Aparaty w dłoń! Jak i gdzie fotografować zorzę polarną?

Dziś wpis typowo poradnikowy o tym jak najlepiej, gdzie i czym fotografować zorzę polarną. Mam nadzieję, że przyda się osobom chętnym wyruszyć na daleką północ w poszukiwaniu tychże piękności.

Nie bez powodu tak wiele osób fotografowanie zorzy określa mianem „polowania”. Zorza to nie zachód słońca, co do którego mamy pewność, gdzie się pojawi, o której godzinie i jaka jest szansa na to, że będzie odpowiednio widoczny. Z zorzą jest nieco inaczej. To bardziej kapryśne i mniej przewidywalne zjawisko, jednak dzięki odpowiedniemu przygotowaniu, a także odpowiednim aplikacjom i stronom internetowym można dopomóc szczęściu i w miarę precyzyjnie określić czy zorzą się pojawi, w jakich godzinach i na ile jest szansa, że będzie w ogóle widoczna. I od tych ostatnich chciałbym rozpocząć.

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że o ile moje doświadczenia w fotografowaniu nocnego nieba są na zadowalającym (mnie) poziomie, o tyle zorzę fotografowałem pierwszy raz. Mimo że temat ten jest bardzo zbliżony, to nie upieram się, że moje porady są jedynymi słusznymi i polecam pogłębić też swoją wiedzę w innych miejscach. A jeśli ktoś zechce dodać coś od siebie w komentarzach lub wygarnąć mi, że opowiadam bzdury, to bardzo mocno do tego zachęcam! :)

Gdzie sprawdzać występowanie i siłę zorzy polarnej?

Tak naprawdę odpowiedź jest tylko jedna, mianowicie:

  • Service Aurora – jest to bardzo skuteczna strona internetowa precyzyjnie określająca zasięg i siłę aktywności zorzy polarnej. Pokazuje aktywność i zasięg zorzy polarnej w czasie rzeczywistym, ale także prognozuje.

Ponadto przygotowując się do obserwacji zorzy i wyboru optymalnego miejsca najlepiej wspomóc się także stronami internetowymi:

  • yr.no – ogólna prognoza pogody, jednak bardzo precyzyjna i często się sprawdzająca.
  • windy.com, której kilka słów za chwilę.

Gdzie szukać i fotografować zorzę polarną? 

No dobrze, skoro już wiemy w jakich aplikacjach sprawdzać aktywność i szanse na wystąpienie zorzy, teraz przyjrzyjmy się pokrótce temu, jakimi kryteriami kierować się podczas wybierania konkretnego miejsca do zobaczenia/fotografowania zorzy polarnej.

Aha – logicznym jest, że jedziemy w okolice koła podbiegunowego. Im bardziej na północ, tym lepiej, jednak czy będzie to Norwegia, Islandia, Syberia czy też Kanada, nie ma to najmniejszego znaczenia.

Tam, gdzie nie ma chmur

Wiecie już gdzie sprawdzić aktywność zorzy polarnej, jej siłę i przybliżony czas jej występowania, jednak na nic zda Wam się ta wiedza, jeśli nagle niebo zajdzie Wam chmurami. Zatem zanim wyruszycie w teren upewnijcie się, że w miejscu, w którym sobie zaplanowaliście obserwację zorzy nie będzie chmur. Także do tego są różne aplikacje i strony internetowe, jednak najlepszą jest wspomniana na samym początku strona windy.com. Nie dość, że można podejrzeć tam aktualną pogodę, występowanie różnych rodzajów chmur, ale także nieco wybiec w przyszłość i sprawdzić skąd wieje wiatr i jak będą zachowywały się chmury w najbliższych godzinach, a nawet dniach.

