Jakie sakwy rowerowe i torby na kierownicę kupić?

Zdjęcie z tegorocznej Azji. Zwróćcie uwagę na pomarańczowe sznurki i pikującą w dół torbę. Cud, że nie odpadła...

Często pytacie, jakie sakwy rowerowe kupić. Którym warto się przyjrzeć, a których lepiej nie kupować. Co prawda nie uważam się za eksperta w dziedzinie, lecz z wieloma modelami najpopularniejszych firm miałem styczność i na podstawie doświadczeń, postaram się Wam nieco przybliżyć ich wady i zalety. Przyjrzymy się najlepszym: firmie Crosso, Sport Arsenal i Ortlieb. Zapraszam!

Większość początkujących sakwiarzy na  swoje pierwsze rowerowe wyjazdy kupuje sprzęt firmy Crosso. To nie ulega wątpliwości. Też zaliczam się do tej grupy, bo jak wszyscy pozostali zwyczajnie nie miałem pojęcia, że istnieją inne, konkurencyjne firmy, produkujące dobry, czasem nawet lepszy sprzęt. Na jaką by prezentację podróżniczą nie pójść tam Crosso, na jaką relację nie spojrzeć tam Crosso, gdzie zdjęcia z wypraw rowerowych tam Crosso. Nic dziwnego, że przed pierwsza wyprawę rowerową, każdy zaczyna rozglądać się za sakwami tejże firmy.

Zanim przejdziecie dalej, kilka słów o tym co poniżej. W tekście nie znajdziecie dokładnych parametrów, wymiarów, informacji rodem z broszury reklamowej, żadnej marketingowej papki. Znajdziecie natomiast szczerze opinie na temat sakw i toreb na kierownicę, podparte wieloletnim doświadczeniem zarówno moim jak i moich rowerowych znajomych.

A więc – co jeszcze powoduje, że sakwy na rower Crosso są tak popularne? Przyjrzyjmy się im nieco bliżej.

1. Sakwy rowerowe Sakwy Crosso – zalety i wady.

Styczność miałem z sakawami Crosso Big Dry (30 i 60 litrów/ komplet), Classic (30 i 46 litrów/komplet), Expert (60 i 40 litrów/ komplet) oraz Twist (35 i 52 litry/komplet) – czyli innymi słowy – ze wszystkimi modelami jakie oferuje firma. Na trzech wyjazdach byłem z Crosso Big Dry (ponad 60 dni podróży), pozostałe miałem pożyczone, albo posiadali je znajomi, z którymi razem podróżowaliśmy. Jedyne czego nie miałem okazji dotykać/używać to worek na tylni bagażnik, więc nie będę się do niego odnosił. W porównaniu nie będę też rozgraniczał poszczególnych sakw ze względu na ich wymiary. Warto jedynie nadmienić, że te mniejsze mogą być jedynie uzupełnieniem do większych, gdyż są zbyt małe – chyba, że potrzebujecie sakw na weekendowe wypady, czy wycieczki na zakupy, a nie dłuższe podróże.

Sakwy Crosso Big Dry.

Najpopularniejsza, najprostsza i najtańsza seria Crosso. Używałem przez dwa wyjazdy w tym na Bałkany. Zarówno tutaj, jak i w kolejnych modelach nie będę wypisywał w zaletach wodoodporności ani odblasków, gdyż uważam to za standard, który każda dobra sakwa spełniać powinna.

sakwy porównanie crosso dry

.

Zalety:

  • Przyzwoita cena. Jest to główna zaleta tych sakw. Zestaw dwóch 30 litrowych sakw można kupić już za 220zł, za komplet (2x 30 litrów i 2×10 litrów) 420zł,
  • Pojemność. Jak napisałem wyżej, duże sakwy mają po 30 litrów, co czyni je jednymi z większych na rynku. Niby jest to zaleta, gdyż można upchnąć wszystkie potrzebne na wyjazd rzeczy do dwóch sakw – jak to zrobiłęm podczas wyjazdu w Alpy –  lecz szczerze mówiąc, wolę zapłacić więcej i mieć cztery nieco mniejsze sakwy. Na dłuższa metę bardzo męczące jest przetrząsanie i wyjmowanie połowy rzeczy z sakwy, w poszukiwaniu tej jednej jedynej, która zaległa akurat gdzieś na dnie. Przy mniejszych sakwach, wszystko mamy względnie na wierzchu, bardziej dostępne,
  • Zamykanie sakwy na jeden zatrzask. System rolowania, który wymyślił Crosso jest bardzo prosty i skuteczny  w użyciu – to nie podlega dyskusji. Wystaje nam z góry później niezbyt atrakcyjne ucho, ale od biedy można w nie coś wcisnąć (ubrania, butelkę) i wygląda jakby było do tego stworzone ;)
  • Powlekana tkanina, która się nie brudzi.

Wady:

  • Niefunkcjonalne haki. Dużą wadą jest brak możliwości regulacji rozstawu haków. Bagażniki są różne, a tutaj firma serwuje nam haki bez możliwości regulacji ich rozstawu. Rozumiem, że w zamyśle ludzie kupujący te sakwy mieli od razu zakupić bagażnik od Crosso, ale kurde! Nie tędy droga!! Crosso myślało chyba, że jest Applem sakw rowerowych i postanowiło tworzyć produkty pasujące tylko do siebie nawzajem. Sporą wadą jest także to, że nie posiadają one żadnych ochraniających bagażnik osłonek, przez co ten bardzo szybko się rysuje,
  • Brak kieszonek i pasków. Bardzo brakowało mi możliwości zawieszenia czegokolwiek na tych sakwach. Rozumiem, że w zamyśle miały być jak najprostsze, ale co komu tutaj szkodzą dwa paski, jak to chociażby jest w serii Twist? Są one ciut mniejsze, ale przez wzgląd na paski wybrałbym Twist właśnie (gdyby nie były aż o 100 zł droższe od Big Dry).
  • Uroda. Mało ważne, jest to kwestia gustu, lecz moim zdaniem sakwy Dry są zwyczajnie brzydkie. Wielkie i kanciaste – niezbyt ładnie prezentują się na rowerze.

O sakwach Crosso Dry pisał też Marek Masalski. Link.

Ocena: 3/10

Podczas wyjazdu w Alpy.

Podczas wyjazdu w Alpy.

Sakwy Crosso Twist

Te sakwy rowerowe zasadniczo niewiele różnią się od Dry. Jest jedynie nieco inny litraż (26 i 17,5 litra) no i inny materiał – Cordura. Bardziej wytrzymały na przetarcia niż ten, z którego wykonane są Dry, lecz przez to, że nie jest powlekany – szybko się brudzi. Jeśli planujecie dość często kłaść rower na bok, tudzież wozić się ciężarówkami (czyli też kłaść rower na bok), to zapomnijcie o czystych sakwach.

Sakwy posiadają także paski, a tym samym możliwość dokupienia i dopięcia specjalnych mini-sakiewek. Co prawda przez swoje małe rozmiary nie są one zbyt funkcjonalne, ale z powodzeniem można wcisnąć tam jakieś dokumenty czy mini aparat, a później taką sakiewkę odpiąć i na specjalnym pasku zawiesić na ramie. Cena za zestaw 4 sakw: 600 zł/ 87 litrów.

Ocena: 5/10

twist-big

Sakwy Crosso Classic / Expert

Oba modele są do siebie bardzo podobne, więc postaram się zestawić je razem. Różnic pomiędzy tymi sakwami a Big Dry jest kilka. Część wymieniłem powyżej, resztę zaraz przeczytać. Cena za zestaw 4 sakw to – Expert: 900 zł/100 litrów, zaś Classic: 700 zł/76 litrów.

Zalety:

  • Ekspert to rozbudowana wersja Twist. Mamy dodatkowo specjalny kaptur, dzięki któremu zwiększa nam się nieco pojemność sakw, a także wymienione w przypadku Twist mini-sakiewki. Kaptur w przypadku Expert można odpinać, w przypadku Classic nie,
  • System rolowania w serii Classic, gdyż Expert nie posiada już tego zacnego systemu, a bardziej męczącą w codziennym użyciu klapę zamykaną na dwie klamry,
  • No i w końcu – zdecydowanie ładniejsze niż seria Dry!

Wady:

  • Te same haki co w Dry,
  • Cena. Za kieszonki, paski i inny (niekoniecznie lepszy) materiał płacimy sporo więcej. Za Classic 46litry/komplet dwóch sakw tylnych – 409zł, za Expert 60l/komplet dwóch sakw tylnych – aż 490zł. Komplet czterech sakw na tył i przód to odpowiednio aż: 700 i 900zł!
  • Materiał. Tak samo jak w Twist – sakwy te wykonane są z Cordury. Moim zdaniem wada.

