Norwegia praktycznie. Ciekawe miejsca, co warto zobaczyć?

Ciekawe miejsca w Norwegii

W Norwegii byłem już dwukrotnie i z pewnością jeszcze kiedyś się wybiorę. Jest to kraj nieprzeciętny, rzekłbym jeden z piękniejszych w jakich byłem. Kraj niesamowitych fiordów, przepięknych gór i wielu naprawdę ciekawych miejsc. Poniżej kilkanaście z nich, jak również garść informacji praktycznych dla planujących wyjazd do Norwegii na własną rękę.

Za pierwszym razem, w 2014 roku doleciałem tanimi liniami do miasta Stavanger, z którego po tygodniu również wracałem. Drugi wypad do Norwegii miał miejsce w tym roku i doleciałem do Alesund, skąd przez tydzień przemieszczałem się do Bergen. W obu przypadkach, wraz z kilkoma znajomymi podróżowaliśmy autostopem i promami.

Zanim przejdziemy dalej, chciałem jeszcze zaznaczyć, że nie poruszam tutaj kwestii taniego podróżowania po Norwegii. Powstał już bardzo obszerny o tym wpis pt:. Jak tanio podróżować po Norwegii? 700 dolarów za 6 miesięcy podróży! W którym znajdziecie szereg bardzo wartościowych porad, trików i ciekawostek na temat ograniczania kosztów podróży w Norwegii.

Stavanger – świetny punkt wypadowy

Trzecie co do wielkości miasto Norwegii jest jednym z tych miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć w Norwegii. Zwłaszcza jego port i stare miasto robią wrażenie. Pięknie odremontowane, pomalowane na biało domki, brukowana kostka, wszechobecny ład i porządek.

Innym argumentem za zwiedzaniem Stavanger, jest bliskość innych niesamowitych atrakcji turystycznych, o których w następnych punktach.

Zapraszam do osobnego wpisu: Stavanger w szerokim kącie

IMG_7496

Półka skalna Preikestolen i kamień Kjerag

Jedna z wizytówek Norweskich fiordów. Miejsce, gdzie zdecydowanie każdy odbywający wycieczkę do Norwegii musi zobaczyć. Powalające widoki fiordu Lysefjord, niesamowita okolica. Fiord mierzy ponad 30 kilometrów długości a wokoło niego biegną liczne trasy trekkingowe. Po kilkugodzinnym marszu można dojść także do sławnego kamienia Kjerag, który utknął w szczelinie dawno, dawno temu.

Zapraszam do osobnego wpisu: Preikestolen – Nocleg na półce skalnej. DUŻE ZDJĘCIA

zdjęcie pochodzi z outdoorlifenorway.com

zdjęcie pochodzi z outdoorlifenorway.com

Preikestolen-norwegia-1024x682

Trolltunga, tudzież język trolla.

Kolejne must see Norwegii, którego mi osobiście nie było dane oglądać. Niestety wpadłem po kolano do rzeki w połowie trasy, pół godziny za sławnymi, niekończącymi się schodami i musiałem zawrócić. Znajomi idący jednak ze mną dotarli, byli pod ogromny wrażeniem i przynieśli ze sobą kilka rewelacyjnych zdjęć.

Wybierając się tam należy jednak pamiętać o tym, że nawet jeśli na dole jest 20 stopni Celsiusza, u góry najprawdopodobniej jeszcze w czerwcu będzie zalegał śnieg.

Zapraszam do osobnego wpisu: Trolltunga – nie do końca udane wejście. 

Trolltunga-Język-trola-Norwegia-półka-skalna-1024x680

Lodowiec Buer i Briksdal!

Godne uwagi są także norweskie Lodowce! To w Norwegii znajduje się najdłuższy europejski lodowiec Jostedal, z licznymi językami pod które można podejść. Na czele z lodowcem Nigard, Boyabreen i właśnie Briksdal. Pod ten ostatni, znajdujący się 25 kilometrów na południe od Olden udało nam się dotrzeć. Trasa jest zupełnie niewymagająca, prowadzi do niego niemalże deptak, trekking nie trwa dłużej niż 45 minut. Rewelacyjne miejsce, które polecam każdemu!