Wtedy, kiedy nie ma łysego

Światło księżyca o ile niekoniecznie musi przeszkadzać w oglądaniu zorzy, o tyle podczas jej fotografowania, może skutecznie psuć efekt. Im bliżej pełni, tym na zdjęciach będziecie mieli większą, białą plamę, a też sama zorza, na skutek tak silnego źródła światłą jakim jest księżyc, będzie wyglądała mnie okazale. Także jeśli chcecie spotęgować efekt – starajcie się jechać na północ możliwie jak najbliżej nowiu księżyca

W miejscach bez światła miast… choć niekoniecznie

Z tego samego powodu (zanieczyszczenie światłami) należy jak najbardziej unikać osad ludzkich. Im dalej pojedziecie od cywilizacji, im mniej świateł, tym lepsza szansa na bardziej wyrazistą zorzę. Idealnym rozwiązaniem byłoby nocowanie na jakimś odludziu, gdzie aby sfotografować zorzę nie będzie trzeba wyjeżdżać z miasta (tak jak my musieliśmy wyjeżdżać z Tromso), a wystarczyłoby wyjść z domku, odejść kilka kroków i już można fotografować zorzę.

Niemniej światła miast i pomniejszych miejscowości mogą być postrzegane również jako ciekawa wartość dodana podczas robienia zdjęć zorzy. Coś, co dodatkowo urozmaica krajobraz. Niemniej jeśli już zdecydujecie się, że chcecie mieć obok zorzy, także jakieś miasto w kadrze, to polecam tak czy inaczej ustawić aparat w miejscu pozbawionym lamp, a jedynie obiektyw skierować w stronę zabudowań. Ponieważ ustawiając się z aparatem w mieście i jednie kierując obiektyw ku górze, może się okazać, że łuna z lamp jest zbyt silna i prześwietla Wam całe niebo, nie dopuszczając do „głosu” w ogóle zorzy.

Lepiej miejsca przy głównej drodze?

Jeśli nie macie 100% pewności na widoczność zorzy polarnej w danym miejscu, wydaje mi się, że nie ma co porywać się na długie trekkingi celem ustawienia się z aparatem z jak najlepszym widokiem. Może się później okazać, że idziecie gdzieś 60 minut w górę, a tam pojawią się chmury i mimo, że zorza będzie na niebie, to nic nie sfotografujecie. No chyba, że macie pewność iż w danym miejscu chmur nie będzie, to śmiało można iść gdzieś w góry celem „zdobycia” świetnego kadru. W każdym innym przypadku polecam jednak trzymać się w miarę drogi, skąd w razie niepogody (zachmurzenia) szybko można wsiąść do samochodu i przemieścić się w inne miejsce.

W miejscach przy wodzie

Tafla wody w kadrze może dać świetny efekt odbijając zorzę polarną. To oczywiście przy założeniu, że nie ma fal. Jednak nawet jeśli są fale, to dzięki dłuższemu czasowi naświetlania można uzyskać całkiem przyjemny efekt rozmycia wody, dodatkowo ciekawie urozmaicający kadr.

Z ciekawym pierwszym planem

Umieszczenie czegoś na pierwszym planie zawsze skutecznie urozmaica fotografię – nie tylko zresztą fotografie zorzy polarnej, ale praktycznie każdy rodzaj fotografii krajobrazowej. Rozważcie czy nie warto wrzucić w pierwszy plan jakiegoś drzewa, konaru lub też jakiejś drewnianej chatki. Wtedy tylko dobrze jest wyostrzyć właśnie na tym obiekcie, nie zaś na gwiazdach. Piszę jak to zrobić poniżej.

Jak fotografować zorzę polarna? Potrzebny sprzęt i ustawienia

Nie jest to tak skomplikowany proces, jak mogłoby się wydawać i jak próbują to sprzedać biura podróży. Wystarczy naprawdę podstawowa wiedza, aby mieć całkiem zadowalające fotografie zorzy polarnej. Dobrze jest jednak przygotować się do fotografowania jeszcze zanim zorza się pojawi, bo to bardzo markotna bestia i zanim na miejscu odpowiednio się przygotujecie, rozstawicie sprzęt i ustawicie aparat, może się okazać, że nie ma już czego fotografować. Albo, tak jak ja w pośpiechu kopniecie w statyw i rozbijecie aparat o asfalt…

Statyw albo bez?

Im bardziej stabilny statyw, tym lepiej – jednak daleki jestem od sugerowania Wam, że jeśli nie macie statywu firmy Manfrotto za 1000 zł, to nic nie zdziałacie. Jeśli planujecie jak ja zamontować na statywie długą na 600 mm szynę slidera do timelapsów, to owszem, musicie zainwestować w coś bardzo stabilnego, jednak do zwykłej fotografii wystarczy Wam każdy statyw średniej klasy. A nawet jeśli statywu nie macie, to od biedy możecie wykorzystać przecież do położenia aparatu jakiś kamień, kawałek murka, położyć go choćby na asfalcie czy też dachu samochodu. Jesteście wtedy co prawda ograniczeni i macie mniejsze możliwości uzyskania ładnego, poprawnego kadru, ale przecież wcale nie musi Wam na tym zależeć.