Ocena dla obu taka sama:  7/10

Niebieskie Classic, Czerwone Expert. Wersja Big.

Niebieskie Classic, Czerwone Expert. Wersja Big.

Sakwy na rower Sport Arsenal – seria Expedice 312

Są to sakwy, które służą mi już kilka lat. Byłem z nimi na 6 wyjazdach – w sumie w 12 krajach. Czeska produkcja, niestety mało znana w Polsce. Funkcjonalne i solidnie wykonane sakwy rowerowe. Bardzo ciekawa pozycja na rynku, dobra alternatywa dla Crosso i dalej opisanych Ortliebów. Cena sakw to 640zł za zestaw 4 sakw (80 litrów).

Zalety:

  • Powlekany, wysokiej jakości materiał. Coś w stylu Crosso Dry. Nie brudzi się, bardzo wytrzymały. Sakwa kilkukrotnie spadała mi z bagażnika (przez nieuważne zawieszenie) i poza niewielkimi otarciami obyło się bez dziur. Nie mogę tego powiedzieć o Crosso Dry, która także raz mi spadła (też przez nieuważne zawieszenie) i wzbogaciła się o wymagającą późniejszego łatania dziurę,
  • Świetny system nośny. Pełna regulacja haków umożliwia dopasowanie sakw do każdego rodzaju bagażnika – czego nie można powiedzieć o żadnym modelu Crosso. Dodatkowo haki posiadają plastikowe nakładki, zapobiegające rysowaniu się rurek bagażnika i zapewniające pewniejsze mocowanie sakw. Crosso zwyczajnie wiszą na bagażniku, sakwy Sport Arsenal zaś wyśmienicie się go trzymają. Na dobrą sprawę nie trzeba używać haka kontrującego,

DSC_5154

  • Pasy kompresyjne. Nie dość, że niewykorzystaną przestrzeń sakwy możemy łatwo usunąć, to dodatkowo możemy sobie zawiesić coś na paskach – czego brakowało mi zawsze w Crosso Dry,
  • Dwa rodzaje zamykania sakw. Każda sakwa posiada aż cztery solidnie wykonane zatrzaski. Dzięki temu możemy albo sakwy zrolować i zapiąć po bokach, albo z góry. Jak ktoś jest leniwy, bez obaw można też zamkąć sakwę na jeden, górny zatrzask. Jeszcze nic nie zgubiłem,
  • Bardzo solidny, umożliwiający przenoszenie sakwy uchwyt,
  • Znów kwestia gustu, ale moim zdaniem są zdecydowanie ładniejsze niż konkurencja!

sport arsenal experice haki

Wady:

  • Szybko, już po kilkunastu dniach użytkowania zaczęły odklejać się napisy i odblaski. Niby nic wielkiego, sakwa nie traci swoich właściwości, jednak mocno to irytuje i niezbyt efektownie wygląda,
  • Materiał, z którego są one wykonane jest dość twardy i sztywny. Początkowo może sprawiać problemy podczas zwijania sakw, z czasem jednak jest lepiej i sakwy się wyrabiają,
  • Marnej jakości haki kontrujące. Zwyczajny, pozginany kawałek drutu, który w trzech sakwach już dawno zgubiłem. Nawet jeśli nie trzeba ich używać (jak napisałem powyżej) to jest to moim zdaniem duża wada i producent powinien się wstydzić.

O sakwach tych napisał też Szymon z bloga Znajkraj.

Ocena: 7/10

IMG_5429

Sakwy Ortlieb Roller City

Ortlieb to światowy lider, marka kultowa. W Polsce zupełnie niepopularna, na zachodzie jeździ z nią niemal każdy. Aż 8/10 sakwarzy spotkanych w tym roku w Azji Środkowej posiadało Ortlieby. Pozostali to: jedna Szwajcarka, która posiadała własnoręcznie zrobione sakwy, drugi był zaś Polakiem z Crosso. Co prawda nigdy nie miałem okazji użytkować tych sakw, jednak kilkukrotnie jechałem z ich właścicielami i zdążyłem nieco się dowiedzieć, wypytać.  Zestaw czterech sakw 570 zł/ 65 litrów.

alforjas-ortlieb-front-roller-city-rojas

Zalety:

  • Solidny, powlekany, odporny na przetarcie materiał,
  • Specjalny system mocowania, zapobiegający spadnięciu sakwy. Mamy możliwość pełnej regulacji haków – nie ma bagażnika do którego nie dałoby się dopasować sakw.
  • Łatwe rolowanie sakw,
  • Górny uchwyt – jak w Sport Arsenal Experice

Wady:

  • Dwukrotnie właściciele Ortliebów Roller City skarżyli się jednak na haki. Mimo dobrego pomysłu, plastik z którego są wykonane jest dość lichy i haki zwyczajnie popękały na pamirskiej tarce. Nie muszę mówić jak wielka jest to tragedia i problem podczas dłuższej podróży…
  • Brak pasów kompresujących,
  • Zbyt wysoka cena jak za 65 litrowy zestaw 4 sakw.

Ocena: 9/10

Japończycy, jak większość spotkanych w Pamirze była z Ortliebami

Japończycy, jak większość spotkanych w Pamirze byli z Ortliebami

Torby na kierownicę

Na koniec jeszcze kilka słów o torbach. Każdy przytoczony w porównaniu przeze mnie model jest wodoodporny i posiada mapnik. Jest to – podobnie jak w przypadku sakw rowerowych – warunek konieczny. Wszystkie inne modele, zwłaszcza używane na dłuższe wyjazdy, są zwyczajnie bezużyteczne. Przyjrzyjmy się trzem modelom: Sport Arsenal, Ortlieb Ultimate oraz MSX Mainstream CLS 55. Firma Crosso podobno pracuje nad swoją torbą na kierownicę, jednak na tę chwilę nie można jej jeszcze kupić. Jeśli się pojawi w sprzedaży, chętnie przetestuję.

Sport Arsenal Experice 310

Na początek przyjrzymy się torbie na kierownicę, której używam praktycznie od zawsze. Mimo tego, że sakwa towarzyszy mi już trzy lata, nie mogę powiedzieć o niej zbyt wiele dobrego. Nasz związek jest długi, lecz często wystawiany na ciężkie próby. Zbyt często. W tym roku postanowiłem sakwę zmienić na sprzęt firmy MSX, a dlaczego – przeczytajcie poniżej. Zacznę wyjątkowo od wad.

Wady:

  • Gabaryty. Sakwa jest zbyt duża, przez co nie wytrzymuje swojego ciężaru. Podobno jej nośność wynosi 4 kilogramy, jednak niewiele jest w tym prawdy. Ja używam torby na kierownicę tylko i wyłącznie do trzymania sprzętu fotograficznego i powieszenia mapnika. Mój aparat z obiektywami i zapasowymi bateriami nie waży więcej niż 3 kg – mimo to, sakwa trzykrotnie w ciągu swojej kariery nie wytrzymała. Plastikowy stelaż jest jakiś felerny i pod wpływem wstrząsów pęka. Sakwa opada, grozi kompletnym złamaniem i trzeba ratować się sznurkami i taśmą klejącą. Myślę, że jakby sakwa była ciut mniejsza – nie tak bardzo wystająca od kierownicy, wtedy moment gnący tak silnie nie działaby na nią,
Torba ciągle jeszcze nieźle się trzymająca. Zdjęcie z zeszłorocznego wyjazdu z Iranu.

Torba ciągle jeszcze nieźle się trzymająca. Zdjęcie z zeszłorocznego wyjazdu z Iranu. Powyżej także możecie zobaczyć tę torbę, podczas wyjazdu w Alpy z sakwami Crosso Dry.

Zdjęcie z tegorocznej Azji. Zwróćcie uwagę na pomarańczowe sznurki i pikującą w dół torbę. Cud, że nie odpadła...

Zdjęcie z tegorocznej Azji. Zwróćcie uwagę na pomarańczowe sznurki i pikującą w dół torbę. Cud, że nie odpadła…

  • Odpinająca się klapa. Rzepy nie trzymają, ale jest to efekt połamania stelaża i opadania sakwy,
  • Słabej jakości mapnik. Zajechałem już trzy. Ich słabość przejawia się w pękaniu na rogach i puszczaniu szwów, przez co nawet po dwóch tygodniach regularnego użytkowania przestaje on być wodoodporny,
  • Brak kieszonek bocznych,
  • Słaby materiał na rogach. Zwłaszcza od spodu, od strony linek hamulcowych. Pod wpływem tarcia linek o torbę, ta zwyczajnie się przetarła.