Polecam też nieco się pospieszyć, gdyż język ten topi się w niesamowitym tempie. Zaledwie w roku 2006 stracił aż 50 metrów lodu. Lodowiec grozi oderwaniem i dlatego też zakazano w tym miejscu wspinaczki.

Zapraszam do osobnego tekstu: Lodowiec Briksdal – pierwszy lodowiec w życiu który widziałem!

IMG_0001 (141)

Nieco mniej szczęścia mieliśmy w roku 2014 z lodowcem Buer, znajdującym się na zachód od miasta Odda. Mimo świetnej pogody, nie udało nam się dostać pod lodowiec ze względu na pozrywane mostki. Droga na Buer jest znacznie trudniejsza, momentami są zamontowane liny do podciągania, czasem trzeba przeskoczyć wartką rzekę. Z tego co się jednak dowiedziałem, wszystkie mostki zostały już naprawione i bez większych trudności można dostać się pod lodowiec.  Tutaj trekking w jedną stronę trwa 2 godziny.

IMG_9704

Liczne wodospady i malownicze norweskie miasteczka

Jeśli ktoś nie lubi wspinaczek, trekkingów i innych męczących zajęć, również znajdzie w Norwegii coś dla siebie. Większość miasteczek, które odwiedziliśmy to bardzo piękne, ujmujące miejsca. Często nie trzeba oddalać się znacznie od głównej drogi, żeby widoki zapierały dech w piersiach, chciało się przysiąść na chwilę na poboczu i kontemplować okolicę.

Zapraszam do osobnego tekstu: Klucząc pomiędzy fiordami. Widoki jak w Szkocji!

Niesamowicie widokowa jest również większość tras biegnących wzdłuż fiordów. Zwłaszcza w okresie roztopów podziwiać można liczne, często kilkudziesięciometrowe wodospady. Tłoczące potężne ilości wody z topniejących lodowców.

Bardzo widokowa na ten przykład jest trasa z Sand do Oddy.  Odcinek dziesiątek, jak nie setek wodospadów, spływających ze stromych zboczy kanionu, z ogromnym, przepływającym pod drogą wodospadem Latefossen na czele. Jest obok niego parking, można zatrzymać się i porobić zdjęcia, a ci co nie mają czasu lub chęci otwierają okna, aby pozwolić wpaść do środka orzeźwiającej bryzie.

Wodospad Latefossen

Wodospad Latefossen

Dla odmiany polecam też wpis Wędrownych Motyli z Norwegii Zachodniej. Dużo świetnych zdjęć z Sandefjord.

Skansen Sunnsjord

Dziesięć kilometrów na wschód od najbrzydszego miasta Norwegii – Forde (jak mówią sami Norwedzy!) znajduje się maleńka miejscowość Movika, w której zobaczyć można bardzo ciekawe muzeum-skansen. Z pewnością będzie to nie lada gratka dla miłośników architektury – nie tylko secesyjnej jak w Alesund. Muzeum nazywa się Sunnfjord, można wejść do niego za darmo, a opłata pobierana jest jedynie za możliwość zerknięcia do domków wraz z przewodnikiem. Bardzo fajnie miejsce, w którym można nieco poleżeć na trawie z świetnym widokiem na jezioro.

IMG_0001 (169)

Klepkowe kościoły Stavkirke

Następnym must see dla pasjonatów architektury będą rozsiane w całej Norwegii kościoły klepkowe (słupowe) zwane Stavkirke. Budowane bez użycia gwoździ, z wieloma rzeźbionymi zdobieniami, robią wrażenie nawet na takim laiku w temacie architektury jakim jestem ja.

Niegdyś liczone w tysiące, teraz ostało się ich zaledwie 20. My na trasie mieliśmy jeden w miejscowości Vik, jednak jeśli ktoś zainteresowany zlokalizowaniem wszystkich, proponuję zajrzeć do wikipedii. Ciekawostką jest, że to właśnie stąd do Karpacza została przywieziona Świątynia Wang.

IMG_0001 (200)

 

 

Droga Trolli i tunel Laerdal

Dwa miejsca, których niestety nie było nam dane zobaczyć. Bardzo chciałem, bardzo nie wyszło. Droga Trolli okazała się być dopiero co otwarta po zimie i co za tym idzie praktycznie nikt tamtędy nie jeździł.