Manualne ustawienia lub automatyczne?

Aparaty posiadające tylko tryby automatyczne i półautomatyczne mogą niestety nieco komplikować proces fotografowania zorzy (i ogólnie fotografowania nocnego nieba). Najlepiej fotografując zorzę polarną jest ustawić aparat na tryb manualny, gdzie mamy pełną swobodę w doborze ustawień. A jakie ustawienia są najlepsze? Wszystko zależy jaki macie aparat i jakie są warunki. Tak naprawdę im większe ISO da się ustawić nie powodując strat w fotografii (nieprzyjemnych szumów) tym lepiej. Jedne aparaty dają świetny obrazek i na ISO 2000, inne zaś zaczynają „szumieć” już przy ISO 500. Najlepiej jest samemu sprawdzić jak zachowuje się Wasz aparat i dostosować ustawienia pod siebie.

Dobrze jest też posiadać jak najbardziej „jasny” obiektyw. Im bardziej przysłonę można w danym obiektywie otworzyć (najlepiej jest moim zdaniem mieć możliwość ustawienia przysłony na co najmniej f2.8), tym więcej światła wpadnie do aparatu, i tym samym będziemy mogli skrócić czas naświetlania i ustawić niższą wartość ISO.

Z kolei czas naświetlania jaki należy ustawić podczas fotografowania zorzy zależy już od tego, jaki efekt chcecie uzyskać. Im krótszy, tym zorza będzie bardziej wyrazista i ostrzejsza. Sam ustawiałem do maksymalnie 10 sekund, bo powyżej tej wartości powstały efekt średnio mnie zadowalał. Należy też pamiętać, że przy dłuższym czasie naświetlania, gwiazdy także mogą się przesunąć na nieboskłonie i zamiast kropek, będziemy mieli kreseczki – co oczywiście wcale nie musi być wadą. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcecie uzyskać.

Główną poradę jaką chciałbym jednak przekazać to – testujcie ustawienia samemu. Mógłbym podać Wam ustawienia, których używałem, jednak w 90% przypadków mogą się Wam one nie sprawdzić. Macie inny aparat, inny obiektyw i przede wszystkim – najpewniej inne warunki pogodowe. A to jaśniej, a to ciemniej, a to zorza jest bardziej intensywna i trzeba będzie nieco „skręcić” ustawienia, skrócić czas naświetlania, a to pojawi Wam się jakiś obiekt świetlny w kadrze itd. Grunt to podglądać fotografie na ekraniku zaraz po ich wykonaniu, wyciągać wnioski i korygować ustawienia samemu.

fot: Paweł Szpala
fot: Paweł Szpala

fot: Paweł Szpala

Ustawienie ostrości podczas fotografii nocnej

Coś, z czym podczas fotografowania zorzy polarnej (ale też fotografowania gwiazd) ma problem sporo osób. Niektórzy fotografowie sugerują, aby używać do tego po prostu AF (autofocusu) punktowy, niemniej najczęściej, zwłaszcza przy sprzętach z niższej lub średniej półki (a czasem i wysokiej) metoda ta nie za bardzo się sprawdza i automatyczny fokus często się gubi.

Jeśli chodzi o mnie, to polecam podczas fotografowania zorzy polarnej od razu przełączyć obiektyw na MF. A ostrzyć ręcznie można na kilka sposobów:

Najlepiej jest znaleźć jakiś jasny punkt np:.

  • lampa jakiegoś domostwa,
  • latarnia morska,
  • nadajnik na jakiejś górze, który często świeci na czerwono
  • księżyc (choć ten jest raczej niepożądany podczas fotografii nocnej) itd.

Jeśli mamy jakieś silne źródło światła w oddali, to próbujemy na nim „złapać ostrość”. Musi być to jednak jasny punkt z tego powodu, gdyż często tylko on będzie widoczny na naszym ekranie LCD. Co prawda niektóre aparaty mają tak dobry tryb Live View, że widać na ich podglądzie nawet gwiazdy i to na nich jest najlepiej wtedy ostrzyć, jednak raczej większość aparatów nie jest aż tak czułych.