Dodam jeszcze (trzeba zaliczyć firmie na plus) – podobnie jak z mapnikiem i stelażem – firma w ramach gwarancji wymieniła mi sakwę na nową, jednak mimo wszystko wrażenie pozostaje negatywne. Torby na kierownicę – w przeciwieństwie do sakw firmy Sport Arsenal – nie polecam.

Zalety:

Pewnie zastanawiacie się, czy ten sprzęt ma jakiekolwiek? Coś się znajdzie.

  • Cena 180 zł to niewiele – zwłaszcza porównując do poniższych modeli MSX i Ortlieb. Jeśli nie planujecie długich wyjazdów po bezdrożach powodujących częstsze drgania i szybszą destrukcję sakwy – myślę, że to całkiem dobry wybór,
  • Pasek na ramię i jego mocowanie jest bardzo solidny. Nic się z nim nie dzieje, cały czas wygląda jak nowy,
  • System odpinania i zapinania sakwy na kierownicy jest prosty i równie solidny. Plastik, ale bardzo dobrej jakości. Podobnie ma się sprawa z drugą częścią systemu – czyli zaczepem montowanym na kierownicy. Trzyma mocno, nie przesunął się ani mikrometra.

Ocena: 3/10

Ortlieb Ultimate 6

Podobnie jak sakwy rowerowe, tak samo torba na kierownicę firmy Ortlieb jest sprzętem najwyższej klasy.

Zalety:

  • Solidna, bardzo wytrzymała sakwa. Wszyscy znajomi posiadający ten sprzęt, niesłychanie sobie go chwalą,
  • Jest ładna, świetnie wyprofilowana – zupełne przeciwieństwo kanciastej Sport Arsenal,
  • Boczne kieszonki,
  • Odblaskowy materiał! Sakwa wykonana jest z materiału, w który – podczas procesu tkania – wprowadzona została odblaskowa nić,
  • Żadnych problemów z zamykaniem i otwieraniem sakwy. Do klapy wszyty został niewielki hak, dzięki któremu bezproblemowo otworzymy torbę,
  • Pokrywa dodatkowo zamykana jest magnetycznie i wyposażona w zamknięcie na klucz,
  • Zestaw montażowy także wyposażony jest w kluczyk, uniemożliwiający kradzież sakwy!
  • Solidny mapnik

Wady:

  • Cena (wraz z mapnikiem i wkładką na aparat) 420 to z pewnością dużo. Jeśli jednak macie w planach dłuższą podróż, pomyślcie nad Ortliebem. Niekoniecznie musi to być seria Ultimate 6 – pozostałe także są godne uwagi,
  • Nie można montować na kierownicy z włókna węglowego. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Tak pisze producent, a ja nie  mam zamiaru się z nim kłócić.

Ocena: 8/10

sakwa ortlieb ultimate 6 test

MSX Mainstream CLS 55

Wieloletnim użytkownikiem tej sakwy jest Piotrek – znajomy, który był ze mną między innymi na wyprawie przez Kaukaz i Bliski Wschód, o której można kupić już moją książkę. Jakbym tylko nie dostał do testów droższej torby Ortlieb ultimate 6 opisanej wyżej, to MSX Mainstream CLS 55 z pewnością byłaby moim wyborem numer jeden. Zaraz napiszę dlaczeo.

sakwa na torbe MSX cls 55

Zalety:

  • Silny materiał. Sakwa wykonana jest z bardzo wytrzymałej tkaniny plandekowej, a także Cordury,
  • Konstrukcja jest bardzo solidna i wytrzymałą. Przez kilka lat użytkowania z torbą nic się nie dzieje. Stelaż nie pęka, torba cały czas jest w tej samej pozycji,
  • Dobrej jakości mapnik. Również przez lata podróży nic złego się z nim nie dzieje. Nie pęka, cały czas jest szczelny,
  • Możliwe jest doposażenie torby w specjalny, termoizolacyjny wkład, dzięki czemu w upalne dni biwakowe, dowieziemy zimne piwko ze sklepu,
  • Nośność. Podobno wytrzyma 9 kilogramów. Ciężko mi tutaj się wypowiadać, gdyż nie próbowaliśmy. Osobiście jednak nie chce mi się w to wierzyć, liczba ta wydaje mi się przesadzona. Jeśli się mylę – szacunek dla producenta!
  • Solidne zapięcie, uchwyt i pasek na ramie,
  • Cena 280 zł. Nieco droższa od Sport Arsenala, znacznie tańsza od Ortlieba. Pod względem jakości i użyteczności nie ustępuje droższej konkurencji, na głowę bije zaś Sport Arsenal. Wybór jest prosty,

Wady:

  • Brak gąbkowej wkładki w środku,
  • Odblaskowy krzyżyk na froncie sakwy. Jest duże prawdopodobieństwo, że jadąc w rzadko odwiedzane, niedostępne miejsca – ktoś weźmie was za lekarza ;)

Poważnie mówiąc, nic szczególnego mi się w oczy nie rzuciło, Piotrek też jest tego samego zdania. Sprzęt bez wad? Na to wygląda.

Ocena: 10/10

To już koniec tekstu. Tych, którzy wybrali coś dla siebie, odsyłam do zaprzyjaźnionego sklepu Activa, gdzie znajdziecie całkiem spory wachlarz różnych modeli sakw rowerowych. Mam nadzieję, że potrzebującym pomogłem, albo chociaż nieco naświetliłem temat. Jeśli macie pytania – tradycyjnie zapraszam do komentowania poniżej. Jak się podobało, też możecie coś skrobnąć ;)

Karol Werner

Tagi: Sakwy rowerowe, sakwy na rower, sakwa na rower, sakwa rowerowa, torba na kierownicę, sakwy na krótkie wycieczki.
poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 

Pobierz bezpłatnego e-booka.

Podoba Ci się to co piszę? Zapisz się na newsletter jeśli:  
 
1. Chcesz dowiedzieć się jak tanio podróżować,  
2. Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych tekstach,  
3. Chcesz otrzymywać w każdą niedzielę informacje o najciekawszych promocjach linii lotniczych z Polski,  
4. Chcesz dostać darmowego e-booka z niepublikowanymi i najpopularniejszymi tekstami z bloga do poczytania offline?

 
 

Komentarze (93):

  1. Michał Zawadzki pisze:

    http://www.alpinbike.pl/sportarsenal.php?page_id=8 A co jeśli chodzi o te? Bo zastanawiam się nad zakupem na dwutygodniowy wyjazd ;)

    • Karol Werner pisze:

      Szczerze proponowałbym trochę dołożyć. Nigdy nie wiesz czy nie spodoba CI się na tyle, że za rok pojedziesz na trzytygodniowy wyjazd, a za dwa lata na miesięczny. Nie miałem z nimi styczności, ale dość zastanawiający jest temat wodoodporności tych sakw. Niby napisane, że wodoodporny materiał, a dołączany jest do nich pokrowiec chroniący przed przemoknięciem. To wodoodporne, czy nie? ;)

    • piotrk pisze:

      Dotychczas miałem styczność wyłącznie z sakwami firmy 4F… ale widziałem różne inne sakwy „przerzucane” przez bagażnik. Zależy jakiego typu jest tutaj zapięcie – możliwe, że paski zapinane w standardowym kwadracie z poprzeczką… pomysł uważam za poroniony. Ja w swoich sakwach posiadam rzepy oplatające bagażnik… sprawdza się w praktyce, ale zakładanie sakw jest męczarnią. Co do nadbudówki torby… nie polecam, bo gdzieś trzeba załadować namioty, karimaty i inne wynalazki, a nadbudówka sprawia problemy, bo wiecznie przewraca się i przekręca sakwy.

      A co do tych kapturków… widziałem jedną piękną akcję :D cały dzień w deszczu, markotna pogoda, wnerw na wszystko… późnym popołudniem przewrócił się rower przejeżdżając przez koleiny… Co się stało? Spod kapturka wylało się dobre wiadro wody :D

  2. Leszek Ld pisze:

    oj coś mała ta notka za polskie sakwy …
    a widać je częsciej dużo częściej w swiecie niźli te niemieckie

    • Karol Werner pisze:

      Tico czy Matiza też widać częściej w świecie niż Mercedes klasy A. Nie znaczy to przecież, że są one lepsze?