Do tunelu Laerdal położonym dokładnie tutaj, również nie udało nam się dojechać, gdyż niestety nie wystarczyłoby nam wtedy czasu na powrót na samolot. Czemu tak wyjątkowy jest tunel? Jest on najdłuższym na świecie, drogowym tunelem. Liczy sobie 24 kilometry i w środku mieni się przeróżnymi barwami. Co najciekawsze w tym wszystkim, tunel jest bezpłatny!

Dwa zdjęcia na otarcie łez…

źródło: www.trollstigen.no

źródło: www.trollstigen.no

źródło: strandlia.com

źródło: strandlia.com

Fiord Geiranger. Najpiękniejszy norweski fiord?

Fiord ma długość 15 kilometrów, ze wszystkich stron wpadają do niego liczne wodospady – wraz z Wodospadem Siedmiu Sióstr na czele. Jego urodę docenili nawet decydenci z UNESCO i w roku 2005 wpisali go na swoją listę dziedzictwa światowego.

Geirangerfjorden leżący obok niewielkiego, pełnego hoteli  miasteczka Geiranger. Beznadziejne miejsce na stopowanie, czekaliśmy chyba trzy godziny na transport w stronę Strynu, jednak warto było nieco zabłądzić. Dzień w dzień do portu dobijają tutaj ogromne statki, pełne turystów z całego świata. Obwożeni są oni w specjalnych busikach po okolicy, zawożeni na platformę widokową nad miastem i odwożeni po kilku godzinach z powrotem na prom. Poza tym, że czasem jest tutaj ciasno – zwłaszcza w okresie wakacyjnym – jest to naprawdę bardzo piękne i ciekawe miejsce!

Zapraszam do osobnego wpisu: Fiord Geiranger – praca w NorNorwegii znajdzie cie sama.

IMG_0001 (80)

Bergen 

Obok Stavanger jedno z ciekawszych większych miast Norweskich w jakich dane mi było być. Jest ciekawy rybny targ (bardzo drogi!), jest platforma widokowa nad miastem, bardzo urodziwa, rzędowa zabudowa, duży port, jeszcze większe statki, i ogromnie dużo street artu!

Zapraszam do osobnego wpisu: Bergen i jego street art, gdzie przeczytacie również o niesłychanej historii domków Bryggen pokazanych poniżej.

IMG_0001 (327)

Na koniec zapraszam do Karola z Busem przez świat, gdzie również możecie znaleźć kilka ciekawych miejsc w Skandynawii!

Ceny w Norwegii 1 NOK (norweska korona)  = 0.5PLN

Jak widać po Norwegii można podróżować tanio, jednak trzeba się uzbroić w specjalne racje żywności zabierane z Polski, bo ceny jedzenia w Norwegii są wręcz absurdalne. Jeśli chodzi o zdobywanie jedzenia, to jedną z tańszych sieci marketów jest REMA 1000, polecam. Mimo to, tanio nie jest. Kilka przykładowych cen jedzenia, usług itp:

  • Chleb można znaleźć podobno od 12 NOK, ja niestety przepłaciłem – koszt: 32 NOK.
  • Kilogram ryżu 25 NOK
  • Snikers 14 NOK
  • Hamburger w McDonald’s 30 NOK
  • Czekolada 20 NOK
  • Chipsy 23 NOK
  • Jogurt owocowy 16 NOK
  • 0,5 kg makaronu spaghetti 17 NOK
  • Pocztówki od 10 NOK
  • Magnes na lodówkę 40 NOK
  • Toaleta płatna 5 NOK – chociaż tutaj można zaszaleć. Co ciekawe można płacić kartą!
  • Prysznice na kempingach 10-20 NOK
  • Litr benzyny 14 NOK

IMG_9297

Bardzo drogie są też alkohole. Polacy często sprzedają wódkę i papierosy w Norwegii rekompensując sobie straty poniesione na kupnie chleba, ale ja tam do niczego nie namawiam. Piwo kosztuje 60 NOK, a cena za 0.5l wódki to koszt 300 NOK i nawet zarabiającym średnio 20.000-30.000 NOK Norwegom,  szkoda pieniędzy na takie przyjemności. Jeden gościu, który zabrał nas na stopa nieśmiało podpytywał czy aby nie mamy ze sobą czasem jakiejś wódki na sprzedaż, ale niestety musieliśmy go rozczarować.