Co jeśli nie macie wystarczająco dobrego aparatu, a dodatkowo jesteście gdzieś z dala od świateł cywilizacji i nie ma na czym wyostrzyć? Nic straconego – jest na to jeden sposób, który przedstawiłem na poniższych zdjęciach. Chodzi o nic innego jak fotografowanie metodą prób i błędów. Niekiedy zajmuje trochę czasu, co może mieć znaczenie w przypadku fotografowania zorzy (która może zniknąć zanim ustawicie ostrość), niemniej jest to sposób bardzo pewny. Robicie po prostu zdjęcie, włączacie podgląd, przybliżacie fotografię sprawdzając czy gwiazdy wyszły ostre (czyli jak najmniejsze), a jeśli nie, to lekko korygujecie pierścień ostrości i próbujecie znowu. I tak, aż do skutku, aż fotografia gwiazd i zorzy polarnej będzie ostra jak żyleta.

Tylko potem uważajcie, aby nie trącić pierścienia, bo zabawa zacznie się od nowa.

Jeśli zależy Wam zaś na wyostrzeniu czegoś na pierwszym planie, a gwiazdy lub zorze chcecie pozostawić lekko rozmyte, polecam wytworzenie własnego źródła światła. Połóżcie latarkę w miejscu, obok którego znajduje się dany przedmiot, który chcecie wyostrzyć (jak chociażby gołe drzewo na powyższym, krótkim timelapsie) i ostrzcie. Tylko pamiętajcie, że ostrzyć należy na świetle latarki, nie zaś na oświetlanym drzewie/przedmiocie. Z tego względu, że z dużym prawdopodobieństwem światło latarki będzie jedynym „obiektem”, który będziecie widzieli w podglądzie.

Zdalne wyzwalanie migawki

Niezbędne, aby uzyskać nieporuszone fotografie. Można to zrobić na wiele sposobów:

  • można kupić bezprzewodowy pilot zdalnego sterowania, tzw. wężyk,
  • wykorzystać bezdotykową możliwość wyzwalania migawki jaką oferują niektóre aparaty np. poprzez przysłonięcie czujnika w wizjerze
  • lub po prostu ustawić opóźnienie na 2-12 sekund w zależności jaki oferuje aparat i poczekać, aż sam wykona zdjęcie.

Wszystkie te metody są dobre, a jeśli szkoda Wam pieniędzy (i miejsca) na gadżety, to sugeruję po prostu korzystać z wbudowanego opóźnienia. Tak też robiłem.

Robienie fotografii poklatkowych zorzy polarnej (timelapsy)

Jeśli chcecie się pobawić w fotografię poklatkową, to poza powyższymi kryteriami, które należałoby spełnić, pamiętajcie, aby ustawić możliwie jak najkrótszy czas naświetlania. Bywa, że zorza porusza się intensywnie i jeśli  ustawicie czas naświetlania na 30 sekund (jak np. przy fotografii samych gwiazd) może się okazać, że zamiast ładnej, ostrej zorzy, macie rozmytą, poruszającą się bez gracji zieloną mgłę. Jak dla mnie, nie ma sensu ustawiać dłuższego czasu niż 5-8 sekund. A im aparat bardziej pozwala ten czas zminimalizować (czyt. im aparat wyższej klasy), tym lepiej dla timelapsa.

Trzeba też mieć nieco szczęścia w przewidzeniu kierunku przemieszczania się zorzy. Kilkukrotnie ustawiałem aparat na bardzo intensywną zorzę, po czym okazywało się, że za 2 minuty była już zupełnie po drugiej stronie nieboskłonu, a ja fotografowałem czyste niebo. Tym sposobem, zamiast mieć ładny, 10-sekundowy timelapse, mam tylko maks. 2-3 sekundy.

