for specified shortcode
Dzień 7. 118km 6h41min. 17,75km/h
poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 
 

Komentarze (1):

  1. Goł napisał(a):

    Na tejże samej granicy też mialam problemy… próba przemytu arbuza!!! o tak… Pani pogranicznik zapytała mnie ile waży arbuz który wiozlam ze sobą….okazalo się że mial ponad dwa kilo, a dozwolony jest tylko do 2 kg!!! Jednak wykazano się litością wobez mnie nie każąc mi zjadac polowy arbuza, tym bardziej go wyrzucać i mogłam go przewieźć, ale kilkukrotnie zostalam pouczona :)

Dodaj komentarz