    • roberto pisze:

      Mylisz się. Od ponad 16 lat szlajam się po świecie i od samego początku Ortlieba widziałem. Nie wiedziałem tylko dlaczego on jest tak bardzo popularny. Gdy zacząłem kupować sakwy to poznawałem ich wady i zalety i tak doszedłem do Otliebów. To był kres testów i wydatków. Nie ma lepszych sakw! Są tylko sakwy tańsze i ten argument jest decydujący przy pierwszym zakupie sakw i dlatego sakwy Crosso mają zbyt. Ale sakwy Crosso to produkt o technologi XIX wieku a Ortlieb jeszcze w XXII wieku będzie produktem niezawodnym.

  3. auri pisze:

    Michał, mam te sakwy i jeżdżę z nimi juz drugi rok. Kupiłam, bo były tanie i jeszcze tych nie miałam. Wczesniej używałam Authora i Basil z tej samej półki mniej wiecej (cenowo cos ponad stówke). jesli chodzi o pakownośc to sa wystarczające i mozna sobie podzielić fajnie rzeczy w wielu kieszeniach, ale najwieksza wada każdej z nich była PRZEMAKALNOSC. Do tych Arsenali jest dołaczony ochraniacz, ale to przy gołych sakwach może sie sprawdzic. Jesli jednak masz do tego karimatę, śpiwór, namiot to juz nie pomiescisz wszystkiego pod ochraniaczem. Mozna sie ratować plandeką (bardzo dobra rzecz na wyjazdy – w budowlanych za jakies 10-15 zeta) Lekka i przydatna :) Także jesli masz braki kasowe, to możesz kupić, choc górna kieszeń (najwieksza) ma węższe wejście niż author i basil i jak masz wiekszy spiwór to juz do srodka nie zmiescisz. Rzeczy w razie czego musisz pakowac w reklamówki, by ograniczyć ryzyko zamoknięcia. Ja teraz kupiłam sobie Crosso expert i uzupełniając wpis Karola muszę powiedziec, że dostałam razem z sakwami pierścienie ochraniające bagażnik, a dodatkową ich cechą jest mozliwość szybkiego ściagnięcia (jednym ruchem) w razie nieprzewidzianej akcji awaryjnej (znajomi taka mieli nad morzem). Co do „draji” to to, że to jeden wielki wór zdyskwalifikowało go w zakupie. Przyzwyczajenia robia swoje :)

  4. marionn pisze:

    Super, miałem zakupić croso, ale jeszcze to przemyśle po przeczytaniu zalet i wad.

    • Mario pisze:

      śmiało kupuj Crosso. Jeśli ma być tańsze niż Ortlieb to na rynku nie ma niczego lepszego. Sam używam Dry od 8 lat i jestem zadowolony. Były na 6 wyprawach i wielu wypadach krótszych – tygodniówkach. Jeżdżę z nimi poza tym po mieście i jedna jest praktycznie cały czas przyczepiona do roweru.

      Jestem zadowolony. Stać mnie na Ortlieby…. ale po co? Nie lubię onanizować się sprzętem i to co mam mi wystarczy.

      • Karol Werner pisze:

        Akurat tu się zgadzam. Mało jest sakw tańszych od Crosso, to jest ich sroga zaleta. To znaczy – Crosso Dry, bo pozostałe to także bardzo drogie sakwy. A co do ich zalet to już kwestia sporna. Nie wiem jak bardzo sprzęt eksploatujesz, gdyż „6 wypraw” niewiele tutaj mówi ;)

  5. Bardzo subiektywny i krzywdzący post. Jak możesz brać pod uwagę wrażenia znajomych w stosunku do sprzętu, ktory Ty oceniasz? To po pierwsze.
    Haki, które są nieregulowaneto jedna z większych zalet, bo po prostu się nie niszczą, ani nie łamią tak jak mocowania Ortlieba Czasem podnoszony jest zarzut, że sakwy Crosso spadają, ale to się wiąże tylko z tym, że ktoś nieumiejętnie naciąga dolna taśme.
    Poza tym, pominąłes dwie inne wady sakwy Crosso, które wychodzą przy dlugodystansowym używaniu. Wg mnie bardzo płytki test, a raczej opis sakwy, bo testem bym tego nawet nie nazwał.

    • Karol Werner pisze:

      Mógłbym napisać to samo – bardzo subiektywna opinia osoby sponsorowanej przez Crosso. Dalej uważam, że haki Crosso są słabe. Jeśli kupuję sakwy, których nie mogę dostosować do aktualnie używanego bagażnika to są one zwyczajnie do bani. Nawet jeśli haki są solidne – z czym się zgadzam.

      Nie biorę pod uwagę wrażeń osób z którymi rozmawiałem 15 minut w życiu, tylko osób z którymi byłem na wyjazdach, a które używały tych sakw, których ja nie miałem okazji. Jeśli jedziesz z kimś miesiąc to oczywistym jest, że podpatrujesz, pytasz i rozmawiasz o sakwach. Wyrabiasz sobie opinię, analizujesz wady i zalety i wyciągasz wnioski. Solidnie wypytałem użytkowników poszczególnych modeli bezpośrednio przed napisaniem tekstu i uważam, że tekst jest rzetelny i obiektywny. A to, że napisałem w kilku miejscach „Moja ocena” jest niedopatrzeniem i już pozmieniałem.

      No i na koniec. Nigdzie nie napisałem, że jest to test, ani razu tego słowa nie użyłem. Jest to tekst o sakwach wodoodpornych, moim zdaniem najlepszych na rynku.

      • Piotr Kuriata pisze:

        Karolu spokojnie :-) Kupiłem Dray-je, choć mi się nie podobają (są brzydkie), ale Allegro dało mi jakiś bon promocyjny na 50 zł, więc za 150 zł niczego innego bym nie dostał. Gdy rozpakowałem paczkę byłem rozczarowany jakością „ceratowatego” materiału. Bagażnik mam „markowy” ;-) DeOne (za 49 zł) i sakwy jakość wchodzą.
        Ale… powiem tak: gdybym miał pieniądze na zbyciu – kupiłbym z pewnością coś innego (bo jestem estetą) :-) a tak… powiem, że są super ;-) można je mokrą szmatką przetrzeć :-) wodę w nich nosić, i inne cuda robić (pranie). To, że są wodoszczelne to plus… ale i tak w tym przepastnym worze pakujemy wszystko do reklamówek :-)

    • @Andrzej, ale w Sport Arsenalu haki i: są łatwo regulowane, i: się nie łamią. Czyli jednak można zrobić to dobrze.

      Oczywiście wszystkiego dobrego życzę Crosso i bardzo im kibicuję. Ale nie zmienia to faktu, że mam wrażenie, że Crosso stanęło w miejscu ze swoją ofertą kilka lat temu. Wprowadzony Klickfix od Rixen&Kaul to system z tworzywa, który miałem w sakwach Biko Alpinusa chyba z 15 lat temu! Był bardzo delikatny, musiałem Olę uczulać, żeby nie wyłamała ząbków w zamknięciu.

      Przeszedłem tę samą drogę co Karol – od Crosso do Sport Arsenala – i mam te same odczucia. Dopisałbym jeszcze wyraźnie przy Sport Arsenalu, że mniejsza pojemność świetnie działa na możliwość sortowania i odnajdywania rzeczy podczas wyprawy. Karol wspominał o tym tylko pośrednio pisząc o zbyt dużej pojemności Crosso.

    • Kajtostany pisze:

      Zgadzam się z Tobą @Andrzej. Post chwytliwy, ale nie pełny.
      Co do Crosso to jak dla mnie nie są brzydkie, ale faktycznie mają wady których jeszcze nie wymieniłeś. Nie zmienia to faktu, że z pewnością dałabym im więcej, bo dały radę w czasie naszej drogi, przejeżdżając z nami (tylko na tej wycieczce) 7 tys. km, wożąc rzeczy nasze i dzieciaków (więc wyobraźcie sobie, że to całkiem sporo). Haki pasują do różnych bagażników, bo mieliśmy właśnie różne rodzaje. Są wytrzymałe, skoro dzieciaki ich nie rozbroiły! Dałabym im zdecydowanie więcej, bo po prostu nas nie zawiodły. Nie miałam do czynienia z innymi sakwami, więc porównywać nie będę, ale trójka dla Crosso to w moim odczuciu przesada.