Dodatkowo robiąc timelapsa zorzy polaranej, pamiętajcie aby ustawić również konkretny balans bieli. Bo jeśli ustawicie AWB (automatyczny balans bieli) to aparat może przy kolejnych fotografiach zmieniać ustawienia, co skutkować będzie nieprzyjemnymi migotaniem obrazu. Migotanie takie także można usunąć programowo jednak zabiera to dużo więcej czasu, a przede wszystkim programy do tego są płatne (najlepszy LRTimelapse). Najlepiej ustawić jest więc balans bieli w okolicach 5000 K, albo któryś z trybów sugerowanych przez aparat. Sam ustawiałem na „słońcu” i było dobrze, a nawet jeśli fotografie wyjdą Wam zbyt „zimne” lub zbyt „ciepłe” to w kilka sekund można to skorygować np. w Lightroomie czy innych programach.

Kilka innych porad dotyczących fotografowania zorzy polarnej

  • Raczej nie muszę pisać Wam o takich oczywistościach jak ciepłe ubranie. Jednak jak jeszcze można się przygotować obok założenia na siebie odpowiedniego ubrania? Sterczenie w śniegu w jednym miejscu przez kilkadziesiąt minut (a jeśli chcecie zrobić porządne timelapsy to nawet i kilka godzin) może porządnie dać w kość i lepiej uzbrójcie się w coś więcej niż tylko ciepłe ciuchy. Co polecam, to oczywiście regularnie się ruszać, skakać czy robić przysiady. Dobrze jest mieć też ze sobą jakiś termos z ciepłym napojem, a także kupić przed wyjazdem folię ratunkową NRC. Jest to kilkukrotnie stosowany przeze mnie patent podczas fotografowania zimą w górach i szczerze go polecam. Tani i genialny wynalazek, który o wiele dłużej zatrzyma ciepło w Waszym organizmie, a na dodatek świetnie sprawdza się jako izolacja od podłoża. Możecie nie wierzyć, ale stojąc na folii NRC o wiele dłużej nie czuję zimna w stopy, ba – nawet mam je ciepłe co normalnie się nie zdarza.
  • Ponadto, obok dbania o temperaturę własnego organizmu, dobrze jest zadbać o odpowiednią temperaturę sprzętu, a w szczególności baterii. Zawsze trzymajcie zapasowe baterie gdzieś pod kurtką. Zima szybko wyciąga z akumulatorów energię, a nie ma nic gorszego niż świetne warunki do fotografii i brak możliwości wykonania zdjęcia.
  • Upewnijcie się, że aparat stoi stabilnie. W nocy czasem może wydawać się, że statyw stoi jak należy, a potem okazuje się, że niekoniecznie i aparat kończy na ziemi. Pół biedy jeśli wpadnie w śnieg. Gorzej jak przywali w asfalt jak mój…
  • Tak samo jak ważna jest umiejętność fotografii, tak równie ważna (a nawet ważniejsza?) jest umiejętność późniejszej obróbki tych zdjęć. Zawsze fotografujcie w formacie RAW, co pozwoli Wam wyciągnąć więcej szczegółów z fotografii, przy niższych stratach. O obróbce rozpisywał się jednak nie będę, bo w sieci (a zwłaszcza na YouTube) znajdziecie mnóstwo wartościowych tutoriali.
  • Fotografując zimą (czy to zorzę, czy nie) pamiętajcie też, że po zakończonych zdjęciach, wchodząc do ciepłego pomieszczenia lepiej jest nie wyjmować aparatu z torby celem uniknięcia jego szybkiego ogrzania, a tym samym kondensacji pary wodnej w jego wnętrzu. To ten sam efekt, który objawia się na okularach, kiedy wchodzicie z dworu do domu, z tym, że podczas kontaktu wilgoci z elektroniką, może dojść uszkodzenia sprzętu. Dobrze jest też przed wejściem do ciepłego pomieszczenia wyjąć z aparatu po prostu baterie.
  • No i najważniejsze – CIERPLIWOŚĆ! Jak pisałem na samym początku zorza polarna to dość kapryśne zjawisko do fotografowania. Niemniej warto poczekać. Oj warto :)

To tyle. Trochę się rozpisałem. Mam nadzieję, że informacje te komuś się przydają. A jeśli macie jakieś pytania lub sugestie – piszcie śmiało w komentarzach :)

Zapraszam też do wpisów znajomych, którzy odwiedzili północ w poszukiwaniu zorzy polarnej i także napisali co nieco porad od siebie. Zapraszam do Anity, Pawła i Piotrka.

 

 

 

 

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

15 komentarzy

Dodaj komentarz