Poruszanie się po Norwegii:

Promy:

Promów kursuje dużo, więc raczej nie trzeba sprawdzać wcześniej ich rozkładów. W zależności od trasy, kursują co kilkanaście-kilkadziesiąt minut. Oczywiście ich częstotliwość spada pod wieczór, kiedy nie ma już takiego zapotrzebowania, a ludzie dawno wrócili już z pracy. Na promach płaci się od osoby i od samochodu – czyli jeśli w aucie siedzą 4 osoby, płaci się za 4 + samochód.

IMG_9877

Na tych większych promach trzeba udać się osobiście do okienka gdzie kupuje się bilet, zaś na mniejszych, kursujących na krótszych trasach na pokładzie jest biletowy i to on sprzedaje bilety. Co ciekawe „dłuższa” trasa zaczyna się już od 10 minut i na takich promach jest całe zaplecze z jedzeniem, mnóstwo stolików, krzeseł, puf i innych ławek. Można poszaleć i kupić sobie coś do jedzenia, my z wiadomych powodów ograniczyliśmy się do ładowania telefonów. Na niektórych promach jest podobno także darmowe WiFi, jednak my mieliśmy pecha i na żadnym nie znaleźliśmy połączenia.

Ceny promów, którymi płynęliśmy w Norwegii to odpowiednio:

  • Stavanger – Tau 48 NOK
  • Arsvagen – Mortavika 38 NOK
  • Hjelmeland – Nesvik 28 NOK
  • Eidsdal-Linge 29 NOK

Autostop w Norwegii:

Co człowiek to opinia. Zasadniczo jest bardzo łatwo, no chyba, że akurat jest niedziela albo jakieś święto, promy kursują rzadziej, a wy utknęliście pośrodku niczego. Pamiętajcie, że warto łapać stopa od razu na promie. Zawsze to łatwiej nawiązać kontakt z kierowcami, a z tym nie ma większego problemu. W Norwegi praktycznie KAŻDY mówi po angielsku i to w dodatku lepiej niż spora część polskich studentów. Ale wracając do stopa:

Jak widać bywa to różnie. Czasem zdarzało nam się złapać stopa w kilka minut, czasem po kilkunastu, a raz czekaliśmy nawet 4 godziny i kiedy skończył się nam dzień, zmuszeni byliśmy do odłożenia stopowania na ranek. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że akurat zostaliśmy wysadzeni uprzednio na totalnym odludziu. Do tego doszło jeszcze jakieś święto, no i ruch samochodowy nie był większy niż 10 samochodów na godzinę. Dobrą stroną stopowania po Norwegii jest to, że ludzie często zabierają autostopowiczów w miejsca, gdzie faktycznie sami nie jadą. Nagminnie, specjalnie dla nas zjeżdżali z drogi, nadrabiali kilometrów i podwozili, gdzie chcieliśmy. Jak chociażby jeden Norweg, który podrzucił nas na sam parking, z którego startuje się na Trolltungę.

Noclegi w Norwegii

Oczywista sprawa, że spaliśmy na dziko. W Norwegii (jak i całej Skandynawii) obowiązuje oficjalne prawo zwane Allemannsretten, które mówi, że możemy rozbijać się z namiotem gdziekolwiek, byle 150 metrów od najbliższych zabudowań. W praktyce można się też rozbić u kogoś pod domem, jednak wypada w takich przypadkach zapytać o zgodę.

Inną sprawą jest, że nawet jakby noclegi kosztowały po 10 NOK, w cenie był posiłek, ciepły prysznic, masaż tajski i najwygodniejsze łóżko świata, to i tak pewnie wybralibyśmy namioty (no dobra, na masaż może bym się skusił!).  Zasadniczo nie wyobrażam sobie zamykania się w czterech ścianach jakiegoś hotelu, mając wokoło takie widoki. Dogodnych miejsc pod namiot jest w Norwegii tak wiele, że ciężko się czasem zdecydować. Jak choćby ten nocleg na Preikestolen czy na plaży Sola – będący całkiem dobrą miejscówką przez wylotem z kraju. Plaża jest zaraz obok pasu startowego lotniska Stavanger. :)

To tyle. Jeszcze raz zapraszam do poradnika – Jak ekstremalnie tanio podróżować po Norwegii?