      • justabrr pisze:

        O kurcze, nie wiedziałam, że tyle można dyskutować o sakwach :) My zdecydowaliśmy się na Crosso Big Dry ze względu na cena/jakość. Jeśli dysponowalibyśmy większym budżetem, to może zdecydowalibyśmy się na serię Expert/ Ortliby. Faktycznie przydałaby się przegroda w środku- łatwiej byłoby szukać rzeczy. Ale tak mogą służyć jako basenik-wanienka dla dzieci…Fasola, próbowaliście ;-) ? A co do estetyki, to był to mocny argument na plus akurat w moim przypadku- prosto i kolorowo :-) Niebiesko! No ale fakt, że ja przy wyborze sprzętu kieruję się romantyzmem ;-)

  6. MarqoBiker pisze:

    Szkoda że nie ma nic o torbach rowerowych na bagażnik , typu np arsenal sport 450 , Mam zamiar kupić taką chętnie bym poczytał o jej plusch i minusach a takze o ewentualnych jej odpowienikach

    • Karol Werner pisze:

      Hej, no niestety nie miałem styczności. Ale jak kiedyś będzie mi dane jechać z torbami na bagażnik to coś skrobnę. Dodam jedynie, że wynalazek jak dla mnie jest to słaby, lepiej zainwestować chyba w jedną, jakąkolwiek sakwę, a górę bagażnika mieć wolną ;)

  7. Romal pisze:

    Haki w Ortliebach się łamią? Poważnie? Pierwsze słyszę. Używam sakw Ortlieba od kilkunastu lat, miewałem z nimi różne przygody, niejednokrotnie zostały zerwane z bagażnika i nic się z nimi nie stało. Nawet zderzenie z autobusem nie dało rady uszkodzić haków (a bagażnik się połamał). Przez moje ręce przewinęło się już osiem takich sakw, najstarsze są porwane i połatane, ale haki ciągle są w idealnym stanie. Jako największą zaletę sakw Ortlieba uważam właśnie niezniszczalne haki.

    • Karol Werner pisze:

      No widzisz. Ja poznałem z 5 użytkowników Ortliebów jadących dookoła świata rowerami i 3 z nich miało haki poklejone taśmą i zipami… Masz zatem farta, albo jakieś lepsze, starsze modele…

    • kami pisze:

      od paru lat się zbieram, żeby temat roweru ogarnąć (i póki co na Veturilo co najwyżej kończę), ale jak już się zmobilizuje to mi się ten post jak najbardziej przyda. dzięki!

  8. Artur pisze:

    Crosso Expert oczywiscie mozna rolowac. W tekscie jest, ze nie mozna. Jest i rolowanie i klapa. Klapa zreszta odpinana.

  9. Artur pisze:

    I zeby nie bylo tak wspaniale, ze Cordura jest taka cacy, w jednym expercie jest juz kilka dziurek z boku. Nie mam natomiast pojecia kiedy to powstalo, jasne, ze podczas wyprawy. Wynik, sakwa przecieka i trzeba to bedzie jakos naprawic przed kolejnym wyjazdem. Za to system mocowania jest ok. Nigdy sakwy sie nie wypiely podczas jazdy. Haki naprawde mocne.

  10. Panda Team pisze:

    Na jednej z wypraw rowerowych po Polsce bagażnik odpiął mi się z mocowania (nie mam możliwości zamocowania bagażnika na śruby ponieważ gwinty w ramie mi się wyrobiły, tak też się zdarza) i zamocowałem na zipy. Trzymały bardzo dobrze przez większość wyprawy, jednak nie wytrzymały prędkości 70 km/h po Beskidzkich szutrach. Sakwy poleciały do tyłu, za koło i dobrych 10-20 metrów przeciągnąłem je po ostrych kamyczkach. Efekt, jedna mała dziurka i kilka rys. Myślę, że był to bardzo dobry test wytrzymałości tych sakw, chyba skuszę się do napisania ich testu :) Oczywiście mają wady i chyba więcej ich niż zalet, ale co do wytrzymałości to po tym zdarzeniu zaskoczyły mnie pozytywnie.

  11. Pola Henderson pisze:

    Super, zawsze mam ten problem (mimo, ze jezdze glownie po miescie).

  12. Paweł Barczyk pisze:

    Warto wspomnieć że od niedawna crosso ma również do wyboru drugi system mocowania na bagażniku – niemalże identyczny jak ten w ortliebtach. Wady i zalety te same(choć jeszcze nie słyszałem żeby haki pękały), trochę do niego trzeba dopłacić.

  13. Marzanna Topielica pisze:

    Pozwolę sobie zwrócić uwagę na „oczywistą oczywistość” – jeśli szukacie torby na kierownicę, zwróćcie uwagę, żeby otwierała się od strony rowerzysty, a nie „do przodu”. Bo i takie poronione pomysły się zdarzają (a przynajmniej zdarzały w przeszłości). Świetny sposób na rozbicie aparatu, pogubienie zawartości itp. Miałam okazję pojeździć z taką pożyczoną biedatorbą i to było wybitnie upierdliwe. Wyjmowanie czegokolwiek w trakcie jazdy równa się kłopoty. A, i jeszcze pasek, który pozwala zamienić torbę na kierownicę w „torbę na ramię” – to się naprawdę przydaje. Dzięki za ten test.

  14. Marzanna Topielica pisze:

    Pozwolę sobie zwrócić uwagę na „oczywistą oczywistość” – jeśli szukacie torby na kierownicę, zwróćcie uwagę, żeby otwierała się od strony rowerzysty, a nie „do przodu”. Bo i takie poronione pomysły się zdarzają (a przynajmniej zdarzały w przeszłości). Świetny sposób na rozbicie aparatu, pogubienie zawartości itp. Miałam okazję pojeździć z taką pożyczoną biedatorbą i to było wybitnie upierdliwe. Wyjmowanie czegokolwiek w trakcie jazdy równa się kłopoty. A, i jeszcze pasek, który pozwala zmienić torbę na kierownicę w „torbę na ramię” – to się naprawdę przydaje. Dzięki za ten test.

    • Karol Werner pisze:

      Ha, to są w ogóle takie torby!? Słyszałem, ale nie mogłem uwierzyć, że ktoś wpadł na taki pomysł…

      • wrecemocny pisze:

        Na taki ultra-genialny pomysł wpadła Merida… Miałem wcześniej przez kilka lat torbę polskiego Krossa – idealna pod każdym względem z wyjątkiem wodoodporności. Potem zamówiłem Meridę – bo miała wbudowane światełko, pokrowiec przeciwdeszczowy i fajnie wyglądała. nie zwróciłem natomiast uwagi, że zamyka się z drogiej strony! Do tego opada, co w konsekwencji powoduje notoryczne wysypywanie się klamotów. już pominę, że jej używanie możliwe jest tylko na postojach – tylko dlatego nie zgubiłem z niej niczego. Tak wiec szybko wróciłem do Krossa – choć już długo nie widziałem, aby był w sprzedaży.

  15. Dobre zestawienie. A z tym krzyżykiem to trochę przeginka ;)

  16. Marzanna ma rację, sama w ten sposób straciłam tablet, który wyleciał na asfalt jak wpadłam w drziurę w polskich jakże równych drogach. Swoją drogą od tamtej pory staram się nie wozić rowerem takich rzeczy.

  17. annalisa1988 pisze:

    Karol nie wiem czy o tylko na moim komputerze, ale nie wyskakuja mi zadne zdjecia :/

  18. Dawid pisze:

    Panie Karolu, a tak z ciekawości zapytam trochę odbiegając od tematu sakw – ile robił pan kilometrów podczas pierwszych wypraw dziennie, i ile teraz?. Planuje podróż Do Amsterdamu rowerem, w 2 strone to będzie ok 2k km i tak się zastanawiam czy jakieś tanie sakwy z allegro dały by rade :)

    • Karol Werner pisze:

      Znacznie więcej niż teraz. Pierwszy wyjazd w Alpy był dość na sportowo i średnio robiłem 120 km. Po Alpach to dużo, sporo trenowałem przedtem, nie powiem, żebym nie zajeżdżał organizmu. Przyjechałem dość mocno zmasakrowany. Teraz jeżdżę już bardziej krajoznawczo. Jak się da zrobić 100 km to robię, jak nie, lub jak się nie chce to 50. Nie ma ciiśnienia, nie ma się co spieszyć.

      Zależy czy planujesz jeszcze kiedyś gdzieś jechać i w jakim okresie? Czy będzie padać, czy nie? PS> proszę mi nie Panować! Niech panują sobie królowie;)

  19. Duzo tego… Lubie jezdzic rowerem ale chyba nie dalabym rady tak wszystkiego taszczyc… Motocyklem wygodniej ;-)

  20. Zastanawiam się właśnie nad Expertami, moje Dry’e już są trochę dobite. Urwały się haki przytrzymujące sakwę od dołu. A jakbyś ocenił wodoodporność sakw z cordury? Bo chyba nie znalazłem info na ten temat.