Podsumowując

Norwegia to zdecydowanie jeden z ładniejszych widokowo krajów jakie widziałem. Dodatkowo ludzie bardzo kulturalni, wszędzie porządek i spokój. Bez problemu, niemal z każdym można dogadać się po angielsku. Nawet jeśli nie znacie języka, to jest tutaj mnóstwo Polaków i o dziwo kogo byśmy z Norwegów nie zapytali o opinie o naszych rodakach, ci wypowiadali się się zawsze w superlatywach. Pracowici, porządni, dokładni. Tak trzymać rodacy!

Karol Werner

poprzedni wpis
następny wpis
 

Podobało się? Daj lajka!

 
 

Pobierz bezpłatnego e-booka.

Podoba Ci się to co piszę? Zapisz się na newsletter jeśli:  
 
1. Chcesz dowiedzieć się jak tanio podróżować,  
2. Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych tekstach,  
3. Chcesz otrzymywać w każdą niedzielę informacje o najciekawszych promocjach linii lotniczych z Polski,  
4. Chcesz dostać darmowego e-booka z niepublikowanymi i najpopularniejszymi tekstami z bloga do poczytania offline?

 
 

Komentarze (37):

  1. Świeczek pisze:

    Nabrałam POTWORNEJ ochoty na Norwegię. Twój wpis jest bardzo merytoryczny, wiele cennych wskazówek i w sumie gotowa wręcz trasa do powtórzenia, gdyby ktoś miał mało czasu na ogarnianie.

    Przy okazji – jaki masz namiot? Może gdzieś już pisałeś o swoim sprzęcie?

  2. vigoss pisze:

    I jakimi tanimi liniami da sie doleciec do Stavanger? Znam tylko Norvegian, ale moze cos jeszcze tam zmierza ;)

  3. Zrobiliście prawie dokładnie trasę, która marzyła mi się na te wakacje – ostatecznie będzie dużo skromniej, ale już cholera w przyszłym roku nie odpuszczę :P Z tą różnicą, że planowałam startować ze Stavanger, a wracać do Polski z Bergen i to miasto też sobie obejrzeć. A jak załatwiliście bagaż? Jak stopem, namioty etc. to pewnie wykupiliście rejestrowany? I zakładając, że Wizzairem – do tego duży czy mały podręczny? Chociaż niby słyszałam, że ludzie dawali radę namiot na skos w plecak i do podręcznego…wydaje mi się to co najmniej ciężkie do zrealizowania :D

    • No i na przeuroczym Kjeragbolten też bym chciała stanąć – chociaż kto wie, czy będąc już na miejscu bym się faktycznie odważyła…

    • Karol Werner pisze:

      Wizzair ostatnio przestrzega wymiarów i jak ktoś na oko ma za duży to musi wsadzić do tej kratownicy. My mieliśmy mały podreczny no i jeden rejestowalny na 6 osób. :) Powodzenia!

    • yerbista pisze:

      Hej Dominika! I jak tam trasa – już ukończona, czy wciąż na Ciebie czeka? ;) My wybieramy się z siostrą w sierpniu stopem na południe Norwegii. Szukamy dwóch osób, które towarzyszyłyby nam w wyprawie, więc jeśli byłabyś zainteresowana to moglibyśmy wybrać się tam razem. :)

  4. MojaNorwegia pisze:

    Ciekawy i przydatny wpis!

  5. Świetnie wszystko opisane :). Teraz tylko pokaże mężowi i postaram się go namówić na wyjazd :). Zdjęcia są jak z bajki.

  6. gosia h-m pisze:

    fajnie z tym stopem w Norwegii
    my byliśmy w praktycznie tym samym rejonie i jeszcze w okolicach Bergen 2 x – 2007 i 2008 roku i niestety złapanie stopa graniczyło z cudem
    wyglądało to tak, jakby norwegowie nie znali stopa – my machaliśmy, trzymaliśmy kartki oni się do nas uśmiechli i nam odmachiwali ;)
    rozmawiając później z poznanym Norwegiem wyszło nam, że u nich to faktycznie nieznane za bardzo jest :)

    jakby ktoś się zastanawaił czy warto jechać do Norwegi – TAK, zdecydowanie TAK!
    pozdrawiam
    gosia h-m

  7. Monika pisze:

    Takie krótkie pytanko, jak rozwiązaliście kwestię higieny osobistej?;) Noclegi na dziko – super sprawa, tylko gdzie się umyć?;)

  8. Marcin pisze:

    Zapraszam do lektury „Autostopem na Nordkapp 2014”, podróż odbyłem samotnie, głównie drogą lądową. http://witaodkrywaswiat.blogspot.com/  

  9. malawi pisze:

    Witam, mieszkam w Stavanger:) dla przyszłych turystów chleb za 7-8 koron można spokojnie kupić w dużych popularnych marketach jak Coop Obs, Coop Extra oraz w sklepie Kiwi.