    • Karol Werner pisze:

      W pełni wodoszczelne. Jedyna ich wadą jest to, że nie wysychają od razu, woda po nich nie ścieka. Spowodowane jest to własnościami Cordury…

  21. Hah :) Nie ma to jak rzetelna recenzja sprawdzonego w bojach eksperta! Ja raczej muszę najpierw poćwiczyć pakowanie się na wyjazd do sakwy… Gdyby tak porównać pojemność sakw do standardowej lotniskowej walizki (powiedzmy normalnych rozmiarów bagażu podręcznego) – duża wyszłaby różnica?

  22. Kirdan pisze:

    Zastanawiam się, czy na motor też by takie skawy pasowały.

  23. Agua pisze:

    Pakując się do sakw okazuje się ile rzeczy jest niepotrzebnych ;). Przydatny post!

  24. Mario pisze:

    Poznikały niektóre komentarze… Ciekawe ;)

    Jak robisz coś dla siebie – to rób to byle jak, jak dla innych…

    • Karol Werner pisze:

      Wypraszam sobie. Żadnego komentarza nie usunąłem, pod tekstem są wszystkie jakie zostały napisane. Jedyne komentarze jakie usuwam to obraźliwe, tutaj nie było takiego ani jednego.

  25. frigodaw pisze:

    Myślicie że można zamontować torbę na kierownicę gdy ma się już tam lemondkę? Nie ukrywam, że przydałaby mi się taka torba, ale jej otwieranie w czasie jazdy byłoby chyba niemożliwe…

    • Karol Werner pisze:

      Znam sakwiarzy, którzy mają torbę na kierownicy, zawieszoną poniżej linii lemondki. Torba zwyczajnie zwisa, opiera się o sztycę kierownicy i trochę o przedni bagażnik. Da się! :)

  26. Tom pisze:

    Witam

    Czy polecisz coś dla roweru szosowego ? bagażnika tam nie mam więc sakwy chyba odpadają

    • Karol Werner pisze:

      Hej. Ciężka sprawa. Szosówki raczej słabo nadają się na dłuższe wyjazdy. Możesz jednak pokombinować z jakimiś torbami podsiodłowym mocowanymi do sztycy siodełka jak tutaj http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,479068,20140507,rower-bikepackingowej-odslonie.jpg

      Przy odrobienie samozaparcia i mocnym uchwycie można zamontować tak dość solidną torbę ;)

      • mjn pisze:

        …są przecież bagażniki mocowane na sztycę siodełka i na nią można torbę bagażnikową spokojnie mocować. Ich wada jest ograniczony tonaż – do 10 kg. Ja mam zaadaptowany element nośny ze zwykłego tylnego fotelika dziecięcego – tu mam już udźwig 25 kg jeśli dobrze pamiętam :) szpecić może jedynie „pucek” mocujący ów drut do ramy – jak to w foteliku.

  27. Arkadiusz Stasiak pisze:

    Fajny tekst, bardzo przydatny. W zeszłym roku „zmagałem” się z torbą na kierownicę Arsenala (po pozytywnej recenzji Szymona – znajkraj) i stwierdziłem że to jest jakaś porażka. Torba opada pod własnym ciężarem, nie uchwyt ale sama torba, nie ma żadnego usztywnienia. Jedyna fajna rzecz to był mapnik, który jest sprzedawany w cenie torby.
    Jeżeli chodzi o torby na kierownicę otwierane do rowerzysty to jako przykład mogę podać torbę firmy Giant: http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/gear/product/torba.na.kierownice.shadow.dry/1040/47507/
    Zainteresowało mnie lusterko zamocowane na rogu kierownicy, można prosić coś więcej o tym „patencie” ?
    Pozdrawiam

    • Karol Werner pisze:

      Dokładnie to co pisałem, torba Arsenala niestety nie daje rady. Co do tej Gianta nie mam pojęcia, więc się nie wypowiem. Wygląda ciekawie, jak sprawdzisz chetnie przeczytam opinię! :)

    • Arek, przykro mi, że zawiodłem. Nam – a raczej Oli – ta torba nadal świetnie służy.

      Wiem, że Karol tam wozi aparat – może zbyt dużo w niej umieszczacie? Może to jest klucz? Ola ma tam po prostu damską torebkę – dokumenty, kasę, swój telefon i milion przydatnych drobiazgów, ale jednak nie kilkukilogramową cyfrówkę…

      Pozdrawiam! :)

      • Karol Werner pisze:

        Dokładnie tak Szymon, to jest klucz. Jednak z tego co pamiętam torba według producenta ma nośność 4kg, a mój aparat zdecydowanie poniżej 3kg…

        • Arkadiusz Stasiak pisze:

          Aparatu w niej nie woziłem, tylko jakieś podręczne drobiazgi. Przez jakiś czas jeździłem z pustą torbą i ona sama z siebie opadała, pod własnym ciężarem. Może są różne wersje tej torby, starsze może były inaczej zrobione albo z innego materiału ? Nie wspomniałem o kominie który torba posiada, moim zdaniem zupełnie nieprzydatny, przeszkadza tylko przy dostawaniu się do zawartości. Ja komin wywinąłem do wewnątrz. Szymon w waszych torbach jest komin ? Torby MSX też są obecnie dwie wersje, starsze (tańsze) i nowsze. Jestem ciekaw czym one się różnią, oprócz zamknięcia. Torbę Giant miałem w rękach (w sklepie), kusi dobrym wykonaniem i ceną zbliżoną (mapnik to dodatkowy koszt) do Arsenala ale niestety otwiera się „odwrotnie”. Testować jej nie będę bo nie zamierzam jej kupować. Nastawiam się na MSX. Pozdrawiam

  28. Adrian pisze:

    A co sądzisz o modelu 508 Arsenala? Wiem nie jest ona wodoodporna ale wydaje się dość sensownym rozwiązaniem, zwłaszcza, że można na nią kupić wór na deszczowe dni.

    • Karol Werner pisze:

      Uważam, że na krótkie pogodne wyjazdy powinna dać radę. Jednak na wyjazdy dłuższe wodoodporna sakwami to podstawa podstaw. Nie wyobrażam sobie inaczej. Pomysł czy nie warto trochę dorzucić. Byćemoże zachce Ci się kiedyś wybrać gdzieś dalej ;)

  29. BlackRoger pisze:

    Mała uwaga w sprawie rzeczywistej pojemności sakw tylnych. Porównywałem ostatnio Crosso Dry z moimi Ortliebami Back Roller Classic i różnica w objętości pomiędzy nimi to maksymalnie 4litry na komplecie. Zrolowane dokładnie tak samo. Więc dane producentów z pewności są wyliczane innymi metodami…

  30. hegemon pisze:

    Moim zmartwieniem zawsze były sakwy na kierownicę. Testowałem Sport Arsenal, ale nie był to udany eksperyment. Przez przypadek, 6 lat temu, odkryłem torbę firmy Abus w Intersporcie. Cena 250, wyczekałem na obniżkę i dostałem za 150. Abus robi masę chłamu i badziewia, ale to co kupiłem jest bardzo solidne. W głównej przegrodzie mieści się lustrzanka + obiektyw, dwie boczne kieszonki używam na filtry i różne drobiazgi, jest jeszcze wąska kieszeń z przodu. Porządny mapnik. Pełna wygoda. Nie jeżdżę dużo, tylko maksymalnie 2 tys rocznie, ale głównie po bocznych drogach i wertepach. Nie jestem zbyt uważny, więc rower lądował kilkakrotnie na ziemi – sakwa jest cała, nic jej się nie stało, sprzęt foto też bez szwanku. Sprawdziłem na 2- 3 solidnych ulewach – nie przemaka. Jej jedyną wadą jest, że nigdzie nie można jej chyba kupić, w każdym razie na oficjalnej stronie Abusa nie znalazłem, może jest dostępna w Niemczech?

  31. cyklomman pisze:

    Może odezwie się ktoś komu pękły haki w Ortlieb’ie, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić takiego haka. Używałem Crosso w Norwegii i po powrocie sprzedałem za pół ceny mimo że były nówki.Kupiłem najprostsze (Roller Classic) ale prawdziwe sakwy czyli Ortlieb’y i od wielu lat je używam, przejechały tysiące kilometrów po wertepach nie tylko w Polsce ale także na Islandii, Gruzji, Turcji, krajach nadbałtyckich, i całą Europę południowo wschodnią a ostatnio indyjskie Himalaje i mają się dobrze. Nic bardziej nie wkurzało mnie na wyjazdach jak stalowe haki sakw moich towarzyszy które nie dość że masakrowały bagażniki to jeszcze potrafiły się odginać i trzeba je było traktować przy drodze kamieniem by je z powrotem dogiąć. Crosso to koszmarne topory za obłędną cenę, zestawianie ich z Ortlieb’ami to nieporozumienie.

  32. Maciek pisze:

    Pytanko do pomykających z sakwami po mieście.
    Czy macie jakiś pomysł na przewożenie sakwy (w środku laptop i 2gie śniadanie :D ) oraz dziecka w foteliku Hamax?
    Do tej pory woziłem malucha w foteliku, a sakwa na pasku przez plecy. Fotelik zostawał w żłobku i dalej już komfortowo z sakwą na bagażniku. Teraz mam większy dystans do przedszkola i zastanawiam się na jakimś lepszym rozwiązaniem…

    Wiem że bagażniki na przód, ale wolałbym uniknąć dokładania kolejnych gadżetów do roweru, bo co raz cięższy się robi.

  33. Anna pisze:

    Kupiłam mężowi taką sakwę: tierone.pl/sakwy-tylne-expert-big-60l-crosso-czerwone-p-917.html. Widząc Pana ocenę, to chyba dobrze, prawda? To zapalony rowerzysta, ja już też trochę połknęłam bakcyla, ale głównym towarzyszem podróży męża jest nasz syn. Ze mną to tylko na krótkie trasy wokół naszych pięknych terenów na Mazurach. :)

  34. Mam Crosso, z przodu Twisty, z tyłu Dry, do tego wielki wór na bagażnik. Haki w Twistach z czasem się powyginały, ale za największą wadę przednich sakw uważam to, że nie trzymają pionu, tylko brzydko zwisają na boki. Widać to na wielu zdjęciach z sakwami Crosso.

  35. turdus pisze:

    Laurka o torbach MSX CLS 55 a ja po trzech latach użytkowania mam o niej zadnie negatywne. Sama konstrukcja jest dobrze przemyślanach, szybka w otwieraniu i autentycznie wodoszczelna. A teraz minusy. Mapnik popękał po kilku miesiącach, obecnie więcej w nim taśmy klejącej aniżeli oryginalnego plastiku. Uchwyty mocujące moduł wytarły się na gwintach śrub po około roku, powodując notoryczne „zsuwanie się” torby w dół. Częste wstrząsy jakim na trasie torba była poddawana nie stanowią wymówki ponieważ obciążenie torby zawsze oscylowało w okolicy 1,5 kg (aparat + portfel). Wytrzymałość zastosowanego plastiku zawiodła mnie natomiast przed kilku miesiącami gdy przy zwyczajnym przewróceniu się stojącego roweru – pękła obejma mocująca. Ostatnia uwaga dotyczy dostępności części zamiennych – modułów mocujących dla starej wersji brak już na rynku co kończy żywot owej torby.
    Zaznaczam ze to opina o starej wersji, pewnie stąd też na rynku jest już nowa.
    Morał, nowa torba która zawiśnie na moim rowerze będzie zapewne firmy Ortlieb.
    Nawiasem, Crosso Dry Big mam już 6 lat bardzo intensywnego użytkowania, wyglądają obecnie tragicznie – podobnie jak i ja w trakcie wypraw;-) – ale każde uszkodzenie łata się w kwadrans taśmą izolacyjną czy zestawem naprawczym do pontonów. Zerwany dolny naciąg od ręki wymieniony przez producenta. Świetny produkt, szczególnie za swoją cenę. Dzięki dużej pojemności na nie potrzeba zabierać dodatkowych kilogramów w formie sakw przednich na żadną wyprawę o formacie europejskim (również znaczna oszczędność ). Jeśli ktoś potrzebuję dodatkowe paski czy kieszenie po prostu musi kupić droższy model. Tanio oznacza kompromisy.

  36. Dawid S. pisze:

    Odnośnie sakw Crosso, to jestem posiadaczem sakw Dry Big od niemalże pięciu lat i mogę sporo powiedzieć o ich wadach i zaletach z mojego punktu widzenia.

    Haki – rzeczywiście niekoniecznie pasują do wszystkich bagażników, ponad to zdejmowanie sakw jest momentami irytujące, a co więcej łatwo się pobrudzić smarem wyrzuconym przez napęd. Niemniej jednak uważam je za rozwiązanie spełniające swoje zadanie. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby zgubił sakwę na takim mocowaniu. Raz po spotkaniu z dołkiem przy znacznej prędkości na szutrowej drodze wypiął mi się jeden z trzech haków. Zdarzyło nam się też ugiąć taki hak, ale go nastawiliśmy.

    Materiał – wiele zależy od tego co się wozi. Mi zdarzyło się przetrzeć dno sakwy. Zaletą jest łatwość naprawy i to nie tylko prowizorycznej, ale docelowej. Łata z materiału, z którego wykonano sakwy + odpowiedni klej = trzyma już od trzech lat. Jednakże z perspektywy 5 lat, materiał ma tendencję do zużywania się w miejscu rolowania zwłaszcza w okolicy stelażu sakwy.

    Zamykanie i wodoszczelność – przeżyłem dwie turbo ulewy z gradem włącznie i wnętrze pozostało suche. Nie szkodzi im także długotrwały deszcz. Trzeba tylko uważać żeby przy otwieraniu nie wlać wody, która zgromadziła się na sakwie do środka, co raz udało mi się zrobić. Rozwiązanie jest proste – zamiast rolować materiał zgodnie z ruchem wskazówek zegara wystarczy zrobić to w kierunku przeciwnym i woda zamiast się gromadzić, spływa z sakwy.

    Ogólnie jestem zadowolony z sakw. Używam ich codziennie od wyjazdów w celach turystycznych po wyprawę do sklepu po bułki. Jedynym znaczącym mankamentem jest brak jakichkolwiek pasków i przegródek i za każdym razem trzeba robić wykopaliska.

    Odnośnie worów wyprawowych, to jestem także posiadaczem takiego. Jeżdżąc po Polsce montowałem go na sakwach wiążąc linkami z haczykami do bagażnika. Rozwiązanie trochę denerwujące, przy czym dzięki temu otrzymujemy prowizoryczną suszarnię. Wór w przeciwieństwie do sakw można zarzucić na plecy, więc gdy w trakcie wyprawy trafiliśmy na nocleg, gdzie można było bezpiecznie zostawić rowery, a potem wyjść na miasto w celach krajoznawczych i zakupowych, to mógł służyć za plecak. Ponad to jest nieoceniony na spływach kajakowych.

  37. Rafał H. pisze:

    Dodam swoje 3grosze o przednich sakwach Ortlieb.
    Jeśli latacie z rowerem to zwróćcie uwagę na praktycznie jednorazową linkę mocujacą uchwyt sakwy do kierownicy.
    Gdy się demontuje kierownicę końciwka linki rozkreca się i jej ponowne wsunięcie jest ekstremalnie trudne, zabiera mnustwo czasu. Warto zawsze mieć zapasową linkę za 29,99pln ;)
    Poza tym jednym minusikiem torba jest rewelacyjna.
    Pozdrawiam z Nowej Zelandii.

  38. Rafał H. pisze:

    Zgodnie z niektórymi wymogami kierownicą rowerowa powinna być zdemontowana. Czyli i uchwyt też.
    Ja zdejmuje przednie koło, demontuje kierownicę i owijam wszystko streczem razem z sakwami i go!;)

  39. Robert pisze:

    Wybierajac sie rok temu na wyprawe rowerowa z Polski do Czarnogóry kompletowałem sprzęt, bardzo się cieszę iż natrafiłem na ten artykuł ponieważ dzięki niemu zdecydowałem się na Mainstream MSX na kierownicę I stwierdzam, iż jest to niesamowicie solidny sprzęt. Sakwa usztywniona, wodoszczelna I bardzo dobrze siedząca na kierownicy, Bardzo ciekawy system mocowania (za pomocą trwałego sznurka można sobie ustawić sakwę jak nam się podoba, warto przy tym się upewenić że śrubki są dobrze dokręcone, podczas wyprawy raz mi się poluzowało, ale dokręcenie tego to żaden problem, po dobrym dokręceniu sakwa trzymała się bezproblemowo do końca podróży. Podróż trwała 3 tygodnie, głównie po asfalcie ale również miejscami bardzo dziurawym I z jakies 15% to były drogi szutrowe. Dodam iż w torbie trzymałem:

    – aparat lustro Pentax K200D (lekki nie jest :)) I do tego obiektyw kitowy + 180 mm,
    – dwie komórki (jedna zapasowa),
    – powerbank,
    – GO PRO hero 2
    – kijek z teleskopem do GO Pro,
    – portfel z dokumentami,
    – czołówkę
    – mały gaz pieprzowy
    – w małej kieszonce z boku malutki zestaw imbusów
    – w kieszonce z boku również multivitaminka do rozpuszczania w bidonie :P
    – a na górze mapownik wiadomo.. .z mapą, pod kórym bardzo wygodnie można również trzymać komórkę
    – jakieś snikersy, które regularnie znikały :)

    Jak sami widzicie lista spora i to wszystko troche ważyło i dało radę! Dodam że system wypinania i wpinania jest genialny! Pstryk klik i gotowe, torba ma dodatkowy pasek (łatwo przypinany) tak więc jak się zostawiało rower zawsze można było te najcenniejsze rzeczy zabrać ze sobą.