  10. Szy. pisze:

    Ale że zapomniałeś o rowerze przy transporcie w Norwegii… :) Za darmo, jeździ kiedy chcesz i na trasie, jaką sobie zażyczysz! Ok, na Preikestolen nie wjedzie :P. Nasze rowery w Norwegii:

    http://www.znajkraj.pl/rowerem-wokol-fiordow-zachodniej-norwegii

    Do Twoich cen dodałbym jeszcze koszty kempingu: płaciliśmy za nas dwoje z rowerem już od 40-kilku złotych. Do chyba maks 90-100. Co ciekawe, najlepsze spanie na kempingu to świetne Gudvangen w stromym fiordzie.

    I jeszcze kultowa (kiedyś) sałatka ziemniaczana za niecałe dwa złote. Pozdro!

  11. prom pisze:

    Nie oszukujmy się norwegia to nie jest tani kraj

  12. BeR pisze:

    Jaki pomysł na ciepłe posiłki , bo butli gazowej do samolotu nie wniesiemy ?

    • Karol Werner pisze:

      Brak ciepłych posiłków lub wrzątek na stacjach czy kempingach ;) butle możesz też kupić przeciez :)

  13. BeR pisze:

    Ciekawe czy cena nie jest jakaś zabójcza :) Czyli rozumiem wzięliście tylko namiot do rejestrowanego .Na powrót do Norwegi pakujesz się podobnie – bez opcji kuchenkowej ?

  14. BeR pisze:

    Jeszcze jedno – jak oceniasz pomysł stopowania w pojedynkę w Norwegii – chcę zrobić l trase podobna do Twojej, najbardziej zalezy mi na języku Trola, dziewczyna ma problemy z urlopem i tak to się prawdopodobnie dla mnie skończy.

    • Karol Werner pisze:

      Stop w Norwegii to w ogóle jest trudna sprawa. Czasem czeka sie po kilka godzin jadąc nawet z dziewczyną. Myślę jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych, najwyżej poczekasz każdorazowo nieco dłużej ;)

  15. Monia pisze:

    Ej ej ale najtańszy chleb za 7 NOK jest. całkiem dobry :) mozna go znalezc w Remie, Kiwi i Coopie, popoludniami czasami może być wykupiony, dlatego lepiej z rana robić zakupy.

  16. Tadek pisze:

    Kraje północne podobają mi się przez ten orginalny klimat. Nie jest tam ciepło, ale klimat tam panujący stworzył piękne krajobrazy. :)

  17. Justyna pisze:

    Na północy Norwegii, w Coopie:
    Chleb od 10 NOK
    Makaron (0.5kg) spaghetti/fusilli od 5.5 NOK
    Pocztówki od 7 NOK
    :)

  18. Karolina pisze:

    Podane przez Ciebie ceny promów to koszt na jedną osobę przy założeniu, że płacimy za auto+4 osoby?

  19. martyr pisze:

    dobre podpowiedzi, dzięki! my się wybieramy w rejs w przyszłym miesiącu http://www.fiordy.com/index.php?page=norwegia-rejs-hurtigruten-bergen-kirkenes-bergen i już się nie mogę tej morwegii na żywo doczekać. Bardzo chcę zobaczyć Tromso, Alesund i Bergen. znajomi wcześniej byli tam i aż im pozazdrościłam na tyle ze teraz sami zabukowaliśmy bilety na rejsik.

  20. Karol pisze:

    Szwecję i Danię już odwiedziłem. W te wakacje planuję spędzić tydzień lub dwa w Norwegii – kolejnym fascynującym skandynawskim kraju. Świetny wpis, na pewno planując podróż przyda mi się zdobyta wiedza, więc serdecznie dziękuję.

Dodaj komentarz