    Jedyną usterką był odklejony rzep z mapownika (ten taki mautki okrągły), obwiniam za to naprawdę extremalne temperatury, łatwe do naprawienia.

    W tym roku będę się przymierzał do skompletowania sakw na tył z tej firmy, oczywiście jak przetestuję to też napiszę :)

    Karolu dla Ciebie podziękowania za bloga z którego regularnie korzystam, w tym roku w związku z wyprawą do Rumunii na pewno będę korzystał z mapek które zamieszczałeś przy okazji wypadu na bałkany i przejazdu przez Rumunię… bardzo przydatne! Byłbym wdzięczny jakbyś napisał z jakiego GPS trackera korzsystałeś, ja osobiście używam stravy, która jest świetna, ale niestety smartfon ma to do siebie że trzeba go często ładować.

    POZDRAWIAM!
    Robert

  40. Robert pisze:

    No to szacuneczek :)

    Sprostowanie do mojego komentarza wcześniej, chodzi o kijek teleskopowy, bo kijek z teleskopem to już by się chyba nie zmieścił :D

  41. Weredyk, stary kolarz pisze:

    Szanowni, nie przeginac ze sprzetem. Ludzie maja tendencje do skupiania sie na drugorzednych sprawach. Sakwa ma byc wodooporna (niekoniecznie wodoszczelna) i przede wszystkim ma posiadac solidne zawiesie. Takie wymogi spelnia juz grupa SNC ze Sport Arsenal. Przystepna cena i naprawde porzadne sakwy na wyjazdy do paru tygodni. Uzywam ich od paru lat i nie narzekam. Ortlieb jest zdecydowanie za drogi jak na jakosc, a w porownaniu z np. Expedice (Sport Arsenal) w niczym nie lepszy. Bazuja wylacznie na „made in Germany” co wydaje sie byc nieuzasadnione. Ludzie objezdzaja swiat na rowerach za piecdziesiat euro i czesto nie wiedza jak zmienic lancuch wiec skupmy sie na przyjemnosci podrozy zamiast zastanawiac sie miesiacami nad wyborem sprzetu bo to nie jest „racket science”.
    Pozdrawiam wszystkich sakwiarzy.

  42. paweł pisze:

    Witam.
    A ja nie z komentarzem lecz pytaniem. Mam rower typu „makrokesz” (że niby góral) z bagażnikiem też jakimś zwykłym za 50zł. Żadne tam wynalazki. Ponieważ plecak mnie denerwował zainwestowałem w sakwę – całe 32 zł. I tu pojawił się problem zaczepiania piętą o sakwę. Sakwa przesunięta max do tyłu, a i tak jest problem. Chcę zainwestować w porządne sakwy ale nie wiem czy nie będę miał problemow z użytkowaniem. Mieliście taki kłopot? Jakieś pomysły na rozwiązanie? Może to zależy od typu sakwy, bo ta moja to całkiem prostokątna jest. Może za szeroka na dole? Jakieś podpowiedzi?
    pozdr

    • Karol Werner pisze:

      Cześć, faktycznie pięta ocierająca o sakwę to spory problem. Też tak miałem, gdyż mam dość dużą stopę rozmiar 46, poza tym maleńką ramę. Przesunąłem jednak bagażnik maksymalnie do tyłu, tak samo jak sakwy. Jak nie pomaga, być może musisz sprawdzić jakiś inny model sakw, lub bagażnika…

  43. paweł pisze:

    Myślałem, że to tylko mój problem i nieodpowiedniego sprzętu. Z tego co widziałem to sakwy CROSSO i SA są lekko zwężane na dole, natomiast reszta chyba nie. Mam rację? ORTLIEB są chyba najbardziej „kwadratowe”. Ale nie wiem czy na żywo jest tak jak na zdjęciach.

    • Karol Werner pisze:

      To tak wygląda, bo faktycznie Crosso są największe z tych wszystkich, ale jakbyś zestawił je z innymi, to możę okazać się, żę są takie same. O Crosso obcierałem swojego czasu, ale przed przeróbką także i i Sport Arsenala

  44. gitara4x4 pisze:

    Cześć, chciałem się podzielić moją obserwacją dotyczącą sakw BIKO i CROSSO. Od wielu lat jestem użytkownikiem polskich sakw BIKO. Do dziś uważam że były to jedne z najlepszych i najładniejszych modeli. Po latach cordura straciła swoją wodoszczelność (sakwy sprzedawane były rzekomo z dożywotnią gwarancją) a ja bezskutecznie szukałem jakiegoś serwisu. Bardzo ucieszył mnie fakt że firma CROSSO zaczęła stosować te same dobre i sprawdzone haki do mocowania sakw co BIKO. Dzięki temu za grosze mogę zreanimować swoje stare ale jare sakwy :-) Dziwi mnie tylko fakt że CROSSO mocowania te kupuje od niemieckiej firmy… No chyba że przed laty BIKO też kupowało haki u Niemca.

  45. Piotr pisze:

    Eh jooooo. Gdzie trzech się bije tam czwarty korzysta. Nie dalej jak wczoraj jeden z moich znajomych na temat Crosso wygłosił sentencję: „rzeźba w gxxxx” czym mnie trochę zwiódł z tropu. I tak z niejakim zaciekawieniem spoglądam na ofertę Thule bo raz: trzeba w końcu pozbyć się starego plecaka, który robił za sakwy i kupić coś „kontrowersyjnego” odcinając się niejako od narzucanej mody trójcy ACO. Szwedzi nie gęsi też swoje sakwy mają. Niepokoi mnie a zarazem ciekawi patent mocowania na magnes – jak takie sakwy sprawdzają się w trudnym terenie. Ma ktoś z Was doświadczenie z tiulami? Aaaaa, i jakby nie patrzeć człowieki zza Wielkiej Sadzawki mają szeroki wybór sakw. I z tego co się orientuję w niejakiej Holandii, kraju raju roweromaniaków, też jest w czym przebierać. Szerokości!

  46. beenew pisze:

    A ja obejrzałem trochę tych sakw i chyba wolę odżałować i kupić ortlieba… zastosowane rozwiązania, jakość produktu, chyba mnie tym ujęli.
    Tylko jeszcze nie wiem czy zdecydować się na roller czy droższy bike packer plus, można w nim ściągnąć je chyba by były bardziej płaskie gdy wozi się mniej rzeczy, a i dodatkowa kieszeń nęci. Za to motyw z prostym otwieraniem od góry, bez ściągaczy i pokrywki też jest atrakcyjny…
    sam nie wiem, całkiem fajny jest też bike tourer

  47. Radek pisze:

    A ja mam prośbę o pomoc. Jeżdżę na krótkie (jednodniowe) wycieczki rowerowe z dzieckiem. Z tyłu roweru fotelik montowany na ramę. Chciałbym zakupić sakwy – żeby móc schować w nich dodatkowe ubrania, jedzenie, może jakiś koc, coś przeciwdeszczowego. Wycieczki są zróżnicowane – raz piknik, raz przejazd przez las. Jak nawpycham rzeczy do plecaka, to jest on blisko twarzy dziecka. Niewygodnie i dla dziecka i dla mnie. Z tego, co się orientowałem przy Crosso na tył nie założę fotelika. Może warto coś na przód zamontować? Zrównoważyło by to ciężar dziecka z tyłu. Dlatego proszę o pomoc/nakierowanie w doborze sakw.

    • Karol Werner pisze:

      Hej. Co mogę polecić to torba na kierownicę lub po prostu przednie sakwy. Można kupić np. mniejsze z Crosso, albo większe z czegoś innego od wyboru do koloru :)

Dodaj komentarz